transmisja

Szaleniec zabił 26 osób

17 grudnia 2012
Kategoria: Blog tagi: , , , , ,

W Stanach Zjednoczonych Ameryki, szaleniec wtargnął do szkoły i zaczął strzelać do dzieci. Zabił 12 dziewczynek, 8 chłopców i 6 dorosłych osób. Czy ktoś z Was ma jakieś wątpliwości co to tego, że to wielka tragedia? Zapewne znajdą się tacy, którzy mają to w głębokim poważaniu. Znajdą się też tacy, którzy widzą, ale nie współczują. Powody są proste. Codzienne przekazy z różnych zakątków świata mówiących o jakiejś tragedii, przestała już robić na ludziach wrażenie, szczególnie gdy ma to miejsce po drugiej stronie globu.

W piątek 14 grudnia 2012 roku, gdy tylko w świat poszedł sygnał o tym dramacie, niemal wszystkie polskojęzyczne stacje informacyjne zaczęły transmitować to wydarzenie i firmować je jako „wydarzenie specjalne”. Wszelkie programy zostały wstrzymane i mówiono na okrągło o tym, co się stało. Jak zwykle w takiej sytuacji prowadzono wywiady z antyterrorystami, psychologami i psychiatrami. Politycy mówili o powszechnym prawie do posiadania broni, czyli o wszystkim tym, o czym mówi się za każdym razem, gdy dojdzie do takiej rzezi.

Zauważyłem, że polskie media narzucają nam Polakom to, co w świecie najbardziej dramatyczne i drastyczne. Najczęściej informuje i długo analizuje się sytuacje, które mają miejsce w USA, jakby to był nasz kraj, a my bylibyśmy kolejnym stanem Ameryki. Trzy dni po tragedii, w mediach nadal mówi się o szaleńcu, który zapewne chciałby, aby o nim mówiono. Są też kolejni psychopaci w kolejce, którzy kultywować będą amerykańską „tradycję” mordowania przypadkowych ludzi na masową skalę.

Prawo do posiadania broni traktowane jest w Stanach jak pierwsze prawo do wolności. Zdesperowani psychopaci, którzy nie potrafią sobie poradzić w coraz bardziej konkurencyjnym i zabieganym świecie, wylewają swoją frustrację strzelając do ludzi jak myśliwy do kaczek. Wszystkie te masakry nie wpływają jakoś na zmianę mentalności Amerykanów i raczej byliby oni niezadowoleni z zakazu posiadania broni palnej. Tak w ogóle, to w USA jest jej tak dużo, że nawet gdyby wprowadzono całkowity zakaz posiadania, to musiałby umrzeć kilka pokoleń, aby się jej pozbyć.

Z przekazów medialnych po raz kolejny dowiedzieliśmy się, że w cywilizowanym społeczeństwie jest około 2% ludzi, którzy zdolni by byli do popełnienia takiego czynu. Jednak tylko niewielki odsetek rzeczywiście weźmie się na odwagę. Odpowiedzi na tendencyjne pytania jak temu zapobiec, po raz kolejny zostają bez wyczerpującej odpowiedzi. Broń w Stanach Zjednoczonych jest ogólnie dostępna i dochodzi do takich dramatów. Gdyby w Polsce dostęp do broni był tak samo łatwy jak w USA, zapewne do takich tragedii także dochodziłoby u nas. „Nasi” szaleńcy braliby zapewne przykład z przekazów telewizyjnych. W tej chwili zapewne do kolejnego aktu „wolności Amerykanów” dojdzie w Stanach już niedługo, a my ponownie będziemy mogli oglądać bezpośrednią relację z wydarzenia, które analizowane będzie przez polskich dziennikarzy…

Mecze reprezentacji w TVP

26 września 2012
Kategoria: Media tagi: , ,

Telewizja Polska zakupiła prawa do transmisji ligi mistrzów, w której od wieków nie ma przedstawiciela naszego kraju. Nie zakupiła za to praw do transmisji meczów eliminacyjnych i towarzyskich Polskiej kardy narodowej w piłce nożnej. Brzmi jak absurd! – Z tego powodu pierwsze dwa mecze eliminacyjne z Czarnogórą i Mołdawią można było obejrzeć w usłudze Pay-Per-View zwanej w Polsce – „płać i płacz”.

Po długich rozmowach doszło jednak do porozumienia między TVP a firmą SportFive zarządzającą prawami do transmisji meczów reprezentacji Polski. Wszystkie potkania eliminacyjne do mistrzostw świata w Brazylii jak i spotkania towarzyskie będą transmitowane w Telewizji Polskiej. Wydaje się, że popularność Pay-Per-View była zbyt niska, a fala krytyki w stosunku do TVP i SportFive zbyt duża, by nie podpisać umowy.

„Umiarkowany sukces PPV”

11 września 2012
Kategoria: Media tagi: , , , , ,

Dziś we wtorek 11 września 2012 roku będziemy świadkami kolejnego umiarkowanego sukcesu nowej oferty telewizyjnej zwanej Pay-Per-View, określanego mianem „płać i płacz”. Nasze Orły tzn., piłkarze reprezentacji Polski zagrają drugi mecz eliminacyjny, tym razem w Polsce we Wrocławiu z Mołdawią. Pierwszy mecz z Czarnogórą w Podgoricy zakończył się wynikiem 2:2, ale nie wydarzenie sportowe było głównym tematem wśród Polaków. Głośno zrobiło się z powodu braku transmisji tego spotkania w Publicznej Telewizji. Mecz został pokazany w usłudze PPV, z której mogli skorzystać nieliczni abonenci telewizji kablowej oraz abonenci Cyfrowego Polsatu. Ze względu na zawiłości prawne, Cyfra+ i platforma „n” wstrzymały sprzedaż i nie pokazały meczu.

Stacje telewizyjne nie poświęcały wiele uwagi usłudze PPV, jedynie na antenie telewizji Polsat mówiło się o tej usłudze w dobrym tonie, zachęcając abonentów do zakupu tej transmisji. Nic dziwnego, przecież jako pośrednik usługi czerpali z tego korzyści majątkowe. Na portalach internetowych poświęconym mediom mówi się o „umiarkowanym sukcesie” tego typu usług. Około 60 tysięcy ludzi zakupiło pierwszy mecz eliminacyjny między Czarnogórą a Polską. To według niektórych dobry wynik, ale patrząc na to wydarzenie pod względem popularności piłki nożnej w 36 milionowym kraju, wynik ten zakrawa o absurd i śmieszność. Wynika z tego, że co 600 człowiek w Polsce obejrzał to spotkanie.

Pomysłodawcy wykorzystania usługi PPV dla meczów reprezentacji Polski tłumaczą się asekuracyjnie, że żadna telewizja nie zgodziła się na zakup praw do transmitowania meczów polskiej reprezentacji, więc wykorzystali tą możliwość aby Polacy w ogóle mogli obejrzeć ten mecz. Dodali również, że dopiero niewiele ponad 48 godzin przed rozpoczęciem się meczu oficjalnie wyruszyła w Polskę informacja, że mecz można zakupić. Nie było więc zbyt wiele czasu na wypromowanie tego wydarzenia. Liczą jednak, że w przyszłości będzie lepiej. – Urocze!

Musi być lepiej, bo w następnym miesiącu jeśli firma SportFive nie porozumie się z żadną stacją telewizyjną, transmitowany będzie mecz Polska – Anglia, który zapewne przyciągnie wielką rzeszę kibiców przed telewizory. Prawda jest też taka, że jeśli PPV wykorzystywane będzie do transmisji wszystkich meczów, to coraz większa grupa ludzi będzie kupować do nich dostęp, aż w końcu stanie się to standardem.

Śmiem twierdzić, że zaporowa cena praw telewizyjnych 50 milionów złotych nie była przypadkowa. To świetny sposób, aby wypróbować tą usługę i sprawdzić nastroje i możliwości Polaków. Początek nie był dobry, ale gorzej być nie może. Fani piłkarscy wreszcie się przełamią i PPV stanie się codziennością.

TVP nie pokaże meczów el. do M.Ś.

3 września 2012
Kategoria: Media tagi: , , ,

Jak informuje dziś serwis Media2.pl, TVP nie zakupiła pakietu meczów eliminacyjnych do mistrzostw świata, które odbywać się będą w Brazylii. Powodem takiego stanu rzeczy jest wygórowana stawka firmy SportFive.

Nadawca wyjaśnił, że nie był w stanie sprostać wygórowanym finansowym oczekiwaniom kontrahenta. Aktualne możliwości ekonomiczne TVP wynikają przede wszystkim z malejących wpływów reklamowych, kryzysowej sytuacji na rynku finansowym oraz zmniejszających się wpływów abonamentowych.
Media2.pl

Z powyższego cytatu można zrozumieć wprost – nie płacicie abonamentu, nie będzie transmisji. To taka swoista gra złośliwości, w której obecny prezes TVP zapewne czerpie radość. Nie wiadomo też, czy dwa pierwsze mecze eliminacyjne – z Czarnogórą i Mołdawią, zostaną w ogóle pokazane w polskojęzycznej stacji.

Dodajmy, że już w piątek (7 września 2012 roku) reprezentacja Polski zmierzy się z Czarnogórą z kolei we wtorek (11 września 2012 roku) Polska zmierzy się z Mołdawią. Na razie nie wiadomo czy mecze będzie można oglądać w telewizji. Właściciel praw telewizyjnych prowadzi obecnie rozmowy z innymi podmiotami.
Media2.pl

Nie trudno się domyślić, że prawa do emisji meczów wykupi grupa Polsat, która będzie próbowała transmitować mecz w stacji kodowanej. Jeśli tak się stanie, to zapewne oburzenie publiczne sprawi, że mecze pokazane będą na otwartym kanale Polsatu z beznadziejnym komentarzem, jak zwykło to mieć miejsce w tej stacji.

TVP rzeczywiście schodzi na psy. Co prawda nie znamy ceny pakietu meczów eliminacyjnych, ale coraz to bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że TVP powinna zredukować swoje kanały tylko do jednego (TVP1) i skupić się tylko na nim. Rozkładanie pieniędzy na kilka stacji nie ma najmniejszego sensu w czasach, gdzie stała się ona wręcz znienawidzona i w czasach, w których stacje komercyjne zdaje się mają coraz mocniejszą pozycję na Polskim rynku medialnym.

W strategii TVP proponuję zakupić prawa do milionowego odcinka tasiemca z cyklu – „ja dam tobie, teraz ty daj mi” – „Moda na Sukces”. Wtedy zdaje się nie będą to utopione pieniądze.

EURO 2012: Polska – Grecja

8 czerwca 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Dziś rozegrano w Warszawie na stadionie narodowym historyczne spotkanie. Polscy piłkarze jako gospodarze turnieju rozegrali mecz otwarcia EURO 2012 z Grekami. Nie wróżyłem tu niczego dobrego, obstawiałem na bezbramkowy remis. Sama ceremonia otwarcia nie była w moim odczuciu jakoś szczególnie ciekawa, ale oprawa dźwiękowa była interesująca. Tuż przed pierwszym gwizdkiem słychać było „przeciągający” się dźwięk, który nadawał temu wydarzeniu pewnego dreszczyku emocji – jak w horrorze.

Początek meczu mnie zadziwił, bo widać było w poczynaniach naszych piłkarzy spokój, jakby grali mecz towarzyski z Andorą. Bez większych błędów, bez narzucania tempa i spokój, który było widać przez całą pierwszą połowę. Bałem się właśnie początku i w ogóle tego meczu, bo wcześniejsze pierwsze mecze w turniejach finałowych wypadały tragicznie (M.Ś. 2002, M.Ś.2006, M.E.2008). W 17 minucie meczu kapitalne dogranie Błaszczykowskiego wykorzystał nasz najlepszy piłkarz – Lewandowski. Uderzył piłkę głową, a ta uderzyła najpierw w murawę i trafiła między rękami bramkarza Greków. Kilka minut później na 2:0 nie wykorzystał szansy Perquis, który z 10 metrów uderzył bardzo mocno w piłkę, a ta poleciała kilka metrów obok bramki.

Co zauważalne było w pierwszej połowie to przede wszystkim poziom sędziowania. Miałem wrażenie, że stare porzekadło mówiące o tym, że sędziowie „gwiżdżą” na korzyść gospodarzy jest jak najbardziej prawdziwe. Sędzia gwizdał co popadnie, nawet „rzeczy” które ciężko było wychwycić w powtórce w zwolnionym tempie. Tuż przed końcem pierwszej połowy piłkarz Grecji dostał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną. Ta druga kartka słuszna – pierwsza wyjęta z kapelusza. Myślałem, że jest już po widowisku, a wynik jest oczywisty.

Początek drugiej połowy jak zwykle asekuracyjny z naszej strony, gdy mamy korzystny wynik. Grając z przewagą jednego zawodnika, musimy nadal cisnąć na rywala, by nie było nerwówki. W 50 minucie meczu padła bramka wyrównująca. Graliśmy w przewadze i dostaliśmy „silny podbródkowy”, który po taił naszych zawodników. W 68. minucie meczu czerwoną kartkę otrzymał Wojciech Szczęsny, który faulował piłkarza Grecji w sytuacji sam na sam. Rzut karny, a w bramce zmiennik – Tytoń, który obronił rzut karny i w moim odczuciu, był zdecydowanie bohaterem tego spotkania. W 75. minucie po pięknej akcji Greków, piłka po raz kolejny wpadła do naszej bramki. Na szczęście tym razem był spalony.

W tym meczu byliśmy już wszędzie. Najpierw w niebie, bo golu Lewandowskiego w 17., minucie. Trafiliśmy do czyśćca po golu wyrównującym i przez moment w Hellas, gdy bramkarz biało-czerwonych otrzymał czerwoną kartkę, a rzut karny wykonywał Karagounis. Na szczęście w bramce stał nasz zbawiciel, bohater który nie miał prawa w tym meczu wystąpić – Przemysław Tytoń.

Szkoda, że po karnym i czerwonej kartce, nie pamiętaliśmy że gramy w równowadze. Mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu, a wynik remisowy był najlepszym jaki mogliśmy osiągnąć w tym spotkaniu. Nie rozumiem zachowania trenera Smudy, który widział, że chłopaki oddychają przez rękawy” i nie wprowadził świeżego zawodnika. Chciał to zrobić w 93., minucie meczu, by dać szansę występu w swoje urodziny Grosickiemu. – To było moim zdaniem głupie posunięcie.

Teraz już rozumiem, dlaczego na koszulkach kibiców Grecji widniał napis „Hellas” – prawie już tam byliśmy…

Polska – Portugalia

29 lutego 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Dziś wyjątkowy dzień. 29 luty nie zdarza się co roku. Polska nie gra często z tak dobrymi przeciwnikami jak Portugalia i po raz pierwszy mogliśmy obejrzeć mecz piłkarski na nowym stadionie Narodowym. Byłem bardzo „napompowany” emocjami przed tym meczem i wielkim wydarzeniem. Od rana z niecierpliwością czekałem na początek meczu.

Stadion wypełniony niemal po brzegi. Kibice oklaskami przywitali obie ekipy narodowe. Później atmosfera zaczęła siadać. Od pierwszego gwizdka sędziego było jakoś cicho na stadionie, który pomieścić może 57 tysięcy kibiców. Nie podobały mi się też gwizdy naszych kibiców, gdy przy piłce był Ronaldo. Było to zachowanie nie fair wobec piłkarza bez względu na to, czy jest lubiany czy nie. Nie tak powinno witać się gości.

Już na samym początku czułem się jakoś nie swojsko. Zaraz odebrało mi chęć oglądania, a oczekiwanie na ten mecz jakoś szybko przygasło. Czy kibice nadal są „pogniewani” z Polskim Związkiem Piłki Nożnej i strajkują na meczach? Wydaje mi się, że już powinno się to zakończyć, bo mecze z udziałem reprezentacji nie dość że od dwóch lat tylko towarzysko, to jeszcze w grobowej atmosferze.

Zauważam też, że nasi kibice są wspaniali – najlepsi, ale tylko wtedy, gdy jest ich kilka lub kilkanaście tysięcy. Większa grupa kibiców nie umie się zbytnio ze sobą zgrać, bo większość z nich to tak zwani „piknikowcy”, czyli tacy kibice jak ja, którzy idą na mecz nie śpiewać i krzyczeć, tylko oglądać.

Pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 0:0, ale tylko dzięki bramkarzowi biało-czerwonych Wojciechowi Szczęsnemu. Ten piłkarz udowodnił w meczu, że jest najlepszym bramkarzem naszej kadry i to od niego trzeba rozpoczynać ustalanie składu. Widoczny był też brak Lewandowskiego, bez którego formacja ofensywna praktycznie nie istniała.

Mecz był ciekawy, ale tylko w ostatnich dziesięciu minutach, gdy na plac gry wszedł Mierzejewski. Chłopak miał dwie dobre okazje na strzelenie gola, ale w bramce Portugalczyków podobnie jak w naszej, dobrze spisywał się Patricio. Mecz zakończył się tak jak się zaczął wynikiem 0:0.

Z tego co mówił Szpakowski, mecz transmitowany był przez blisko 60 stacji telewizyjnych. Skoro ja jako Polak wynudziłem się przed telewizorem, to wyobrażam sobie jak szybko znikała transmisja z ekranów obcokrajowców. Transmisja meczu towarzyskiego Polska – Portugalia popularna była nie tylko dlatego, że grał Ronaldo, ale dlatego że grano na nowym stadionie, który będzie areną na Euro 2012. I tu chciałbym też zwrócić uwagę, że przekaz nie spełnił swojej roli. Zamiast pokazać stadion z lotu ptaka, zamiast pokazywać kibiców machających szalikami, zamiast pokazać iglicę z wielkimi ekranami nad kołem środkowym boiska, widzieliśmy tylko murawę i piłkarzy oraz trzy rzędy kibiców. Skoro już transmituje się mecz do tak wielu krajów, to pokażmy im jak wygląda stadion za 2 miliardy złotych.

Pierwsza runda ligi Europy

15 września 2011
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Dziś odbyły się mecze pierwszej kolejki ligi europejskiej. Po raz pierwszy do tej fazy rozgrywek przystąpiły dwa polskie kluby. Jak to już ostatnio bywa, mecz Legii dostępny był tylko dla abonentów Cyfrowego Polsatu i ewentualnie telewizji kablowej. Drugi mecz Wisły z Odense pokazano na kanale otwartym TV4.

To miał być mecz fajny i ciekawy. Wisła zagrała z klubem ze swojej niskiej półki, co miało dać troszkę emocji. Po drugie Wiślacy grali u siebie, więc pełne trybuny, fajny doping i nowy stadion, to to, na co czekali kibice w całej Polsce. Nic bardziej mylnego. Przeciwnik okazał się z półki wyższej niż klub z Krakowa, a mecz u siebie wcale nie był atutem dla gospodarzy. Stadion choć nowy, ma trybunę boczną oddaloną od murawy o 20 metrów, która w dodatku nadal jest nieczynna, a na zmagania pucharowe przyszło niespełna 13 tysięcy kibiców, czyli o połowę mniej niż mogło przyjść. Nie wiem, czy kibice rozczarowani są brakiem awansu do ligi mistrzów, czy woleli obejrzeć go sobie wygodnie w fotelu przed telewizorem. Faktem jednak jest, że mecz nie był ani miłym wydarzeniem dla oka, ani ciekawy pod względem oprawy.

Pierwsza połowa zaczęła się lekką przewagą Odense. Po 15 minutach przewaga się zmniejszała, a do głosu dochodziła Wisła. W 28., minucie pierwsza groźna akcja ze strony krakowian. Po podaniu Meliksona do Kirma, ten będąc w sytuacji sam na sam nabił bramkarza i gola nie było. Trzeba powiedzieć, że piłkarze Wisły grają ostatnio tak, jakby bali się swojego przeciwnika, Niedokładne podania już we własnym polu karnym dawały szansę na gola dla Odense. W 38 minucie po kopnięciu na oślep obrońcy Wisły, piłka odbijała się od innych piłkarzy tej drużyny niczym w pinballu i trafiła pod nogi napastnika gości. Ten szansę wykorzystał i było 0:1.

Oglądając pierwszą połowę, nie widziałem nadziei na drugą. Jednak początek drugiej, dal nadzieję na lepszy wynik. Wisła ruszyła zdecydowanie pod bramkę przeciwnika. W 54., minucie masowe ataki wykorzystał Kirm, który doprowadził do remisu. Widać, że wiślacy walczyli o więcej, ale niedokładne podania bądź źle „ustawione celowniki” nie dały więcej goli na korzyść gospodarzy. Za to piłkarze Odense skutecznie rozegrali kontrę i druga bramkę dla przeciwników strzelił Utaka w 81., minucie. Później było już tylko gorzej. W doliczonym czasie gry goście ukąsili Wisłę jeszcze bardziej. Trzecią bramkę strzelił Fall i już było wiadomo kto ten mecz wygra, a kto przegra.

Zachwyty z awansu dwóch polskich klubów do ligi europejskiej szybko się skończyły. Pierwsze dwie porażki, Wisły z najsłabszym przeciwnikiem z grupy na własnym stadionie 1:3 i Legii na wyjeździe z najsilniejszym PSV 1:0. Nie wiem jak wyglądała spotkanie PSV z Legia, ale wynik mimo porażki daje jakąś nadzieję. Wisła w tych rozgrywkach jest moim zdaniem skończona. Po pierwszej kolejce nasze kluby nie zarobiły żadnych punktów do klasyfikacji pucharowej, więc nasz wynik się nie poprawia – co było pierwotnym celem. Szkoda, bo mogłyby one dać szansę na grę w eliminacjach od późniejszych rund, bądź dałyby szansę na grę w eliminacjach większej ilości drużyn.

Na razie musimy poczekać na punkty w Europie. Mam nadzieję, że następny mecz w kanale otwartym zobaczymy z udziałem Legii, bo na Wisłę już nie liczę…

Adamek vs Klitschko

11 września 2011
Kategoria: Blog tagi: , ,

To kolejna walka, która okrzyknięta została mianem „stulecia”. W Polsce z pewnością było to wielkie wydarzenie, walka Polaka z Ukraińcem w dodatku w Polsce przy 40-tysięcznej publiczności, to rzecz do tej pory niespotykana. Niespotykana była również forma sprzedaży obrazu z tej walki. Żadna Polska stacja telewizyjna nie zgodziła się na warunki przedstawione przez obóz Klitchki. Prawa do transmisji wyceniono na 1,5 miliona euro, co daje nieco ponad 6 mln złotych. Z tego tytułu, walka została nadana w tzw., Pay-per-view, czyli trzeba było zapłacić za jej obejrzenie aż 40 złotych. Choć obóz Adamka był oburzony ceną, to nic to nie zmieniło.

Były też i dobre informacje. Jedna z niemieckich stacji telewizyjnych RTL, transmitowała tą walkę na żywo. Stacja ta jest całkowicie niekodowana, więc posiadacze tunerów FTA jak i platform cyfrowych, mogli obejrzeć tą walkę z niemieckim komentarzem. Choć były głosy i prośba o zakodowanie przekazu, lub zakłócanie tej stacji na terenie Polski, to jednak nic z tego nie wyszło. Dlatego jestem przekonany, że właśnie w ten sobotni wieczór niemiecka telewizja RTL, miała większa oglądalność wśród Polaków, niż jakakolwiek inna Polska stacja.

Nie jestem wielbicielem sportów walki, a już na pewno nie jego znawcą. Nie wiem za co przyznaje się punkty, ilu jest sędziów i dlaczego obijanie komuś twarzy nazywa się sportem. Ale chyba nie trzeba być znawcą by wiedzieć, że ta walka inaczej skończyć się nie mogła niż porażką „Górala”. Pierwszy rzut oka na ring i w jednym narożniku stoi nasz Adamek, a w drugim Klitschko, który wyglądał jak małpa, a wzrostem przypominał wielką stopę. Ukrainiec nie musiał się nawet specjalnie osłaniać, bo zasięg ramion Polaka był zbyt mały na wielkiego i długorękiego „bandytę”.

Nie umiem opisać tej walki runda po rundzie, ale muszę przyznać Adamkowi jedno. Jest niezwykle odważny, że chciał stanąć w ringu z tak olbrzymim facetem. Tomek wyglądał jak jego cień i nie widziałem tu szans na zwycięstwo. Liczyłem jednak, że walka nie zakończy się przez K.O.. Odwaga i wiara w zdobycie pasa to druga warta podziwu akcja, która niestety się nie udała. Jeśli Klitschko nie trafi na przeciwnika swoich rozmiarów, wzrostu i zasięgu ramion, to nie ma na niego mocnych…

stat4u