liga mistrzów

Polish football is dead

31 lipca 2018
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

W tym roku kibice polskiej piłki klubowej martwili się o to, że w ostatniej – czwartej rundzie eliminacyjnej do ligi mistrzów trudniej będzie awansować, bo przeciwnicy będą lepsi niż w latach poprzednich. Tymczasem okazało się, że mistrz Polski Legia Warszawa odpadła już w drugiej rundzie ze „wspaniałym” i „cudownie grającym” Spartakiem Trnava ze Słowacji.

Dziennikarze Canal+ często podkreślają, że poziom rodzimej ligi jest coraz lepszy, a tymczasem nie mamy na arenie międzynarodowej żadnego potwierdzenia. Z roku na rok kluby z Polski odpadają na coraz to wcześniejszych rundach i ten trend za nic w świecie nie chce się zmienić.

Już chyba czas powiedzieć sobie, że nasz futbol umiera, gnije, wykańcza się w granicach naszego kraju. Piłkarze są tu lepiej opłacani od wielu innych narodów, które łupią nas bez żadnego skrępowania. To przykre, ale prawdziwe.- Polish football is dead.

Arka Gdynia, Lech Poznań czyli pomarzyć o Europie można

3 sierpnia 2017
Kategoria: Futbol tagi: , , , , , ,

Dziś kolejny czarny dzień dla naszej klubowej piłki nożnej. Kolejno Arka Gdynia przegrała z Midjydland na wyjeździe 1:2 prowadząc w meczu 1:0 i odpadła z dalszej gry o ligę europejską. Lech Poznań nie chciał być gorszy i po remisie w Holandii 0:0, zremisował u siebie 2:2 i też odpadł z gry o Europę. Należy także dodać, że przez ponad 20 minut Lech grał w przewadze jednego zawodnika. Oczywiście Legia Warszawa wczoraj przegrała dwumecz z FC Astana w eliminacjach o ligę mistrzów i można powiedzieć, że czarny dzień polskiej piłki jak co roku możemy przemianować na czarny tydzień.

Nasze kluby są koszmarnie słabe. Nie wiem jak to się dzieje, że awans do jakichkolwiek rozgrywek europejskich to wielki sukces i wyczyn. Lech w tym roku nakupował zawodników taką ilość, że chyba w lidze się nimi udusi. Poznań chce zdobyć mistrzostwo kraju? Ale po co? – By grać o ligę mistrzów? Dajmy sobie spokój z marzeniami o tych rozgrywkach. Legia w zeszłym sezonie cudem awansowała do tej piłkarskiej elity, ale tylko dlatego, że jej przeciwnikami były drużyny, które u nas grałyby w III, a może i nawet w IV lidze.

Idę się wykąpać i kładę się spać, bo szkoda sobie strzępić jęzora na podwórkowych patałachów, którzy nazywają siebie zawodowcami…

Koniec marzeń Legii o lidze mistrzów

2 sierpnia 2017
Kategoria: Futbol tagi: , , , , ,

Legia Warszawa wygrała mecz u siebie 1:0, ale przegrała dwumecz z kazachskim klubem FC Astana 2:3. Miałem nieprzyjemność oglądać ten mecz i naprawdę wyglądało to tragicznie. Piłkarze Legii wymienili w tym meczu ze 400 podań, z czego 350 między własnymi obrońcami. Nie wiem ile było celnych strzałów, bo statystyka w lidze mistrzów, a szczególnie w eliminacjach mocno kuleje. Odnotowałem jeden celny, ten po którym Legia objęła prowadzenie 1:0. – No dobra, nie widziałem pierwszych dwudziestu minut, ale zapewne niewiele straciłem…

Oglądanie tych eliminacji dało także wiele do myślenie. Jeśli Legia nie awansuje do ligi mistrzów, to kto jeszcze w naszej lidze może pretendować do walki o piłkarskie salony Europy? Wydaje mi się, że jest Legia i potem już nikt. Po tym co widziałem dziś jestem pewien, że kolejny awans do ligi mistrzów drużyny z polski może mieć miejsce za kolejne dwie dekady.

Podobno w kolejnych eliminacjach już nie będzie tak łatwo wylosować słabszego przeciwnika. W tej chwili drużyna z polski, aby grać w eliminacjach musi zdobyć mistrzostwo Polski i mierzy się w nich z innym mistrzem. Wiadomo, że mistrzowie najlepszych lig w Europie mają awans zapewniony, więc aby grać z mistrzem innego kraju musi się jechać na stepy do Kazachstanu, Armenii, czy innych udziwnionych krajów.

W tym roku Legia Warszawa może jeszcze w czwartej rundzie powalczyć o awans do ligi europejskiej. Myśle, że najbardziej zadowoleni z takiego obrotu sprawy są działacze UEFA, którzy zapewne bali się, że Legia znów może jeździć po Europie ze swoimi kibicami i wszczynać burdy. Ewentualny awans do ligi europejskiej nie będzie dla działaczy piłkarskich strachem, bo przyznajmy, że jest to „puchar pasztetowej”, więc nawet jej dobre imię jest niewiele warte.

To przykre, że mistrz Polski przegrywa eliminacje z mistrzem Kazachstanu. Wiem, że w piłce to jest właśnie piękne, że wydarzyć się może wszystko. Niestety widać jak na dłoni, że nasze piłka nie odstaje już tylko od Europy, ale także od Azji i jej stepów. Profesjonalizm w naszej piłce polega jedynie na tym, że mamy nowe, nowoczesne i piękne stadiony…

Zamach na piłkarzy Borussii Dortmund

12 kwietnia 2017
Kategoria: Futbol, Polityka tagi: , , , , , , ,

Ostatnio doszło do kilku wybuchów bombowych, które wydawać się mogło wymierzone były w autokar wiozący piłkarzy Borussii Dortmund na mecz ligi mistrzów z AS Monaco. Nikomu nic wielkiego się nie stało, ale w autokarze wyleciało kilka szyb i jeden z piłkarzy został zraniony odłamkiem w rękę. Choć sytuacja nie jest śmieszna, to jednak zaraz po tym wydarzeniu mówiło się, że to nie atak terrorystyczny, a… – no właśnie, nie określono co? Niektórzy domniemali, że to może być atak ze strony pseudokibiców innej drużyny. Wyobrażacie sobie na jaki poziom kibicowania zeszłaby piłka nożna, gdyby rzeczywiście okazało się, że to był atak na tle „kibicowskim”?

Powiedzmy sobie szczerze, bo myślę że oszukiwanie się, że to nie atak terrorystyczny, to chęć „ratowania” imienia tych, którzy są za to odpowiedzialni. Nie ważne kto skonstruował bombę i kto ją zdetonował, nie powinno to podlegać dyskusji, że to atak terrorystyczny. Biorąc także pod uwagę, że niemieckie władze są poprawne politycznie, co w normalnym slangu oznacza „kłamie”, nie mówi się o ataku terrorystycznym i muzułmańskich radykałach, bo polityka Niemiec dążyła do tego, by sprowadzać do siebie uchodźców. Przecież wiadomo, że niemiecki polityk nie może się mylić, a zapewne wiecie, że za kilka miesięcy odbędą się wybory do Bundestagu.

Słyszałem ostatnio relację Polaka mieszkającego w Niemczech, który opowiadał jak wygląda życie wśród imigrantów. – Mieszka w małej miejscowości mającej około 2 tysiące mieszkańców. Przydzielono do miasteczka 150 islamskich imigrantów, którzy w nocy koczują w kontenerach, a w ciągu dnia schodzą się w parkach i na rynku, śmiecąc, robiąc zdjęcia mieszkańcom, pijąc alkohol, podszczypując dziewczyny i okradając sklepiki. W sumie wszystko opiera się na tym, że w Niemczech rozrzucono imigrantów po małych miejscowościach, by zasymilować ich ze społecznością. Problem jednak w tym, że ci ludzie nie idą do pracy, czekają tylko i wyłącznie na zasiłki. Sami Niemcy mają już dość tego, że pracują przez 35 lat, dostaną emeryturę tysiąc euro miesięcznie i utrzymują bandę nierobów, na których przydzielana jest kwota 2 tysięcy euro miesięcznie.

Nie oszukujmy się. Bomby nie konstruują kibice. Nie robią tego pewnie rodowici Niemcy, no chyba, że pochodzenia arabskiego, a tam takich ludzi nie brakuje. Powiedzmy sobie szczerze, że był to zamach terrorystyczny bez względu na to, kto to zrobił. Myślę sobie, że gdyby ten wybuch nie miał podłoża islamskiego, to z radością i uśmiechem na twarzy jakiś minister ogłosiłby to podkreślając, że to nie muzułmanie są temu winni. Poprawność polityczna nie pozwala im przyznać się do błędu imigracyjnego. Mam nadzieję, że w Polsce bez względu na to kto rządzi, nie powstanie pomysł zaludnienia naszego kraju ludźmi, którzy za nic mają naszą kulturę, korzenie i nas ludzi jako naród.

Współczuję zachodniej Europie, że doczekała czasów jakie teraz mają. Kiedyś, by wyjechać na „bombowe” wakacje trzeba było wyjechać do Czeczenii. Teraz wystarczy do Niemiec, Francji czy Anglii. Ludzie są terroryzowani we własnym kraju, bo jakiś rodak podjął w przeszłości decyzję o importowaniu imigrantów. Miało być pięknie i bogato, a tu taki pstryczek w nos. Przyjmowanie do swojego kraju imigrantów to trochę tak, jakbym pod swój dach przyjął nieznanych mi ludzi, dając im łóżko, wannę, jedzenie i czekając tylko na to, czy odwdzięczą mi się za to, czy zabiją moją rodzinę. Jak ktoś chce się bawić w rosyjską ruletkę, to niech się bawi, ale nie w moim domu (kraju)…

„Legia mistrzów” – podsumowanie

7 grudnia 2016
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Gdy zobaczyłem grupę w jakiej znalazła się Legia Warszawa w lidze mistrzów oniemiałem. Wiedziałem, że to będzie trudna lekcja. – Real Madryt, Borussia Dortmund, Sporting Lizbona. Wśród dziennikarzy sportowych sukcesem Legii w tej grupie byłoby zdobycie choćby jednego gola.

Pierwszy mecz i porażka u siebie z Borussią aż 0:6 sprawiła, że na Legię spadły gromy. Między innymi dzięki temu trener Hassi stracił pracę. Właściciele zaczęli publicznie się kłócić, co wywołało kolejne trzęsienie Ziemi w Legii Warszawa. Po za tym nie wytrzymały nerwy (pseudo)kibicom, którzy podczas meczu z Borussią starli się z ochroną stadionu (…). To sprawiło, że UEFA wydała decyzję o zamknięciu stadionu na jeden mecz i to nie z byle kim, bo z Realem Madryt.

Drugi mecz ze Sportingiem w Lizbonie ogłoszono za sukces. – Legia przegrała tylko 2:0. Prześmiewano się, że to duży progres w stosunku do pierwszego meczu.

Trzeci mecz na Snatiago Bernabeu w Madrycie z miejscowym Realem zakończył się wynikiem 1:5. Porażka była, ale postawa sportowa Legii została doceniona przez wszystkich. Żyjemy w takich czasach, że tego typu porażka na stadionie Realu mogłaby spotkać nawet najlepszych. Tu niestety znów, podobnie jak w pierwszym meczu pokazali się (pseudo)kibice. Przed stadionem doszło to zamieszek z policją. Wyglądało to żałośnie, a kara o jakiej mówiło się po meczu opiewała na wykluczenie Legii z ligi mistrzów, jak i zakazie gier w Europie przez kilka lat. Kilka dni później sprawa ucichła (…).

Rewanż przy Łazienkowskiej z Realem Madryt odbył się przy pustych trybunach. Real do 35.minuty prowadził 2:0, by w 83.minucie przegrywać z Legią 2:3! Niestety dwie minuty później piłkarze z Hiszpanii wyrównali na 3:3 i takim wynikiem zakończył się mecz. Remis to nie sukces, ale remis z Realem Madryt i to nie taki szczęśliwy 0:0, gdzie była obrona Częstochowy, lecz 3:3 pokazał, że piłkarze z Warszawy rzeczywiście czegoś się nauczyli dzięki lidze mistrzów.

Mecz w Dortmundzie z miejscową Borussią to istne szaleństwo. Choć Legia przegrała aż 8:4, to jestem przekonany, że nie było tu nic, czego Legia mogłaby się wstydzić. Strzelić cztery gole w Dortmundzie to nie wstyd i wydaje mi się, że długo na poziomie europejskich pucharów drużyna Borussi nie straci tyle goli w jednym meczu. Przyznać też trzeba, że pewnie nie prędko strzeli 8 goli na swoją korzyść, ale ważne, że chłopaki z Warszawy pokazali się z dobrej strony. Martwi tylko to, że w dwumeczu z Borussią Legia osiągnęła wynik aż 4:14! Szok!

Ostatni mecz grupowy ze Sportingiem Lizbona to walka o trzecie miejsce i awans do rundy pucharowej ligi europejskiej. Warunek był taki, że Legia musiała ten mecz wygrać, a gościom z Portugalii wystarczył remis. Legia Warszawa przy moim wielkim zdumieniu i zdziwieniu wygrała ten mecz 1:0 i wywaliła za burtę z pucharów vice mistrza Portugalii, a to w mojej opinii wielki sukces…

Śmiało można powiedzieć, że ta edycja ligi mistrzów, po dwudziestu latach nieobecności polskiego klubu była wielkim wahadłem nastrojów. Od pogromu z Dortmundem, po wygraną ze Sportingiem i awansie do ligi europejskiej z trzeciego miejsca. Choć Legia dostawała po drodze srogie lekcje, to widać, że nie poszły one na marne. Gdybym był kibicem Legii, takim z krwi i kości, to dziś pękałbym z dumy, ale jestem tylko biernym obserwatorem piłki kopanej w naszym kraju i jedyne co mogę zrobić, to pozazdrościć tym, którzy nimi są. Oczywiście chylę czoła przed piłkarzami z Warszawy, bo pokazali serce, wolę walki i osiągnęli to, co mogli zrobić. Nikt nie wierzył, że awansują z grupy do fazy pucharowej ligi mistrzów, ale przyznaję, że ja nie wierzyłem nawet w awans do ligi europejskiej, a żeby być bardziej żałosnym napiszę, że nie wierzyłem, że Legia strzeli z tymi rywalami choćby jednego gola.

Borussia – Malaga 3:2

9 kwietnia 2013
Kategoria: Futbol tagi: ,

Powiem bez bicia, że nie lubię drużyn z Niemiec i wiem, że nie jest to tylko moja przypadłość. Nie lubimy Niemców z powodu Hitlera i jego wyczynów. Nie lubimy ich za to, że są lepsi od nas niemal pod każdym względem. Zazdrościmy im życia w czystym i bogatym kraju. Piłkarskim zespołom zza Odry nie kibicujemy, bo przecież pamiętamy bardzo dobrze hasło – „wszyscy grają, a Niemcy wygrywają”. Co by nie powiedzieć o tym meczu, to tak naprawdę to powiedzenie pasuje tu jak ulał. Piłkarze Borussii wydaje się że grali słabiej w tym meczu od piłkarzy z Malagi…

Tym razem jednak kibicowałem drużynie z Niemiec. Nigdy wcześniej tego nie robiłem, ale teraz gra tam trzech Polaków, którzy na mecze ligi mistrzów wychodzą w podstawowym składzie. Borussia z tego powodu została okrzyknięta „Polskim zespołem”, na który jeżdżą nawet kibice z Polski. Gdyby ten stadion miał 150 tysięcy miejsc to pewnie wszystkie byłyby zajęte. Popyt na ten zespół jest w Polsce duży, bo grają tam „nasi”, ale trzeba też przyznać, że grają ładnie, ciekawie i zaszli aż do półfinału najbardziej prestiżowych rozgrywek piłkarskich na świecie…

Mecz pomiędzy Borussią a Malagą zapewne przejdzie do historii, ale tej dobrze pamiętanej przez kibiców nie tylko tych najwierniejszych. To nie był mecz, o którym można powiedzieć, że Borussia wygrała i awansowała. Zrobiła to w klasyczny solidny Niemiecki sposób. Do 91., minuty wynik był korzystny dla drużyny z Malagi 2:1. Już kibice powoli opuszczali stadion, bo chyba nikt nie wierzył w zwycięstwo gospodarzy. Trzeba było strzelić przynajmniej 2 gole w trzy minuty. Nikt w to nie wierzył oprócz piłkarzy Borussii i ich trenera, który nakłaniał do ataku. W 91., minucie meczu do remisu doprowadził Reus, a chwilę po wznowieniu gry gola na wagę zwycięstwa w meczu i awansu do półfinału strzelił Santana. Stadion oszalał, a ja przecierałem oczy ze zdumienia…

Mecze na takim poziomie mogę oglądać bez końca. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak przezywałem mecz piłkarski. Kibicowałem Borussii nie tylko z powodu trzech naszych piłkarzy w składzie, ale także dlatego, że podobała mi się ich gra od początku tego sezonu. Liczyłem też, że fajniej będzie się oglądać półfinał ligi mistrzów pomiędzy Borussią a Realem Madryt. Smaczkiem tego meczu będzie to, że w fazie grupowej te zespoły się spotkały i ku zdziwieniu wszystkich Borussia zremisowała w Madrycie 2:2 i wygrała u siebie 2:1. Czy Real Madryt zrewanżuje się w półfinale i tym razem ogra piłkarzy z Dortmundu? Wkrótce się dowiemy…

Polska – Reszta Europy 6:20

11 sierpnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

Czy wiecie co przedstawia tytułowy wynik? To bilans bramek wszystkich czterech polskich zespołów piłkarskich w meczach trzeciej rundy eliminacyjnej do ligi mistrzów i ligi europejskiej. Polskie drużyny w dwumeczach, czyli ośmiu spotkaniach strzeliły 6 goli, z czego aż 4 Legia Warszawa. Straciliśmy w tych meczach aż 20 goli, a graliśmy z europejskimi średniakami, jeśli nie powiedzieć, że ze słabymi drużynami. Wyniki pokazują jednak, że siłą drużyn z Europy nie jest tak do końca ich wielka siła, lecz kompromitująco słaby poziom polskich ekip.

W takim przypadku jak zwykle poszukujemy winnych. Zadziwiające jest to, że po zdobyciu np., mistrzostwa Polski, czy innego miejsca premiującego drużynę do walki w eliminacjach do europejskich rozgrywek, drużyna zaczyna sprzedawać swoich najlepszych piłkarzy, a w ich miejsce bierze tzw., „zapchaj dziurę”. Piłkarzy takich, którzy nie mają doświadczenia, kupionych za kilka groszy, by tylko byli na boisku. W taki sposób europejskie rozgrywki nadal będą tylko marzeniem.

W tym sezonie drużyny z Polski sprowadzają „emerytowanych” zawodników z Europy, których nie chcą już nigdzie indziej. Może to dobry początek, o czym świadczy Ljuboja z Legii Warszawa, dzięki któremu ten zespół nie dość, że gra dobrze, to jeszcze wprowadza dużą konkurencję między piłkarzami. Jednak w większość przypadków, są to sportowe niewypały, jak w przypadku 50% piłkarzy z Wisły Kraków w zeszłym sezonie.

Legia Warszawa w ostatniej rundzie eliminacji ligi europejskiej spotka się z drużyną z Norwegii Robenborgiem Trondheim. Wcześniej Norwegowie pokonali w dwumeczu FC Servette ze Szwajcarii 1:1 na wyjeździe i 0:0 u siebie. Śląsk Wrocław po porażce w trzeciej rundzie eliminacji ligi mistrzów z drużyną Helsingborg, dostał się do 4., rundy eliminacyjnej ligi europejskiej. Zagra w nim z Hannover 96, który w poprzedniej rundzie wygrał w dwumeczu z St. Patricks z Irlandii 2:0 u siebie i 3:0 na wyjeździe.

Sprawa awansu w przypadku Legii Warszawa wydaje się 50/50, w przypadku Śląska wygląda to już nieco gorzej. Pierwsze mecze odbędą się 23 sierpnia – oba w Polsce, a rewanże 30 sierpnia.

Śląsk Wrocław odpadł

1 sierpnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Jesteśmy własnie po pierwszym meczu trzeciej rundy eliminacyjnej ligi mistrzów i już wiadomo, że w tym roku po raz 16 lub 17 z rzędu polski zespół nie zagra w najlepszej lidze klubowej na świecie. Nie mam już ochoty zrzucać winy na PZPN, złych szkoleniowców, brak stadionów, czy boisk treningowych. Za komuny dzieciaki grały w błocie ciężką jak kamień piłką i można było w 1974 roku zająć trzecie miejsce na mistrzostwach świata w piłce nożnej…

Widać, że w naszym kraju wszystko się rozwija. Orliki są co krok, stadiony nawet w niższych ligach są coraz nowocześniejsze, a młodzież ma wymarzone warunki do gry i nauki. Problemy leża przede wszystkim po stronie właścicieli polskich klubów. Chcemy budować solidne drużyny, budując skład od słabych piłkarzy narodowości Polskiej. Zbyt wysokie gaże zapisane w kontraktach, a sportowych zasług nie ma w ogóle. Co warte jest mistrzostwo Polski, jakie zdobył w poprzednim sezonie Śląsk Wrocław widać było dziś na boisku. Dopóki nie będziemy sprowadzać „rasowych” piłkarzy, wiedzących czym jest futbol, walka na boisku i zaangażowanie, nie będzie dobrych wyników. Podobno Śląsk Wrocław wzmocnił się piłkarzem o nazwisku Jodłowiec. Czy rzeczywiście się wzmocnił, a jeśli tak, to po co?

Śląsk Wrocław zagrał mecz z pogranicza katastrofy, koszmaru, horroru, parodii i na końcu wstydu. Grając przed własną publiką, przegrał z „wielkim” Helsingborgiem aż 0:3! Rewanż zapowiada się na wesoło, coś z cyklu „Śmieszny film” część druga…

Dziękuję już za uwagę i zapraszam za rok, by znów poczytać o braku awansu polskiego zespołu do ligi mistrzów…

stat4u