samochód

„Każde słowo może zostać wykorzystane przeciwko tobie”

5 lutego 2018
Kategoria: Blog tagi: , , , ,

Chcę Wam opowiedzieć krótką historię pewnej kobiety, aroganckiej i oceniającej wszystkich dookoła, nie widzącej w swoim zachowaniu żadnych wad. Pierwsza i druga opowieść dotyczy samochodu, ale w skrajnie innych sytuacjach…

Kobieta wycofuje swoim samochodem z garażu wartym niespełna 200 tysięcy złotych. Mąż siedzi w domu, syn stoi przed garażem, a w samochodzie siedzi „ona”. W środku kamera cofania i monitor pokazujący widok z tyłu. Nie zapominajmy, że samochód wyposażony jest także w lusterka. Wykonując manewr cofania uderza w samochód swojego męża – też wart tyle samo co jej, bo kupili sobie dwa takie same, różniące się kolorem. Co się dzieje?

Szał, skomlenie, lament i szaleństwo:

  • Dlaczego jej syn nie powiedział, że jedzie na samochód ojca?
  • Dlaczego mąż nie wstawił samochodu do garażu?
  • Zrzuciła nawet winę na pracowników wykonujących remont elewacji u sąsiadów. Było głośno przed siódmą, więc się nie wyspała.

Ani jednego zarzutu w swoją stronę. Kompletnie ślepa na swoje zachowanie, jakby to nie ona cofała. Jakby to jej mąż celowo postawił samochód przed garażem. Jakby to syn nie chcąc trafić do szkoły, bo tam miała go zawieźć, celowo nie powiedział jej, że zaraz przyjebie. No i na koniec pracownicy firmy remontowej powinni przyjąć część winy na siebie…

Druga historia tej samej osoby również dotyczy samochodu, ale w innej sytuacji. Śnieg sypie niemiłosiernie, drogi usłane 15 centymetrami śniegu, samochody poruszają się w żółwim tempie, więc księżniczka wpada na świetny pomysł – wyprzedzam. Wyprzedza samochód mając na liczniku około 80 km/h. W momencie wyprzedzania zarzuciło samochodem, okręcając nim kilka razy dookoła. Tylko jakiś dziwny zbieg okoliczności sprawił, że samochód nie wypadł z drogi, nie uderzyli w drzewo i że nie przyłożył w nich samochód, który był wyprzedzany. I wiecie co powiedziała? – Gdzie są drogowcy?!

Gdy słyszę hasło – „gdzie są drogowcy” od razu otwiera mi się scyzoryk w kieszeni. Kobieta skończyła studia, ma własną firmę, wychowuje trójkę dzieci, więc wydaje się, że jest na tyle inteligentna, że sama potrafi ocenić, jakie są warunki na drodze i skoro wiezie w samochodzie swoich bliskich, a nie gnój, to powinna dbać także o ich bezpieczeństwo. I nie potrafi także zrozumieć, że choćby było 5 razy tyle pługo-piaskarek na drodze, to i tak nie będą oni w stanie odśnieżyć dróg w 5 minut, bo księżniczka sobie tego życzy. A gdy pada intensywnie śnieg, to nawet takie odśnieżanie nie ma sensu, co powinna dobrze wiedzieć, bo często sama odśnieża swoje podwórko i zapewne doskonale wie, że jak zacznie odgarniać śnieg w czasie intensywnych opadów, to zanim skończy z tyłu już nasypie.

I żeby jeszcze zrozumiała, że popełniła błąd, że jechała za szybko, że życie jej i osób jej towarzyszących zależało od niej, no to jeszcze chuj. Ale ona kompletnie nie rozumie sytuacji skomląc i płacząc w stronę Zarządu Dróg, który w porę nie odśnieżył drogi i nie rozwinął czerwonego dywanu na czas jej przejazdu.

Bardzo się cieszę, że tacy ludzie mnie otaczają. To właśnie dzięki takim ludziom i takim postawom zastanawiam się dwa razy, zanim coś powiem. Pamiętaj, że każde słowo może zostać wykorzystane przeciwko Tobie, tak samo jak ja w tym wpisie wykorzystałem każde słowo wypowiedziane przez tą kobietę, by napisać krótką historię…

Fiat w abonamencie?

23 stycznia 2017
Kategoria: Blog tagi: , , ,

Jak pewnie większość z Was, tak i ja oglądając reklamy nie przywiązuję do nich wielkiej uwagi. Jeśli jednak słuchasz czegoś przez kilka tygodni dzień w dzień po kilka razy, to jednak trafi ona gdzieś do głowy. Jedna z reklam mówi, że można wziąć Fiata w abonamencie!

Wpisy sponsorowane na stronach oprócz przedstawienia oferty zadają pytanie. – Skoro można zakupić telefon w abonamencie, to dlaczego nie kupić samochodu? I przyznaję się bez bicia, że oferta wydaje się być ciekawa. Co prawda na razie Fiat daje dostęp jedynie do modelu Fiat 500 za 765 złotych miesięcznie przy umowie na 11 i 23 miesiące, Fiat 500L za 1125 złotych miesięcznie przy umowie na 11 miesięcy i 960 złotych miesięcznie przy umowie na 23 miesiące oraz Fiat 500X za 1750 złotych miesięcznie przy umowie na 11 miesięcy i 1450 złotych miesięcznie przy umowie na 23 miesiące. Przy zawarciu umowy na 11 miesięcy, możesz przejechać nim maksymalnie 12 tysięcy kilometrów, a przy umowie na 23 miesiące 25 tysięcy kilometrów.

Zapytałem więc poprzez formularz na stronie, ile płaci się za przekroczenie limitu kilometrów? Odpowiedź brzmiała tak:

Szczegółowe informacje na temat limitu kilometrów uzyska Pan bezpośrednio u wybranego dealera. Proszę o wskazanie miasta, z którego przedstawiciel dealera może się z Panem skontaktować.

Odpowiedź ta równoznaczna jest z tym, że cena za każdy przekroczony kilometr zależna jest od poszczególnego dealera. I tak w Warszawie możesz zapłacić o wiele więcej niż np., w Koninie.

Warto także dodać, że ceny w abonamencie dotyczą najtańszych modeli, więc jeśli wybierzesz model droższy z bajerami, abonament będzie wyższy.

Fiat 500, 500L oraz 500X w abonamencie za podaną cenę na stronie występuje w wersji podstawowej, tak więc są to najtańsze wersje. Za każdą opcję dodatkową będzie trzeba dopłacić.

Zdziwiła mnie nieco odpowiedź na pytanie. – Gdybym chciał po roku odkupić samochód na własność, to o ile spadnie jego wartość względem nowego?

Koszt odkupu najprawdopodobniej równać się będzie cenie auta – suma zapłaconych rat abonamentowych z uwzględnieniem amortyzacji.

Nie do końca rozumiem odpowiedz. Brzmi ona jakbym po roku chcąc odkupić samochód musiał zapłacić kwotę jak za nowego, a z drugiej strony jakby odliczona została jakaś tam kwota amortyzacji…

Co bardzo ważne, w cenie zawarta jest polisa OC, AC i NNW, przegląd oraz wymiana opon na letnie lub zimowe. Jednym słowem, za 765 złotych możesz mieć samochód na 11 miesięcy, a po zakończeniu umowy oddajesz pojazd, odkupujesz go, lub bierzesz nowy w następnym abonamencie. Myślę, że ta oferta jest ciekawa dla tych, którzy chcą zakupić dany model. Bierzesz samochód w abonamencie, a jak po roku nie będzie usterek, to przynajmniej nie kupujesz kota w worku.

Szkoda, że na tą chwilę są dostępne tylko modele Fiata 500, ale ten ruch wydaje się być logiczny. W naszym kraju ten model Fiata kiepsko się sprzedaje, bo samochód jest mały, a cena w porównaniu do innych, większych samochodów jest zbyt wysoka. Jest więc szansa, że w abonamencie wejdzie szerzej na nasz rynek. Podobno w przyszłości mają się pojawić inne modele Fiata, jeśli ten rodzaj sprzedaży okaże się być dobrym pomysłem.

Gdyby tak policzyć koszty abonamentu, to wcale nie są one takie wysokie. Gdyby z mojej miejscowości jechać autobusem do najbliższego miasta (10 km), to koszt takiego biletu PKS wynosi około 7 złotych w jedną stronę, więc 14 w obie. Teraz pomnożyć to razy 25 dni w miesiącu co daje 350 złotych i pamiętaj, że do przystanku musisz dojść i z przystanku również. I nie ma klimatyzacji i wygody, a i musisz zawsze iść na przystanek na daną godzinę…

Romet 4E

25 stycznia 2013
Kategoria: Blog tagi: , ,

Firma Romet wyprodukowała samochód elektryczny o mocy 5,4 KM. Ten niewielki pojazd ma trwa tryby jazdy – ekonomiczny i standardowy. Na tym pierwszym rozwiniemy prędkość maksymalną 43 km/h i możemy na jednym ładowaniu przejechać około 180 kilometrów. Tryb standardowy pozwoli nam rozpędzić się do 62 km/h, a przejedziemy na nim między 90 a 120 kilometrów. Ładowanie akumulatorów odbywa się przy pomocy gniazdka elektrycznego i trwa 8 godzin. Koszt jednego „tankowania” to około 6 złotych.

romet 4e

Sam pojazd ma kosztować aż 32 tysiące złotych. Po ośmiu latach trzeba będzie wymienić akumulatory na nowe, których koszt w tej chwili szacuje się na około 8 tysięcy złotych. To pokazuje dobitnie, że nie jest to rozwiązanie ekonomiczne. Koszt pojazdu jest duży, prędkość i ładowność niewielka i zapewne bezpieczeństwo też. Przejechanie 180 kilometrów za 6 złotych to może niewiele, ale przy prędkości 42 km/h to więcej niż 4 godziny podróży. No i nie byłoby można wjechać nim na autostradę.

Nie rozumiem też do końca twierdzenia, że jest to samochód ekologiczny. Może bezpośrednio samochód nie wydziela spalin, ale czego nie wydali rura wydechowa, to zrobi to komin elektrowni. Jest to zapewne samochód dla singla mieszkającego w mieście, gdzie uliczne korki i ciasnota na drodze są standardem. Jeśli wiec ten pojazd przyjąłby się na polskich drogach, trzeba będzie się łapać za portfele. Gdyby tak na nasz rynek trafiły dziesiątki tysięcy samochodów, to zużycie prądu i podwyżki cen byłyby nie do uniknięcia. Większy popyt, wyższa cena. To reguła wolnego rynku.

Masowa produkcja samochodów

29 listopada 2012
Kategoria: Blog tagi: ,

W 2011 roku sprzedano na całym świecie prawie 76 milionów samochodów, a jednak sytuacja firm motoryzacyjnych jest dramatyczna. Mimo tego, że samochód posiada prawie co siódmy człowiek na świecie, to sytuacja wielkich koncernów się nie poprawia. Dlaczego tak się dzieje? Nie jestem w tej dziedzinie fachowcem, ale skoro marki motoryzacyjne sprzedają setki tysięcy pojazdów i są w dołku finansowym, to oznacza, że sprzedają samochody po zbyt niskiej cenie, posiadają zbyt wiele fabryk i pracowników.

Przyznam szczerze, że nie stać mnie na zakup nowego samochodu, nie mówiąc już o samochodzie z wyższej półki. Jednak samochody według mojej opinii są niezwykle tanie w porównaniu do innych produktów. Na przykład poszukując w internecie drewnianych schodów, koszt sięgał od 7 do 23 tysięcy złotych. Przyznajcie, że gdybyście się uparli, to sami bylibyście w stanie je zrobić. A kto z Was potrafi wyprodukować samochód? Jeśli potraficie jedno i drugie, to policzcie jakie poniesiecie koszty kupując choćby gotowe podzespoły.

Schody może wyprodukować “byle” stolarz. Może je zrobić na odwal się, bez atestów i drogich zezwoleń. Produkcja samochodu to wielkie przedsięwzięcie, na które trzeba mieć pomysł, projekt, wykonać setki testów bezpieczeństwa, otrzymać certyfikaty, stworzyć park maszynowy, uzyskać zezwolenia, stworzyć sieć sprzedaży, zbudować cała flotę pracowników i inżynierów, aż w końcu wypromować markę i dotrzeć do klienta.

Rozumiem, że właściciel i założyciel firmy Ford gdy tworzył pierwszą taśmę produkcyjną swoich samochodów na masową skalę, zmuszony był do takiego kroku. Produkując kilka samochodów dziennie nie był wstanie sprostać zapotrzebowaniom rynku. Chętni czekali w kolejce po swoje auto. Dziś 100 lat później, sytuacja jest z goła odmienna. Samochody “czekają” na parkingu, a firmy i dealerzy prześcigają się z promocyjną ofertą, aby tylko samochód nie rdzewiał przez kolejne miesiące.

W dzisiejszych czasach liczy się nie to ile dana firma zarobiła pieniędzy, tylko ile sprzedała samochodów w danym roku i która przez najbliższe 12 miesięcy będzie wiodła prym na rynku światowym. To właśnie masowa produkcja samochodów sprawia, że popyt jest niższy od podaży. Co prawda niewyobrażalne jest produkowanie samochodów na małą skalę, ale zmniejszenie ilości fabryk, a co za tym idzie podwyższenie nieco ich cen nadałaby tej branży sensu.

Wolny rynek i demokracja to podobno najlepsze rozwiązanie na Ziemi. Jednak konkurencja za wszelką cenę sprawia, że towary sprzedawane są po zaniżonych cenach, a firmy produkujące samochody muszą sprzedać ich setki tysięcy rocznie, by wyjść na zero.

stat4u