Więcej polskiej muzyki w radiu

3 czerwca 2010
Kategoria: Media

Do końca wakacji ma zostać wprowadzone prawo, które nakazywać będzie polskim stacjom radiowym emitowanie większej ilości muzyki polskich wykonawców. W tej chwili już istnieje zapis w prawie każącym nadawać 33% polskiej muzyki, jednak najczęściej nadawana jest w ona godzinach nocnych między 23:00 – 06:00, gdy słuchaczy jest najmniej. Dlatego właśnie KRRiTV postanowiła zmienić nieco przepis, by 75% z tych 33% już zapisanych, emitowana była między 06:00 a 23:00.

To dziwne, że KRRiTV ma prawo nakazywać stacjom radiowym, co i o której mają nadawać. W końcu to stacje ponoszą ogromne koszty licencji, utrzymania częstotliwości itd. Rozumiem, że można zapisać normy dotyczące ilości węgla w stali do produkcji np. samochodów, czy wapna w betonie, ale żeby nakazywać emitowania muzyki polskiej na przymus to już szarlataneria. Parytety chciano wprowadzić do polityki, a teraz kombinuje się w mediach. Brakuje jeszcze tylko zapisu, żeby stacje telewizyjne nadawały 33% polskich filmów.

Mimo tego, że czasy PRL-u się skończyły, to wydaje się, że nie wszyscy o tym wiedzą. Stacje radiowe nadają muzykę, dzięki której zbierają jak największą ilość słuchaczy i pieniędzy z reklam. To wolny rynek kształtuje co jest w nich nadawane, a nie KRRiTV. Dlaczego w każdej dziedzinie urząd regulujący tak bardzo musi ingerować w to, co jest normą a co nie? Czy parytety wymyślone przez kobiety, podkreślę feministki w rządzie, muszą zbierać swoje chore żniwo poza nim? Wygląda to tak, jakby w KRRiTV ktoś miał zarobić na tego typu regulacjach. Wszyscy wiemy, że jeśli coś oferowane jest nam na siłę, często nie przetrwa próby czasu, a najlepszym tego typu przykładem był poprzedni ustrój polityczny. Nie powinno się pozwolić na to, by hasło „dobre, bo polskie”, zdejmowało z nas dumę…

Na zakończenie podam kilka przykładów z serwisu WirualneMedia.pl, który publikując odpowiedź dyrektora programowego Eska Rock Marcina Bisioreka napisał:

Może jednak proponowane zapisy są ukłonem wobec niezwykle „kulturotwórczego” gatunku, jakim jest disco – polo? Oni zawsze śpiewają po polsku… Obawiam się, że mało zdolni twórcy za wszelką cenę pragną dorwać się do korytka zwanego „tantiemy”. Nieważne, co napiszemy, czy to będzie dobre, czy komuś się to spodoba, ważne, że „będą musieli grać” i będą z tego pieniądze, które zapłacą stacje radiowe.Jeżeli pseudoobrońcy polskiej kultury wprowadzą taki zapis, to kolejnym koniecznym krokiem będzie obowiązek:
– emisji 33 procent polskich filmów w kinach;
– obowiązek sprzedaży przez firmy odzieżowe 33 procent produktów polskich (polskie „levisy” i „adidasy”);
– co trzeci sprzedawany kawałek sushi musi być koniecznie tatarem (polskie sushi);
– 33 procent sprzedawanej whisky musi być polskiej produkcji;
– 33 procent samolotów latających w liniach LOT musi być polskiej produkcji…

komentarze 2

  1. Uważam że Polacy są zachłyśnięci zachodem i to jest chore. Wiele dobrych Polskich piosenek nie ma szans konkurować z przemysłem amerykańskim.

    • A ja uważam, że skoro płaci ktoś ogromne pieniądze na rzecz praw autorskich, koncesje itd, to nie należy mu nakazywać emisji czegokolwiek. No, chyba że z tego tytułu będzie mieć jakąś ulgę, na którą się zgodzi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

stat4u