stadiony

ESA37 czy ESA34?

25 lutego 2018
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

PZPN, Ekstraklasa i prezesi polskich klubów piłkarskich zatwierdzili zmiany w piłkarskiej Ekstraklasie od sezonu 2019/20, czyli od czasu, gdy obowiązywać będzie nowa umowa na prawa do transmisji. Były dwa pomysły na Ekstraklasę:

  • Pozostajemy przy ESA37, czyli tak jak do tej pory podział na sezon zasadniczy i finałowy z podziałem na grupę spadkową i mistrzowską bez podziału punktów;
  • Projekt ESA34 zakładał zwiększenie liczby klubów w Ekstraklasie do 18, bez podziału na grupy, czyli każdy z każdym, cały sezon 34 kolejki. Trzy ostatnie drużyny spadają z Ekstraklasy.

Niestety z tych dwóch pomysłów wyszedł mały Frankenstein i Ekstraklasa będzie rozgrywana tak jak do tej pory (ESA37), czyli sezon podzielony będzie na rundę zasadniczą i finałową, z podziałem na grupę mistrzowską i spadkową bez podziału punktów, ale za to z ligi spadać będą trzy drużyny, a nie jak do tej pory dwie.

Nie wiadomo jeszcze, jak wyglądać będzie sprawa awansów z pierwszej ligi, ale PZPN chce, aby dwie drużyny z I ligi awansowały bezpośrednio, a trzecia drużyna wyłoniona była w barażach tak samo jak w Championship. – Trzecia drużyna zagrałaby baraż z szóstą, a czwarta z piątą. Zwycięzcy par zagraliby o awans do Ekstraklasy.

PZPN postanowił także, że nie będzie przyzwolenia na granie na innym stadionie niż swój. Oznaczałoby to, że klub, którego stadion nie dostanie licencji na Ekstraklasę, nie będzie w niej grać. Biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy stadionowe w I lidze, mam wrażenie, że tylko Podbeskidzie Bielsko-Biała (miejsce 12.) i GKS Tychy (miejsce 14.) miałyby możliwość gry w Ekstraklasie. Jednak ani jedna, ani druga w tym sezonie nie walczy o awans, a raczej o to, by nie spaść o szczebel niżej.

Infrastruktura stadionowa poprawia się w Polsce, ale praktycznie w tej chwili z I ligi dwie, a może ze trzy zespoły mają stadion, który spełnia warunki Ekstraklasy. Czy to znaczy, że jeśli pierwsza trójka nie będzie mieć stadionu, to z Ekstraklasy nie spadną trzy ostatnie, czy może awansują do niej drużyny, które sportowo są na dole tabeli, ale za to mają odpowiedni stadion?

Uważam, że na tą chwilę, awans trzech drużyn z I ligi przy 16-zespołowej Ekstraklasie to zbyt dużo. Mamy zbyt mało stadionów dobrej jakości, a poza tym więcej słabych klubów wśród mocnych to tak naprawdę obniżenie poziomu, a nie jego zwiększenie. Obawiam się także, że drużyny spadające z Ekstraklasy, które mają dobre stadiony, będą musiały z powodów finansowych sprzedawać zawodników i prawdopodobnie zamiast walczyć o powrót do Ekstraklasy, będą walczyć o pierwszoligowy byt.

Warto dodać, że wymogi stadionowe wymogami stadionowymi, ale nowe przepisy mówią o tym, że każdy klub w Ekstraklasie ma mieć trzy boiska treningowe, z czego jeden ze sztuczną murawą, a drugi z podgrzewaną murawą. To problem na tyle istotny, że większość klubów Ekstraklasy nie spełnia tych warunków dziś, nie mówiąc już o klubach z I-ligi.

Wszystkie te zmiany mają na celu ładne opakowanie produktu, który będzie można sprzedać za grube pieniądze. Fajnie, że infrastruktura wchodzi na coraz to wyższy poziom. Przypominam sobie stadiony i mecze w drugiej połowie lat 90-tych, to był po prostu dramat. Niestety nasza liga za cholerę nie chce drgnąć w stronę lepszego poziomu sportowego. Mecze Ekstraklasy ogląda się strasznie. Męczarnie jakie przeżywam przed ekranem telewizora sprawiają, że nie obejrzałem całego meczu Ekstraklasy od kilku lat.

Niestety jakość piłkarzy w klubach nie zwiększy żaden przepis. Także liga nie będzie bogatsza, jeśli jej poziom się nie zwiększy. Zasada jest taka, że prawa do ligi angielskiej kupują na całym świecie, bo nawet mecze na dnie tabeli są widowiskowe i emocjonujące. Jeśli to się u nas nie zmieni, nikt nie kupi praw za większe pieniądze, niż te z poprzedniego kontraktu…

Mecz Polska – Anglia się nie odbył

16 października 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , , , , ,

Drodzy czytelnicy. Chyba nie muszę nikomu wyjaśniać, że dziś miał odbyć się mecz, którego wynik był sprawą otwartą. Zamiast obejrzeć spotkanie Polska – Anglia, oglądaliśmy sędziego chodzącego po murawie boiska i sprawdzającego, czy mecz w ogóle może się odbyć. Tęgie głowy PZPN-u / lub operatorzy stadionu nie wpadli na pomysł, aby zamknąć dach stadionu narodowego w Warszawie. Jak powiedziała rzecznik PZPN pani Olejkowska: „Piłkarze i trenerzy nie chcieli, aby zamknąć dach”. Jakoś nie wierzę w jej zapewnienia. Ta kobieta jest w moim odczuciu zaraz po Grzegorzu Lato pierwszą osobą, która powinna zostać odstrzelona. Po prostu jej nie lubię.

Tak drodzy kibice. Wydawało się, że możemy dziś się najeść sportowego wstydu, a tu takie zaskoczenie. Deszcz zaskoczył władze PZPN-u i zarządzających stadionem. Stadionem, który jest jednym z najnowocześniejszych w Europie. Wyobraźcie sobie, że przed meczem z RPA i Anglią wymieniano murawę, ale nie zrobiono drenażu, bo liczono że po tych meczach znów trzeba będzie wymieniać nawierzchnię. Mało tego! Na stadionie, na którym można rozwinąć dach, nie zrobiono tego, bo – i tu nikt nie potrafi racjonalnie tego wyjaśnić.

Teraz czekam na dementi o tym, że stadion narodowy w Warszawie jest najnowocześniejszy w Europie. Liczę również na natychmiastową dymisję zarządcy stadionu, a o Grzegorzu L. już nie wspominam, bo za kilka tygodni i tak poleci ze stołka. Choć rozum mówił „nie”, to jednak serce wierzyło, że dzisiejszy mecz nasi wygrają, a Telewizja Polska przestanie nam serwować powtórkę meczu sprzed 39 lat, w którym to wygraliśmy z Anglią w Chorzowie 2:0. Mecz dziś się nie odbył, więc na TVP Sport oglądaliśmy wspomnianą przeze mnie powtórkę meczu.

Zrozumiałbym, gdyby mecz odwołano ze względu na trzęsienie ziemi, atak terrorystyczny czy wielkiego mrozu. Śmiało można powiedzieć, że mecz odwołano z powodu nie zamknięcia dachu. Chyba można było się spodziewać, że jesienią może padać ulewny deszcz. O dziwo nie przewidziano tego nawet w momencie, gdy murawa nie ma drenażu odprowadzającego deszczówkę. Na co więc czekano?

P.S.
Mecz ma się odbyć w środę o godzinie 17:00.

BBC krytykuje polskich i ukraińskich kibiców

30 maja 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

Na Wyspach Brytyjskich stacja BBC w programie informacyjnym „Panorama” wyemitowała reportaż zatytułowany „Euro 2012: Stadiums of Hate” (Euro 2012: Stadiony nienawiści). Przedstawia w nim prawdziwy obraz pseudokibiców w Polsce i na Ukrainie. Oburzeniem jednak stała się wypowiedź jednego z byłych reprezentantów Anglii Sola Campbella, który na pytanie, czy pojechałby z rodziną do Polski na EURO odpowiedział:

Nie ma szans. Wszyscy zostancie w domu, nie ma co ryzykować. Oglądajcie turniej w telewizji, możecie wrócić stamtąd w trumnie.

Przyznam się bez bicia, że gdybym obejrzał ten sam materiał wideo co Campbell, sam bałbym się wejść na stadion. Jednak pokazanie tego materiału tylko od strony negatywnej, wyłapując momenty drastyczne, które zapewne uzbierane zostały na przestrzeni kilku lat, jest nie fair. Nie fair jest również to, że w tym materiale mówiąc o pseudokibicach ma się na myśli cały naród, który rzekomo jest rasistowski i antysemicki. Jestem pewien, że wielu Polaków nawet nie wie co to jest antysemityzm i nigdy nie zastanawiało się nad tematem dyskryminacji ludzi pochodzenia żydowskiego. Pokażcie mi jednak inny kraj niż Polska, w którym nie ma rasistów?

Pamiętam program na Discovery „Wojny na stadionach”. Prowadzący zaglądał w każdym odcinku do innego kraju i pokazywał od kulis jak wygląda kibicowanie „najwierniejszych” fanów. W każdym kraju w jakim był, czy to Anglii, Holandii, Polsce czy Turcji występuje coś takiego jak pseudokibic. To ludzie, którzy pod osłoną klubów i ideą kibicowania, chodzą na stadiony by szukać zaczepki. To zjawisko podobnie jak rasizm czy antysemityzm znajdziemy w każdym kraju na świecie.

Przed mistrzostwami Europy w 2008 roku w Austrii i Szwajcarii, policja jak i służby porządkowe tych krajów ostrzegały mieszkańców i innych kibiców przed kibicami z Polski. Nakręceni stereotypami o chuliganach głosili hasła, które dziś uznałbym rasistowskie w stosunku do Polaków. Po turnieju jednak okazało się, że Polscy kibice zachowali się grzecznie i kulturalnie i uznani zostali za najlepszych z pośród wszystkich kibiców biorących udział w turnieju.

W przypadku turnieju EURO sprawa rasizmu i innych tego typu ekscesów jest niemal niemożliwa do przeprowadzenia. Pamiętajmy, że bilety sprzedawane były losowo, spośród wszystkich chętnych. Podzielone na sektory i krzesełka, na których powinien znajdować się kibic. Losowe wybieranie kibiców sprawia, że nie mogą się oni organizować w grupy. Chciałbym jednak zobaczyć jak zachowają się kibice z Anglii, którzy na stadionach w swoim kraju stoją posłusznie jak baranki, a na wyjazdach pokazują co „potrafią”. Zapewne nie raz usłyszymy o skandalicznym zachowaniu się kibiców z Anglii, ale do tego jesteśmy przyzwyczajeni.

Jestem przekonany, że wszyscy kibice którzy zawitają do Polski będą zachwyceni nie tylko naszym krajem, ale także samymi Polakami, których wcześniej kojarzyli w swojej ojczyźnie jako ludzi szukających pracy. Mimo materiału jaki ukazał się w BBC wiem, że ten turniej przełamie tego typu stereotypy o Polakach czy choćby kibicach. Gwarantuję, że to wielkie piłkarskie święto zmieni na długo postrzeganie Polaków jako chamów, a Polskę jako kraj zacofany i leżący gdzieś na wschodzie Europy…

P.S.
Reporterzy BBC zrobili kawał dobrej roboty zdaniem pseudokibiców, którzy zapewne cieszą się, że słychać o nich także zagranicą. Duma i zaszczyt pewnie natchną tych ludzi do dalszych działań. Taki jest moim zdaniem rezultat tego reportażu.

44 mecze w piłkarskiej Ekstraklasie?

16 maja 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Jest pomysł, aby od sezonu 2013/14 w polskiej Ekstraklasie rozegrano aż 44 ligowe kolejki. Choć liga nie zwiększy ilości drużyn, to mają się nieco zmienić zasady rozgrywek. 16 drużyn i 30 kolejek. Później podział na dwie grupy – mistrzowska i spadkowa. Pierwsza dla drużyn, które po 30 kolejkach znajdą się na miejscach 1-8, a druga dla drużyn z miejsc 9-16. Każdy z każdym, mecz i rewanż. W sumie dodatkowe 14 spotkań i 14 dodatkowych weekendów z Polską ligą.

Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybyśmy znajdowali się daleko na południe lub zachód od obecnego położenia kraju. Tam gdzie trawa rośnie cały rok, tam gdzie kibice mają ochotę przychodzić na trybuny i tam, gdzie piłkarze grają w piłkę, a nie w spektaklu „futbolowe jaja”. Kopanina na boisku, błoto zamiast murawy i puste trybuny. Teraz już wygląda to w ten sposób, a jak wyglądać by mogło w nowej sytuacji? Przecież już teraz ciężko jest znaleźć miejsce dla 30 ligowych kolejek, bo przecież zima jest długa i mroźna. Widać było szczególnie w tym sezonie, że trawa na stadionach nie wytrzymała zimy, a piłkarskie korki jeszcze bardziej ją dobiły.

Wyobrażacie sobie jak wyglądałyby wywiady z piłkarzami, którzy mieliby do rozegrania 44 mecze w sezonie, a w dodatku zagrali w pucharze Polski i ligach europejskich? W tej chwili narzekają na duża liczbę rozgrywanych spotkań i są tym przemęczeni. W dodatku latem przeszkadzałby upał, zimą mróz, a wiosną błoto. Gdyby zagrali 14 meczów więcej, to zapewne wielu schodziłoby z boiska na noszach. Kluby musiałyby też podnieść pensję piłkarzom, więc pewnie szybko by bankrutowały.

Trzeba się też zastanowić, czy większa ilość meczów przyciągałaby na trybuny kibiców, czy raczej odwrotnie. Bo jeśli to tylko jest największym argumentem dla klubów o słuszności tej decyzji, to może lepiej zainwestować w lepszych piłkarzy i przyciągnąć tylu kibiców, by trybuny były pełne. Co z tego, że Wisła Kraków zagra 22 mecze na własnym stadionie, skoro na mecz przychodzi 1/3 widzów? Gdyby poziom sportowy był wyższy, można by ligę zmniejszyć do 8 drużyn, bo kibice przychodziliby w komplecie. Zastanawiające jest też, ilu kibiców przyszłoby na mecz w styczniu, gdyby mróz sięgał -15 stopni Celsjusza?

Oczywiście pomysł na zwiększenie ligi to tylko projekt, który wstępnie zaakceptowali wszyscy prezesi klubów Ekstraklasy. Szkoda tylko, że projekt nie ma żadnych argumentów „za”. W dodatku podział na grupy, to już totalny kataklizm. Każda liga z tego typu „machlojkami” jest nudna. Typowy przykład to liga belgijska i grecka. U nas też kiedyś próbowano wdrożyć podobne rozwiązanie, ale po pierwszym sezonie szybko z niego zrezygnowano…

Dlaczego w Polsce nie rośnie trawa?

25 kwietnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Ostatnio często jestem świadkiem tak postawionego pytania. – Dlaczego w Polsce nie rośnie trawa? Zadawane jest ono z powodu wizyty szefa UEFA Pana Paltiniego, który przybył do Polski obejrzeć wszystkie stadiony na EURO 2012. Dziś media znów huczą, że po raz kolejny będziemy musieli wymienić murawy, a ich koszt wyniesie około 2 milionów złotych.

Osobiście nie jestem zdziwiony, że trawniki w tym roku kiepsko rosną. Powodem takiej sytuacji był styczniowy mróz sięgający -20 stopni Celsjusza i brak pokrywy śnieżnej, która izolowałaby trawę od mrozu. Ale nie każdy jest wstanie wystawić głowę za okno i samemu zobaczyć, że w tym roku kolor zielony w ogródkach jest jakiś inny. Na mojej posesji trawnik jest w połowie zielony i w połowie brązowy. Choć nie użytkuję go tak, jak użytkują go piłkarze na stadionie, to wygląda on w tym roku wyjątkowo niekorzystnie.

Wystarczy też zaobserwować z pozycji kierowcy bądź pasażera samochodu, że o tej porze roku na polach uprawnych jest wyjątkowo szaro. Zazwyczaj o tej porze pola były zielone, ale zboża wymarzły z powodu niskich temperatur i braku śniegu. Podobnie jest z murawą na nowo wybudowanych stadionach. Wyjątkiem jest tylko stadion w Poznaniu, który z powodu wad konstrukcyjnych dachu nie dopuszcza odpowiedniej ilości światła na murawę.

I tak o to z takiego powodu wymienimy po raz kolejny murawy na wszystkich stadionach i kosztować to będzie blisko 2 miliony złotych. Ciekawe co by powiedzieli dziennikarze, gdyby podczas meczów EURO 2012 piłkarze biegali po kartoflisku? I tak źle i tak niedobrze. Lepiej wydać te pieniądze i nie wstydzić się murawy, niż „drobną” sumką zajmować sobie głowę. Przecież 2 miliony złotych to niewielka kropelka wydatków, które zostały już wydane na budowę wszystkich stadionów na EURO 2012. Czym się więc przejmować?…

Puchar Polski. Tylko gdzie i kiedy?

30 marca 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Wczoraj marudziłem, że w Polsce jest tak dużo stadionów piłkarskich, że niewiadomo gdzie ma grać reprezentacja. Dziś pojawił się nowy problem. Stadionów jest wiele, ale nikt nie chce się zgodzić, aby na ich stadionie i w ich mieście odbył się finał Pucharu Polski. Narodowe Centrum Sportu odmówiło PZPN-owi, który chciał aby mecze finałowe rozgrywać co roku na stadionie narodowym. Policja w Gdańsku nie zgodziła się, aby mecz rozegrać na PGE Arenie. Prezydent Kielc również stanowczo powiedział – nie! – dla tej imprezy.

I nie ma się co dziwić. Gdy słyszę hasło „Puchar Polski”, a dokładnie „Finał Pucharu Polski”, od razu przed oczami widzę stadion Zawiszy w Bydgoszczy, który został zdemolowany przez pseudokibiców Lecha Poznań i Legii Warszawa w poprzedniej edycji pucharu. Wstyd jest tym większy, że wiele się mówiło o adekwatnych karach dla wandali i rozbójników, a tu sprawa przycichła i posypały się mandaty. Nie ma się więc co dziwić, że zarządcy stadionów, którzy przygotowują obiekty na EURO 2012 nie chcą gościć „dzikich kibiców”. Sam gdybym był w roli zarządcy stadionu bądź prezydenta miasta, nie zgodziłbym się na organizację takiej imprezy.

Jestem zdania, że w tym roku FPP powinien się odbyć gdzieś w małym miasteczku. Jeszcze lepiej na wsi, gdzie bramki są dwie, trybun nie ma wcale, a w koło są tylko pola uprawne. Nie zbierać policji, straży pożarnej czy pogotowia ratunkowego. Chętni do walk kibice powinni sami się pałować aż do ogłoszenia upadłości. Następnie zwołać karawany z całej Polski i rozwozić debili prosto do piachu. Ci co przeżyli niech sami liżą rany, bo na nic więcej przecież nie zasługują. Dziś karetka pogotowia nie przyjeżdża do pacjenta, u którego stwierdzono zawał serca, to dlaczego ma się ratować i pomagać człowiekowi, który na własne życzenie dostał po ryju?

Według mojej opinii, rozgrywki te w tej chwili są niewiele warte. Źle mi się kojarzą, raczej z zadymiarzami i wandalami niż wielkim świętem piłkarskim, jakim powinny być. Nawet decydenci tacy jak prezydenci miast i zarządcy stadionów nie chcą zgodzić się na rozegranie finału w ich mieście czy stadionie. To świadczy o tym, że ranga tych rozgrywek została obniżona do poziomu „śmieciowego”, gdyby patrzeć na to pod kątem ich wartości.

Mecz z Mołdawią we Wrocławiu?

29 marca 2012
Kategoria: Futbol tagi: , ,

We wrześniu 2012 roku, a dokładnie 11., Polska reprezentacja w piłce nożnej ma rozegrać mecz eliminacyjny z Mołdawią. Takie plotki przynajmniej krążą w mediach. Nie wiem do końca co o tym sądzić, ale wydaje mi się, że mecz ten powinien zostać rozegrany na stadionie narodowym w Warszawie.

Dziś mamy dostatek nowych i pięknych stadionów. Nie wiadomo tak naprawdę, gdzie nasi reprezentanci mają rozgrywać swoje spotkania. W sumie w Gdański gra miejscowa Lechia, we Wrocławiu mecze rozgrywa Śląsk, w Poznaniu Lech, przy Łazienkowskiej Legia, a na narodowym w Warszawie? Pytanie więc, po co rozgrywać mecze reprezentacyjne na stadionie we Wrocławiu, skoro na stadionie narodowym nie często przyjdzie nam kibicować? Stadion narodowy powinien się chyba stać wielkim symbolem naszej reprezentacji, a inne stadiony w moim odczuciu powinny być brane pod uwagę tylko w przypadku meczów towarzyskich.

Z drugiej zaś strony ktoś zapyta. Po co rozgrywać mecz na największym polskim stadionie, skoro na spotkanie z Mołdawią i tak nie przyjdzie komplet widzów? Odpowiem pytająco. A po co budowano stadion nazwany „narodowym” za 2 miliardy złotych? Czy tylko po to, aby rozegrać na nim kilka meczów mistrzostw Europy EURO 2012?

Polska – Portugalia

29 lutego 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Dziś wyjątkowy dzień. 29 luty nie zdarza się co roku. Polska nie gra często z tak dobrymi przeciwnikami jak Portugalia i po raz pierwszy mogliśmy obejrzeć mecz piłkarski na nowym stadionie Narodowym. Byłem bardzo „napompowany” emocjami przed tym meczem i wielkim wydarzeniem. Od rana z niecierpliwością czekałem na początek meczu.

Stadion wypełniony niemal po brzegi. Kibice oklaskami przywitali obie ekipy narodowe. Później atmosfera zaczęła siadać. Od pierwszego gwizdka sędziego było jakoś cicho na stadionie, który pomieścić może 57 tysięcy kibiców. Nie podobały mi się też gwizdy naszych kibiców, gdy przy piłce był Ronaldo. Było to zachowanie nie fair wobec piłkarza bez względu na to, czy jest lubiany czy nie. Nie tak powinno witać się gości.

Już na samym początku czułem się jakoś nie swojsko. Zaraz odebrało mi chęć oglądania, a oczekiwanie na ten mecz jakoś szybko przygasło. Czy kibice nadal są „pogniewani” z Polskim Związkiem Piłki Nożnej i strajkują na meczach? Wydaje mi się, że już powinno się to zakończyć, bo mecze z udziałem reprezentacji nie dość że od dwóch lat tylko towarzysko, to jeszcze w grobowej atmosferze.

Zauważam też, że nasi kibice są wspaniali – najlepsi, ale tylko wtedy, gdy jest ich kilka lub kilkanaście tysięcy. Większa grupa kibiców nie umie się zbytnio ze sobą zgrać, bo większość z nich to tak zwani „piknikowcy”, czyli tacy kibice jak ja, którzy idą na mecz nie śpiewać i krzyczeć, tylko oglądać.

Pierwsza połowa meczu zakończyła się wynikiem 0:0, ale tylko dzięki bramkarzowi biało-czerwonych Wojciechowi Szczęsnemu. Ten piłkarz udowodnił w meczu, że jest najlepszym bramkarzem naszej kadry i to od niego trzeba rozpoczynać ustalanie składu. Widoczny był też brak Lewandowskiego, bez którego formacja ofensywna praktycznie nie istniała.

Mecz był ciekawy, ale tylko w ostatnich dziesięciu minutach, gdy na plac gry wszedł Mierzejewski. Chłopak miał dwie dobre okazje na strzelenie gola, ale w bramce Portugalczyków podobnie jak w naszej, dobrze spisywał się Patricio. Mecz zakończył się tak jak się zaczął wynikiem 0:0.

Z tego co mówił Szpakowski, mecz transmitowany był przez blisko 60 stacji telewizyjnych. Skoro ja jako Polak wynudziłem się przed telewizorem, to wyobrażam sobie jak szybko znikała transmisja z ekranów obcokrajowców. Transmisja meczu towarzyskiego Polska – Portugalia popularna była nie tylko dlatego, że grał Ronaldo, ale dlatego że grano na nowym stadionie, który będzie areną na Euro 2012. I tu chciałbym też zwrócić uwagę, że przekaz nie spełnił swojej roli. Zamiast pokazać stadion z lotu ptaka, zamiast pokazywać kibiców machających szalikami, zamiast pokazać iglicę z wielkimi ekranami nad kołem środkowym boiska, widzieliśmy tylko murawę i piłkarzy oraz trzy rzędy kibiców. Skoro już transmituje się mecz do tak wielu krajów, to pokażmy im jak wygląda stadion za 2 miliardy złotych.

stat4u