telezakupy

„Paint runner pro” od Mango

8 czerwca 2018
Kategoria: Blog tagi: , , , ,

Leżę na kanapie, przełączam kanały w tv i mam z tyłu głowy, że czas odmalować kuchnię. Nie chcę mi się jak cholera, bo wiem, że muszę wykonać milion rzeczy, a najgorsze to oklejanie wszystkiego czego nie chcę pomalować, malowanie narożników i odcięcia kolorów. Trafiam nagle na kanał Mango i widzę rewelacyjny wałek do malowania ścian. – „Nie musisz już oklejać okien…”, „nie martw się, że zrobisz krzywą linię…”. Zachwycam się, wstaję z kanapy i pędzę do komputera, by zamówić ten wspaniały wałek, który wykona za mnie całą robotę. – Tak w skrócie wygląda powód, dla którego kupiłem wałek w sklepie Mango.

W zestawie znajdują się trzy produkty do malowania:

  1. wałek duży – do malowania dużych powierzchni
  2. wałek mały – do odcinania kolorów
  3. trójkąt – do malowania narożników

Duży wałek. – Nalewasz farbę do środka. Gdy już nalejesz, to nie jest tak jak w reklamie, że dotykasz ścianę i malujesz. Najpierw musisz po nalaniu farby do wałka, przez dwie minuty – jeździć wałkiem po gazecie, żeby farba z wnętrza wałka przeszła na gąbkę. Gdy już równomiernie maluje praktycznie musisz znów uzupełnić pojemnik farbą. Malowanie co prawda jest przyjemne, nie chlapie i rzeczywiście maluje się szybko…

Malowanie dużym wałkiem sufitu jest już jednak utrudnione. Z racji tego, że malujesz sufit, wałek po pomalowaniu około 2 m kwadratowych robi się suchy mimo, że w środku jest farba. Należy przerwać malowanie i albo na chwilę znów malować ścianę, żeby farba przeszła na gąbkę, albo znów malować gazetę.

Mały wałek działa podobnie jak wałek duży, ale jest wąski i służy do odcinania kolorów np., na krawędzi ścian o dwóch kolorach. Nie wiem, czy to kwestia kiepskiej wprawy, ale pasek odcinający wyszedł mi gorzej niż pędzelkiem. Nie domalowuje krawędzi i wygląda na poszarpany.

Trójkąt do malowania to już totalna klapa. Gąbka, którą moczysz w farbie i przeciągasz w narożniku, by połączyć np. biały sufit z białą ścianą. Farba ciągnie się i maże po ścianach, co wygląda nieefektownie, więc ten manewr wykonałem zwykłym małym wałkiem. Ten trójkąt  po pięciu sekundach wyjebałem do kosza.

Pomalowałem kuchnię w dwóch kolorach. Białym – sufit i trzy ściany, a jedna ściana w kolorze kawowym. Odcięcie kolorów wyszło katastroficznie i poprawiałem je pędzelkiem, a mycie wałka z koloru białego na kawowy zajęło mi 30 minut i drugie tyle na zakończenie pracy. Warto dodać, że do mycia miałem dwa wałki, więc zeszła sporo czasu, zanim je domyłem. Gąbki z kawowego koloru w małym wałku do docinania kolorów już nie mogłem domyć, bo po 90 minutach zaschnął, można więc powiedzieć, że to narzędzie podobnie jak trójkąt nadaje się już tylko do kosza. Poza tym łazienka i wanna była tak zachlapana, że kolejne kilkanaście minut zajęło mi jej doczyszczenie.

Szczerze powiem, że jak następnym razem będę malował ściany na dwa kolory, to kupię dwa wałki, dwa uchwyty i dwie kuwety. Wydam na ten cel 25 złotych i po pomalowaniu wyrzucę je do kosza i nie będę się męczył z myciem. Jeśli też macie na głowie malowanie, to nie popełniajcie głupot i nie zamawiajcie „Paint runner pro”, bo tak naprawdę się nie opłaca. Przyznam jednak, że dużym wałkiem maluje się przyjemnie i rzeczywiście nie chlapie. Produkt ten jednak nie jest wart swoich pieniędzy ze względu na uciążliwe mycie i przede wszystkim kiepski wałek do odcinania kolorów…

Mango sprzedaje buble?

18 sierpnia 2009
Kategoria: Blog tagi: ,

Niespełna cztery miesiące temu zachwalałem na tym blogu mopa parowego „H2O Mop”, który reklamowany jest przez telezakupy „Mango”. Kupując wtedy nieoryginalny produkt na „Allegro” za 1/3 ceny zaoszczędziłem, a dziś nie czuję się oszukany. Po kilku miesiącach użytkowania, nie zmieniłem zdania o tym domowym pomocniku. Sprząta się nim szybko, dobrze i jest dla mnie niezbędnym urządzeniem do utrzymania domowego porządku.

Dziś jednak przerzucając kanałami telewizyjnymi, trafiłem na reklamowany przez „Mango” produkt, który zachwalany jest jako maszyna czyszcząca suchą parą. Do tej pory byłem pewien, że para nie może być sucha, tak jak lód nie może być ciepły.

Wiecie jak reklamują tego typu cudowne urządzenia? Nieporadne i na siłę wyszukane uderzenia z niemożnością dotarcia do wszystkich zakątków, lejącą się wodą i grymasem bólu na twarzy użytkownika spowodowane zakupem starszego produktu, który nie działa lub się zepsuł. Teraz dzięki temu pomocnikowi nie będziesz już musiał/a cierpieć i czyścić podłóg dwa razy. To już jest standard w tego typu reklamach i zawsze staram się z uśmiechem na twarzy podchodzić to tego typu promocji. Tym razem jednak było nieco inaczej.

W filmie pokazującym stare urządzenia, które się nie sprawdziły, mignął również parowy mop H2O, który sprzedano w dużej ilości w całej Polsce i przez cały czas jest sprzedawany i którego też jestem posiadaczem. Gdy zobaczyłem, że „Mango” sprzedaje produkty, które chwilę później pokazywane są w filmach promocyjnych innych – nowszych urządzeń jako „buble”, ucieszyłem się, że nie zakupiłem u nich oryginalnego mopa. Nie dość, że w kieszeni pozostało mi prawie 350 zł, to jeszcze nie czuję się oszukany przez telezakupy, które wcisnęły mi dobry produkt, by chwilę później reklamować go jako szajs.

Dzięki tej reklamie, pewnie wielu klientów „Mango” się rozczarowało. Szczyt przesady i bezczelności, jaki ma miejsce w prezentowanych przez nich reklamach, spowodował niesmak nawet u mnie. Uważam, że lepiej mogli dobrać niesprawdzone i stare urządzenia, które dziś nie zdają już egzaminów, ale pokazywanie towaru ze złej strony, który nadal jest wystawiany na sprzedaż, to już zachowanie nie godne zaufania…

Instant Duster Pro

27 lipca 2009
Kategoria: Blog tagi: ,

Po udanym zakupie mopa parowego „H2O Mop” uznałem, że warto by zakupić coś zautomatyzowanego do wycierania kurzu. Takie urządzenie reklamowane jest w telewizji przez telezakupy Mango. Magiczne i zbawienne narzędzie nazwano „Instant Duster Pro”. To rączka z bateriami, do której podłącza się szczotki różnej wielkości, które obracając się, ścierają kurz. Reklamy tego produktu są tak efektowne, że skusiłem się na zakup. Choć powiedzieć trzeba szczerze, zawsze podchodziłem do tego typu urządzeń z wielkim dystansem. W sytuacji, gdzie jako facet sam muszę sprzątać cały dom, postanowiłem dołożyć starań, aby ułatwić sobie zadanie. Skoro mop parowy, który też reklamowany jest przez Mango, stał się dla mnie zbawiennym urządzeniem, to dlaczego nie miałoby być tak samo z „Instant Duster Pro”?

Oprócz ułatwiającego sprzątania mebli urządzenia, liczyłem również na oszczędności. Kupowanie preparatów usuwających kurz, to naprawdę duży koszt, szczególnie że muszę zadbać o dom o powierzchni ponad 200 m/kw. Gdy dostałem już to urządzenie w swoje ręce, cieszyłem się jak dziecko z samochodziku. Pierwsze użycie było bardzo przyjemne dla duszy. Szybko, z łatwością wysprzątany dom i dotarcie do wszystkich zakamarków. Sprzątanie półek z książkami czy gadżetami odbywa się teraz, bez potrzeby zdejmowania ich ze swojego miejsca. Oszczędność siły i czasu. Takie wrażenia miałem po pierwszym czyszczeniu.

Po kolejnych użyciach „dustera” zacząłem pojmować, jak bardzo nieużyteczne jest to urządzenie. Kurz zamiast być zbierany przez magiczne szczotki, unosił się w powietrzu by ponownie osiąść na półkach. Przy pierwszym użyciu wszystko było dokładnie wysprzątane odpowiednią ściereczką i preparatem „pronto”. Kurz więc nie osadził się na tyle, by od razu zauważyć, że szczotki nie zbierają dokładnie. Dopiero wtedy, gdy do pokoju wpadł blask słońca widać było, jak zanieczyszczenia latają w powietrzu. W zestawie dołączono również małą buteleczkę z preparatem, którym trzeba popsikać roboczą część urządzenia aby zbierał kurz. Jednak to nie działa w ogóle.

Mimo tego, przyznam szczerze, że od czasu do czasu go używam, bo szybko można odkurzyć książki czy stos płyt i gadżetów na półce. Jednak częściej używam starej metody, łapiąc się za ścierę i szorując wszystko bardzo dokładnie. Niestety moją czujność do produktów Mango uśpił „H2O Mop”, który w odróżnieniu od „Instant Duster Pro”, okazał się super pomocnikiem. Licząc na oszczędność nie zwróciłem uwagi, że preparat wspomagający łączenie kurzu ze szczotką, kosztuje w Mango 60 zł. Warto też dodać, że szczotki do swojego uruchomienia potrzebują czterech baterii (paluszki), które po dwóch użyciach robią się tak słabe, że wciskając szczotki w wąskie miejsca, zatrzymują się.

Podsumowując. Jeśli nie lubicie sprzątać, a w dodatku dokładność nie ma dla Was aż tak ważnego znaczenia, zakupienie tego urządzenia na aukcjach allegro za 1/3 ceny jest opłacalne. Jednak dla kogoś, kto liczy na jakość i czystość, bardzo odradzam to urządzenie, bo nie warte jest swojej ceny.

H2O mop

2 maja 2009
Kategoria: Blog tagi: ,

Mam ponad 200 metrów podłóg do sprzątania, płytki, panele, wykładziny. Cały czas starałem się utrzymać względny porządek, ale ze zbiegiem czasu wszystkie rodzaje podłóg zaczęły zmieniać kolor, szczególnie wykładzina. Postanowiłem to zmienić. Od dawna nosiłem się z zamiarem zakupu H2O mopa, który nagminnie reklamowany jest w telezakupach mango. Odstraszała mnie jego cena i niepewność jego skuteczności. W tej chwili kosztuje on 499 zł. Postanowiłem, że zakupię jego tańszą wersję na allegro, za jedyne 149 zł. Tyle byłem w stanie zaryzykować.

Nie wiem na ile różni się on od oryginału, bo tak naprawdę wyglądem nie różni się niczym. Pamiętajmy jednak, że reklama w tak wielu stacjach telewizyjnych o różnych porach dnia i nocy, to bardzo duży koszt, który ponosi konsument, czyli my. Kupując na allegro za 1/3 tej ceny, po prostu uniknąłem tych niepożądanych kosztów, może też pozbyłem się w ten sposób oryginalnego produktu…

Użyłem go od razu po rozpakowaniu. Jeszcze nigdy nie sprzątałem domu z tak wielką przyjemnością. Kilka kropel wody i podłoga po pierwszym użyciu przybliżyła się do pierwotnego wyglądu. Zabrudzenia z chropowatych płytek usunąłem w kilka minut, a wcześniej zajmowało mi szorowanie na kolanach kilka godzin. Po kilkakrotnym użyciu mopa, podłoga widocznie się świeci, a po zapaleniu światła lub wpuszczeniu słońca do domu, podłoga się świeci. Co ważne, nie trzeba już się schylać co chwilę, by oczyścić mopa z brudu. Nie trzeba moczyć rąk w silnie żrących płynach.

Dziś już wiem, że urządzenie jest warte ceny telezakupów mango – 499 zł. Mimo to polecam rozejrzeć się na allegro czy innych serwisach, jest dużo taniej a efekt – pewnie taki sam…

stat4u