15 lipca 2009 | Futbol

Pierwszy mecz Wisły Kraków w eliminacjach do Ligi Mistrzów dał niespodziewany rezultat. Drużyna z półamatorskiej ligi estońskiej Levadia Tallin, który swoją historię zaczął pisać w 1998 roku, zremisował na wyjeździe z mistrzem Polski 1:1. Ze względu na budowę stadionu w Krakowie, mecz odbył się gościnnie w Sosnowcu, na stadionie tamtejszego Zagłębia. Droga do kolejnej rundy miała być prosta, a wynik oczywisty – takie komentarze można było czytać przed meczem.

Pierwsze 20 minut meczu były wyjątkowo nudne. Z każdej strony statystyka na zero. Po rozpoczęciu drugiej części pierwszej połowy, piłkarze zaczęli się ruszać po obu stronach boiska. Najładniejsza akcja ze strony Wiślaków miał Kirm, który trafił w poprzeczkę. W 41., minucie goście strzelili pierwszą bramkę i taki wynik trzymał się prawie do końca meczu. Dość, że do ostatniej chwili nie wiadomo było czy jakakolwiek stacja transmitować będzie ten mecz, to jeszcze w 47., minucie wielka ulewa w Sosnowcu uniemożliwiła dalszą relację z meczu. Wynik z tego taki, że tylko 2000 kibiców, którzy zakupili bilet miała to szczęście oglądać drugą połowę meczu. Chyba jednak przesadziłem z tym wielkim szczęściem, bo mecz był dość nudny, a ulewa ogromna. W 93., minucie meczu wyrównującą bramkę strzelił Cwieląg. Wynikiem 1:1 zakończył się pierwszy mecz drugiej rundy eliminacyjnej.

Ten wynik niczego jeszcze nie przesądza, ale daje mi mniej wiary w to, że wreszcie zagości u nas Liga Mistrzów. To chyba marzenie ściętej głowy, skoro z takim przeciwnikiem omal nie przegrywa się meczu, to trudno wierzyć w to, że w kolejnych rundach z trudniejszymi przeciwnikami będzie lepiej. Najbardziej irytują mnie teraz wypowiedzi przedmeczowe, że Levadia to słaby klub, który wygrywa tylko w swojej lidze, gdzie grają kelnerzy i górnicy. Droga miała być prosta, a na półmetku wydaje się dość wyboista. Jak mówili komentatorzy, to wina złego zgrania, które spowodowane jest przez krótki okres przygotowawczy. Czy to oznacza, że jeśli Wisła Kraków awansuje do decydującej rundy eliminacyjnej i zagra z klubem rozstawionym, który wcześniej nie brał udziału w eliminacjach, to znaczy że będzie faworytem? Nie sądzę! To tylko takie nudne polskie tłumaczenie. Levadia zagrała dziś dobre spotkanie i ma wielką szansę wyeliminować mistrza polski z dalszych eliminacji i tym samym awansować do kolejnej rundy. Na ostateczny rezultat trzeba będzie poczekać do przyszłego tygodnia. W przyszłą środę rewanż w Tallinie.

WAŻNE DLA KIBICÓW
Ponieważ telewizja estońska nie będzie transmitować rewanżowego meczu, a co za tym idzie, nie będzie produkować w ogóle jego sygnału, jest mało prawdopodobne, że mecz będzie transmitowany w Polsce. Morał z tego taki, że mecz rewanżowy – a raczej jego wynik, będziemy musieli śledzić w internecie lub telegazecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u