Polska

Mecz Polska – Anglia się nie odbył

16 października 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , , , , ,

Drodzy czytelnicy. Chyba nie muszę nikomu wyjaśniać, że dziś miał odbyć się mecz, którego wynik był sprawą otwartą. Zamiast obejrzeć spotkanie Polska – Anglia, oglądaliśmy sędziego chodzącego po murawie boiska i sprawdzającego, czy mecz w ogóle może się odbyć. Tęgie głowy PZPN-u / lub operatorzy stadionu nie wpadli na pomysł, aby zamknąć dach stadionu narodowego w Warszawie. Jak powiedziała rzecznik PZPN pani Olejkowska: „Piłkarze i trenerzy nie chcieli, aby zamknąć dach”. Jakoś nie wierzę w jej zapewnienia. Ta kobieta jest w moim odczuciu zaraz po Grzegorzu Lato pierwszą osobą, która powinna zostać odstrzelona. Po prostu jej nie lubię.

Tak drodzy kibice. Wydawało się, że możemy dziś się najeść sportowego wstydu, a tu takie zaskoczenie. Deszcz zaskoczył władze PZPN-u i zarządzających stadionem. Stadionem, który jest jednym z najnowocześniejszych w Europie. Wyobraźcie sobie, że przed meczem z RPA i Anglią wymieniano murawę, ale nie zrobiono drenażu, bo liczono że po tych meczach znów trzeba będzie wymieniać nawierzchnię. Mało tego! Na stadionie, na którym można rozwinąć dach, nie zrobiono tego, bo – i tu nikt nie potrafi racjonalnie tego wyjaśnić.

Teraz czekam na dementi o tym, że stadion narodowy w Warszawie jest najnowocześniejszy w Europie. Liczę również na natychmiastową dymisję zarządcy stadionu, a o Grzegorzu L. już nie wspominam, bo za kilka tygodni i tak poleci ze stołka. Choć rozum mówił „nie”, to jednak serce wierzyło, że dzisiejszy mecz nasi wygrają, a Telewizja Polska przestanie nam serwować powtórkę meczu sprzed 39 lat, w którym to wygraliśmy z Anglią w Chorzowie 2:0. Mecz dziś się nie odbył, więc na TVP Sport oglądaliśmy wspomnianą przeze mnie powtórkę meczu.

Zrozumiałbym, gdyby mecz odwołano ze względu na trzęsienie ziemi, atak terrorystyczny czy wielkiego mrozu. Śmiało można powiedzieć, że mecz odwołano z powodu nie zamknięcia dachu. Chyba można było się spodziewać, że jesienią może padać ulewny deszcz. O dziwo nie przewidziano tego nawet w momencie, gdy murawa nie ma drenażu odprowadzającego deszczówkę. Na co więc czekano?

P.S.
Mecz ma się odbyć w środę o godzinie 17:00.

„Umiarkowany sukces PPV”

11 września 2012
Kategoria: Media tagi: , , , , ,

Dziś we wtorek 11 września 2012 roku będziemy świadkami kolejnego umiarkowanego sukcesu nowej oferty telewizyjnej zwanej Pay-Per-View, określanego mianem „płać i płacz”. Nasze Orły tzn., piłkarze reprezentacji Polski zagrają drugi mecz eliminacyjny, tym razem w Polsce we Wrocławiu z Mołdawią. Pierwszy mecz z Czarnogórą w Podgoricy zakończył się wynikiem 2:2, ale nie wydarzenie sportowe było głównym tematem wśród Polaków. Głośno zrobiło się z powodu braku transmisji tego spotkania w Publicznej Telewizji. Mecz został pokazany w usłudze PPV, z której mogli skorzystać nieliczni abonenci telewizji kablowej oraz abonenci Cyfrowego Polsatu. Ze względu na zawiłości prawne, Cyfra+ i platforma „n” wstrzymały sprzedaż i nie pokazały meczu.

Stacje telewizyjne nie poświęcały wiele uwagi usłudze PPV, jedynie na antenie telewizji Polsat mówiło się o tej usłudze w dobrym tonie, zachęcając abonentów do zakupu tej transmisji. Nic dziwnego, przecież jako pośrednik usługi czerpali z tego korzyści majątkowe. Na portalach internetowych poświęconym mediom mówi się o „umiarkowanym sukcesie” tego typu usług. Około 60 tysięcy ludzi zakupiło pierwszy mecz eliminacyjny między Czarnogórą a Polską. To według niektórych dobry wynik, ale patrząc na to wydarzenie pod względem popularności piłki nożnej w 36 milionowym kraju, wynik ten zakrawa o absurd i śmieszność. Wynika z tego, że co 600 człowiek w Polsce obejrzał to spotkanie.

Pomysłodawcy wykorzystania usługi PPV dla meczów reprezentacji Polski tłumaczą się asekuracyjnie, że żadna telewizja nie zgodziła się na zakup praw do transmitowania meczów polskiej reprezentacji, więc wykorzystali tą możliwość aby Polacy w ogóle mogli obejrzeć ten mecz. Dodali również, że dopiero niewiele ponad 48 godzin przed rozpoczęciem się meczu oficjalnie wyruszyła w Polskę informacja, że mecz można zakupić. Nie było więc zbyt wiele czasu na wypromowanie tego wydarzenia. Liczą jednak, że w przyszłości będzie lepiej. – Urocze!

Musi być lepiej, bo w następnym miesiącu jeśli firma SportFive nie porozumie się z żadną stacją telewizyjną, transmitowany będzie mecz Polska – Anglia, który zapewne przyciągnie wielką rzeszę kibiców przed telewizory. Prawda jest też taka, że jeśli PPV wykorzystywane będzie do transmisji wszystkich meczów, to coraz większa grupa ludzi będzie kupować do nich dostęp, aż w końcu stanie się to standardem.

Śmiem twierdzić, że zaporowa cena praw telewizyjnych 50 milionów złotych nie była przypadkowa. To świetny sposób, aby wypróbować tą usługę i sprawdzić nastroje i możliwości Polaków. Początek nie był dobry, ale gorzej być nie może. Fani piłkarscy wreszcie się przełamią i PPV stanie się codziennością.

Dziś miał być wielki dzień

7 września 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , , , ,

Każdy mecz piłkarski odbywający się w eliminacjach – czy to do mistrzostw świata czy mistrzostw Europy, był dla mnie wielkim wydarzeniem. Z niecierpliwością czekałem na pierwszy gwizdek sędziego i emocjonowałem się tym wydarzeniem do przesady. Bywało też, że z nerwów stałem przez część meczu w pokoju, krzyczałem, rzucałem mało wartościowymi przedmiotami. Zdarzało się też, że z wrażenia nie mogłem zasnąć…

W ostatnim czasie emocje na reprezentację jakoś siadły. Polska będąc jednym ze współgospodarzy EURO 2012 nie musiała grać w eliminacjach. To spowodowało, że nasi piłkarze grali z egzotycznymi drużynami, w dziwacznych miejscach. Dziś wracają do boju o awans do mistrzostw świata i jak mówią dziennikarze, droga do Brazylii prowadzi przez Czarnogórę.

Wszystko byłoby jak zawsze. Wyczekiwanie na mecz i oczekiwanie na dobry rezultat. Po dwóch latach nudnych meczów i katastrofie na turnieju EURO 2012, wydawać by się mogło, że już nic gorszego zdarzyć się nie może w tym sporcie. A jednak! Dzisiejsza transmisja meczu dostępne będzie tylko w usłudze Pay-Per-View, czyli musimy zapłacić 20 złotych, aby dostać możliwość obejrzenia tylko tego wydarzenia. Co gorsze dostęp do tej usługi mają tylko posiadacze platform cyfrowych i klienci wybranych sieci kablowych. Polak nie posiadający usług telewizji cyfrowej, musiałby podpisać umowę na 2 lata i jeszcze w dodatku zapłacić za mecz. – Czy to nie absurd?

Z wielką chęcią zakupiłbym ta transmisję. Jednak doskonale zdaję sobie sprawę, że im więcej będzie klientów tego typu usług, tym częściej będą mieć one miejsce. Jestem zdecydowanie na „NIE” tego typu akcjom, szczególnie jeśli to mecze reprezentacji Polski! Chcecie kodować walki, finał ligi mistrzów – proszę bardzo, ale nie odbierajcie Polakom możliwości obejrzenia naszego wspólnego dobra. Dopiero co sejm przez głupotę PZPN wprowadził uchwałę nakazującą noszenie orzełka na koszulce reprezentantów Polski, a widać że już potrzebna jest kolejna – zakazująca kodowania meczów reprezentacji w jakiejkolwiek dyscyplinie.

Wynik dzisiejszego meczu sprawdzę sobie wieczorem w telegazecie. Mam nadzieję, że kibice nie przejdą wobec tego czynu obojętnie i pokażą już na pierwszym meczu w Polsce we Wrocławiu, we wtorek 11 września z Mołdawią swoje niezadowolenie. Brak kibicowania, transparenty lub brak obecności na trybunach byłby chyba dobrym przekazem, że tak robić się nie powinno.

Waldemar Formalik trenerem reprezentacji

10 lipca 2012
Kategoria: Futbol tagi: , ,

PZPN ogłosił dziś, że nowym trenerem reprezentacji Polski w piłce nożnej został Waldemar Formalik. Otrzymał 11 głosów, drugi kandydat Engel trzy głosy, a Zieliński nie otrzymał żadnego. Wcześniej Formalik prowadził przez cztery lata drużynę Ruchu Chorzów, z którą w tym sezonie piłkarskim zdobył wicemistrzostwo Polski. Dla jednych do wielki, dla innych mały wynik…

Na konferencji prasowej padały ze strony dziennikarzy pytania w stronę przedstawicieli PZPN-u. Czy Formalik poradzi sobie z drużyną narodową, bo praca w klubie a w kadrze to całkiem inne zadania? Czy trener Formalik pozostawi jakiś piłkarzy ze starej drużyny Smudy? Czy na to stanowisko nie powinien zostać zatrudniony szkoleniowiec z „nazwiskiem” z zagranicy?

Na tą chwilę trzeba sobie powiedzieć szczerze, że to jeden z najlepszych wyborów. Jest to trener z Polski, co według mojej opinii powinno być standardem, oczywistą oczywistością, a nawet zapisane w prawie. Nauczyliśmy się chwalić wszystko co nie Polskie tylko dlatego, że na zachodzie odnosi się sukcesy. Problem tkwi w głowach i sile zawodników. Trener z zagranicy może zrobić wiele, ale w klubie który tworzy, a nie w reprezentacji narodowej, gdzie piłkarze spotykają się z trenerem na kilka dni przed meczem. Oczywiście zatrudniając trenera z zagranicy mielibyśmy do tego jeszcze problemy z komunikacją między nimi, a to już by była kompletna klapa.

Na głupio zadawane pytanie, czy Fornalik poradzi sobie w kadrze? – Można odpowiedzieć. – Tak poradzi sobie. Prowadził przez lata drużynę, która finansowo leżała na dnie, której celem było utrzymanie się w lidze, a on z nieznanych przeciętnych zawodników uczynił maszynki do niszczenia rywali, szczególnie tych z wysokiej półki w naszej Ekstraklasie. Mecze między Ruchem Chorzów a Legią, Lechem czy Wisłą były perełkami w tym sezonie i tak naprawdę oglądało się je z wielkim podziwem. Warto też podkreślić, że odpowiedź na to pytanie znajdziemy za jakiś czas, patrząc na poczynania naszych kadrowiczów.

Czy nowy trener postawi na zawodników Smudy? Tego też nikt nie wie, ale biorąc pod uwagę fakt, że nie spisali się oni najlepiej podczas EURO 2012, część z nich powinna się z kadrą pożegnać. Uważam, że nie do końca Polscy zawodnicy jak Obraniak, Pequis, Boenish powinni polecieć na bok już od zaraz. Nie zachwycili mnie na tyle, by dać im jeszcze szansę, a na pewno psują atmosferę w szatni jako piłkarze zabierający miejsce „naszym”.

Trener Waldemar Fornalik to przede wszystkim inteligentny człowiek, który potrafi się zachować i wypowiedzieć w sposób kulturalny i zrozumiały. Często gdy słuchałem jego poprzednika Smudę, nie wiedziałem o czym on mówi i o co mu chodzi. Teraz będziemy mieć przynajmniej człowieka z klasą, który pasuje do reprezentacji Polski. Jeśli chodzi o wynik, to czas pokaże czy to był dobry wybór. Jeśli się okaże, że nie sprostał temu zadaniu, to i tak zostanie w moich oczach trenerem z klasą.

„Nic się nie stało?”

16 czerwca 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Napisałem na tym blogu już ponad 330 wpisów i jeszcze nigdy nie przeklinałem. Tym razem już kurwa nie wytrzymałem i musiałem to zrobić. Polska odpadła z mistrzostw Europy w fazie grupowej, co nie jest niczym nowym. Już po remisie z Rosją nie rozumiałem tej wielkiej euforii kibiców, a przede wszystkim nie rozumiem, dlaczego Błaszczykowski po strzeleniu gola okrzyknięty został bohaterem. W końcu za to mu płacą – prawda?

Przed tym meczem chyba nikt nie miał chłodnej głowy. Niemal każdy typował 1:0 lub 2:1 dla Polaków. Ja typowałem że pierwsi bramkę strzelą Czesi, a nasi wyrównają na otarcie łez. Nawet to się spełniło, choć było to typowanie pesymistyczne. Widocznie mogło być jeszcze gorzej. Graliśmy dziś w przewadze pod każdym względem. Gdyby kibice byli dwunastym zawodnikiem, to mieliśmy dwunastego. Kibiców naszych było więcej niż Czechów, więc śmiało ich zagłuszyli. Mieliśmy tez wielką flagę, którą od kilku dni podniecali się komentatorzy, a którą widać było na ekranie może przez półtorej sekundy i chyba nie była aż taka wielka jak mówiono (50×35 metrów).

Przed meczem rozmawiając z ojcem mówiłem, że bardzo bym chciał zwycięstwa, ale ja w nich po prostu nie wierze. Już zbyt wiele razy się na nich zawiodłem i zawsze w najważniejszych momentach. Tak samo było i w tym meczu. Tu już nie ma mowy o jakimś pechu. Przegraliśmy, bo zostaliśmy przez rywala zdeklasowani. Wyglądało to tak, jakbyśmy grali z hokejową reprezentacją Czech, zamknięci w hokejowym zamku. Przegraliśmy zasłużenie!

Niech mi tylko teraz nikt nie mówi, że nic się nie stało. Grając w tak prestiżowym turnieju we własnym kraju, zajęliśmy jak zwykle pierwsze miejsce od tyłu. O dziwo Grecja wygrała 1:0 z Rosją i to oni awansowali wraz z Czechami do ćwierćfinału. A to my i Rosjanie mieli wyjść z grupy i zagrać w finale. Nadal uważacie, że nic się nie stało?

Wielki napompowany balon pierdolnął z siła słonia i na ty kończą się piłkarskie emocje. Grecy mają w odróżnieniu od nas kryzys w strefie EURO, ale nie w turnieju EURO 2012. Już sam nie wiem, co by było lepsze…

EURO 2012: Polska Rosja 1:1

12 czerwca 2012
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Dziś miał być wielki dzień. Dla Polaków, gdyby pokonali Rosjan w meczu na EURO 2012. Dla Rosjan, bo 23 lata temu oficjalnie upadł Związek Radziecki. Dla mnie, bo dokładnie 30 lat temu się urodziłem. W rezultacie prezentu na EURO nie było, Związek Radziecki upadł, a ja mam kiepski humor.

Gra biało-czerwonych w pierwszej połowie z Rosją, był chyba największym wstydem jaki przeżyłem. Tym razem dach był otwarty, a nasza reprezentacja została zamknięta niemal we własnym polu karnym. Rosjanie przyznać trzeba zagrali pierwszą połowę fantastycznie i co by tu nie gadać, przekonali mnie do siebie na tyle, że zacząłem im kibicować. Po prostu grali piękny futbol, którego nasi reprezentanci mogą im tylko pozazdrościć. O pierwszej połowie meczu nie można powiedzieć nic ciekawego. O drugiej praktycznie tyle, że do remisu doprowadził Błaszczykowski.

Ogólnie mówiąc, gra była kiepska. Dobrze, że Błaszczykowski postanowił strzelić z linii pola karnego, bo inaczej byśmy mówili o tym meczu. Nie rozumiem też, dlaczego ten wynik przyjmowany jest jako wielki sukces. Niczego nam tak naprawdę nie daje, tak czy siak musimy zwyciężyć Czechów, którym wystarczy remis aby awansować. Przeczuwam tu zły scenariusz, bo nasi jak grają pod presją, że coś muszą zrobić, to zazwyczaj się nie udaje. W tym wszystkim jest tylko jeden duży plus. Dobrze, że gramy to EURO u siebie. Nie będą chłopaki musieli wracać do domu…

EURO 2012: Polska – Grecja

8 czerwca 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Dziś rozegrano w Warszawie na stadionie narodowym historyczne spotkanie. Polscy piłkarze jako gospodarze turnieju rozegrali mecz otwarcia EURO 2012 z Grekami. Nie wróżyłem tu niczego dobrego, obstawiałem na bezbramkowy remis. Sama ceremonia otwarcia nie była w moim odczuciu jakoś szczególnie ciekawa, ale oprawa dźwiękowa była interesująca. Tuż przed pierwszym gwizdkiem słychać było „przeciągający” się dźwięk, który nadawał temu wydarzeniu pewnego dreszczyku emocji – jak w horrorze.

Początek meczu mnie zadziwił, bo widać było w poczynaniach naszych piłkarzy spokój, jakby grali mecz towarzyski z Andorą. Bez większych błędów, bez narzucania tempa i spokój, który było widać przez całą pierwszą połowę. Bałem się właśnie początku i w ogóle tego meczu, bo wcześniejsze pierwsze mecze w turniejach finałowych wypadały tragicznie (M.Ś. 2002, M.Ś.2006, M.E.2008). W 17 minucie meczu kapitalne dogranie Błaszczykowskiego wykorzystał nasz najlepszy piłkarz – Lewandowski. Uderzył piłkę głową, a ta uderzyła najpierw w murawę i trafiła między rękami bramkarza Greków. Kilka minut później na 2:0 nie wykorzystał szansy Perquis, który z 10 metrów uderzył bardzo mocno w piłkę, a ta poleciała kilka metrów obok bramki.

Co zauważalne było w pierwszej połowie to przede wszystkim poziom sędziowania. Miałem wrażenie, że stare porzekadło mówiące o tym, że sędziowie „gwiżdżą” na korzyść gospodarzy jest jak najbardziej prawdziwe. Sędzia gwizdał co popadnie, nawet „rzeczy” które ciężko było wychwycić w powtórce w zwolnionym tempie. Tuż przed końcem pierwszej połowy piłkarz Grecji dostał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną. Ta druga kartka słuszna – pierwsza wyjęta z kapelusza. Myślałem, że jest już po widowisku, a wynik jest oczywisty.

Początek drugiej połowy jak zwykle asekuracyjny z naszej strony, gdy mamy korzystny wynik. Grając z przewagą jednego zawodnika, musimy nadal cisnąć na rywala, by nie było nerwówki. W 50 minucie meczu padła bramka wyrównująca. Graliśmy w przewadze i dostaliśmy „silny podbródkowy”, który po taił naszych zawodników. W 68. minucie meczu czerwoną kartkę otrzymał Wojciech Szczęsny, który faulował piłkarza Grecji w sytuacji sam na sam. Rzut karny, a w bramce zmiennik – Tytoń, który obronił rzut karny i w moim odczuciu, był zdecydowanie bohaterem tego spotkania. W 75. minucie po pięknej akcji Greków, piłka po raz kolejny wpadła do naszej bramki. Na szczęście tym razem był spalony.

W tym meczu byliśmy już wszędzie. Najpierw w niebie, bo golu Lewandowskiego w 17., minucie. Trafiliśmy do czyśćca po golu wyrównującym i przez moment w Hellas, gdy bramkarz biało-czerwonych otrzymał czerwoną kartkę, a rzut karny wykonywał Karagounis. Na szczęście w bramce stał nasz zbawiciel, bohater który nie miał prawa w tym meczu wystąpić – Przemysław Tytoń.

Szkoda, że po karnym i czerwonej kartce, nie pamiętaliśmy że gramy w równowadze. Mieliśmy więcej szczęścia niż rozumu, a wynik remisowy był najlepszym jaki mogliśmy osiągnąć w tym spotkaniu. Nie rozumiem zachowania trenera Smudy, który widział, że chłopaki oddychają przez rękawy” i nie wprowadził świeżego zawodnika. Chciał to zrobić w 93., minucie meczu, by dać szansę występu w swoje urodziny Grosickiemu. – To było moim zdaniem głupie posunięcie.

Teraz już rozumiem, dlaczego na koszulkach kibiców Grecji widniał napis „Hellas” – prawie już tam byliśmy…

Polska na mistrzostwach Europy wystąpi po raz drugi

7 czerwca 2012
Kategoria: Futbol tagi: ,

Zastanawiałem się ostatnio, dlaczego nasza reprezentacja gra dopiero po raz drugi w finałach mistrzostw Europy w ponad 50-letniej historii turnieju. W Polsce i na Ukrainie to już czternasty z rzędu turniej, a my dopiero cztery lata temu uzyskaliśmy awans po raz pierwszy, a w tym roku awans mamy z urzędu, jako gospodarz turnieju. Dlaczego nie udawało się to Polakom za czasów świetności „Orłów Górskiego”, którzy zajęli trzecie miejsce na mistrzostwach świata w piłce nożnej w 1974 roku?

W odnalezieniu odpowiedzi na pytanie zacząłem przeglądać historię wszystkich turniejów EURO. Pierwszy turniej odbył się w 1960 roku we Francji i brały w nich udział tylko 4 zespoły. Awans czterech zespołów do finałów EURO miało miejsce w pięciu kolejnych turniejach i dopiero w 1980 roku, do finałów awansowało 8 zespołów. Ta sytuacja z kolei utrzymywała się do 1992 roku włącznie, czyli w czterech turniejach. Wydaje się więc, że awans do mistrzostw Europy był trudniejszy niż awans do mistrzostw świata w piłce nożnej.

… W 1992 roku, z turnieju w Szwecji w którym brało udział 8 zespołów wycofano drużynę narodową Jugosławii, która prowadziła działania wojenne na terenie Bośni. To właśnie wtedy czystym zbiegiem okoliczności Jugosławię zastąpili Duńczycy, którzy tuż przed rozpoczęciem mistrzostw zjechali z urlopów, by wystąpić w turnieju. O dziwo to oni zdobyli mistrzostwo starego kontynentu…

Mam wrażenie, że to właśnie wydarzenie dało do myślenia władzom UEFA. Skoro przypadkowy awans Duńczyków dał im tytuł najlepszej drużyny w Europie, to dlaczego nie dać szans większej ilości drużyn? Od ME w 1996 roku w Anglii, w turnieju brało już udział 16 drużyn, podzielonych na cztery grupy po cztery zespoły. To praktycznie od tego roku awans do mistrzostw Europy był już łatwiejszy. Niestety w tamtym czasie nasza reprezentacja grała już słabo i awans do turnieju był niemożliwy.

Na szczęście w 2008 roku na mistrzostwach Europy w Austrii i Szwajcarii nasza reprezentacja już wystąpiła. Pod wodzą holenderskiego szkoleniowca Leo Beenhakkera uzyskaliśmy historyczny awans z pierwszego miejsca w grupie, wyprzedzając Portugalczyków. W tym roku turniej rozgrywany będzie w Polsce i na Ukrainie i awans mieliśmy już zapewniony jako gospodarz. Nie wyobrażam sobie, by zabrakło Polski w kolejnym turnieju w 2016 roku we Francji, bo wtedy bezpośredni awans do pierwszej fazy turnieju ma otrzymać aż 24 zespoły!

stat4u