25 maja 2009 | Media

„Hole in the Wall” to program, w którym uczestnicy muszą tak wygiąć ciało, aby w najróżniejszych pozycjach zmieścić się w otworze styropianowej ścianki. W każdej grze biorą udział dwie trzyosobowe drużyny. Ich członkowie muszą przyjmować takie pozycje by zmieścić się w otworze w styropianowej ścianie. Nadjeżdża ona z odległości ok. 15 m zbliżając się do uczestnika, który stoi na krawędz basenu. Zawodnik, któremu nie uda się przeskoczyć przez ścianę, wpada do wodnego zbiornika. Każda udana próba jest punktowana.


Oglądałem ten program z wielkim zaciekawieniem i muszę powiedzieć, że niektóre sytuacje rozbawiają mnie do łez. Sami prowadzący potrafią rozbawić swoimi minami i śmiesznymi tekstami, są to przedstawiciele kabaretowej Formacji Chatelet. Każda z drużyn musi uporać się z przedziwnymi pozycjami, które pojawiają się na ścianie. Jeśli nie uda się przejść przez otwór, zawodnik wpada do wody. Po ścianie nadchodzi czas na powtórkę i wesoły komentarz prowadzących…

Gdy w styczniu pojawiały się informacje, że tego typu program będzie stworzony przez firmę Fremantle dla TV4, to myślałem, że będzie to kolejny niewypał. Program jednak ma oglądalność dwukrotnie większą niż średnia stacji, a ja z wielkim zaciekawieniem oglądam „wygibasy” uczestników. Po ostatnim odcinku omal nie udusiłem się ze śmiechu. Naprawdę świetna zabawa.

Skoro japońskie show dotarło do nas i bawi telewidzów, to fajnie by było gdyby któraś ze stacji komercyjnych chciała wyprodukować program „Takeshi’s Castle”, a najlepiej gdyby wyemitowano oryginalną wersję programu. Jakieś dziesięć lat temu program nadawała niemiecka stacja sportowa DSF. Tutaj zawodnicy musieli przejść kolejno kilka etapów z przeszkodami, by dostać się do finału i w końcu uratować księżniczkę z zamku. Bardzo rzadko udawała się ta próba, ale konkurencje były fantastyczne.

    A mi osobiście, głównie za sprawą prowadzących nie podoba mi się polska wersja tego programu. Nie wiem czemu ale nigdy nie mogłem wytrzymać z nimi więcej niż jedna ściana. Niestety takie prowadzenie programu w ogóle do mnie nie trafią. Już bardziej wolę wersję oryginalną tak słabo dostępną np na YouTube.

    A prawda jest taka iż azjatyckie teleturnieje po prostu miażdżą konkurencję. Albo właśnie za sprawą ciekawej formuły jak Takeshi’s Castle” albo swoją głupotą :>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u