rząd

Spór o pomoc dla niepełnosprawnych

26 kwietnia 2018
Kategoria: Polityka tagi: , , , , ,

Nie mam dzieci i jakoś sobie nie wyobrażam je mieć, a tym bardziej upośledzone. Z góry przepraszam za ten wpis wszystkich tych, których dotknie jego treść.

Uważam, że skoro państwo, a w tym konkretnym przypadku PiS chce totalnego zakazu aborcji, to powinno płacić opiekunom dzieci upośledzonych dużo pieniędzy. Ludzie ci, rezygnują w życiu ze wszystkiego, by móc opiekować się niepełnosprawnym przez 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, 12 miesięcy w roku i tak przez całe życie.

Nikt tego nie powie, a szczególnie nie powiedzą tego politycy. Uważam, że w pewnych kwestiach naszego życia, a szczególnie w przypadku dzieci sprawa powinna wyglądać tak:

  1. Każda kobieta w ciąży, powinna mieć darmowe badania prenatalne.
  2. Jeśli okazałoby się z badań, że dziecko może być upośledzone, kobieta ma możliwość usunięcia go.
  3. Jeśli chce usunąć ciążę, usuwa je bez ponoszenia kosztów.
  4. Jeśli ma świadomość, że dziecko będzie upośledzone i chce je urodzić, powinna mieć także świadomość, że będzie je wychowywać na własną odpowiedzialność i za własne pieniądze.
  5. Na dziecko niepełnosprawne rząd nie powinien płacić „500 plus”
  6. Jeśli dziecko urodzi się upośledzone, a badania prenatalne tego nie wykazały, kobieta dostaje dożywotnią rentę na dziecko oraz „500 plus” do 18-tego roku życia.

Dlaczego piszę o tym w ten sposób? Ponieważ dziecko z dużym upośledzeniem nie wejdzie w życie normalnie. – Normalnie tzn., nie pójdzie do pracy, nie będzie płacić podatków, ZUS-u i nie będzie funkcjonować jak zdrowy człowiek. W dodatku, jeśli dziecko nie trafi do jakiegoś zakładu dla niepełnosprawnych, to będzie opiekować się nim rodzic, który także wyleci z „obiegu pracy” i nie będzie płacić podatków. Mało tego. Ci ludzie muszą z czegoś żyć i przez całe życie „lecą na zasiłku i dodatkach”.

Słyszałem pytanie. – Dlaczego dajecie „500 plus” na dzieci, a nie chcecie dać pieniędzy na niepełnosprawnych i ich opiekunów? Myślę, że problem polega na tym, że „500 plus” jest swojego rodzaju zachętą dla rodziców, by posiadali dzieci, a z drugiej strony zdrowe dziecko pójdzie kiedyś do pracy i zwróci poniesione przez państwo koszty z nawiązką. – Wiem, że to brzmi jak liberalno lewicowy bełkot w dodatku kapitalistyczny i pozbawiony jakichkolwiek uczuć, ale niestety taka jest prawda.

Posiadanie niepełnosprawnego dziecka dla każdego rodzica jest za pewne wielką tragedią. Nie wybierają tej sytuacji, poświęcają całe życie właśnie jemu. Z drugiej strony renty dla opiekunów czy wysokie dodatki dla niepełnosprawnego nie mogą być zachętą do posiadania niepełnosprawnego dziecka czy bycia opiekunem niepełnosprawnego człowieka.

Oczywiście żaden polityk o tym nie powie, bo słupki poparcia spadłyby do zera, a krytyka społeczności wyeliminowała by takiego posła z polityki na zawsze. Patrząc jednak na panią Rafalską mam wrażenie, że właśnie to chciałaby powiedzieć, ale wie, że nie może tego zrobić…

Finansowanie partii politycznych

30 czerwca 2013
Kategoria: Polityka tagi: , , ,

Polityka ma to do siebie, że niektóre mało ważne tematy podniesione są do rangi – być albo nie być. Temat finansowania partii politycznych wywindowany był tak bardzo, że przez niemal 3 tygodnie komentowano tylko to wydarzenie. Czy politycy powinni rzeczywiście być finansowani z pieniędzy budżetu państwa, czy może powinni utrzymywać się z pieniędzy oferowanych przez „sponsorów” i darczyńców?

Z logicznego punktu widzenia, wydawanie pieniędzy na partie polityczne to rozbój w biały dzień. Czy nam się to podoba czy nie, miliony złotych lądują na kontach ludzi będących u władzy, którzy nie dość że zarabiają duże pieniądze względem zwykłego Kowalskiego, to jeszcze dostają dodatkowe pieniądze, które mogą wydawać na dziwki, alkohol czy sztuczne fiuty. Do tego darmowe podróże, połączenia telefoniczne czy noclegi.

Finansowanie partii politycznych w sposób inny niż z budżetu państwa według mnie nie powinno mieć miejsca. Unikniemy przekupstwa, lobbingu i sponsoringu na zasadzie – ja ci zapłacę, a ty załatwisz ustawę. Mogłoby też dochodzić do odwrotnych sytuacji, w których posłowie nękaliby lokalne firmy – albo się dorzucisz, albo Urząd Skarbowy cię załatwi. Mafie też mogłyby załatwiać ułaskawienie jakiegoś bossa, w zamian za datek na kampanię czy inne patologie.

W ogóle to nie rozumiem, dlaczego np. posłowie kupują garnitury za dodatkowe pieniądze, dostają pieniądze na paliwo, czy opłaca się im rachunki za telefon komórkowy? Czy waszego pracodawcę interesuje, czy przychodzicie do pracy w sandałach, koszuli, czy przyjeżdżacie samochodem, rowerem czy autobusem? – Zapewne nie! A myślicie, że wasz szef zastanawia się ile wydajecie na połączenia telefoniczne i internet? – Nie! Miesięcznie zarabiamy 10% tego, co zwykły szary poseł i musimy ponosić wszelkie koszty związane z życiem codziennym.

Od zaraz powinno się obciąć subwencje o połowę w tym roku, i o kolejną połowę w przyszłym. Nie byłoby kupowania garniaków, alkoholu i zamawiania dziwek na kongresy. A czy kongresy muszą się odbywać w wielkich halach za dziesiątki tysięcy złotych? Myślę, że nie, ale to jest zwykły pokaz siły. A czy trzeba tworzyć spoty reklamowe w czasie kampanii za miliony i emitować je w telewizji na kilka tygodni przed wyborami? Czy plakaty powinny wisieć na każdym słupie, barierce, przystanku, albo być publikowane w prasie, radiu i telewizji? Jestem pewien, że nie. Powinien być darmowy czas antenowy w TVP jak i publicznym radiu. Po więcej ludzie powinni sięgać do internetu i basta.

Jestem pewien, że temat finansowania partii politycznych to był jeden z tych słynnych tematów zastępczych kryzysu i populistyczna gra by pozbierać trochę punktów w czasie spadającego poparcia dla Platformy Obywatelskiej. To zapewne gra na oba fronty. Zadając sobie przy okazji pytanie, czy finansowanie partii politycznych z budżetu państwa to kradzież naszych pieniędzy, czy może sprawiedliwy przydział subwencji zrozumiałem, że to jedyny uczciwy sposób na to, by te skurwysyny nie wykończyli nas na amen. Teraz wiedzą, kto ich finansuje, więc muszą mieć trochę pokory dla nas „śmiertelników”. W innym przypadku pokorę będą mieć przed swoimi sponsorami, którzy za pieniądze legalnie załatwiać będą brudne interesy….

Gdy TU-154 Wróci do Polski

30 stycznia 2013
Kategoria: Polityka tagi: , ,

Katastrofa pod Smoleńskiem prezydenckiego samolotu TU-154 na nowo nadaje Polakom wymiaru tragedii. Cały naród był w szoku z powodu tak wielkiego dramatu. Mówiono o pojednaniu, zacieśnianiu więzi i jak nigdy wcześniej wydawało się, że w polityce zmieni się coś więcej, niż tylko skład parlamentarzystów w Sejmie. Niestety wszystko szybko wróciło do normy, a później zaczęło przekraczać granicę zdrowego rozsądku…

Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski zwrócił się do Rosjan poprzez Unię Europejską o zwrot wraku prezydenckiego samolotu. Jak zwykle w tej sprawie wypowiedzieli się najważniejsi ludzie w Rosji mówiąc, że samolot zostanie zwrócony Polakom dopiero po zakończeniu śledztwa. Putin powiedział więc to samo co mówił wcześniej, przy okazji rozmów o wraku TU-154. Nasuwa się więc pytanie, dlaczego nasz rząd zwraca się do rządu Rosji o zwrot wraku po raz kolejny i to w dodatku za pośrednictwem Unii Europejskiej?

Mówi się, że to dałoby polskiemu rządowi prestiżu, że jak nasi politycy pociągną za „sznurki”, to wrak spadnie na Plac Konstytucji w Warszawie. Nic z tego. Minister Spraw Zagranicznych przyjął na klatę krytykę niemal z każdej strony, bo niby coś robił, ale skutek tego taki, że wraku nie będzie. Nie rozumiem po co ten pośpiech z samolotem. Mówi się na „mieście”, że chodzi o to, by samolot stał się pomnikiem.

PiS chce go skleić poxipolem i ustawić jako pomnik, najlepiej żeby to było przed pałacem prezydenckim lub przed Wawelem w Krakowie, gdzie pochowany został prezydent Lech Kaczyński. Zamiarów innych partii nie znamy, ale zapewne nie zgodzą się oni na ustawienie go tam, gdzie chce lider separatystycznej partii opozycyjnej…

Wydamy dziesiątki milionów złotych by samolot poskładać, a później kolejne miliony, by ustawić go jako pomnik. Politycy zaczną się licytować jakie miejsce byłoby najlepsze, a Jarek aby dolać oliwy do ognia zaproponuje referendum, w którym każdy polak będzie miał możliwość zagłosowania na kilka możliwości. Wydamy z tego tytułu kolejne dziesiątki, jeśli nie setki milionów złotych, by przeprowadzić referendum. Po ogłoszeniu wyników okaże się, że ludzie zagłosowali na opcję Ruchu Palikota, który uznał, że samolot powinien znaleźć się na księżycu, a na jego skrzydłach zostaną ustawione specjalne lasery, które odbijając światło słoneczne sprawi, że widoczny on będzie na Ziemi. To oczywiście wiąże się z wydatkiem kolejnych pieniędzy, by zaspokoić polityczne widzi-misie.

My Polacy nadal będziemy szukać pracy za granicą naszego państwa, by utrzymać specjalne żądania przywódców, a tym którzy zostaną podniesie się podatki. Nadal będziemy trzymać się hasła, że lepiej być nieszczęśliwym i bogatym na uchodźstwie, niż szczęśliwym i biednym w Polsce. Ale to nie wina polityki…

Fiat po polsku

18 stycznia 2013
Kategoria: Polityka tagi: , ,

Fabryka Fiata w Tychach chce zwalniać pracowników. Powodem takiej decyzji jest niższa sprzedaż modeli Fiata. W zeszłym roku zdecydowano na zaprzestanie produkcji Panda Classic, która produkowana była w Polsce od dziewięciu lat. Firma planuje także zmniejszenie produkcji aut, zredukowanie zatrudnienia z 4,800 do 3,400 pracowników oraz wprowadzenie pracy z trzy, na dwuzmianową. Nie wiadomo też, czy fabryka w ogóle pozostanie w Polsce.

Zadziwia mnie ferment, jaki ma miejsce w naszych mediach. Firma Fiat planuje zwolnienia, bo przegrywa konkurencję na rynku światowym, a co za tym idzie, sprzedaje mniej samochodów. Planuje się zwolnienia, bo nie potrzebna jest tak duża liczba pracowników, a my mówimy o zapaści finansowej Fiata, tragedii pracowników, a na scenie politycznej mówi się o klęsce żywiołowej. Wprowadzane mają być także jakieś nadzwyczajne pieniądze, by wypompować kasę tam gdzie się da i utwierdzić Polaków w przekonaniu, że nasz rząd działa.

Władze samorządowe są nawet w stanie zmniejszyć lub zawiesić podatki, by tylko firma pozostała na ich terenie i nie planowała zwolnień. Pewnie są też szarlatani w rządzie, którzy z chęcią by dofinansowali fabrykę Fiata w Tychach. Mam nawet wrażenie, że sami zainteresowani na to czekają. Ale ja nie zgadzam się na to, by moje, Twoje, i w końcu nasze pieniądze z budżetu państwa przeznaczone na jakiś cel, wydane były na fabrykę Fiata tylko dlatego, że ma być zwolnionych 1500 osób. Czy kogoś interesuje, że mały lokalny biznes pada na ryj i zwalnia pracowników tnąc koszty? Wydaje się, że nie.

Chcemy ratować producenta samochodów, który nie jest Polską własnością. To absurd, jakich mało. Uważam, że należy dofinansować lokalnych przedsiębiorców, którzy zatrudniają ludzi, płacą tu podatki i żyją w tym kraju. Jeśli 1500 osób straci pracę, to świat się nie zawali. Dochodzą nawet słuchy, że więcej ludzi chce się zwolnić z fabryki Fiata i dostać odprawę w wysokości od dziewięciu do osiemnastu miesięcznych pensji. Wszyscy bowiem czują nosem, że fabryka i tak docelowo ucieknie z Polski.

Fabryka Fiata w Tychach to zapewne dochodowy interes dla budżetu państwa. Jednak ratowanie go kosztem wszystkich Polaków i w dodatku nie znając perspektyw na przyszłość, wydaje się być złym pomysłem. Pewnie fabryka i tak zostanie przeniesiona do Włoch, gdzie dostaje teraz od nich ulgi podatkowe i dofinansowanie. Nie dziwię się, że rząd Włoch stara się ściągnąć swoją rodzimą firmę na własne śmieci. Podatki, zatrudnienie i sprzedaż samochodów we własnym kraju, to inwestycja w którą warto wkładać pieniądze. Inwestowanie w niepewną przyszłość i ratowanie fabryki Fiata kosztem wszystkich, zapewne i tak nie uratuje tonącego okrętu, a udręczy jeszcze bardziej budżet państwa.

„Jest ciężko”

19 listopada 2012
Kategoria: Blog tagi: , , , , ,

Dziś rano miałem „przyjemność” posłuchać Radia Maryja i audycję którą prowadził sam wódz o. Tadeusz Rydzyk… Często rano podczas jedzenia zdarza mi się włączać tą stację, ponieważ nie lubię jeść posiłków przy muzyce… O. Tadeusz pożalił się dziś, że coraz mniej pieniędzy wpływa na konto, a utrzymanie radia i telewizji to olbrzymie koszty. Wymieniał, że trzeba utrzymać 130 stacji nadawczych oraz miejsce na satelicie. Kupowanie coraz to nowszej technologii, nadmienił również że mikrofony wcale nie są tanie. Dorzucił, że trzeba zapłacić pensję pracownikom…

Ostrzegał szczególnie ludzi starszych, że dając pieniądze swoim wnukom by Ci wpłacili za nich pieniądze na poczcie na rzecz Radia Maryja, sprawdzali czy rzeczywiście te pieniądze dotarły. Tadeusz słyszał bowiem, że dochodzi do okradania dziadków przez nastolatków, którzy zamiast wpłacać pieniądze na radio, biorą je na swoje zachcianki. Podkreślał, że okradanie swoich najbliższych przez wnuków to bestialskie zachowanie.

Nic jednak nie wspomniał o okradaniu biednych, starszych i schorowanych ludzi, by prowadzić swoje niecne radio i utrzymać swoje luksusowe limuzyny i pałace. Co prawda Tadek nie kradnie na „chama”, ale wpaja ludziom, że płacenie jest ich obowiązkiem, w dodatku wszystko to w imię Boga. Dodał również hasło, że „jest ciężko”. Zrobił to w taki sposób, że aż mnie zrobiło się go żal…

Wpis ten dodaję w kontekście sporu między Rydzykiem, a KRRiT. Tadeusz chcę wprowadzenia swojej stacji do naziemnej telewizji cyfrowej DVB-T, a KRRiT mu to utrudnia, ponieważ spółka zarządzająca stacją nie ma płynności finansowej. Dziś odniosłem wrażenie, że poprzez swoje błagalne hasła i podkreślenie, ze „jest ciężko”, niejako przyznaje się do zarzutów KRRiT. W końcu jak zaufać korporacji, która utrzymuje się z datków? Jednego miesiąca mogą zarobić miliony innego nic. W końcu to od ilości i wysokości wpłat zależy ich płynność finansowa.

Na koniec dorzucę jeszcze jeden fakt. Kaczyński podsyłał swoich „pikieciarzy” pod siedzibę TVP, bo według PiS jest to stacja która faworyzuje rządzących. Powodem jest to, że w głównym wydaniu „Wiadomości” prezenter powiedział, że w marszu „obudź się Polsko” manifestowało kilka tysięcy ludzi, a według PiS było ich 100 tysięcy. Natomiast na pytanie dziennikarzy w stronę Kaczyńskiego, czy czasami stacje katolickie nie faworyzuję opozycji odpowiedział – w żadnym przypadku.

Nie ważne czy jesteś katolikiem czy nie, włącz sobie Radio Maryja, tak dla sprawdzenia i przekonania się, o kim i o czym jest tam mowa. Kaczyński traktowany jest jak drugi Bóg, a Tusk jak Szatan inaczej mówiąc, zło wcielone. A wszystko to w imię Boga i własnych interesów, dzieli się ludzi na lepszych i gorszych…

Aborcja

25 października 2012
Kategoria: Polityka tagi: , ,

Dwa tygodnie temu posłowie głosowali nad dwoma projektami. Jeden napisany przez Ruch Palikota, który opowiada się za legalną aborcją do 12-tego tygodnia ciąży. Drugi Solidarnej Polski, który zakazuje aborcji ze względu na trwałe i nieodwracalne uszkodzenie płodu. Wyobraźcie sobie, że w XXI wieku jest jeszcze na ziemi parlament, który wybrał drogę Solidarnej Polski. Na szczęście po wyborze jednego z dwóch projektów, trzeba było zagłosować raz jeszcze, tym razem tylko nad projektem Solidarnej Polski…

Wyobrażacie sobie sytuację, w której kobieta dowiaduje się, że jej dziecko ma porażenie mózgowe bądź inną chorobę, która nie pozwoli mu normalnie funkcjonować i w dodatku zrujnuje życie matki i ojca. Wyobraźcie też sobie, że o jej losie jak i dziecka zdecyduje „Ziobro”. Oczywiście później „państwo” wypnie się tyłkiem do rodziców szukających pomocy finansowej. Będą zmuszeni do szukania pomocy w fundacjach, lub będą podstawiać puszki prosząc o pieniądze pod marketem lub kościołem.

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin po głosowaniu powiedział, że każdy głosował zgodnie ze swoim sumieniem, a nie ze względu na przynależność do partii. Szkoda tylko, że kobieta nie będzie mieć prawa wybrać drogi swojego życia zgodnie ze swoim sumieniem, tylko sumieniem parlamentarzystów.

Za zabójstwo można dostać karę od 8 do 25 lat, a w skrajnych przypadkach dożywocie. Jaka kara będzie dla matki, której dziecko urodzi się z poważną wadą genetyczną? Codzienna walka o jak najmniejszy ból dziecka, walka o pieniądze i odmowy leczenia z NFZ. Jak długo to potrwa? Od kilku lat do dożywocia. Tylko, że nikt nie da wiktu i opierunku.

Rozumiem, że demokracja też musi mieć jakieś wartości i zasady, ale pozwólmy czasami człowiekowi zgrzeszyć i stanąć przed Bogiem z własnym sumieniem i własnymi błędami. Widać, posłowie wzięli się w garść, bo po wyborze projektu ustawy Solidarnej Polski trzeba było jeszcze raz zdecydować, czy zostanie on przyjęty czy nie. Na szczęście został on odrzucony, więc daję już spokój naszym „tęgim głowom” reprezentujących Polaków.

Komisja Nadzoru Finansowego

16 sierpnia 2012
Kategoria: Polityka tagi: , ,

W ostatnich dniach pierwszą wiadomością programów informacyjnych jest parabank o nazwie Amber Gold. W koło powtarza się jak mantrę, że kilka tysięcy klientów może stracić w sumie 80 milionów złotych. Ludzie złożyli w tym parabanku oszczędności całego swojego życia i wbrew temu co się mówi, lokowali tam pieniądze zazwyczaj starsi ludzie. Wyższe oprocentowanie niż w normalnym banku przyciągało klientów, którzy teraz nie wiadomo czy odzyskają swoje pieniądze.

W tym przypadku mówi się, że ludzie sami są sobie winni. Dali się skusić wysokiemu oprocentowaniu i teraz ponoszą tego konsekwencje. Przecież klienci tej instytucji mogli sami sprawdzić, czy jest to wiarygodny gracz na rynku. Wystarczyło tylko wejść na stronę Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) i sprawdzić, czy ten bank działa legalnie. Szkoda tylko, że zdecydowana większość Polaków do tej pory nie wiedziała, że taka instytucja jak KNF w ogóle istnieje, a pewnie jeszcze większa grupa ludzi nie wiedziała, że tak zwany parabank może w ogóle działać bez zezwolenia.

Podobno KNF zgłaszała do prokuratury już w 2009 roku, że na rynku polskim pojawił się nowy gracz, który nie jest zarejestrowany jako bank i może tym samym zagrażać interesom obywateli. Prokuratura umorzyła śledztwo, a teraz klienci tego parabanku nie dość, że z powodu medialnego szumu stracą część pieniędzy za zerwanie umowy lokaty, to jeszcze nie wiadomo czy te pieniądze w ogóle otrzymają.

Skoro mówiło się już tyle o głupocie obywateli lokujących pieniądze w tym parabanku, to jak nazwać działania polskiej prokuratury? Wina wymiaru sprawiedliwości jest tym większa, że była całkowicie świadoma tego, czym może grozić działanie takiej instytucji. Polacy o tym nie wiedzieli, choć wysokie oprocentowanie według niektórych powinno dać wiele do myślenia.

Samo słowo „para” – kojarzy mi się raczej ze skroploną cieczą, która jest ulotna – jak w tym przypadku pieniądze klientów Amber Gold. „Para” kojarzy mi się jeszcze z paraolimpiadą, w której udział biorą osoby z niepełnosprawnością fizyczną. Słyszałem też o paralotni, ale żeby urządzać niepełnosprawne banki, którymi kierują niepełnosprawni i nieuczciwi biznesmeni, to przekracza granice wszelkiego rozsądki. W dodatku to wszystko odbywało się za przyzwoleniem naszego prawa, ale i tak sami sobie jesteśmy winni. Czy aby na pewno?

Protest lekarzy?

30 czerwca 2012
Kategoria: Polityka tagi: , ,

Przedstawiciel lekarzy wypowiedział się publicznie na temat prac rządu nad ustawą refundacyjną leków. Nie zgadza się on na to, żeby lekarze ponosili odpowiedzialność za źle wypisaną receptę. Z jednej strony rozumiem lekarzy, bo pracując dniami i nocami przy pomyłce na recepcie będą ponosić karę, której wcześniej nikt im nie dawał i świat się nie zawalił. Jednak pojawia się pytanie, kto ma ponosić konsekwencje źle wypisanej przez lekarza recepty? My pacjenci, czy aptekarze?

W takim przypadku to oczywiste, że każdy odpowiada za to co robi. Lekarze się jednak na to nie chcą zgodzić, więc grożą nam pacjentom. Zapowiedzieli, że od 1 lipca lekarze wypisywać będą recepty odpłatne w 100%. Ta deklaracja zabrzmiała jak groźba z ust Osamy binLadena, który groził amerykanom, że jeśli Ci nie opuszczą Afganistanu on zagrozi Amerykańskiej wolności.

Lekarze grożą pacjentom, którzy stali się niejako kartą przetargową między rządem a terrorystami tzn., lekarzami. Jeśli więc dojdzie do wypisywanie pełnopłatnych recept pacjentom od 1 lipca, wtedy już całkowicie stracę wiarę w ludzi „chroniących” nasze zdrowie. Będzie to zamach, z którego nie do końca zdajemy sobie sprawę. Wyobrażam sobie, że wielu biednych pacjentów odejdzie z apteki bez potrzebnego im do prawidłowego funkcjonowania leku, bo będzie on po prostu za drogi. Wtedy więc może się zdarzyć, że ktoś z tego powodu umrze, ale nikt nie wystawi diagnozy, że powodem zgonu jest szantaż lekarzy.

stat4u