liga europejska

Dudelange – Legia 4:3 w dwumeczu

16 sierpnia 2018
Kategoria: Futbol tagi: , , , , ,

Kto oglądał dwumecz mistrza Luksemburga Dudelange z mistrzem Polski Legią wie, że polski klub przegrał z kretesem. To wstyd nie tylko dla samej Legii Warszawa, ale także dla całej polskiej piłki. Skoro najlepszy klub zeszłego sezonu naszej ligi przegrał dwumecz z piłkarzami z Luksemburga, to znak, że nasz poziom piłkarski spłyca się niesłychanie. Z roku na rok wydaje się dostajemy wpierdol w eliminacjach z coraz to słabszymi klubami.

Porażka ta, oprócz poziomu naszej ligi pokazuje dobitnie, że właściciel Legii pan Mioduski nie jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Zmiany trenerów amatorów co kilka tygodni, to pokaz słabości i bezradności właściciela klubu.

Legia przegrała mecz u siebie 1:2 i zremisowała na wyjeździe 2:2, przegrywając go już 0:2. To wręcz nieprawdopodobne, żeby zawodowi piłkarze dostali tak sromotną lekcję od amatorów z Luksemburga. Jestem już teraz dobitnie pewny, że takiego „osiągnięcia” już nikt nigdy nie przebije z naszych klubów. Choć nie ma co zaklinać rzeczywistości, już nie raz myślałem, że niżej upaść się nie da. Tymczasem na trzeciej rundzie eliminacyjnej do ligi europejskiej zakończył się sen o Europie dla Legii Warszawa z mistrzem Luksemburga…

Co dalej z Dudelange? – W klubowym korytarzu, w muzeum i w mediach, będą ten sukces wspominać przez najbliższe 20-30 lat…

Co dalej z Legią? Czy klub zmuszony będzie sprzedać kilku wartościowych piłkarzy (na tę chwilę nie wiem którzy to), by załatać dziurę finansową w klubowej kasie? Czas pokaże…

Arka Gdynia, Lech Poznań czyli pomarzyć o Europie można

3 sierpnia 2017
Kategoria: Futbol tagi: , , , , , ,

Dziś kolejny czarny dzień dla naszej klubowej piłki nożnej. Kolejno Arka Gdynia przegrała z Midjydland na wyjeździe 1:2 prowadząc w meczu 1:0 i odpadła z dalszej gry o ligę europejską. Lech Poznań nie chciał być gorszy i po remisie w Holandii 0:0, zremisował u siebie 2:2 i też odpadł z gry o Europę. Należy także dodać, że przez ponad 20 minut Lech grał w przewadze jednego zawodnika. Oczywiście Legia Warszawa wczoraj przegrała dwumecz z FC Astana w eliminacjach o ligę mistrzów i można powiedzieć, że czarny dzień polskiej piłki jak co roku możemy przemianować na czarny tydzień.

Nasze kluby są koszmarnie słabe. Nie wiem jak to się dzieje, że awans do jakichkolwiek rozgrywek europejskich to wielki sukces i wyczyn. Lech w tym roku nakupował zawodników taką ilość, że chyba w lidze się nimi udusi. Poznań chce zdobyć mistrzostwo kraju? Ale po co? – By grać o ligę mistrzów? Dajmy sobie spokój z marzeniami o tych rozgrywkach. Legia w zeszłym sezonie cudem awansowała do tej piłkarskiej elity, ale tylko dlatego, że jej przeciwnikami były drużyny, które u nas grałyby w III, a może i nawet w IV lidze.

Idę się wykąpać i kładę się spać, bo szkoda sobie strzępić jęzora na podwórkowych patałachów, którzy nazywają siebie zawodowcami…

Paradoks awansów do „Europy” z Ekstraklasy

26 czerwca 2017
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Paradoksalnie w polskim futbolu jest tak, że łatwiej jest grać w eliminacjach do ligi europejskiej zdobywając Puchar Polski (PP), niż drugie lub trzecie miejsce w Ekstraklasie. Wygrywając puchar kraju grasz eliminacje od III rundy, a zajmując drugie lub trzecie miejsce w Ekstraklasie grasz od I rundy. To paradoks, bo PP może zdobyć każdy, a drugie lub trzecie miejsce raczej nie jest przypadkiem – a jeśli nawet jest, to nie uda się to drużynie z I, II czy III ligi.

I tak o to Arka Gdynia, która cudem uratowała się od spadku z Ekstraklasy, ale wygrała Puchar Polski zagra w eliminacjach do ligi europejskiej od III rundy jako drużyna nierozstawiona i to niemal, albo nawet z ostatniej pozycji. Jagiellonia Białystok i Lech Poznań czyli odpowiednio druga i trzecia drużyna Ekstraklasy, zacznie eliminacje od I rundy mimo tego, że współczynniki tych drużyn według rankingu są o wiele wyższe niż Arki Gdynia. Trzeba także dodać, że poziom gry Arki w Ekstraklasie był tak żałosny, że nie dało się na to patrzeć. Gra “Jagi” i “Kolejorza” była o niebo lepsza…

Myślę sobie, że ten proceder powinien zostać jak najszybciej zmieniony, bo nie dość, że Ekstraklasa obniża poziom i dzieli punkty po rundzie zasadniczej, to w dodatku wysyła do III rundy eliminacji ligi europejskiej słabeusza, który zdobył PP i jedyne co może teraz zrobić, to pogrążyć jeszcze bardziej polski futbol i to na oczach całej Europy.

Europa bez Polski

30 sierpnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: ,

Legia Warszawa przegrała z Rosemborgiem Trondheim na wyjeździe 1:2, a w dwumeczu 2:3 i nie awansowała do fazy grupowej ligi europejskiej. Trzeba powiedzieć, że legioniści spisali się w rewanżowym meczu katastrofalnie i z przebiegu było widać, że w tym sezonie awans byłby niezasłużony. Po raz kolejny Polska drużyna zagrała w sposób tak słaby, że obiektywny kibic nie ma żalu z powodu braku awansu.

Już przed meczem mówiło się, że żadem polski klub nie awansował do europejskich pucharów dwa razy z rzędu. Legia w poprzednim sezonie awansowała i gdyby „słuchać” statystyk, tym razem nie miała prawa awansować i tak też się stało. Wcześniej nie kibicowałem drużynie Legii Warszawa, dzięki temu że ma takich kibiców jakich ma. I tym razem pokazali się ze złej strony, przechodząc w inne sektory trybun, wyrywając drzwi i maskując się kominiarkami. Całą tą sytuację pokazał norweski realizator transmisji w 30., minucie meczu i od tego momentu przestałem kibicować Legii, której kibicują przestępcy.

Już nie patrzę na wynik Śląska Wrocław, bo to mija się z celem. Jestem raczej niedowiarkiem i nie ma co liczyć, że po porażce 3:5 na własnym stadionie z Hannover 96, Śląsk jest w stanie zrobić cokolwiek na wyjeździe. Przykro jest stwierdzić ten fakt, ale cały sezon piłkarski będzie bez emocji. Popatrzy się trochę na ligę polską, a na podwórku europejskim spojrzy się na finał ligi mistrzów i ligi europejskiej, bo inne mecze i tak będą bez emocji. Wielka szkoda.

Polska – Reszta Europy 6:20

11 sierpnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

Czy wiecie co przedstawia tytułowy wynik? To bilans bramek wszystkich czterech polskich zespołów piłkarskich w meczach trzeciej rundy eliminacyjnej do ligi mistrzów i ligi europejskiej. Polskie drużyny w dwumeczach, czyli ośmiu spotkaniach strzeliły 6 goli, z czego aż 4 Legia Warszawa. Straciliśmy w tych meczach aż 20 goli, a graliśmy z europejskimi średniakami, jeśli nie powiedzieć, że ze słabymi drużynami. Wyniki pokazują jednak, że siłą drużyn z Europy nie jest tak do końca ich wielka siła, lecz kompromitująco słaby poziom polskich ekip.

W takim przypadku jak zwykle poszukujemy winnych. Zadziwiające jest to, że po zdobyciu np., mistrzostwa Polski, czy innego miejsca premiującego drużynę do walki w eliminacjach do europejskich rozgrywek, drużyna zaczyna sprzedawać swoich najlepszych piłkarzy, a w ich miejsce bierze tzw., „zapchaj dziurę”. Piłkarzy takich, którzy nie mają doświadczenia, kupionych za kilka groszy, by tylko byli na boisku. W taki sposób europejskie rozgrywki nadal będą tylko marzeniem.

W tym sezonie drużyny z Polski sprowadzają „emerytowanych” zawodników z Europy, których nie chcą już nigdzie indziej. Może to dobry początek, o czym świadczy Ljuboja z Legii Warszawa, dzięki któremu ten zespół nie dość, że gra dobrze, to jeszcze wprowadza dużą konkurencję między piłkarzami. Jednak w większość przypadków, są to sportowe niewypały, jak w przypadku 50% piłkarzy z Wisły Kraków w zeszłym sezonie.

Legia Warszawa w ostatniej rundzie eliminacji ligi europejskiej spotka się z drużyną z Norwegii Robenborgiem Trondheim. Wcześniej Norwegowie pokonali w dwumeczu FC Servette ze Szwajcarii 1:1 na wyjeździe i 0:0 u siebie. Śląsk Wrocław po porażce w trzeciej rundzie eliminacji ligi mistrzów z drużyną Helsingborg, dostał się do 4., rundy eliminacyjnej ligi europejskiej. Zagra w nim z Hannover 96, który w poprzedniej rundzie wygrał w dwumeczu z St. Patricks z Irlandii 2:0 u siebie i 3:0 na wyjeździe.

Sprawa awansu w przypadku Legii Warszawa wydaje się 50/50, w przypadku Śląska wygląda to już nieco gorzej. Pierwsze mecze odbędą się 23 sierpnia – oba w Polsce, a rewanże 30 sierpnia.

Liga Europy bez Polskich Drużyn

23 lutego 2012
Kategoria: Futbol tagi: ,

Tydzień temu gdy dwa Polskie kluby, Wisła i Legia grały u siebie pierwszy mecz w Lidze Europy po dwóch miesiącach przerwy, byłem pod wrażeniem poziomu gry. Wiślacy grali w 10 od 25., minuty meczu, a mimo to ich gra wyglądała lepiej niż przeciwnika – Standard Liege. Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1. Legia zremisowała u siebie 2:2 ze Sportingiem Lizbona. Tego meczu nie widziałem, ale obejrzałem obszerny skrót i przyznam, że również tu zdziwiony byłem poziomem gry. Oba nasze kluby sportowo spisały się rewelacyjnie. Zawsze po przerwie zimowej poziom piłkarski był na poziomie „0”, lub mniej niż zero.

Mimo bramkowych remisów u siebie, czyli co tu dużo mówić – niekorzystnych wyników, wierzyłem w nasze drużyny. Wydaje się, że w gorszej sytuacji była Legia Warszawa, która aby grać dalej, musiałaby pokonać Sporting przynajmniej jedną bramką lub zremisować 2:2 by była dogrywka. Wisła miała teoretycznie słabszego przeciwnika, który w dodatku przechodzi teraz mały kryzys.

Wisła Kraków wystąpiła w Belgii bardzo zmotywowana. Chciała jak najszybciej strzelić gola, jednak gra nie układała się po myśli piłkarzy z Krakowa. Podobno nic dwa razy się nie zdarza, jednak w tym meczu, podobnie jak w pierwszym między obiema drużynami, piłkarz Krakowskiej Wisły – tyma razem Nunez dostał w 63., minucie czerwoną kartkę. Wiślacy walczyli o awans, jednak możliwości zweryfikowało boisko. Bramki nie padły, a Wisła nie oddała ani jednego celnego strzału na bramkę Standardu.

Legia również zaczęła mecz bardzo ambitnie. Pierwsze 10 minut napierała na bramkę Sportingu Lizbona. Niestety ze zbiegiem czasu piłkarze zaczęli się gubić i popełniać szkolne błędy. Szczególnie widać to było pod własną bramką, gdzie niedokładne podania między obrońcami często kończyły się stratą piłki. Druga połowa, to już zdecydowanie lepsza gra Legionistów. Zdarzało się, że kilka minut przebywali pod bramką Sportingu. Niestety ostatnie minuty przyniosły rozstrzygniecie wyniku na korzyść gospodarzy. Faul, który sędzie znalazł przed polem karnym wyssany był z palca. Wiele takich dziwacznych interwencji sędziego można było zauważyć w tym spotkaniu.

Okazuje się, że wyniki dwumeczów nie przyniosły pomyślnych rezultatów dla polskiej piłki. Po 21 latach po raz kolejny nie znaleźliśmy się dalej niż 1/16 pucharu w Europie. Tym razem jednak do tej fazy pucharowej awansowały dwa Polskie kluby, które przyznać trzeba walczyły dzielnie, jak równy z równym. Zabrakło trochę szczęścia, może i umiejętności. Patrząc jednak na budżety drużyn z Polski oraz z Belgii i Portugalii oraz jakość piłkarzy, to powiem że nie widać było między nimi aż tak dużej różnicy. Trzeba też na niekorzyść naszych klubów uznać długą przerwę zimową, która wybiła nasze „gwiazdy” z piłkarskiego rytmu. Widać jednak postęp i już nabieram nadzieję, na lepszy przyszły sezon.

Z nieba do piekła i z piekła do nieba

29 września 2011
Kategoria: Futbol tagi: ,

Takim tytułem można z charakteryzować dzisiejsze występy w lidze europejskiej polskich drużyn. Wisła Kraków prowadziła na wyjeździe z Twente 1:0 i była w niebie, by po ostatnim gwizdku przełknąć piekielną porażkę 4:1. Legia, choć przegrywała na własnym stadionie z Hapoelem Tel Awiw 0:1, a gra w pierwszej połowie nie dawała nadziei na coś więcej, to w ostatecznym rozrachunku wygrała 3:2.

Po dwóch kolejkach Ligi Europy widać, że dla Wisły gra w tych rozgrywkach jest wielkim wyzwaniem. Po raz drugi piłkarze z Krakowa przegrali swoje spotkanie z europejskim średniakiem. Co by było, gdyby to drużyna przypadkowo zagrała w Lidze Mistrzów zamiast APOEL-u Nikozja? Pewnie koszmarnie, bo przeciwnikami byliby piłkarze FC Porto, Zenitu Sankt Petersburga i Szachtara Donieck. Grając z drużynami sklasyfikowanymi o ligę niżej – Odense i Twente, Wiślacy stracili 7 bramek, strzelając tylko dwie. Teraz przyjdzie im zagrać dwukrotnie z Fulham Londyn i powiem szczerze, że przy tej grze nie będą raczej w stanie zdobyć nawet punktu.

Legia Warszawa przegrała pierwsze spotkanie z PSV na wyjeździe 1:0 i choć gry nie widziałem, to jednak wynik mimo porażki wcale nie był tak straszny. PSV w lidze holenderskiej seryjnie zdobywa po kilka bramek na mecz, więc nadzieje na lepsze jutro jakoś było widać. Dziś, po pierwszej połowie nadzieje szybko poszły na bok. Piłkarze z Izraela grali z naszymi jak chcieli. Szybka klepka, dokładne podania i bramka w 30., minucie, która przypieczętowała lepszą grę rywala. Skoro u siebie nie da się wygrać z tą drużyną, to z kim, gdzie, i kiedy – pomyślałem. Na szczęście w drugiej połowie piłkarze Legii pokazali swój pazur. Grajkowie z Tel Awiwu nie pokazali już tak dokładnej gry. Przyciśnięci przez Warszawiaków ofiarnie blokowali dostępu do swojej bramki. Na szczęście Ljuboja strzałem głową, Komorowski z rzutu karnego i Radovic po świetnym podaniu Ljuboji strzelili w drugiej połowie trzy bramki, tracąc jedną. W rezultacie Legioniści wygrali mecz 3:2.

Na trybunach pokazano trenera reprezentacji Polski Franciszka Smudę, który pewnie miał już po tym meczu bardziej klarowną sytuację, kto znajdzie się na jego liście powołań do kadry. Ja nie wiem kogo wybierze, ale pewnie myśli nad Ljuboją i Radoviciem, a może powoła tych dwóch. To nic, że obaj są Serbami. Skoro w kadrze mamy Niemców, Francuzów i Brazylijczyków, to dlaczego nie powołać Serbów skoro imponują formą?

W lidze Europy Legia zdobyła trzy punkty i nadal liczy się w walce o awans z grupy. Teraz przyjdzie im zagrać dwumecz z pogromcą Śląska Wrocław – Rapidem Bukareszt. Prawdopodobnie te dwa spotkania zdecydują kto obok PSV awansuje dalej. Mam nadzieję na dobre wyniki i większą frekwencję na meczach. Trudno będzie Legionistom zapełnić stadion, skoro na meczu Ligi Europy nie zasiadł komplet widzów. jest tylko nadzieja, że z PSV i Rapidem przyjdzie więcej widzów.

Pierwsza runda ligi Europy

15 września 2011
Kategoria: Futbol tagi: , ,

Dziś odbyły się mecze pierwszej kolejki ligi europejskiej. Po raz pierwszy do tej fazy rozgrywek przystąpiły dwa polskie kluby. Jak to już ostatnio bywa, mecz Legii dostępny był tylko dla abonentów Cyfrowego Polsatu i ewentualnie telewizji kablowej. Drugi mecz Wisły z Odense pokazano na kanale otwartym TV4.

To miał być mecz fajny i ciekawy. Wisła zagrała z klubem ze swojej niskiej półki, co miało dać troszkę emocji. Po drugie Wiślacy grali u siebie, więc pełne trybuny, fajny doping i nowy stadion, to to, na co czekali kibice w całej Polsce. Nic bardziej mylnego. Przeciwnik okazał się z półki wyższej niż klub z Krakowa, a mecz u siebie wcale nie był atutem dla gospodarzy. Stadion choć nowy, ma trybunę boczną oddaloną od murawy o 20 metrów, która w dodatku nadal jest nieczynna, a na zmagania pucharowe przyszło niespełna 13 tysięcy kibiców, czyli o połowę mniej niż mogło przyjść. Nie wiem, czy kibice rozczarowani są brakiem awansu do ligi mistrzów, czy woleli obejrzeć go sobie wygodnie w fotelu przed telewizorem. Faktem jednak jest, że mecz nie był ani miłym wydarzeniem dla oka, ani ciekawy pod względem oprawy.

Pierwsza połowa zaczęła się lekką przewagą Odense. Po 15 minutach przewaga się zmniejszała, a do głosu dochodziła Wisła. W 28., minucie pierwsza groźna akcja ze strony krakowian. Po podaniu Meliksona do Kirma, ten będąc w sytuacji sam na sam nabił bramkarza i gola nie było. Trzeba powiedzieć, że piłkarze Wisły grają ostatnio tak, jakby bali się swojego przeciwnika, Niedokładne podania już we własnym polu karnym dawały szansę na gola dla Odense. W 38 minucie po kopnięciu na oślep obrońcy Wisły, piłka odbijała się od innych piłkarzy tej drużyny niczym w pinballu i trafiła pod nogi napastnika gości. Ten szansę wykorzystał i było 0:1.

Oglądając pierwszą połowę, nie widziałem nadziei na drugą. Jednak początek drugiej, dal nadzieję na lepszy wynik. Wisła ruszyła zdecydowanie pod bramkę przeciwnika. W 54., minucie masowe ataki wykorzystał Kirm, który doprowadził do remisu. Widać, że wiślacy walczyli o więcej, ale niedokładne podania bądź źle „ustawione celowniki” nie dały więcej goli na korzyść gospodarzy. Za to piłkarze Odense skutecznie rozegrali kontrę i druga bramkę dla przeciwników strzelił Utaka w 81., minucie. Później było już tylko gorzej. W doliczonym czasie gry goście ukąsili Wisłę jeszcze bardziej. Trzecią bramkę strzelił Fall i już było wiadomo kto ten mecz wygra, a kto przegra.

Zachwyty z awansu dwóch polskich klubów do ligi europejskiej szybko się skończyły. Pierwsze dwie porażki, Wisły z najsłabszym przeciwnikiem z grupy na własnym stadionie 1:3 i Legii na wyjeździe z najsilniejszym PSV 1:0. Nie wiem jak wyglądała spotkanie PSV z Legia, ale wynik mimo porażki daje jakąś nadzieję. Wisła w tych rozgrywkach jest moim zdaniem skończona. Po pierwszej kolejce nasze kluby nie zarobiły żadnych punktów do klasyfikacji pucharowej, więc nasz wynik się nie poprawia – co było pierwotnym celem. Szkoda, bo mogłyby one dać szansę na grę w eliminacjach od późniejszych rund, bądź dałyby szansę na grę w eliminacjach większej ilości drużyn.

Na razie musimy poczekać na punkty w Europie. Mam nadzieję, że następny mecz w kanale otwartym zobaczymy z udziałem Legii, bo na Wisłę już nie liczę…

stat4u