6 sierpnia 2013 | Blog

Szumnie i dumnie na antenie brytyjskich stacji ogłoszono, że powstał pierwszy sztucznie wyhodowany kawałek mięsa. Został on usmażony i zjedzony w postaci hamburgera przez troje śmiałków. Zgodnie przyznali, że smakuje jak prawdziwe mięso z tą różnicą, że nie czuć tłuszczu. I już pewnie miliony kobiet na hasło „nie czuć tłuszczu” oniemiało i poszukuje tego produktu w hipermarkecie. Nic z tego, ta innowacyjna hodowla trzech kotletów kosztowała ponad 250 tysięcy euro, co w przeliczeniu na naszą walutę daje ponad milion złotych. Za te pieniądze polski rolnik może wyhodować w naturalnych warunkach 200 tysięcy kilogramów mięsa i przyznacie, że to o jakieś 199,999 kilogramów więcej.

Najdziwniejsze w tej historii jest to, że podano cenę wyhodowania sztucznego mięsa, a następnie stwierdzono:
[sws_blockquote align=”” alignment=”” cite=”” quotestyles=”style04″] Zdaniem naukowca, który wyhodował mięso w laboratorium, to może być źródło taniej i ekologicznej żywności. [/sws_blockquote]
Gdzie tu taniość, gdzie ekologia i kto na tym będzie bił pieniądze? Wielkie koncerny mutujące komórki zwierzęce celem hodowania idealnego produktu nadal zwanym mięsem i my konsumenci, Bóg jeden raczy wiedzieć czego. Będziemy pakować pieniądze wielkim koncernom, które sterować będą za pomocą naszych kubków smakowych spożycie swoich produktów. Ten stek będzie bez tłuszczu, węglowodanów, a w dodatku w promocji o smaku pomarańczy, ale bez cukru i cieknącego soku. Jeśli tak miałaby wyglądać niedaleka kulinarna przyszłość, to ja już się cieszę, że tych czasów nie dożyję.

Jeśli tego typu produkty kosztowałyby o połowę taniej niż tradycyjne mięso, z pewnością podbiłoby rynek i zniszczyło rolnictwo i cały dotychczasowy system żywienia oraz produkcji. Wystarczy opracować technikę do perfekcji i „produkować” żywność w probówce na szeroką skalę. Trzeba by też „grube” milionów przeznaczyć na reklamę i przekonanie pseudo naukowców oraz chwytliwych na pieniądze celebrytów, którzy zgodnie ogłoszą i przekonają mieszkańców Ziemi, że warto, bo jest zdrowo, ekologicznie i humanitarnie. Już nie trzeba hodować zwierząt na skalę przemysłową, wystarczy pobrać od zwierzęcia kawałek mięśnia, a następnie włożyć go do bioreaktora i pobudzać impulsami elektrycznymi.

Nie wiem czy ktoś pomyślał o tym, że ta załóżmy tańsza żywność mogłaby tak naprawdę spowodować, że niewielu byłoby na nią stać? Czy w przypadku upadku rolnictwa i wszystkich jej gałęzi, na której co tu dużo nie mówić opiera się cały świat, straciłoby pracę miliony – przepraszam miliardy ludzi na całym świecie. Czym by się mieli oni zając w czasach, których ludzie zastępowani są przez zautomatyzowane maszyny? Upadłe gałęzie gospodarki i ludzie bez pieniędzy, których nie stać by było na sztuczne mięso.

Złośliwie hamburger ten został nazwany frankenburger (od Frankensteina). Choć wiadomość o sztucznie wyhodowanym mięsie obiegła cały świat i wydaje się być rewolucyjnym rozwiązaniem, to wystarczy spojrzeć na minę kobiety spożywającej to mięso:

Wygląda tak, jakby co najmniej jadła krowi placek.

Co by o sztucznym mięsie nie powiedzieć złego, to naprawdę rewolucyjne przedsięwzięcie. Porównuje się je z produkcją samochodów, które zastąpiły konie. To świetny produkt, jeśli chcielibyśmy zamieszkać na Marsie czy innej planecie. Na Ziemi wydaje się nie mieć większego znaczenia i sensu. Jednak jak mawiam, nic nie dzieje się bez powodu. Może w przyszłości coraz to cięższy klimat będzie skutkował mniejszymi plonami, a ca za tym idzie niższą, mniej wydajną gospodarką rolną? Może rzeczywiście w przyszłości to mięso zapełni dziurę brakującej żywności i uratuje ludzkość? Nie wierzę jednak, że posłuży do tego, by rozdawać je dla ludzi cierpiących głód w Afryce czy innych zakątkach Ziemi. Dzisiejsze zasoby żywności są produkowane w nadmiarze, bo jak się szacuje na podstawie Włoskich gospodarstw domowych, średnio każdy Włoch wyrzuca rocznie jedzenia za 2,500 euro. Nadmiar żywności nie sprawia jednak, że trafia ono za darmo tam, gdzie jej brakuje.

Dziś nikt tego nie wie, czy sztuczne mięso będzie rewolucją ratującą nasze życie, czy też doprowadzi do krachu naszej cywilizacji, która opiera się na rolnictwie. Może po prostu przyjmie się do naszej świadomości i będzie ewentualną alternatywą na gorsze czasy? Zapewne czas pokaże…

    Stworzenie pierwszego komputera tez kosztowalo miliony – autor strony musi byc bogaty skoro uzywa tak drogiego sprzetu do przelewania swoich mysli na… nosnik elektroniczny. Rolnictwo upadnie? No coz pasterstwo tez praktycznie upadlo i poszlismy dalej….

    Odpowiedz

      Co masz na myśli pisząc „pasterstwo”? To, że nie stoi się już nad stadem krów i nie pilnuje na polu? Pasterstwo przyjęło nieco inną formę niż dawniej.

      Wyprodukowanie komputera, a sztucznej żywności to dwie różne rzeczy. Komputery zrewolucjonizowały świat, a sztuczna żywność może zniszczyć najważniejszą gałąź gospodarki świata – rolnictwo. Komputer może mieć każdy – żywność musi mieć każdy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u