14 września 2015 | Media

Wiecie, że najwięksi tego świata wieszczą koniec tradycyjnej telewizji za mniej więcej 20 lat? Twierdzą, że telewizja będzie dostępna tylko na żądanie. W moim odczuciu, to największa brednia jaką słyszałem i nie tylko dlatego, że zawsze będą na tym świecie ludzie nie mający dostępu do internetu, ale dlatego, że telewizja jest swojego rodzaju medium, całkiem innym niż internet. To trochę tak, jak 100 lat temu wieszczono koniec książki na rzecz radia, a później radia na rzecz telewizji. Telewizja i internet co całkiem inna rzecz, inna książka, całkiem inny gatunek literacki.

Przez następne 20 lat tradycyjna telewizja będzie rok po roku wypierana z rynku przez telewizję internetową, a ekran telewizora stanie się podobny do wielkich rozmiarów iPada – zapowiada Reed Hastings, CEO koncernu Netflix

No dobra. Jeśli telewizja nadawana będzie przez sieć internetową, a nie drogą satelitarną czy naziemną, to jestem w stanie przyjąć to do wiadomości. Mniejsze koszty związane z dystrybucją kanałów i dostępność bez względu na miejsce zamieszkania. Zapewne odbiorniki telewizyjne też będą się zmieniać, przecież cały czas ewoluują, ale telewizja na żądanie? Myślę, że system sprzedaży kanałów na zasadzie a’la carte (kupujesz dostęp do wybranych stacji, nie pakietów) wcześniej wejdzie w życie, niż możliwość zakupu samego serialu, filmu czy transmisji. W sumie to nic odkrywczego, bo np. telewizja internetowa Ipla czy inne usługi VOD już od dawna dają dostęp do konkretnej imprezy sportowej, filmu czy serialu.

Będziemy świadkami tego, jak rok po roku linearna telewizja będzie tracić rynek i widzów zastępowana przez platformy dostępne wyłącznie w sieci – podkreślił Hastings. Według jego zapowiedzi Netflix będzie w awangardzie nadchodzących zmian stawiając przede wszystkim na własne oryginalne treści. Jak już wcześniej niejednokrotnie podkreślał Hastings kierowana przez niego telewizja do końca 2016 r. będzie dostępna w każdym kraju na świecie

Co to kurwa Steve Jobs w wersji telewizyjnej? Myślę, że artykuł wieszczący koniec tradycyjnej telewizji powstał tylko i wyłącznie na potrzeby reklamowania Netflixa. Kontrowersyjna wypowiedź porusza ludzi i w pewnym sensie ukierunkowuje rynek. Skoro taki gość jak on o tym powiedział, to pewnie ma rację i teraz wszyscy będą chcieli iść w tym kierunku.

Nie muszę mieć nadziei, że tak się nie stanie. Mam tego pewność, bo telewizja tradycyjna to jest to, co nakręca cały rynek filmowy, serialowy i sportowy. Przyznam się Wam, że mam w swojej kolekcji mnóstwo filmów DVD, które zakupiłem 10 lat temu i do dziś ich nie obejrzałem. Wiecie dlaczego? Ponieważ nie mam na tyle siły, by zasiąść przed telewizorem, uruchomić DVD i oglądać. A to pora nie taka, a to w kompie coś ciekawego, a to mi się nie chce, a to w telewizji leci coś fajnego.

Z telewizją tradycyjną jest trochę jak z Google. Jak czegoś tam nie ma, nie istnieje. Gdyby nie telewizja, zapewne nie obejrzałbym wielu ciekawych filmów czy seriali, bo zwyczajnie i po ludzku nie chciałoby mi się ich włączyć. A wyobrażacie sobie fanów serialu „M jak miłość”, którzy włączają na swoim komputerze odcinek 2000? Pewnie nikt by nie dotrwał do tego czasu, a serial dawno by się posypał.

Telewizja tradycyjna długo jeszcze nie padnie. Tak samo jak książka czy radio. Dostęp do filmów i seriali tylko na żądanie sprawi, że produkcje te cieszyć się będą mniejszą widownią. Myślę, że za 20 lat nadal będzie istnieć telewizja tradycyjna, ale będzie też w wersji internetowej czy na żądanie. I w sumie niewiele się zmieni w stosunku do czasów dzisiejszych, oprócz wyglądu odbiorników…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u