Poznań

Nauka nie Idzie w Las

16 sierpnia 2011
Kategoria: Futbol tagi: ,

Pamiętacie, jak Lech Poznań w zeszłym roku walczył w fazie grupowej ligi europejskiej z Manchesterem City? Dziś można powiedzieć, że obie ekipy się czegoś od siebie nauczyły. Piłkarze poznańskiego Lecha grają szybszą piłkę co przekłada się na niezłe wyniki spotkań w nowym sezonie Ekstraklasy. Zwycięstwo z ŁKS-em Łódź 5:0, remis z Zagłębiem 1:1 i kolejne zwycięstwo 3:0 z Bełchatowem. Wszystkie trzy mecze Kolejorz rozegrał na wyjeździe. A czego nauczył się Manchester City od Lecha?

Skoro piłkarze „The Citizens” uczyli poznaniaków gry w piłkę, to w zamian kibice Kolejorza nauczyli kibiców Manchesteru City kibicować. Każdy z Was, kto oglądał choć jeden mecz Premiership wie, że kibicowanie na tych stadionach polega przede wszystkim na siedzeniu, wstawaniu podczas akcji i ewentualnie wydaniu jęków zawodu, lub szału po strzeleniu gola. Teraz kibice „niebieskich” często wstają, odwracają się plecami do boiska, obejmują się ramionami i podskakują wykrzykując swoje przyśpiewki.

Jak wspomniałem wcześniej, nauczyli się tego od kibiców Lecha Poznań, którzy na ich stadionie pokazali im jak to się robi. Widoczne jest to bardzo dobrze na poniżej załączonym filmie.

Zwróćcie uwagę, że mimo trwającego meczu, kibice gospodarzy przyglądają się kibicom z Poznania i robią im zdjęcia oraz kręcą filmiki.

Na poniższym video widać poczynania kibiców „City” w meczu z Sunderlandem.

Warto dodać, że ten sposób kibicowania nazwany został „the Poznan” i widoczny jest na każdym ligowym meczu oraz widoczne było w finale F.A. Cup na Wembley, w którym to Manchester City zmierzył się ze Stoke City. Ten sposób kibicowania robi wielką furorę w całej Anglii, a stacje telewizyjne od momentu wprowadzenia nowej zabawy na trybunach, pokazują ją regularnie.

Pojawiają się też głosy fanów Celticu Glasgow, którzy twierdzą, że ich kibice już o wiele wcześniej stosowali tego typu doping pokazując video na youtube i udowadniając datami dodania tych plików. Kibice City jednak twierdzą, że nie ważne kto zaczął, tylko kto ich tego nauczył. Dodali też, że będąc na meczu w Poznaniu czuli się jak w piekle.

Nie dziwimy się, że w Poznaniu budynki przemieszczają się podczas dopingu. My zostaliśmy wbici w fotele, a podskoki fanów gospodarzy sprawiły, że i my musieliśmy skakać. W innym wypadku odbilibyśmy sobie tyłki od drgań krzesełek.

Co by nie pisać kto kogo czego nauczył, śmiem twierdzić, że kibice Kolejorza spisali się świetnie. Piłkarze Lecha zwyciężać umieli już przez spotkaniem z „City”, a angielscy kibice na meczach ciekawej Premiership byli nudni i statyczni. Teraz się to zmienia. Czas chyba na kolejne spotkanie polskich kibiców z angielskimi fanami, może teraz nauczą się czegoś od Wiślaków, Legionistów i Ślązaków z Wrocławia? Oby!

Lech Poznań bez stadionu!

18 czerwca 2011
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Choć sezon piłkarski za nami i czekamy już na następny, to nie obędzie się bez dziwnych i niezrozumiałych decyzji, które nawet mogą zakończyć się skandalem. Mam tu na myśli Poznań, który raczej w przekonaniu polaków jest wzorem dla naśladowania jeśli chodzi o organizację. W tym przypadku jest zupełnie odwrotnie i nie wiedzieć dlaczego ktoś podejmuje takie decyzje.

Ponieważ stadion narodowy w Warszawie nie został oddany w terminie, nie odbędzie się na nim impreza Red Bull X-Fighters. Z tego to powodu przeniesiono ją właśnie na stadion miejski w Poznaniu, na którym rozgrywają swoje mecze Lech i Warta. Przenosiny imprezy spowoduje, że trzeba będzie w miejscu płyty boiska usypać tony piachu, a po zakończeniu ułożyć od nowa murawę. Warto podkreślić, że stadion będzie wyłączony z użytku do 4 września. Nie odbędzie się więc pięć pierwszych kolejek Ekstraklasy i tyle samo I ligi. Podobno brano też pod uwagę mecz reprezentacji Polski na początku września, ale i ta szansa już poszła w niepamięć.

Dziwna sprawa, że klub piłkarski dostał pismo w tej sprawie, gdy już wszystko było załatwione. Nie było żadnych rozmów na ten temat, a skoro klub nie jest właścicielem obiektu, może się tylko z tą decyzją pogodzić. Widać, że czysto piłkarski stadion w Poznaniu jeszcze zanim rozpocznie się EURO, będzie okryty złą sławą. Podejrzenie o korupcję i mataczenie pieniędzmi przeznaczonych na budowę, murawa która z wielu powodów nie może się zakorzenić i gnije. Teraz jeszcze okazuje się, że stadion piłkarski w czasie gdy zostaną rozpoczęte najważniejsze rozgrywki, nie będzie zdolny do użytku przez piłkarzy. To ostatnie wydaje się aż nieprawdopodobne!

Jeśli uda się z PZPN załatwić sprawę pozytywnie, to istnieje szansa, że oba kluby zagrają pierwsze mecze tylko na wyjeździe. Jeśli to nie przejdzie, to pewnie Lech domowe spotkania zagra we Wronkach, a Warta w Grodzisku Wielkopolskim. Pamiętam niedawną debatę na forum sportowym, że Lecha prawdopodobnie nie będzie stać na opłacenie dzierżawy za stadion i lepiej by było, gdyby zamiast dzierżawić, inwestowali pieniądze w nowy stadion na swoje potrzeby. Choć wtedy nie zgadzałem się z tą decyzją, dziś widzę w tym pomyśle sens. Gdyby taki istniał, nie byłoby dziś spekulacji ani drwin z tego tytułu.

Na koniec należy pogratulować decydentom kimkolwiek są. W takim przypadku Lech Poznań powinien się zastanowić nad sensem dalszego dzierżawienia stadionu, albo przynajmniej postawić władzom miasta sprawę jasno – albo my, albo oni. Patrząc na to z dłuższej perspektywy, miasto Poznań wyszłoby na tym gorzej, gdyby Lech postawił na swoim.

Braga – Lech, czyli reważ

24 lutego 2011
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Tuż przed rewanżowym meczem między SC Braga a Lechem dowiedzieliśmy się, że przeciwnikiem w kolejnej rundzie tej pary zostanie FC Liverpool. Komentatorzy twierdzili, że piłkarze Kolejorza jeśli dowiedzą się z kim przyjdzie im grać w kolejnej rundzie ligi europejskiej, z pewnością dadzą z siebie wszystko. Z przebiegu spotkania widać jednak było, że ich gra nie daje im szans na dalszy podbój Europy…

Buńczuczne zapowiedzi trenera, piłkarzy, kibiców i dziennikarzy Bragi, że ich klub na dobrej murawie pokaże Lechowi jak gra się w piłkę, okazały się prawdziwe. Dzisiejszy mecz w wykonaniu polskiej ekipy zapisałbym raczej do tych, które nie powinny mieć miejsca. W pierwszej połowie piłkarze z Portugalii grali z naszymi w dziada, a bramki zdobywali na zamówienie i zasłużenie – choć drugi gol wydaje się padł ze spalonego.

Rozumiem, że „nasi” mogli przegrać w tej fazie z drużyną, która jest w pełni sezonu i jest to dla mnie usprawiedliwienie. Zawsze w czasie gdy mamy eliminacje do pucharów lub początek rundy wiosennej mecze Ekstraklasy są bardzo słabe. Tak samo właśnie dziś Lech zaprezentował się w Portugalii. Przyznam, że czułem się zażenowany podaniami, przyjęciem piłki, a szczerze mówiąc trzeba by tu wymienić wszystkie atuty, które należą do piłkarzy. Nie zaskoczyliśmy Bragi w żadnym aspekcie gry.

Druga połowa, a szczególnie po czerwonej kartce dla Kikuta nieco się ożywiła. Widać, ze chłopaki w tym momencie postawili wszystko na jedną kartę – albo się uda, albo nie. Tu dopiero zaczęła się prawdziwa walka. Walka, która w ten sposób powinna zacząć się od początku, by pokazać przeciwnikowi, że będziemy walczyć. Niestety dla polskiego futbolu, nic z tych akcji nie wyszło. Jednak patrząc na przebieg tego meczu widać, że piłkarsko odstajemy od Bragi i nie zasłużylibyśmy na awans.

Na koniec jeszcze tylko dodam podsłuchany w telewizji komentarz, w którym to dziennikarz (nie wiem kto) powiedział, że gdyby Bakero był tak dobrym trenerem jak był piłkarzem, z pewnością nie prowadziłby dziś Lecha Poznań. Nie wziąłem sobie początkowo słów komentatora zbyt entuzjastycznie, ale po tym jak dziś ustawił zespół w pierwszej połowie, przyłączam się do tych słów. Stilic na ataku! Dobry piłkarz, ale tylko wtedy, gdy dostaje podania i dalej konstruuje akcje. Bośniak powinien nauczyć się najpierw biegać, bo wygląda to naprawdę komicznie.

Dziś polski zespół został doszczętnie rozbity. To była piłkarska katastrofa, która zakończyła się i tak niskim wymiarem kary. Z jednej strony to dobrze, że przegrali 2:0 w złym stylu, nie żal mi przynajmniej odpadnięcia. Szkoda jednak emocji, które moglibyśmy przeżyć w meczach z Liverpoolem. Teraz z pewnością kibice Lecha nie będą się już martwić, że przyjdzie im grać na trzech frontach. Przeczuwam, że niedługo skupią się tylko i wyłącznie na Ekstraklasie – oby nie.

Lech – Braga

17 lutego 2011
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Dziś rozegrano mecz 1/16 ligi europejskiej, w którym gospodarz Lech Poznań podejmował portugalską Bragę. Po dziewięćdziesięciu minutach śmiem twierdzić, że mecz nie mógł być ładny. Zawsze początek sezonu lub rundy jest słaby w wykonaniu polskich klubów piłkarskich. Jest to reguła, która i w tym przypadku została potwierdzona. Jest oczywiście o wiele więcej powodów słabego widowiska.

Kluczowym według mnie okazał się raport i kara UEFA na klubie z Bułgarskiej, za utrzymanie bezpieczeństwa na stadionie. Wąskie przejścia, stojący kibice na schodach i przejściach według tej organizacji jest nie do przyjęcia. Nie mnie to oceniać, ale jeśli rzeczywiście tak jest, a wiadomo było o tym już po meczu z Juventusem Turyn, to uważam karę UEFA tydzień przed spotkaniem pucharowym z Bragą za jakiś nonsens. Czy nie powinno się takiej informacji przekazać klubowi tydzień po meczu z „Juve”, by ten mógł poprawić te aspekty? Okazuje się, że nie.

Oprócz kary finansowej w wysokości 20 tysięcy euro, klub dostał rownież limit sprzedaży wejściówek na mecz. Pierwotnie kara nałożona przez UEFA zakładała zapełnienie w połowie stadionu przy Bułgarskiej. Jednak po odwołaniu się od tej decyzji i pomocy Zbigniewa Bońka (przyjaciela Platiniego), UEFA zwiększyła limit wejściówek i mecz z Bragą mogło obejrzeć 29.133 kibiców. To jednak sprawiło, że 12 tysięcy krzesełek na meczu było pustych, a to z kolei popsuło oprawę meczową. Kibice nie byli już tak głośni jak w poprzednich meczach, a odbijające się echo nie wciskało już w fotel.

Kolejną wielką bolączką tego meczu były warunki pogodowe. Kolejny mecz w pucharach, podczas którego padający śnieg zmienił kolor murawy. To z kolei przełożyło się na widoczność piłki, przynajmniej w moim odbiorniku niewiele widziałem. Stan murawy to kolejny problem nie tylko w tym meczu, ale to już stały mankament w Poznaniu. Kartoflisko na Bułgarskiej to nic nowego, ale z pewnością ujmuje wiele z widowiska.

Transmisja telewizyjna w TV4, to jedna z największych porażek tego wszystkiego. Jakość obrazu i dźwięku mimo że był on cyfrowy i ta niesamowicie olbrzymia panorama to koszmar koszmarów jeśli chodzi o transmituje sportowe. Podczas meczów Lecha w ekstraklasie transmitowanych na Canal+ ten problem nie występuje.

Ostatni już problem jaki zdołałem uchwycić, to postawa sędziego. Był raczej bezstronny, nie faworyzował nikogo, ale to co gwizdał z dwóch stron było zadziwiające. Wystarczyło podskoczyć, wyłożyć się i faul. Kartki pakował nie za faule, a za dyskusje czy inne nie uchwycone przez kamerę rzeczy.

Ogólnie rzecz ujmując, mecz był słaby, bo inny nie miał prawa być. Przy niemal wszystkich niekorzystnych warunkach nawet najlepsze zespoły nie rozegrałyby pięknego meczu. W drugiej połowie walka była ładniejsza w wykonaniu Lecha Poznań, a po strzale gola przejęli inicjatywę. Jakby tego nie nazwać, piłkarze Kolejorza wygrali kolejny mecz w w rozgrywkach ligi europejskiej i zbierają punkty w rankingu, by w przyszłości w eliminacjach europejskich być zespołem rozstawionym. Może też i uszczknie też coś do rankingu całej ekstraklasy i eliminacje nie będą zaczynać się od pierwszej rundy.

Teraz przyjdzie czas na rewanż w Portugalii i nie jestem huraoptymistą jeśli chodzi o wynik dwumeczu. Śmiem twierdzić, że o awansie może zadecydować dogrywka bądź rzuty karne. Jak będzie dowiemy się za kilka dni.

Mamy polski klub w lidze europejskiej

26 sierpnia 2010
Kategoria: Futbol tagi: ,

Dziś wieczorem piłkarze Lecha Poznań po zremisowanym meczu na własnym stadionie z Dnipro, awansował do ligi europejskiej. Tydzień wcześniej wygrał mecz na wyjeździe w Dniepropietrowsku 1:0 i dzięki temu okazał się lepszy w dwumeczu. Już trwają spekulacje, na kogo trafić może klub z Poznania. Jedni chcą trudnych rywali, takich jak Liverpool czy Juventus. Niektórzy wolą „słabsze” drużyny, z którymi rywalizacja mogłaby przynieść awans do rundy play-off. Moje zdanie jest nieco po środku. Fajnie by było trafić Liverpool i dwie teoretycznie słabsze niż „Juve”. Jednak jakoś nie martwię się losowaniem i pozostawiam tą sprawę losowi.

Gra „Kolejorza” w lidze europejskiej przyniesie dla klubu duża pulę pieniędzy. Za sam awans dostaną 600 tysięcy euro, plus 50 tysięcy za każdy rozegrany mecz (50.000×6=300.000), co daje w sumie 900 tysięcy euro. Dodatkowo za zwycięstwo 120 tysięcy euro, a remis 60 tysięcy. Nie wiem jak dalej wygląda sprawa finansowa w przypadku awansu, ale tym „martwić” się będziemy gdy uda się awansować z grupy. Oczywiście liczyć też trzeba na pieniądze za transmisje meczów i co ważne – z biletów. Jeśli na każdym meczu zasiadłoby 40 tysięcy widzów, to zyski z tego będą również znacznym zastrzykiem.

W tym całym szczęściu martwią mnie dwie rzeczy. Właściciele, trenerzy i piłkarze w razie słabszej formy w ekstraklasie tłumaczyć ją będą występami w lidze europejskiej. Trzy mecze u siebie, trzy gdzieś w Europie i narzekań nie będzie końca. Pisze o tym nieco asekuracyjnie, ale jeśli forma w lidze polskiej nie będzie imponująca, z pewnością takie głosy się pojawią. Druga sprawa, która „nie daje mi spać” jest możliwość wypromowania się piłkarzy. Jeśli lechici z dobrej strony zaprezentują się w meczach pucharowych, a w dodatku z dobrym przeciwnikiem, to z pewnością zwrócą na siebie uwagę zagranicznych skautów. Wtedy wzrośnie cena za gracza, ale oczywiście dla klubu z zachodniej Europy nie będzie to problem, a Lech pozbędzie się swoich najlepszych „perełek” i przyszłe eliminacje, zakładając że Lech do nich przystąpi, znów będzie musiał szukać piłkarzy i budować drużynę od podstaw.

Oczywiście przedstawiłem tu problem, który trapi mnie jako kibica. Właściciele klubu jednak właśnie na to liczą, bo sport to maszynka do zarabiania pieniędzy i jako kibice musimy to zrozumieć i się z tym pogodzić. Jakby nie było, już szykuję się na zakup biletów w fazie grupowej ligi europejskiej. Mam nadzieję, że spotkam się z piłkarzami Lecha na 40-to tysięcznym – zapełnionym stadionie…

Tacy kibice to skarb

28 lipca 2010
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Po raz pierwszy w życiu, nie będąc oficjalnie związanym z jakimikolwiek kibicami, poczułem dumę z ich zachowania. Kibice poznańskiego Lecha pojechali na mecz swoich piłkarzy do Pragi, gdzie rozgrywali pierwsze spotkanie III rundy eliminacyjnej do ligi mistrzów z tamtejszą Spartą. Choć władze i sami Czesi myśleli, że kibice Lecha przyjadą uzbrojeni po zęby w toporki, kije bejsbolowe i inne niebezpieczne narzędzia, to jednak po całej „imprezie” pozytywnie się zaskoczyli. Mimo ponad 2,5 tysięcznego tłumu, spacer ze starego rynku na sam stadion przebiegł bez zakłóceń. Chóralne śpiewy i kulturalne zachowanie się sympatyków Kolejorza zdziwiło na tyle samych Czechów, że wszelka sportowa prasa zachwycała się postawą kibiców.


Ja również się zdziwiłem oglądając film z oficjalnej strony Lecha, który ukazuje spacerujących kibiców wspomaganych przez kordon policjantów, których rola zakończyła się na doprowadzeniu zainteresowanych na docelowy obiekt sportowy. Muszę powiedzieć, że to zachowanie nadmuchało mnie wielką dumą, że w tak piękny sposób można przeżywać emocje sportowe. Gdyby tylko piłkarze Lecha awansowali do ligi mistrzów, kibice mogliby pokazać się z jeszcze lepszej strony. Często bywa tak, że piłkarze muszą dobrze zagrać, by dobrze ich wspomagali kibice z trybun, a w Poznaniu jest całkiem inaczej – kibice są fantastyczni, teraz czas na sukcesy piłkarzy.

Cieszę się, że Legia Warszawa nie zajęła miejsca dającego jej szansę gry w eliminacjach ligi europejskiej. Pewnie banda chuliganów pojechałaby za swoimi piłkarzami i narobiła wstydu nie tylko swoim, ale także wszystkim polakom. Mam nadzieję, że postawa kibiców z Poznania da pozytywną szkołę innym, którzy pójdą w jej ślady i rywalizować będą o miano najlepszych, a nie najgorszych skurwysynów…

Film z oficjalnej strony Lecha obejrzeć możesz tutaj

Sezon Ekstraklasy zakończony

15 maja 2010
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Poznaliśmy już mistrza kraju jak i spadkowiczów z Ekstraklasy. Wszystko ułożyło się niemal tak, jak sobie to wyobrażałem. Mistrzem został Lech Poznań, a że jestem z wielkopolski to na ten klub liczyłem. Choć kibic ze mnie taki jak z koziej dupy trąba, bo nigdy nawet nie byłem na meczu Kolejorza, to mam nadzieję że już na nowy sezon zaopatrzę się w karnet. Wicemistrzem kraju została Wisła Kraków, co również mnie cieszy. Chodzi głównie o to, że fajnie by było, gdyby Wisłą awansowała do ligi europejskiej i powalczyła w niej o punkty w rankingu, które mogą dać nam w przyszłości więcej miejsc w europejskiej elicie. Niezadowolony jestem jedynie z tego, że trzecie miejsce zajął Ruch Chorzów. Wolałbym na to miejsce Legię Warszawa, która mimo tego że wśród kibiców poznańskiego Lecha nie ma przyjaciół, to jednak byłby to o wiele bardziej perspektywiczny klub w pucharach. Chorzowianie nie mają nawet obiektu, który dopuszczony byłby do rozgrywek LE, jeśli w ogóle się tam zakwalifikują.

Spadkowicze z Ekstraklasy to dla mnie najbardziej zadowalająca wiadomość. Nie dlatego, że jakoś szczególnie nie lubię tych zespołów, ale ich obiekty sportowe przypominają b-klasowe stadiony, na których stworzenie atmosfery jest wręcz niemożliwe. Odra Wodzisław po 13 latach 9 miesiącach i 18 dniach spadła do pierwszej ligi. Mimo wielkich wzmocnień w przerwie między rundami, nie udało się utrzymać zespołu. Zabrakło niewiele, ale to jednak za mało. Co do zespołu Piasta Gliwice to nie mam już żadnych sentymentów. Przez pół sezonu grali na obiekcie wspomnianej Odry, ponieważ zdobycie licencji na ich katastrofalnym obiekcie było przedłużane tylko z powodu… nikt tego nie wie i nie rozumie. Na szczęście utrzymała się Arka Gdynia, która już niedługo wystąpi na nowym obiekcie piłkarskim. Szkoda by było marnować nowy ładny stadion w pierwszej – nudnej lidze.

Mam jeszcze nadzieję na powrót Górnika Zabrze do Ekstraklasy. Mecze z ich udziałem są bardzo emocjonujące i nawet brak nowoczesnego stadionu nie przeszkadza, bo nadrabiają tu fanatyczni kibice, którzy nakręcają świetną atmosferę. Pewni awansu są już widzewiacy z Łodzi, więc szykują nam się ciekawe pojedynki z warszawską Legią, które kilka lat temu były hitami Ekstraklasy.

Wynik Lecha zatrzymał internet

11 maja 2010
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Jako kibic Lecha Poznań mocno przeżywałem przedostatnią kolejkę Ekstraklasy. Piłkarze Kolejorza pojechali na mecz z trzecią drużyną tabeli Ruchem Chorzów. Wisła grała na „wyjeździe” w derbach Krakowa z Cracovią. Przed tą kolejką piłkarze Lecha tracili do lidera – Wisły, jeden punkt. Nie będę tłumaczył co i gdzie powinno się wydarzyć, żeby „nasi” wskoczyli na pierwsze miejsce. Od deski do deski oglądałem mecz w Chorzowie, gdzie przebieg meczu nie napawał optymizmem. Zaraz po przerwie lechici stracili gola i tym samym tracili szansę na pierwsze miejsce. Na szczęście dla mnie, innych kibiców, piłkarzy, a przede wszystkim działaczy Lecha szala zwycięstwa przechyliła się na naszą korzyść w doliczonym czasie gry. Co dziwniejsze, wiślacy wygrywali 1:0 z Cracovią, by odwrotnie niż w przypadku Lecha – stracić gola w doliczonym czasie gry na swoją niekorzyść i to w dodatku samobójcza.

W ostatnich minutach 29., kolejki role w tabeli się nieprawdopodobnie odwróciły. Po remisie w derbach Krakowa i zwycięstwie Lecha nad Ruchem w Chorzowie, poznaniacy wyprzedzają Wisłę o jeden punkt. Teraz już wszystko zależy od piłkarzy Kolejorza. Jeśli wygrają w ostatnim meczu u siebie z Zagłębiem Lubin, zdobędą mistrzostwo kraju. Przypomnę tylko, że Wisła Kraków w ostatnim meczu Ekstraklasy zagra przed własną publicznością z walczącą o utrzymanie z Odrą Wodzisław.

Co dziwne. Po meczu zaraz „pobiegłem” do komputera by móc przejrzeć oficjalne jak i nieoficjalne serwisy internetowe Lecha Poznań. O dziwo na wszystkich z nich była tak duża ilość internautów, że przez 20 minut nie można było wejść na żadną z nich z powodu przekroczenia limitu transferu. Ta niewiarygodna końcówka w dwóch meczach, lidera i wicelidera spowodowała, że przypływ euforycznych kibiców na portale internetowe wzrosło kilkakrotnie. Choć co mecz sprawdzam te źródła, nie pamiętam żeby kiedykolwiek zablokowany był którykolwiek z nich.

Po dzisiejszej kolejce nie powinno to nikogo dziwić. Jednak wstrzymałbym się z tym szaleństwem jeśli chodzi o wynik i możliwości zdobycia mistrzostwa kraju. Pozostał jeszcze jeden mecz i wydaje się, że nie będzie on należał do łatwych, a ewentualny remis bądź porażka może szybko ostudzić gorące głowy piłkarzy, a przede wszystkim kibiców. Obym się mylił…

stat4u