Polska

Polska – Rumunia 0:1

14 listopada 2009
Kategoria: Futbol tagi: , ,

W środę 14 listopada reprezentacja Polski w piłce nożnej, zagrała pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera Franciszka Smudy. Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo się cieszę z takiego wyboru. Szkoda tylko, że mecz rozgrywany był na stadionie Legii, który jest w budowie. Mała grupa kibiców, do tego te dziwne okrzyki, a raczej niechęć do kibicowania – to smutne. Skoro był to tylko mecz towarzyski, to powinien być rozgrywany w innych miejscach, gdzie kibice nie mają możliwości na co dzień oglądać takich meczy. Ale co tam, wróćmy do wydarzeń. Początek meczu niesłychanie szybki. Zacząłem się bać o naszych, to znaczy o ich kondycję, bo chłopaki biegali niemiłosiernie. Pierwsza połowa meczu była dość wyrównana, ale jak na mecz, który rozgrywany był niemalże na pustym stadionie, to i tak dziwne, że nie zniechęcił. Jak powiedział jeden z piłkarzy, nawet mecz Real – Barcelona na stadionie w Wodzisławiu nie byłby widowiskiem. Podobnie było i tym razem.

Przyznam szczerze, że drugiej połowy nie oglądałem. Słyszałem tylko „goool”, który strzelili naszym. Ta porażka pokazuje jak głębokiego dna sięgnęliśmy. Mecz z równie słabiutką Rumunią, która w eliminacjach do mistrzostw świata wypadła wręcz katastrofalnie, pokazała na naszym terenie, że jest nadzieja na lepsze czasy. Nasi tymczasem nie pokazali zbyt wiele ciekawego. Oczywiście nie mam żadnych pretensji do trenera, który miał kilka dni na zgrupowanie kadry. Piłkarze za wszelką cenę chcieli pokazać nowemu selekcjonerowi swoje możliwości, jednak jak to bywa w życiu, gdy chce się czegoś bardzo mocno, często udaje się to spieprzyć.

Na szczęście nie będziemy musieli grać w eliminacjach do mistrzostw Europy, bo z pewnością szybko byśmy stracili nadzieję na awans. Wierzę jednak w naszego nowego trenera, który wpoi naszym gwiazdkom, żeby wypluwali płuca by wygrać. Dawno nie mieliśmy takiego trenera, który przez cały mecz stoi przy linii boiska i razem z piłkarzami wykonuje ruchy, jakby chciał im pomóc. Podoba mi się to, że żyje tym meczem i przeżywa go bardziej niż kibice. Mimo porażki, czekam teraz z optymizmem na lepszą grę i wyniki…

Czechy – Polska 2:0

10 października 2009
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Dziś reprezentacja Polski w piłce nożnej przegrała mecz, który dawał szansę na awans MŚ. Mecz nie zbudził tym razem aż tak wielkich emocji w mediach, po tym jak nasze szanse na awans są tylko czysto teoretyczne. Także moje zainteresowanie nie było aż tak duże, jak zbudzają zazwyczaj mecze reprezentacyjne. Szczerze powiem, że wolałbym normalny ligowy weekend. Mimo, że dla kibiców sprawa awansu jest już przegrana przez biało-czerwonych, to jednak ten mecz miał być wielką szansą dla nowego trenera – Majewskiego. Wstępnie mówiło się, że poprowadzi on kadrę tylko w dwóch ostatnich meczach, z dzisiejszym rywalem Czechami i ze środowym rywalem Słowacją.

Nie miałem dziś ochoty oglądać meczu, ale chciałem zobaczyć co pokażą nasi nowi kadrowicze. Szkoda, że czescy kibice nie spisali się na medal i nie zapełnili stadionu. Dzięki temu słychać było pojedyncze gwizdy, krzyki i beznadziejne trąbki. Atmosfera podczas meczu była raczej grobowa i między innymi to spowodowało, że widowisko nie było najlepsze. Od początku meczu nasi zagrali dość odważnie. Nie było widać, różnicy w grze obu ekip. Gra raczej w środku pola nikomu nie przynosiła pożądanego rezultatu w postaci bramek. W drugiej połowie meczu gra naszych piłkarzy przypominała raczej „futbolowe jaja”. Bramkę musieliśmy murować, aby Czesi nie zniszczyli nas, jak my zrobiliśmy to z San Marino. Po tym meczu zdecydowanie widać, że nie jesteśmy w stanie z tymi zawodnikami zawojować lokalnego podwórka. W końcu nasi eliminacyjni rywale, to praktycznie sami sąsiedzi i Irlandia Północna…

Nie winię za porażkę nikogo z obecnej kadry, ani sztabu szkoleniowego. Ten wynik, to rezultat zaniedbań poprzednika na stanowisku trenera – Leo Beenhakkera. Niestety nie da się zbudować drużyny w ciągu kilku dni, w dodatku z nowymi zawodnikami. Te eliminacje pokazały, że nie rywale są aż tak silni, tylko my tak słabi. Wyniki osiągnięte w eliminacjach do mistrzostw świata pokazały, że w grupie jesteśmy lepsi tylko od San Marino mimo, że w klasie umiejętności jesteśmy o nich o galaktykę lepsi. Zwycięstwo Czechów bez dwóch zdań było zasłużone w meczu w Polską. Nasi piłkarze nie mieli prawa wygrać na wyjeździe z renomowaną ekipą, tworząc nowy skład, który nigdy wcześniej nie miał ze sobą nic wspólnego. Brawa dla trenera Majewskiego, który postawił na nowych piłkarzy i daje im ograć się w meczach o stawkę. Teraz tworząc nową reprezentację na Euro 2012, będziemy rozgrywać tylko mecze towarzyskie, nie wliczając ostatniego meczu o pietruszkę ze Słowacją.

Najbardziej przerażające dla mnie jako kibica jest to, że teraz piłka nożna w naszym kraju będzie generować emocje tylko na naszych krajowych boiskach. Kadra nie zagra o punkty, kluby nie awansują do pucharów, a posucha przez trzy lata umila tylko budowa stadionów…

Słowenia – Polska 3:0

9 września 2009
Kategoria: Futbol tagi: ,

Wydawało mi się dziś, że już nic nie jest w stanie popsuć mi humoru. Polscy siatkarze wygrali ze Słowakami, dając sobie tym samym przepustkę do półfinałów Mistrzostw Europy. Koszykarze, mimo że przegrali z Turkami, po dwóch poprzednich zwycięstwach, kolejno z Bułgarią i Litwą, zapewnili sobie już awans do drugiej rundy EuroBasketu. Piłkarze, mimo matematycznych jeszcze szans na bezpośredni awans do Mistrzostw Świata, byli już spaleni w moich oczach. Po meczu z Irlandią Północną nie wierzyłem już zbytnio w awans, a po drugie już nawet nie interesowały mnie losy naszych reprezentantów. Jednak styl w jakim zagrali i zaangażowanie jakie mieli dziś w sercach piłkarze, bardzo mnie zawiodły i popsuły pewnie humor nie tylko mnie, ale i milionom Polaków.

Wydawało mi się dziś, że już nic nie jest w stanie popsuć mi humoru. Polscy siatkarze wygrali ze Słowakami, dając sobie tym samym przepustkę do półfinałów Mistrzostw Europy. Koszykarze, mimo że przegrali z Turkami, po dwóch poprzednich zwycięstwach, kolejno z Bułgarią i Litwą, zapewnili sobie już awans do drugiej rundy EuroBasketu. Piłkarze, mimo matematycznych jeszcze szans na bezpośredni awans do Mistrzostw Świata, byli już spaleni w moich oczach. Po meczu z Irlandią Północną nie wierzyłem już zbytnio w awans, a po drugie już nawet nie interesowały mnie losy naszych reprezentantów. Jednak styl w jakim zagrali i zaangażowanie jakie mieli dziś w sercach piłkarze, bardzo mnie zawiodły i popsuły pewnie humor nie tylko mnie, ale i milionom Polaków.

Słowenia pokazała nam dziś, że nie musimy uczyć się „piłki” od najlepszych. Podglądanie Brazylijczyków czy Hiszpanów w tej chwili nie ma żadnego sensu. Wystarczy, że podłapiemy co nieco od naszych sąsiadów Słoweńców i już będziemy grać lepiej. Fantastyczna obrona, szybkie kontrataki, zapał do gry i przede wszystkim dobra skuteczność, dały naszym rywalom świetny wynik. Bardzo mi się podobała gra naszych sąsiadów i jedyne co mogłem podczas oglądania tego meczu zrobić, to pozazdrościć ich kibicom fantastycznej atmosfery na stadionie.

W całych eliminacjach pokazaliśmy, że nie zasługujemy na awans. Nie daliśmy naszym rywalom odczuć, że jesteśmy obok Czechów faworytami tej grupy. Po losowaniu wszyscy cieszyliśmy się, że natrafiliśmy na łatwych przeciwników. Boisko jednak pokazało naszym kadrowiczom i kibicom, że piłka to nieprzewidywalny sport, a jego piękno zależy od wyniku i stylu gry. Nasi nie potrafili osiągnąć ani dobrego wyniku, ani pokazać dobrego stylu gry. Dlatego jako kibic reprezentacji Polski obiektywnie stwierdzam, że brak naszych w Mistrzostwach Świata w RPA, przyniesie dla tej imprezy tylko i wyłącznie korzyści. Mecze zagrają lepsi od nas, co z pewnością przełoży się na widowisko. W dodatku ja jako kibic, nie umrę ze wstydu, że przegraliśmy z Haiti czy Kostaryką.

Nie obwiniam naszych reprezentantów, czy trenera. Przegraliśmy, bo tak jest w sporcie, że jeden przegrywa, by ktoś mógł wygrać. Karę za błędy poniesie trener, ale do naszych niepowodzeń z pewnością przyczyniły się też inne czynniki. Piłkarze z polskim paszportem chcąc grać w zagranicznych klubach, grzeją w nich ławy, albo siedzą na trybunach. Wielkie pieniądze jakie mieli zarabiać sprowadzają ich na ziemię i pokazują im tak naprawdę, że nie są ich warci. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, żeby było w naszej kadrze dobrze, musi tak samo lub bardzo podobnie być w piłkarskiej Ekstraklasie. Jeśli nie wyhodujemy sobie piłkarzy, którzy regularnie będą grać o stawkę w swoich klubach, nie jesteśmy w stanie stworzyć dobrej kadry.

Rozczarowany jestem grą biało-czerwonych, ale najbardziej boli to, że kolejne prawdziwe emocje związane z reprezentacją Polski, będą dopiero w czerwcu 2012 roku, podczas Mistrzostw Europy w na boiskach Polski i Ukrainy. Czas już więc na wielkie zmiany, byśmy na swoim terenie nie palili się ze wstydu. Z pewnością głodni będziemy sukcesu my jako kibice i oni, jako piłkarze. Liczę, że nie będziemy szukać wśród Brazylijczyków czy Francuzów. Chciałbym, aby nasza reprezentacja składała się z prawdziwych rodaków i żeby obcokrajowcy nie zajmowali miejsca polskim piłkarzom…

A miało być „Gradobicie”

7 września 2009
Kategoria: Polityka tagi:

W ostatnich tygodniach nasz “wspaniały” premier pan Donald Tusk obiecał nam, że we wrześniu zdymisjonuje Ministra Skarbu, pana Grada, jeśli do końca sierpnia nie dojdzie do sfinalizowania transakcji między Polskim rządem, a prywatną firmą katarską, która miała zakupić stocznię szczecińską i gdańską. Do transakcji nie doszło, a pan minister nadal siedzi na swoim stołku. Czy to oznacza, że premier dał zapowiedź dymisji, bo nie spodziewał się, że katarscy inwestorzy się wycofają? Czy po prostu jak to już zwykle bywa – kłamał, a po rodakach spłynęło to jak po kaczce? Żadnej opcji nie można wykluczyć, ale jestem pewien co do jednego – wzrośnie mu poparcie.

Zastanawia mnie, czy dalsze utrzymywanie stoczni ma jakikolwiek sens, skoro już nie ma zamówień na statki. Rozumiem, że tysiące ludzi może stracić pracę, nie mówiąc już o setkach firm, które wykonują produkty dla stoczni i które razem z nimi stoczą się na dno. Ale czy warto jest utrzymywać przy życiu firmę, która stacza państwo w finansowy dołek? To my, obywatele musimy utrzymywać państwo, a jeśli jest inaczej, wszystko się z pewnością zawali. Nie chcę żeby moje podatki poszły w górę tylko po to, by dać pracę ludziom, którzy w fizycznym kontekście wcale jej nie mają. Strajkowanie, palenie opon, czy pikietowanie przed domem premiera, to głupota która ciągnąć się będzie tak długo, jak długo będziemy mieć do czynienia z nieudolnym rządem. Skończmy wreszcie z bronieniem „Solidarności”, która teraz zachowuje się jak rząd komunistyczny, dyktując wszystkim swoje wygórowane żądania, a niezadowolenie przelewa na niszczenie kraju.

„Gradobicie”, które miało przejść we wrześniu przez Polskę przewidziane przez premiera, okazało się celnym przewidywaniem, lecz z powodu wyżu zbliżającego się znad Rosji i chłodnych nas powietrza z Kataru, cały kataklizm wisi w powietrzu. Nie wiem czy uczciwe by było, gdyby Minister Skarbu Państwa stracił swoje stanowisko, ale z pewnością było by to uczciwe w stosunku do obywateli, którym premier to obiecał. Cokolwiek będzie mieć teraz miejsce, z pewnością nie zadowoli to stoczniowców. Znów przejdą przez Warszawę, rozpalą ognisko, rozbiją szyby i tłuc się będą z policją. My wszyscy za to zapłacimy, a winnych tych zdarzeń nie będzie. Wszystkim ujdą przewinienia na sucho. Stoczniowcy bez kary, Grad po wojnie będzie miał spokój, a premier stwierdzi, że skoro już wojny nie ma, to „gradobicie” zostawi na później.

Polska – Irlandia Północna 1:1

5 września 2009
Kategoria: Futbol tagi: ,

Awans naszej kadry do Mistrzostw Świata w 2010 roku w RPA, uzależniony był między innymi od tego meczu. Nasi rodacy musieli go wygrać, by mieć jeszcze jakiekolwiek szanse na bezpośredni awans. Mało tego, musieliby tez wygrać jeszcze 3 kolejne mecze – ze Słowacją, Słowenią i Czechami. Oczywiście musielibyśmy liczyć również na potknięcia naszych grupowych rywali. Zwycięstwo więc nad Irlandią Północną, przybliżyłoby nas do awansu o 25%. Biorąc pod uwagę remis Słowenii z Czechami 2:2, przybliżyłoby nas to jeszcze bardziej. Niestety Polacy zagrali z wyspiarzami na remis i mundial nam się raczej oddala.

Remis 1:1 popsuł nam wszystkim humory. Gra od początku meczu miała być szybka, worek z bramkami miał się rozwiązać w pierwszych dziesięciu minutach, jednak nic z tego. Do straconego gola w 37. minucie nasi nie potrafili ani na chwilę zagrozić Irlandczykom. Po utracie gola chłopaki troszkę pobiegali, ale zrobili to raczej z powodu wstydu, a nie możliwości. Druga połowa też nie była za ciekawa. Do 70. minuty biegaliśmy tylko po to, by się męczyć przy piłce. Ostatnie 20 minut meczu jednak troszkę tempo wzrosło, a „zieloni” cofnęli się na własne pole karne. Wyrównująca bramka padła w 80. minucie meczu, strzelił ją Mariusz Lewandowski. Wtedy już Polacy chodzili jak w wskazówki w zegarku, bez przerwy atakując Irlandczyków. Nic z tego, wynik meczu już się nie zmienił.

Powiem szczerze, że patrząc na styl gry naszej reprezentacji, nie jestem za tym by awansowali do Mistrzostw Świata. Gramy słabo, bez pomysłu, bez szybkości. Poruszanie się po boisku wygląda tak, jakby sprawiało im wielki ból. Nie widzę w tej kadrze przyszłych mistrzów, a jeśli mamy jechać do Afryki i kompromitować się tak, jak na trzech poprzednich turniejach, to lepiej żebyśmy oglądali go bez udziału biało-czerwonych.

Szanse na bezpośredni awans są nadal aktualne. Pozostały nam 3 ostatnie mecze, które będą wnosić do naszego życia presję. Przez kolejne trzy lata, do samego turnieju Euro 2012, który odbędzie się na boiskach Polski i Ukrainy, będzie powiewać nudą. Jako że gospodarze turnieju mają zapewniony awans, będziemy rozgrywać w tym czasie mecze towarzyskie o przysłowiową pietruszkę. Pokażcie więc nam kochani kadrowicze, że stać Was na to, by przedłużyć nam jeszcze emocje, na choćby tylko trzy mecze grupowe na Mundialu…

Płatna autostrada A4

23 czerwca 2009
Kategoria: Blog tagi:

Wraz ze swoją dziewczyną, miałem ostatnio okazję wybrać się do Zakopanego na kilkudniowe wakacje. Wyjeżdżając w nocy mieliśmy całą drogę praktycznie dla siebie. Jechało się przyjemnie i szybko. W 6 godzin przejechaliśmy odcinek 540 kilometrów. Znając realia naszych dróg, to moim zdaniem naprawdę dobry wynik. Na najgorszym odcinku drogi, a mowa o autostradzie, jechało nam się najwolniej i najmniej komfortowo. Zapłata za ten remontowany odcinek 60kilometrowej trasy zapłaciliśmy 13 zł.

Jadąc na wakacje w nocy, przy małym natężeniu ruchu, jakoś nie szczególnie się tym przejąłem. Po dotarciu do wynajętego pokoju, tego samego dnia w programie „Uwaga”, emitowanym w TVN, obejrzeliśmy reportaż o autostradzie A4. Jeden z prawników, odmówił opłaty za przejazd zakorkowaną i ciągle remontowaną drogą. Jego zdaniem nie powinno płacić się za usługę, której nie ma. Chodzi o autostradę, którą nie można jechać 130 km/h. Troszkę się poirytowałem i jak to zwykle bywa, skomentowałem całą sytuację pod nosem.

Przyszedł czas powrotu. Jechaliśmy tą samą drogą co pierwotnie. Mimo tego, że był piątek w godzinach szczytu, w miarę szybko udało nam się przebyć trasę do Krakowa. Dopiero tutaj, przy wjeździe na autostradę, poruszaliśmy się ślimaczym tempem. Prawie 30 minut trwał dojazd do punktu poboru opłat. To niesamowite, że staliśmy w korku pół godziny i to na autostradzie. Po przedostaniu się na trasę szybko musieliśmy zwalniać i wlec się 40 km/h po remontowanych odcinkach drogi. Na szczęście dla nas, że nie jechaliśmy w drugą stronę. Klin stworzony przez samochody sięgał kilku kilometrów. Gdy zbliżaliśmy się do końca naszego odcinka, tzn do Katowic musieliśmy zapłacić po raz drugi 6,50 zł.

Cieszę się, że nasze drogi są remontowane. Dzięki temu w przyszłości poprawi się standard naszej jazdy. Tak przynajmniej powinno brzmieć to w praktyce. Co z tego, że po załataniu dziurawej jezdni, remontowany będzie kolejny odcinek i po jego naprawieniu maszyny wracają w poprzednie miejsce. Niech budują, niech remontują, nie mam nic do tego, ale dlaczego mam płacić za „pięciogwiazdkową” drogę, która przez remonty zaniża standard do „jednogwiazdkowej”? Podobno dlatego, że autostrada w trakcie remontu nadal jest autostradą, tak samo jak samochód w trakcie remontu nadal jest samochodem. Takie były tłumaczenia zarządcy drogi A4, który chyba nie do końca przemyślał swoją wypowiedź. Podczas budowy powinno się znieść opłatę, a co za tym idzie – zwiększyć ruchy z budową by jak najszybciej wrócić do pobierania daniny.

Moje marzenie, że będę mógł przejechać z jednego końca Polski w drugi, nie zmieniając biegu pozostaną tylko marzeniem. Byłem pewien, że płacąc tak wysokie podatki zawarte w jednym litrze paliwa, dostanę w zamian „bezpłatne” drogi. Dlaczego zawsze, gdy mam jakieś marzenia związane ze swoim ukochanym krajem, muszę się rozczarować?…

stat4u