2 listopada 2017 | Polityka

Dopiero dziś się dowiedziałem, że kilka dni temu jakiś mężczyzna podpalił się w centrum Warszawy w proteście – no właśnie nie wiadomo do końca w jakim? Jedni mówią, że to przeciwko rządom Prawa i Sprawiedliwości, a po chwili słychać głosy, że w proteście przeciw działaniom polityków. I teraz zastanawiające jest czy chodzi o ogół, czy tylko o tych, którzy rządzą.

Oczywistą sprawą jest, że żeby dokonać takiego czynu – samobójstwa, w miejscu publicznym, chyba z jedną z najbardziej ciężkich śmierci – podpalenie, to akt – niektórzy twierdzą, że odwagi, a inni, że to przyczyna depresji bądź choroby psychicznej. Co by o tym człowieku nie mówić, po którejkolwiek stronie barykady politycznej stoicie, to trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie.

Politycy podzielili nasz naród tak bardzo, że niektórzy z nas targną się na własne życie tylko po to, by udowodnić drugiej stronie, że to oni mają rację. Ci, którzy kochają Platformę Obywatelską z chęcią zabiliby Kaczyńskiego, a ci którzy kochają Prawo i Sprawiedliwość z chęcią zabiliby Tuska. Choroba naszej sceny politycznej jak zombie roznosi się po społeczeństwie, które zatraca sens postrzegania polityków oraz sens życia i targani są przez stronnicze i propagandowe media tylko po to, by zagłosować na odpowiednią partię w wyborach i dać im dostęp do koryta.

Kłócimy się w rodzinach. Zapewne niejeden rozwód spowodowany był podziałami politycznymi i zapewne przy wigilijnym stole wiele rodzin zasiądzie oddzielnie, bo zatraciło się w chorobie zwanej „polityką”. Czy naprawdę warto jest podzielić się z najbliższymi tylko dlatego, że Kaczyński…, albo Tusk… Oni mają Was w głębokiej dupie. Liczycie się dla nich tylko przed wyborami i chwilę po ich wygraniu, gdy podziękują Wam za wybór. Dostaną ogromny budżet do podziału i będą dotykać swoimi złodziejskimi łapami pieniądze, którymi z comiesięcznych pensji musicie się z nimi dzielić. A Wy? A Wy będziecie kłócić się z rodzicami, rodzeństwem, w małżeństwie, z sąsiadami, by udowodnić wyższość ulubionej partii politycznej.

I co teraz? Pójdziecie się podpalać na ulicę w imię Tuska lub Kaczyńskiego? A może zabijecie swoje żony, mężów bo stoją murem po drugiej stronie? Nie zobaczysz się już ze swoim bratem lub siostrą, bo po ostatnim spotkaniu na wspólnym obiedzie omal nie wydrapaliście sobie oczu w imię polityków?

Symbolem czego jest dla Was człowiek, który podpalił się w centrum Warszawy? – Bohaterem? – Idiotą? Dla mnie jest człowiekiem, który został zarażony polityką do tego stopnia, że nie potrafił sobie z tym poradzić. Narastające problemy w życiu prywatnym, do tego problemy polityków, które wziął sobie do serca sprawiły, że zakończył swoje życie w sposób drastyczny, bo chciał, żeby ktoś zauważył ten problem i chciał stać się symbolem. I co? Długo będą go pamiętać, jako szaleńca, który popełnił samobójstwo w akcie politycznym. Co będzie dalej? Kto następny? W jaki sposób? A może „polski Breivik”? Uważajcie, wystrzegajcie się polityki, bo któregoś dnia cienka granica między rozsądkiem a głupotą zostanie przekroczona, a ja zapewne z nieskrywaną przyjemnością napisze tu – „a nie mówiłem!”.

30 czerwca 2017 | Polityka

Józef Piłsudski powiedział kiedyś:

Naród dobry, tylko ludzie kurwy!

Oznacza to mniej więcej tyle, że jak potrzeba mam Polakom zmobilizować się w jakiejś słusznej sprawie, to – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. W czasach wolności, my Polacy potrafimy się jednak podzielić choćby ze względów politycznych. Święta wojna między PiS-em i PO pokazuje dobitnie, na jakie rzeczy jesteśmy uczuleni jako społeczeństwo.

Prawo i Sprawiedliwość mimo chęci bycia partią pomagającą ludziom i wspierającą ich nie ma szansy przebicia, bo stawiają nam Polakom warunki. – Nie lubimy gdy ktoś zakazuje nam handlu w niedzielę, gdy ktoś wmawia nam, że powinniśmy brać paragony, by budżet pobierał “należne” mu pieniądze i nie chcemy, by prezes partii mówił nam o sumieniu, zakazywał aborcji i „zmuszał do chodzenia do kościoła”.

Platforma Obywatelska działa inaczej. Nie mówią nam o zakazie handlu, nie mówią o uczciwości społecznej, nie namawiają nas, byśmy chodzili do kościoła i nie decydują za nas, czy chcemy dokonać aborcji czy nie.

Podsumowując. – Obie partie mają jakieś ideały i dążenia. Mimo, że wydawać by się mogło, że PiS chce dobrze, to jednak nie jest wstanie udusić naszego narodowego temperamentu i utemperować nas tak, byśmy chodzili jak nam zagrają. – Burzliwa historia naszego narodu sprawiła, że automatycznie się buntujemy. PO nie wchodzi w nasze życie z butami i nie poucza nas co jest dobre, a co złe. – I tym samym usypia naszą czujność, bo nie ma buntu na pokładzie, a tymczasem kręcą po kryjomu lody sprzedając nasze dobra narodowe, robiąc z państwowego prywatne (czyt. swoje).

Morał z tej bajki jest taki, jak filozofia mojego psa. – Jak na podwórku jest zbyt cicho to znaczy, że coś kombinuje…

stat4u