29.12.2017

„Monitor Polski” czyli ktoś ma problem

Kilka lat temu dodałem stronę monitor-polski.pl do ulubionych i wchodzę na nią średnio 1-2 razy w tygodniu. To, o czym teraz Pan Marek pisze na niej jest dla mnie szaleństwem. Jakieś nanowahadełko, wiązki laserowe z satelity celowane w autora strony, reptylianie, moce pozaziemskie, usuwanie konta na Facebooku, Youtube, zmowa całego Mossadu na niego i tego typu rzeczy sprawiają, że czytając jego stronę czuję się zażenowany jej poziomem, choć wcześniej oglądanie filmów i czytanie treści od autora strony były czystą przyjemnością […].

Miałem kiedyś ciocię, która w pewnym regionie Polski była wiceszefową Solidarności. Dziennikarze śledczy dotarli do informacji, że jej szef współpracował z komuchami i że jest kretem. Oskarżono także wiceszefową czyli moją ciotkę, dla której Solidarność i wolność to były podstawowe wartości życiowe. Poświęciła całe swoje życie działając na ich rzecz i została oskarżona – nie przez dziennikarzy, ale społeczeństwo, że musiała wiedzieć komu podlega. Najbardziej rozsądna kobieta jaką znałem, z niezwykłą charyzmą, ideami, miała „jaja” większe niż jakikolwiek człowiek, którego do tej pory poznałem. – Oszalała. Zwariowała. Mówiła o podsłuchach, o nękaniu jej, o tym, że chcą ją zabić. Nie wychodziła z domu, nie włączała radia, telewizora, a nawet światła, żeby nikt nie wiedział, że jest w domu […]. Rodzina się przejęła na tyle, że namówili ją, by poszła do psychiatry. Po długich męczarniach poszła do lekarza, wreszcie zgodziła się na zakład zamknięty. Po miesiącu wróciła do domu jako całkiem inny człowiek. Nie mówiła o szpiegach, nękaniu… Zrozumiała, że stała się kozłem ofiarnym przeskoku systemów – komunistycznego i kapitalistycznego. Wróciła do normalności i do końca swojego życia miała „wielkie jaja”.

Historia powyżej wydaje się wyssana z dupy, ale mam wrażenie, że Pan Marek jest na podobnym etapie jak moja ciocia w czasie kryzysu. Czytając wypociny na jego blogu ma się poczucie, że czyta się treści pisane przez szaleńca, wariata, psychola. Mam wrażenie, że Pan Marek potrzebuje pomocy, ale nie od internautów, a szczególnie tych, którzy utwierdzają go w swoim szaleństwie, ale od tych, którzy go znają, od bliskich czy rodziny. Pomóżcie mu kurwa, bo jak głębiej wpadnie w to gówno o którym pisze, to mam wrażenie, że do końca życia będzie siedział w celi z gumowymi ścianami, bez okien, klamek i łóżka…