zbiórka pieniędzy

Zbiórka pieniędzy na odbudowę kościoła

10 kwietnia 2017
Kategoria: Blog tagi: , , , , ,

Choć wydawać by się mogło, że temat na który tutaj piszę jest prywatną sprawą małej parafii, to jednak dotyka on większy kontekst i podejście szerokorozumianego kościoła do parafian. W mojej małej miejscowości stoi niewielki kościół, wybudowany pierwotnie w XIV wieku. W wieku XVII spalił się, został odbudowany, a dziś po kilkuset latach okazuje się, że jego drewniana konstrukcja jest na tyle zjedzona przez korniki, że czas go wyremontować i to od podstaw…

Renowacja kościoła to koszt około 2,7 miliona złotych, z czego 85% czyli 2,3 miliona złotych na odbudowę dołoży państwo z funduszu na renowację zabytków. Problem jednak w tym, że 400 tysięcy złotych musi zostać wyłożona z własnych funduszy. I tu uwaga! – Pieniądze mają zostać zebrane wśród parafian! Jak więc wyliczono na podstawie liczby parafian (2500) oraz liczby gospodarstw domowych (400) każde z tych gospodarstw powinno wyłożyć po 1000 złotych, czyli w sumie brakującą kwotę 400 tysięcy złotych.

I w sumie nie byłoby w tym nic aż tak wielkiego, bo w małych społecznościach, a szczególnie na wsi kościół to taki swojego rodzaju łącznik. Nie ma tutaj marketów, siłowni, kręgli, sali bilardowej, czy czegokolwiek, co mogłoby łączyć ludzi. – Jest za to kościół…

Najbardziej w tej całej historii wkurwiło mnie to, że te brakujące 400 tysięcy złotych powinno zostać wyłożone przez kurię, która de facto zarabia na tym, że jest tu kościół. Pogrzeby, wesela, chrzty czy msze, to jest nieopodatkowany biznes, którego nie powinno się wspierać z pieniędzy parafian.

Poza tym dowiedziałem się, że nasza kuria okazała się być bardzo hojna dla nas i postanowiła wyłożyć za nas owe 400 tysięcy złotych, ale tym samym żąda od nas zwrotu tych pieniędzy! Aby było śmieszniej, daje nam (sobie) ten kredyt na 3 lata i będąc tak dobrodusznym i wspaniałym nie weźmie z tego tytułu odsetek. Wiem, że do niektórych to przemawia i nie widzą w tym nic złego, ale gdybym ja chciał wybudować burdel, z którego będę ciągnął zyski, za pieniądze zebrane od okolicznych mieszkańców i w dodatku dał tym ludziom (sobie) kredyt na 3 lata, dobrodusznie nie pobierając za niego odsetek, to zapewne popukaliby się wszyscy w głowę. Skoro jednak kościół robi coś takiego, to niewielu widzi w tym problem.

Nie chciałbym zostać źle zrozumianym. Nie mam nic przeciwko temu, by powstał odnowiony kościół. Nie jestem wrogiem kościoła, ale nie pozwolę, by ktoś robił mnie w chuja tylko dlatego, że uważa mnie za głupka nie potrafiącego myśleć samodzielnie. Wiem, że w dużej części lokalna społeczność powiesi na mnie psy, że nie dołożę swojej symbolicznej cegiełki by budować obłudę wewnątrz kościelną. Jeśli kościół się zawali, a ci którzy na nim zarabiają nie będą chcieli go odbudować, to niech przeniosą biznes i „kręcą lody” gdzie indziej.

Coraz więcej przeciwników WOŚP

13 stycznia 2013
Kategoria: Blog tagi: ,

Co roku, przy okazji rozpoczęcia szlachetnej akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, przeciwnicy jak i zwolennicy akcji wymieniają argumenty za, jak i przeciw. Oczywiście najczęściej słychać głosy negatywne, bo tych pozytywnych się już chyba przejedliśmy w ostatnim dwudziestoleciu. Szacuje się, że 88% Polaków popiera działania WOŚP. Skąd więc biorą się głosy sprzeciwu?

Zazwyczaj odzywają się ludzie znani i mający przebicie w mediach, którzy piszą artykuły w gazetach, prowadzą programy w telewizji i radiu, czy prowadzą popularne blogi. Docierają oni do dużej rzeszy odbiorców i zadają pytania, które dają wiele do myślenia i podważają sens działań Jurka Owsiaka. Jedni twierdzą, że z tak dużym medialnym nagłośnieniem akcji, nawet zwykły Kowalski byłby w stanie zdobyć te pieniądze. Ba! Są tez tacy, którzy twierdzą, że można by ich zebrać jeszcze więcej, nie wydając przy tym „kasy” na zorganizowanie tej akcji.

Rzeczywiście ilość pieniędzy zebrana w tej zbiórce nie imponuje. 40 milionów złotych do duża kasa, ale jak na akcję przeprowadzoną z tak dużą pompą, to wydaje się niewiele. Średnio każdy Polak przeznacza na ten cel złotówkę. Uważam, że to wina przede wszystkim czasu, w jakim finał jest rozgrywany. Styczeń to najgorszy miesiąc w roku, a niedziela to najgorszy dzień w tygodniu. W jednym z najzimniejszych miesięcy w roku, gdzie śnieg i kilkunastostopniowy mróz nie robi na ludziach wrażenia. W styczniu, w którym PKB maleje, bo Polacy otrząsają się po grudniowych wydatkach świątecznych i sylwestrowych. W niedzielę? W dniu, w którym nieliczni wychodzą na zewnątrz, chyba że mowa o emerytach idących do kościoła.

Tak wiem! Powiecie, że wielki Jurek wybrał ten dzień i ten miesiąc już 21 lat temu i tak powinno zostać. Chciał udowodnić Polakom, że w tym czasie też można zbierać pieniądze i urozmaicić nieco szarą rzeczywistość. Okej. Przekonanie, a cel to całkiem inna rzecz. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy nie została powołana do życia po to, by trzeba było komukolwiek coś udowadniać. Jest to akcja, która ma na celu zebrać możliwie jak najwięcej pieniędzy.

WOŚP to szlachetna i jakże potrzebna akcja, za którą zawsze podpiszę się dwoma rękoma. Nie rozumiem jednak, dlaczego nie została zorganizowana w czasie choćby majówek. Przecież tłumy ludzi, nawet z okolicznych wiosek jadąc na festyny czy koncerty do pobliskiego miasta wrzucaliby pieniądze do puszek. Ja mieszkając w zapyziałej wiosce, nie pojadę do odległego o kilkanaście kilometrów miasta tylko po to, by szukać na ulicach „martwego” miasteczka wolontariuszy, których w ogóle nie widać. Chyba nie jestem jakimś wyjątkiem. Wystarczy wyjrzeć przez okno żeby zobaczyć, że na ulicach jest pusto. Niestety w połowie stycznia, w dodatku w niedzielę ludzie oglądają WOŚP w telewizji, zamiast brać w niej czynny udział. Niestety, czy Wam się to podoba czy nie, będzie tak do końca świata i jeden dzień dłużej…

stat4u