kościół

Kościelne dzwonki co godzinę

23 października 2018
Kategoria: Blog tagi: , , , ,

Mieszkam w okolicy, w której co godzinę od 6 rano do 21 włącznie pobliski kościół emituje dźwięki religijne. Gdybym napisał, że mi przeszkadzają, to zapewne wielu katolików powiedziałoby do mnie „niewierny”. Bardziej neutralni powiedzieliby, temu to wszystko przeszkadza. Otóż problem polega na tym, że rzeczywiście mi to przeszkadza i kompletnie nie chodzi o to, że to dźwięki pochodzące z kościoła, ale o to, że po prostu są. I w sumie nie ma tu kompletnie znaczenia ilu ludziom to przeszkadza, ilu ludzi o tym nie mówi publicznie i ilu to akceptuje…

Wyobrażam sobie, że ktoś może moje wyrzuty względem melodyjek zakwalifikować, że śmiem obrażać kościół. – Po pierwsze, ja go nie obrażam, to kościół swoimi natrętnymi dzwonkami katuje mnie, a nie ja jego. Po drugie, gdyby można było podać przykład, w którym inni mógliby poczuć się urażeni to napiszę: – Wyobraź sobie, że twój sąsiad, co godzinę od 6 do 21 godziny wypuszcza smród szamba na 30 sekund. Tak mocny smród, że nie możesz wysiedzieć w domu. – Czy jeśli oburzysz się na sąsiada, to będziesz tym „złym”? Jeśli twój sąsiad zmusza cię do wdychania przenikliwie niesmacznego smrodu, to znaczy, że w jakiś sposób ingeruje w Twoje życie, a nie na odwrót. I to właśnie taka ingerencja jest nie fair.

Inny przykład? Proszę bardzo. Mieszkasz w mieście, a na przeciwko twojego domu jest dom publiczny. Dopóki jest cicho, a w oknie widać czerwone zasłony i światło nic się nie dzieje. Ale gdyby alfons z burdelu postanowił rozreklamować swój biznes wystawiając w witrynie gołe kobiety, rozkładające swoje nogi, a w dodatku widziałyby to twoje dzieci i żona, zapewne nie byłbyś zadowolony. To trochę tak, jak za młodu marzyłeś o tym, by zalegalizować marihuanę, a gdy już jesteś starszy boisz się, że sięgną po nie twoje dzieci.

Nie chcę nikogo obrażać, nie porównuję kościoła do burdelu, marihuany, ani do smrodu szamba. Podałem tylko dobitne przykłady, byś mógł zrozumieć, że nie każdy sobie życzy, by w jego domu był kościół od rana do nocy. Chcesz słuchać dzwonków kościoła? Idź do kościoła. Niech kościół nie przychodzi do mojego domu, bo tu nie ma znaczenia, czy jestem katolikiem czy nie, ale przeszkadza mi, że co godzinę napierdalają mi dzwonki po uszach, bo ksiądz, albo inni ludzie tego chcą. A gdybym tak ja chciał co godzinę emitować heavy metalowe brzmienia, by każdy pobliski mieszkaniec słuchał je co godzinę od 6 do 21? Byłoby fajnie?

W słowniku jest takie słowo jak empatia. Gdyby ktoś nie wiedział co oznacza, polecam zapoznać się z nim w Wikipedii. Kościół, czyli religia w tym przypadku jest „ślepa” i nie rozumie,  że komuś te melodie przeszkadzają. Kościół jest zbyt egoistyczny by zrozumieć, że nie jest sam na tym świecie, a jego natrętne i głośne melodie zamiast przybliżać do siebie, odpychają.

Zbiórka pieniędzy na odbudowę kościoła

10 kwietnia 2017
Kategoria: Blog tagi: , , , , ,

Choć wydawać by się mogło, że temat na który tutaj piszę jest prywatną sprawą małej parafii, to jednak dotyka on większy kontekst i podejście szerokorozumianego kościoła do parafian. W mojej małej miejscowości stoi niewielki kościół, wybudowany pierwotnie w XIV wieku. W wieku XVII spalił się, został odbudowany, a dziś po kilkuset latach okazuje się, że jego drewniana konstrukcja jest na tyle zjedzona przez korniki, że czas go wyremontować i to od podstaw…

Renowacja kościoła to koszt około 2,7 miliona złotych, z czego 85% czyli 2,3 miliona złotych na odbudowę dołoży państwo z funduszu na renowację zabytków. Problem jednak w tym, że 400 tysięcy złotych musi zostać wyłożona z własnych funduszy. I tu uwaga! – Pieniądze mają zostać zebrane wśród parafian! Jak więc wyliczono na podstawie liczby parafian (2500) oraz liczby gospodarstw domowych (400) każde z tych gospodarstw powinno wyłożyć po 1000 złotych, czyli w sumie brakującą kwotę 400 tysięcy złotych.

I w sumie nie byłoby w tym nic aż tak wielkiego, bo w małych społecznościach, a szczególnie na wsi kościół to taki swojego rodzaju łącznik. Nie ma tutaj marketów, siłowni, kręgli, sali bilardowej, czy czegokolwiek, co mogłoby łączyć ludzi. – Jest za to kościół…

Najbardziej w tej całej historii wkurwiło mnie to, że te brakujące 400 tysięcy złotych powinno zostać wyłożone przez kurię, która de facto zarabia na tym, że jest tu kościół. Pogrzeby, wesela, chrzty czy msze, to jest nieopodatkowany biznes, którego nie powinno się wspierać z pieniędzy parafian.

Poza tym dowiedziałem się, że nasza kuria okazała się być bardzo hojna dla nas i postanowiła wyłożyć za nas owe 400 tysięcy złotych, ale tym samym żąda od nas zwrotu tych pieniędzy! Aby było śmieszniej, daje nam (sobie) ten kredyt na 3 lata i będąc tak dobrodusznym i wspaniałym nie weźmie z tego tytułu odsetek. Wiem, że do niektórych to przemawia i nie widzą w tym nic złego, ale gdybym ja chciał wybudować burdel, z którego będę ciągnął zyski, za pieniądze zebrane od okolicznych mieszkańców i w dodatku dał tym ludziom (sobie) kredyt na 3 lata, dobrodusznie nie pobierając za niego odsetek, to zapewne popukaliby się wszyscy w głowę. Skoro jednak kościół robi coś takiego, to niewielu widzi w tym problem.

Nie chciałbym zostać źle zrozumianym. Nie mam nic przeciwko temu, by powstał odnowiony kościół. Nie jestem wrogiem kościoła, ale nie pozwolę, by ktoś robił mnie w chuja tylko dlatego, że uważa mnie za głupka nie potrafiącego myśleć samodzielnie. Wiem, że w dużej części lokalna społeczność powiesi na mnie psy, że nie dołożę swojej symbolicznej cegiełki by budować obłudę wewnątrz kościelną. Jeśli kościół się zawali, a ci którzy na nim zarabiają nie będą chcieli go odbudować, to niech przeniosą biznes i „kręcą lody” gdzie indziej.

stat4u