wiara

Wiara w naszych piłkarzy

15 czerwca 2018
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

Gdy oglądam telewizję, słucham radia lub czytam gazety mam wrażenie, że wszyscy dziennikarze są wniebowzięci, że Polska reprezentacja w piłce nożnej jedzie na mundial. Ma się też wrażenie, że oprócz tej zwykłej euforii jest coś więcej i wierzą, że nie tylko nasi wyjdą z grupy, ale i być może ugrają coś więcej. Gdy jednak spotkasz się ze znajomymi i pytasz ich o mundial, to niemal każdy macha ręką w stylu – i tak chuj z tego będzie.

Nie rozumiem naszej polskiej mentalności. Gdy gramy eliminacje do wielkiego turnieju wszyscy ściskają kciuki, ale i tak nie wierzą w awans. Gdy jedziemy na mundial, to 82,34% respondentów uważa, że wygramy tylko jeden mecz – ten ostatni o honor. Nasza piłka po 1982 roku stanęła w rozwoju i niewiele od tamtego czasu ugraliśmy. Ostatnie EURO 2016 we Francji pchnęło nas aż do ćwierćfinału tego turnieju, a i tak mimo tego niewielu wierzy w dobry wynik w Rosji.

Zadaję sobie pytanie – kiedy jeśli nie teraz? Po doświadczeniach zebranych we Francji, spora część tej samej kadry jedzie na mundial. Mają więc doświadczenie, obycie na wielkim turnieju, a w dodatku spora część piłkarzy to już nie rezerwowi w swoich klubach, a grający regularnie. W następnych turniejach nasza kadra będzie się już coraz bardziej zmieniać, bo zwyczajnie nasi najlepsi piłkarze powoli zaczynają wyjeżdżać wiekiem już ponad trzydziestkę.

Oczywiście nie jestem na tyle głupi, by wierzyć w zdobycie mistrzostwa świata przez naszych grajków, ale na wyjście z grupy i zrobienie niespodzianki w meczu 1/8 finału z Anglią lub Belgią, to tak naprawdę nasz obowiązek. Skoro gramy w mistrzostwach świata i losowani byliśmy z pierwszego koszyka, to chyba obliguje nas do osiągnięcia przyzwoitego wyniku. Wyjście z grupy to nasze minimum, ale i tak na więcej nie liczę. Jeśli z Anglikami lub Belgami byśmy odpadli, ale w meczu, w którym nikt nie będzie musiał się go wstydzić, no to biorę ten wynik w ciemno. Turniej się dla Polski jeszcze nie zaczął, więc mam nadzieję i dużą wiarę, że coś ugrają na mistrzostwach świata….

„W Boga nie wierzę, ale się go boję”

8 stycznia 2017
Kategoria: Blog tagi: , , ,

W jakimś „amerykańczańskim” filmie usłyszałem hasło – „w Boga nie wierzę, ale się go boję”. Tak mi ono dało po głowie, że przez pół nocy zastanawiałem się, co autor miał na myśli wypowiadając te słowa. Pierwsza część zdania, choć głęboko przekonuje nas, że Bóg nie istnieje, to druga wydaje się być jednak jego zaprzeczeniem. Skoro czegoś się boimy, to musi istnieć! Ale czy aby na pewno?

Dlaczego boicie się przechodzić w nocy przez cmentarz? Czy nie dlatego, że możecie zostać zaatakowani przez zombie lub ducha? A czy jedno i drugie istnieje? Wiele pytań, na które do końca nie ma odpowiedzi. Nie ma też konkretnej odpowiedzi, czy Bóg istnieje czy nie. Na tym właśnie polega magia wiary w istotę, która stworzyła (rzekomo) wszechświat, w tym Ziemię i człowieka. Nic co istnieje nie powstało bez jakiegoś celu. Rośliny karmione wodą i promieniami słońca zjadane przez zwierzęta, zwierzęta przez człowieka, więc czy śmierć jako jedyna nie będzie mieć żadnego sensu?

Początek zdania „w Boga nie wierzę, ale się go boję” dobitnie podważa istnienie stwórcy, druga zaś podważa dobitność jego nie istnienia. Bóg dał nam wolną wolę, więc sami decydujemy o tym kim będziemy i jak będziemy dążyć do osiągania „ludzkich” celów. Żaden stwórca nie będzie nam przeszkadzał w osiąganiu go na Ziemi. Możemy dorabiać się majątków kradnąc czy zabijając, ale żadna plaga nam na głowę nie spadnie. Jeśli coś złego się przydarzy, będzie to zwyczajny przypadek losu…

Wydaje się więc, że ktoś kto wypowiedział te słowa, nie boi się dążyć do celu po „trupach”. Pieniądze przez to osiągane, dostatek w życiu to dla niego najważniejsza rzecz. Wyczuwam jednak, że autor zdania będzie miał wielki respekt, albo raczej strach stając przed Bogiem (jeśli rzeczywiście istnieje) po śmierci. Bał się będzie kary, która spadnie na niego za występki popełnione za życia…

Dla jednych Bóg stworzony został z myślą o biznesie, dla innych to najwyższy wymiar prawdy. Są też tacy jak ja, gdzieś po środku, którzy nie wiedzą co o tym myśleć. Uważam, że Bóg nie jest mi potrzebny do tego, by być prawym i dobrym człowiekiem. Jest mi potrzebny do tego, by wierzyć w sens mojego istnienia…

stat4u