23 czerwca 2015 | Blog

Kolega mojego ojca, na początku lat 90-tych chciał zbudować wielki dom. Był stolarzem, więc był na tamte czasy człowiekiem dość zamożnym. Niestety wtedy usługi mocno kulały. Gdy ciężarówkami dowożono mu pustaki, cegły i inne materiały budowlane, nie miał ich kto rozładować. Dziś to standard, że różnego rodzaju podnośnikami ściąga się towar, a wtedy trzeba było sobie szukać do tego siłę roboczą. Postanowił przejść się „na miasto” i poszukać kilku ludzi z tzw. „piątej zmiany” tzn., lokalnych obszczymurów, a żeby być bardziej dosłownym powiem, że pijaczków.

Wiecie co mu odpowiedzieli, gdy poprosił ich o pomoc w zniesieniu towaru, oczywiście za zapłatę i flaszkę w bonusie? – Panie, my jesteśmy proszeni na wesela i nie idziemy, a do roboty pójdziemy?

Ta historia jest prawdziwa, tak przynajmniej zarzekał się opowiadający. Minęło od tamtej pory ponad 20 lat i trzeba powiedzieć, że dziś już nie tylko pijaczki, ale standardowi, normalni, pracujący, szanujący się ludzie nie chcą chodzić na wesela. Nie dlatego, że nie chce im się tańczyć, ale dlatego, że wesele to tak naprawdę dziś nic nadzwyczajnego.

Ojciec mi opowiadał o wielu weselach za jego młodości, jak ludzie chlali do nieprzytomności, tańcowali, lizali sobie dupy w toalecie, żarli aż się zarzygali i czekali do ósmej rano, bo może jeszcze wystawią kiełbasę. Tańczyli, bo była muzyka jakiej nie uświadczyli nigdzie indziej. Nie było odpowiednich stacji radiowych, telewizyjnych, nie wspominając już o internecie.

Dziś wesele to już nic szczególnego. Żarcie takie jak w domu, wódka taka jak w sklepie, muzykę puszczają na jedno kopyto i bez możliwości wyboru. Dziś świat tak poszedł do przodu, że już kiełbasy, ciasta i wódki nie je i nie pije się od święta. Chcesz mieć żarcie lub alkohol to idziesz do sklepu i za 100 złotych bawisz się dwa dni, przy muzyce jaką chcesz i przy kobietach jakie lubisz. Dziś już nawet muzyki nie słucha się radiu czy w telewizji, po prostu pobiera się ją z internetu.

Wyjście na wesele to tylko niepotrzebne koszta. Musisz kupić sobie jakiś gajer, a gorzej to wygląda w przypadku kobiet. Przecież nie pokaże się w tej samej kiecce na imprezie. W kopertę też trzeba coś rzucić, a przecież się pod nią podpiszesz, więc nie chcesz wyjść na idiotę. Trzeba sobie także zorganizować kierowcę. – Chyba nie będziesz siedzieć przez cała ochlaj balangę na sztywno?

Wesele jest nudnym, przereklamowanych i zajebiście kosztownym przedsięwzięciem, które przez resztę życia, mówię tu szczególnie o tych, którzy wzięli ślub, jest wypominany w tym złym znaczeniu. Ile to już razy słyszałem. – Mogliśmy za te pieniądze wsiąść w samolot i polecieć na miesiąc na Hawaje. To prawda! To najczystsza prawda pod słońcem, ale kurwa dlaczego dopiero teraz o tym wiecie, a przed ślubem zarzekaliście się, że to musi być największa i najlepsza impreza we wsi w całej dekadzie?

Wesele musi być na 500 osób, kiecka z Hollywood, a narzeczony ma wyglądać tak, jak księżniczka sobie wymarzyła. A księciu? A księciu ma być od tej pory posłuszny jak krasnoludki z bajki. Ale życie to coś więcej niż wesele, więcej niż ślub i nie znosi próżności niektórych kobiet, które biorą ślub nie dla męża, Kena, czy jak go tam jeszcze nazwiecie, ale dla wiejskiej pokazowej imprezy i dla białej kiecki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u