16 maja 2016 | Futbol

Miałem wielką nadzieję, że od sezonu 2016/17 piłkarska Ekstraklasa zmieni się formułą rozgrywek. Niestety kluby nie dogadały się wczasie i w nowym sezonie znów piłkarze rozgrywać będą 37 spotkań, które poupychane będą gdzie to tylko możliwe. Zapewne wiecie, że Polska zagra na mistrzostwach Europy we Francji, a czy wiecie, że na dzień przed finałem tych rozgrywek zaplanowano Superpuchar Polski? A wiecie, że tydzień po finale zaczyna się nowy sezon Ekstraklasy? I tak chłopaki grać będą od połowy lipca w upalne dni, gdy w tym czasie Polacy wylegują się na wakacjach. I grać tak będą aż do Bożego Narodzenia. Po dwóch miesiącach przerwy zimowej znów przystąpią do rozgrywek, by po trzydziestu kolejkach podzielić ligę i punkty…

Nie podoba mi się już formuła ESA37. Choć kiedyś wymieniałem wiele punktów „za”, tak teraz jestem już tym znudzony. Nie ma ani jednego argumentu, by te rozgrywki nadal istniały w takiej formule. Najgorsze jednak jest to, że już nikt nie broni ESA37, a w nowym sezonie znów będziemy zmuszeni ją oglądać.

Jest nadzieja, że od sezonu 2017/18 rozgrywki w Ekstraklasie rozpocznie 18 zespołów i nie będzie już podziału na grupę mistrzowską i spadkową oraz nie będzie podziału punktów. Zasady tej gry powinny być proste i czytelne. Zaczynamy sezon, rozgrywamy 34 kolejki i kto pierwszy ten mistrz, a kto ostatni ten spada. – Proste.

Nie wiem czy to zauważyliście, ale wiele krajów w Europie zaczyna mieszać zasadami ligi. Podziały, eliminacje do pucharów i braże o utrzymanie stały się standardem nie tylko w Polsce, ale także w Holandii, Belgii, Grecji czy Rosji. Jednym słowem zaczyna grzebać się po to, by nieco ożywić ligę, by dać szansę słabszym, ale zazwyczaj odnosi to odwrotny skutek. Do lig europejskich awansują przypadkowe zespoły, które już w rundach eliminacyjnych lecą na łeb na szyję. Niestety, a może i stety okazuje się, że udziwnione reguły gry odpychają kibiców od tej pięknej dyscypliny sportu.

Mam wielką nadzieję, że przestaniemy bezcześcić reguły gry w piłkę nożną. Niech będą one proste i czytelne. Niech nie będzie spekulacji i dawania szansy na zwycięstwo przypadkowym zespołom. Choć w tym sezonie Piast Gliwice do ostatniej kolejki walczył z Legią o mistrzostwo kraju, to nie oszukujmy się, ten klub nie miałby czego szukać w eliminacjach do ligi mistrzów. Legia, choć też prawdopodobnie skazana jest w walce o awans do tych elitarnych rozgrywek, to ma już jednak jakieś doświadczenia, a działacze dążą do tego, by ten cel osiągnąć. Dlatego nie kibicuję już słabeuszom i przypadkowym klubom. Niestety w Polsce na mistrzostwo zasługuje tylko jedna drużyna. Miejsca od 2 do 16 może zająć każdy. – A to ewidentnie dowodzi słabości Ekstraklasy, a nie jej potędze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u