EURO 2020

Ruszyła liga narodów

9 września 2018
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

Reprezentacja Polski rozpoczęła nowe rozgrywki piłkarskie nazwane „liga narodów”. W pierwszym meczu zagrali z Włochami w dywizji A. Nie będę opisywał meczu, po prostu napiszę, że mecz zakończył się wynikiem 1:1. Dobry to wynik biorąc pod uwagę rangę przeciwnika, fatalny występ naszych na mistrzostwach świata no i oczywiście to, że zagrali pod wodzą nowego trenera Jerzego Brzęczka.

Jednak nie o samą kadrę, trenera czy w ogóle o mecz mi chodzi. Chodzi mi o to, że normalnie o tej porze, czyli na początku września cała Europa powinna grać w eliminacjach do kolejnego turnieju Euro. Tymczasem powstał twór zwany „liga narodów”, który ma rangę „meczów towarzyskich”, choć cztery kluby – z każdej dywizji po jednym, awansują w rezultacie do finałów Euro 2020.

Widać było na meczu Włochów z Polakami, że kibicom się nie chciało. Atmosfera jak na meczu ósmej ligi, a chyba i sami piłkarze traktują ten turniej z przymróżeniem oka. Może idea jakiejś nowej formy eliminacji do turniejów rzeczywiście jest potrzebna, bo w rezultacie wszyscy finaliści mistrzostw świata z Europy grają zazwyczaj ze słabymi przeciwnikami, a to nie podnosi ich umiejętności. Z kolei liga narodów podzielona według rankingu UEFA pozwoliła na selekcję według zasady – mocny z mocnym, ale niestety ta ranga turnieju towarzyskiego jest wyczuwalna, choćby na trybunach.

Liga narodów jest szansą na awans drużyn słabszych, które nie radzą sobie w tradycyjnych eliminacjach. Weźmy pod uwagę fakt, że z każdej z czterech dywizji jedna drużyna awansuje do finałów Euro 2020. Weźmy np. drużyny z dywizji D:

  • Grupa 1: Gruzja, Łotwa, Kazachstan, Andora
  • Grupa 2: Białoruś, Luksemburg, Mołdawia, San Marino
  • Grupa 3: Azerbejdżan, Wyspy Owcze, Malta, Kosowo
  • Grupa 4: Macedonia, Armenia, Liechtenstein, Gibraltar

Jedna z powyższych drużyna zagra na Euro, co byłoby niemożliwe dla nich w tradycyjnych eliminacjach.

Ktoś powie – szkoda, że Polska nie trafiła do dywizji D, wtedy walka o awans byłaby łatwiejsza. Okazuje się, że gra polskiej reprezentacji w dywizji A, czyli z najmocniejszymi jest dla niej wbrew pozorom lepsze, niż w dywizji D. Zasada awansu do play-off, gdzie zwycięzca awansuje do Euro jest najstępująca. Pierwsze drużyny z czterech grup dywizji A awansują do play-off. Gdy jednak okaże się, że drużyna z pierwszego miejsca np., Niemcy awansują do Euro w tradycyjnych eliminacjach, to w jej miejsce w lidze narodów zastąpi drużyna z drugiego miejsca. Skoro więc w Dywizji A grają najlepsze drużyny w rankingu UEFA, to może okazać się, że z dwunastu drużyn biorących w niej udział awans z eliminacji uzyska osiem lub dziewięć drużyn. Zagrają więc o awans z ligi narodów do Euro najgorsze drużyny z dywizji A.

Pierwszy turniej wydaje się trochę nijaki, ale zapewne gdy okaże się po pierwszych eliminacjach, że jest to druga szansa dla drużyn narodowych, które nie załapały się na Euro, szybko może zyskać zwolenników nie tylko wśród piłkarzy, ale przede wszystkim wśród kibiców…

Euro 2020 w całej Europie?

9 grudnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: ,

Federacja piłkarska UEFA ogłosiła oficjalnie, że mistrzostwa Europy w 2020 roku mają się odbyć w wielu krajach. Byłaby to nowość nie tylko na skalę Europy, ale i świata. Wszystkie mistrzowskie rozgrywki, nie tylko piłkarskie odbywają się w jakimś konkretnym miejscu czy regionie. W tej chwili regionem byłaby strefa całej terytorialnej Europy. Nie mylić z Unią Europejską. Czy rozgrywanie meczów mistrzostw Europy w wielu krajach to dobry pomysł?

Wszystko ma swoje wady i zalety. Rozgrywanie meczów w kilku państwach, na kilkunastu stadionach to wydaje się być interesującym rozwiązaniem. W czasach gdzie słowem kluczowym jest “kryzys”, organizowanie mistrzostw w wielu krajach nie przyniesie tak olbrzymich nakładów finansowych jak dotychczas. W dodatku małe kraje, bądź takie które do tej pory nie miałyby szans organizować takiego turnieju w całości, mogą wybudować jeden stadion na swoim terenie i starać się o organizację choćby jednego meczu.

Jednak widzę tu dużo minusów. Przede wszystkim jeśli chodzi o rozpropagowanie piłki nożnej, rozbudowy infrastruktury czy choćby rozsławienie danego regionu, na którym odbywa się turniej. Pamiętacie, jak wyglądały stadiony w Polsce jeszcze kilkanaście miesięcy temu? Drewniane ławki, krzaki na trybunach, a mecze kadry narodowej rozgrywane na starym stadionie Legii Warszawa to wstyd wstydów. Dzięki temu, że turniej EURO 2012 odbył się w Polsce i na Ukrainie, mogliśmy wybudować cztery nowoczesne obiekty, dwa rezerwowe, a inne kluby piłkarskie aby nie zostać w tyle również postanowiły zbudować nowe stadiony.

Dzięki EURO mamy dziś coraz więcej autostrad. Co prawda są płatne, ale gdyby nie turniej piłkarski, nie byłoby w ogóle o nich mowy. Warto też wspomnieć o samym rozsławieniu Polski i Ukrainy. Na całym świecie usłyszano o tych krajach. Wielu ludzi nie miało nawet pojęcia gdzie to jest, a dzięki informacjom w mediach, albo własnej ciekawości dowiedzieli się co nie co. Wielu znających nasze kraje ze stereotypów, przyjeżdżając tu zobaczyli, że wcale nie jest tu tak biednie i zaściankowo jak zwykło się mówić na zachodzie Europy.

Po zmianach jakie mają zajść w 2020 roku wydaje się, że cała ta otoczka pryśnie jak bańka mydlana. Kraje nie będą budować stadionu za setki milionów euro tylko po to, by rozegrać na nich jeden jedyny mecz, na który przyjdą przede wszystkich kibice z kraju, w którym mecz będzie się odbywać. Nie przyjadą też masowo kibice drużyn przyjezdnych, nie nakręcą też lokalnego biznesu. Nie będzie medialnego szumu wokół danego kraju, o którym mówiono by na całym świecie.

Można więc śmiało powiedzieć, że nowa formuła wydaje się być interesująca, to jednak nie przekonuje mnie co do idei. UEFA dając organizację EURO jakimś krajom dawała im coś więcej jak prestiż, stadiony czy infrastrukturę. Dawała im modę na futbol…

stat4u