Ekstraklasa

Piłkarska Ekstraklasa w nc+ i TVP

9 października 2018
Kategoria: Futbol, Media tagi: , , , ,

W internecie głośno mówi się o tym, że platforma satelitarna nc+ oraz TVP wygrały przetarg na dwa najbliższe sezony Ekstraklasy. Mówi się o kontrakcie w kwocie 250 mln złotych rocznie – 180 mln nc+ i 70 mln TVP. Jednak żadna ze stron oficjalnie nie potwierdziła tej informacji, więc zapewne nic jeszcze nie jest do końca dogadane. Rzecz jednak w tym, że coś na rzeczy jest i już sam do końca nie wiem, czy to dobrze, że nc+ ma prawa na kolejne sezony, czy źle?

Za Canal+ przemawia to, że pracują tam zawodowcy. – Od realizacji, po komentatorów, ekspertów i programów typowo piłkarskich. Myślę, że pod tym względem dla kibica dobrą wiadomością jest, że Ekstraklasa pozostaje w nc+. Z drugiej strony, od ponad 20-tu lat zamknięta jest w telewizji kodowanej, co zapewne nie sprawia, że staje się bardziej popularna. I już sam nie wiem, czy gdyby nie Canal+ to liga byłaby lepsza, bo byłaby bardziej komercyjna, czy po prostu byłaby jeszcze słabsza niż jest?… Ale na to pytanie nie da się jednoznacznie odpowiedzieć.

Myślę także, że gdyby Ekstraklasa nie trafiła do nc+, to pakiety premium zwane Canal+ stałyby się pakietem standardowym. Zaletą informacji zawartej w tytule jest to, że jeden hitowy sobotni mecz ma transmitować TVP. – Już coś się dzieje, większa widownia, większy rozgłos, ale patrząc na poziom naszej kopanej nie wiadomo, czy zostanie bardziej pokochana przez Polaków, czy bardziej znienawidzona i stereotypy w stylu „nasza liga jest słaba” nie utwierdzą w przekonaniu jeszcze nieprzekonanych. Co by o tym całym zamieszaniu nie napisać, trzeba podkreślić, że 250 mln złotych za sezon naszej piłkarskiej Ekstraklasy to kwota zbyt wysoka, bo poziom piłkarski nadal jest niski, a kwoty zaczynają wymykać się spod kontroli.

Jestem przekonany, że większe pieniądze powinny iść krok w krok z wyższym poziomem piłkarskim, a nawet śmiem twierdzić, że wyższe kwoty za kontrakt powinny iść o krok  w tył względem jakości. Weźmy taki przykład. – Stacja telewizyjna Polonia 1 uznana została za kanał premium. Oferuje więc swoją stację dla abonentów za 25 złotych miesięcznie, ale nie zmienia swojej ramówki. – Kto nie wie podpowiem, że od rana do wieczora nadają telezakupy, wieczorem wróżki, a w nocy reklamy erotyczne. Nikt więc nie zapłaci za zapowiedź zmiany na lepsze. Najpierw stacja musi zaoferować swoim widzom coś dobrego, przekonać ich do zmian, a następnie zaoferować się jako oferta premium. W naszej Ekstraklasie poziom nie tyle się nie zmienia, co mam wrażenie jeszcze się osłabia. Niech papierkiem lakmusowym naszej ligi będzie Europa i brak awansu kogokolwiek gdziekolwiek.

Zabawa w kibicowanie

22 maja 2018
Kategoria: Futbol tagi: , , , , , ,

20 maja 2018 roku zakończył się sezon piłkarskiej Ekstraklasy. Kilka dni przed meczem Ekstraklasa S.A. ogłosiła, że jeśli Legia Warszawa zdobędzie mistrzostwo Polski w ostatnim meczu na wyjeździe w Poznaniu, nie będzie fety na stadionie Lecha, ani wręczenia medali. Miało się to odbyć dopiero po powrocie piłkarzy Legii do Warszawy.

Dziennikarze sportowi w całej Polsce, aż piali z nerwów, zagryzali wargi, niemal używali wulgaryzmów, że Legia zdobywając ewentualne tytuł mistrza kraju w Poznaniu, nie zostanie należycie uhonorowana. Ba! – Ja też byłem tego samego zdania, że Ekstraklasa S.A. wydziwia i stara się na podstawie doniesień Policji siać zamęt w kręgach kibicowskich.

Legia do 75. minuty prowadziła już 2:0 i wiadomo było, że zdobędzie mistrzostwo. Co się wydarzyło? Kibole Lecha rzucali na stadion race, wandale zamaskowani wtargnęli na boisko, a w efekcie mecz został przerwany.

Okazuje się, że Ekstraklasa S.A. miała rację, nie wręczając medali na stadionie Lecha piłkarzom Legii. Dziennikarze sportowi, a także i ja myliliśmy się co do decyzji Ekstraklasy S.A. o nie wręczaniu medali. Ciekawe co wydarzyłoby się, gdyby doszło do tej ceremonii?

Nasza piłka nożna jest na niskim poziomie, a kibice dotrzymują swoim poziomem kroku swoim ulubieńcom. Myśle, że na kolejny sezon piłkarski powinna powstać „konstytucja kibica”, która w kilku punktach powinna zawierać surowe przepisy:

  1. Kibic wchodzący na murawę – 1 rok więzienia.
  2. Kibic wchodzący na murawę z zasłoniętą twarzą – 3 lata więzienia.
  3. Kibic rzucający petardę – 2 lata więzienia.
  4. Kibic złapany na którymkolwiek przewinieniu powyżej – dodatkowo zakaz stadionowy na 10 lat, a kara orzekana w trybie natychmiastowym, bez możliwości odwołania.
  5. Przerwanie meczu z powodu zamieszek: – natychmiastowy walkower, natychmiastowe -10 punktów dla klubu (Lech spadłby na 7. pozycję w tabeli), 15 meczów bez kibiców u siebie i 30 na wyjeździe (choć kiedyś pisałem o tym, że kary zbiorowe są nie fair, dziś zmieniam zdanie). – Te kary powinny obowiązywać 15 minut po meczu i nie powinny być odwoływalne.
  6. Wszystkie kluby z Ekstraklasy powinny przed sezonem podpisać się pod taką konstytucją i mieć świadomość, że jeśli jej nie podpiszą, nie będą grać w Ekstraklasie.

Gdyby powyższe punkty były prawdziwe, wtedy kluby zaczęłyby realną walkę z chuliganami, ale póki co, chronią ich jak rodzice własne dzieci…

ESA37 czy ESA34?

25 lutego 2018
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

PZPN, Ekstraklasa i prezesi polskich klubów piłkarskich zatwierdzili zmiany w piłkarskiej Ekstraklasie od sezonu 2019/20, czyli od czasu, gdy obowiązywać będzie nowa umowa na prawa do transmisji. Były dwa pomysły na Ekstraklasę:

  • Pozostajemy przy ESA37, czyli tak jak do tej pory podział na sezon zasadniczy i finałowy z podziałem na grupę spadkową i mistrzowską bez podziału punktów;
  • Projekt ESA34 zakładał zwiększenie liczby klubów w Ekstraklasie do 18, bez podziału na grupy, czyli każdy z każdym, cały sezon 34 kolejki. Trzy ostatnie drużyny spadają z Ekstraklasy.

Niestety z tych dwóch pomysłów wyszedł mały Frankenstein i Ekstraklasa będzie rozgrywana tak jak do tej pory (ESA37), czyli sezon podzielony będzie na rundę zasadniczą i finałową, z podziałem na grupę mistrzowską i spadkową bez podziału punktów, ale za to z ligi spadać będą trzy drużyny, a nie jak do tej pory dwie.

Nie wiadomo jeszcze, jak wyglądać będzie sprawa awansów z pierwszej ligi, ale PZPN chce, aby dwie drużyny z I ligi awansowały bezpośrednio, a trzecia drużyna wyłoniona była w barażach tak samo jak w Championship. – Trzecia drużyna zagrałaby baraż z szóstą, a czwarta z piątą. Zwycięzcy par zagraliby o awans do Ekstraklasy.

PZPN postanowił także, że nie będzie przyzwolenia na granie na innym stadionie niż swój. Oznaczałoby to, że klub, którego stadion nie dostanie licencji na Ekstraklasę, nie będzie w niej grać. Biorąc pod uwagę dzisiejsze standardy stadionowe w I lidze, mam wrażenie, że tylko Podbeskidzie Bielsko-Biała (miejsce 12.) i GKS Tychy (miejsce 14.) miałyby możliwość gry w Ekstraklasie. Jednak ani jedna, ani druga w tym sezonie nie walczy o awans, a raczej o to, by nie spaść o szczebel niżej.

Infrastruktura stadionowa poprawia się w Polsce, ale praktycznie w tej chwili z I ligi dwie, a może ze trzy zespoły mają stadion, który spełnia warunki Ekstraklasy. Czy to znaczy, że jeśli pierwsza trójka nie będzie mieć stadionu, to z Ekstraklasy nie spadną trzy ostatnie, czy może awansują do niej drużyny, które sportowo są na dole tabeli, ale za to mają odpowiedni stadion?

Uważam, że na tą chwilę, awans trzech drużyn z I ligi przy 16-zespołowej Ekstraklasie to zbyt dużo. Mamy zbyt mało stadionów dobrej jakości, a poza tym więcej słabych klubów wśród mocnych to tak naprawdę obniżenie poziomu, a nie jego zwiększenie. Obawiam się także, że drużyny spadające z Ekstraklasy, które mają dobre stadiony, będą musiały z powodów finansowych sprzedawać zawodników i prawdopodobnie zamiast walczyć o powrót do Ekstraklasy, będą walczyć o pierwszoligowy byt.

Warto dodać, że wymogi stadionowe wymogami stadionowymi, ale nowe przepisy mówią o tym, że każdy klub w Ekstraklasie ma mieć trzy boiska treningowe, z czego jeden ze sztuczną murawą, a drugi z podgrzewaną murawą. To problem na tyle istotny, że większość klubów Ekstraklasy nie spełnia tych warunków dziś, nie mówiąc już o klubach z I-ligi.

Wszystkie te zmiany mają na celu ładne opakowanie produktu, który będzie można sprzedać za grube pieniądze. Fajnie, że infrastruktura wchodzi na coraz to wyższy poziom. Przypominam sobie stadiony i mecze w drugiej połowie lat 90-tych, to był po prostu dramat. Niestety nasza liga za cholerę nie chce drgnąć w stronę lepszego poziomu sportowego. Mecze Ekstraklasy ogląda się strasznie. Męczarnie jakie przeżywam przed ekranem telewizora sprawiają, że nie obejrzałem całego meczu Ekstraklasy od kilku lat.

Niestety jakość piłkarzy w klubach nie zwiększy żaden przepis. Także liga nie będzie bogatsza, jeśli jej poziom się nie zwiększy. Zasada jest taka, że prawa do ligi angielskiej kupują na całym świecie, bo nawet mecze na dnie tabeli są widowiskowe i emocjonujące. Jeśli to się u nas nie zmieni, nikt nie kupi praw za większe pieniądze, niż te z poprzedniego kontraktu…

Paradoks awansów do „Europy” z Ekstraklasy

26 czerwca 2017
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Paradoksalnie w polskim futbolu jest tak, że łatwiej jest grać w eliminacjach do ligi europejskiej zdobywając Puchar Polski (PP), niż drugie lub trzecie miejsce w Ekstraklasie. Wygrywając puchar kraju grasz eliminacje od III rundy, a zajmując drugie lub trzecie miejsce w Ekstraklasie grasz od I rundy. To paradoks, bo PP może zdobyć każdy, a drugie lub trzecie miejsce raczej nie jest przypadkiem – a jeśli nawet jest, to nie uda się to drużynie z I, II czy III ligi.

I tak o to Arka Gdynia, która cudem uratowała się od spadku z Ekstraklasy, ale wygrała Puchar Polski zagra w eliminacjach do ligi europejskiej od III rundy jako drużyna nierozstawiona i to niemal, albo nawet z ostatniej pozycji. Jagiellonia Białystok i Lech Poznań czyli odpowiednio druga i trzecia drużyna Ekstraklasy, zacznie eliminacje od I rundy mimo tego, że współczynniki tych drużyn według rankingu są o wiele wyższe niż Arki Gdynia. Trzeba także dodać, że poziom gry Arki w Ekstraklasie był tak żałosny, że nie dało się na to patrzeć. Gra “Jagi” i “Kolejorza” była o niebo lepsza…

Myślę sobie, że ten proceder powinien zostać jak najszybciej zmieniony, bo nie dość, że Ekstraklasa obniża poziom i dzieli punkty po rundzie zasadniczej, to w dodatku wysyła do III rundy eliminacji ligi europejskiej słabeusza, który zdobył PP i jedyne co może teraz zrobić, to pogrążyć jeszcze bardziej polski futbol i to na oczach całej Europy.

ESA37 bez podziału punktów

23 czerwca 2017
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Piłkarska Ekstraklasa w sezonie 2017/18 i 2018/19, po sezonie zasadniczym znów podzieli się na grupy mistrzowską i spadkową, ale nie podzieli punktów. Jak to bywa, zawsze znajdą się ci, którzy uznają to za wadę i ci, którzy uznają to za zaletę. Moim zdaniem podział punktów był nieuczciwy, choć wcześniej tak nie uważałem. Przypadkowość w zdobywaniu tytułu mistrza Polski to dla mnie horror, a nie emocje. Rok temu o mały włos mistrzem nie został Piast Gliwice, a w tym sezonie walczył o byt w Ekstraklasie. Poza tym gdyby Piast w zeszłym roku był mistrzem, ominęłyby nas emocje związane z ligą mistrzów.

Nie wiem czy to zauważyliście, ale w Polsce podnosi się poziom gry w piłkę nożna w sposób sztuczny. Nie przychodzą do nas piłkarze znani, a ci którzy odniosą jakiś sukces, to albo “gwiazdeczki” na emeryturze, albo przypadkowy “odpał”. Skoro kluby nie podnoszą poziomu gry kupując dobrych zawodników, to zmieńmy rodzaj rozgrywek i dajmy kibicom więcej emocji. – Taki chyba przyświecał cel Ekstraklasie S.A., gdy stworzyła ESA37.

Wydaje mi się, że cały ten podział na grupy jest beznadziejny z kilku powodów:

  • Po pierwsze długość sezonu piłkarskiego taki jak w lidze angielskiej jest na nasze warunki zbyt długi. Sezon zaczyna się w połowie lipca. Przerwa zimowa trwa 2 miesiące – od końca grudnia do połowy lutego.
  • Przerwa między sezonami trwa około 5-6 tygodni.
  • Poziom piłkarski jest tak niski, że oglądanie serii finałowej – mimo podobno wielkich emocji jest katastrofą.
  • Prezesom klubów podoba się ten podział, bo z tego tytułu ciągną dodatkowe profity z biletów i z transmisji meczów, nie podnosząc poziomu polskiego futbolu.
  • Przychodzą do nas piłkarze, którzy albo są upadłymi gwiazdeczkami, albo zbliżają się do emerytury. – Poziom piłkarski jest tak niski, że mogą tutaj utknąć, w dodatku na wakacje pojechać zimą.

A teraz przedstawię Wam swoją najlepszą wersję Ekstraklasy.

  • 18 drużyn – 34 kolejki w sezonie
  • Trzy ostatnie drużyny spadają do I ligi

Na tym powinna zakończyć się gmatwanina zasad. Prosto i przejrzyście. Bez podziałów na grupy, meczów o pietruszkę i meczów o wszystko, których nie da się oglądać. To, że ktoś spadnie 5 kolejek przed końcem nie świadczy o tym, że sezon jest nudny, a po prostu eliminuje słabeuszy, a nie promuje ich jak w przypadku podziału na grupy. Jeśli ktoś zostanie mistrzem na 5 kolejek przed końcem nie świadczy o jego słabości, lecz sile. Przypadkowi mistrzowie i spadkowicze to promowanie słabszych, a co za tym idzie obniżanie poziomu sportowego Ekstraklasy. – Czy naprawdę taki cel przyświecał twórcom tej ligi?

Niestety przez najbliższe dwa sezony Ekstraklasa nadal rozgrywana będzie tak jak do tej pory, czyli podzieli się na grupy, ale nie podzieli punktów. Boniek chce, aby w Ekstraklasie docelowo grało 18 zespołów, ale nie przystają na to kluby, bo będą musiały podzielić deser zarobki na więcej klubów, a wiadomo z czym to się wiążę.

Czy wrócimy wreszcie do normalności? – Mam wielką nadzieję, że po dwóch kolejnych sezonach z ESA37 bez podziału punktów wreszcie znudzi się decydentom ten system i będziemy grać na prostych i uczciwych zasadach.

Nowe zasady w piłkarskiej Ekstraklasie

6 kwietnia 2013
Kategoria: Futbol tagi: ,

Polska Ekstraklasa ma być w sezonie 2013/14 o wiele ciekawsza. Tak jak do tej w tabeli będzie 16 zespołów, które zagrają mecz i rewanż. Po 30 spotkaniach drużyny podzielone zostaną na dwie grupy – mistrzowską i spadkową. Mistrzowska to drużyny, które po sezonie zasadniczym znajdą się na miejscach 1-8 i spadkowa z miejsc 9-16. Następnie punkty z rundy zasadniczej zostaną podzielone przez dwa i ewentualnie zaokrąglone do liczby całkowitej w górę. Każda z drużyn rozegra ze sobą po jednym meczu. W rezultacie w przyszłym sezonie rozegranych zostanie 37 spotkań…

Na przykładzie tabeli z sezonu 2011/12 pokażę, jak wyglądać będzie podział drużyn na grupę mistrzowską (zielona) i spadkową (czerwona).

podzial

Dzielenie punktów ma za zadanie spłaszczenie tabeli i uatrakcyjnienie rywalizacji. Na powyższym przykładzie widać, że po sezonie zasadniczym między najlepszą a najgorszą drużyną w grupie mistrzowskiej jest 14 punktów różnicy. Po podziale na grupy będzie tylko 7. Niestety podział ten ma też swoje wady. Zostanie rozegrany tylko jeden mecz bez rewanżu. Mówić się będzie o niesprawiedliwości, że Legia zagrała trzeci mecz z Lechem u siebie i nie było rewanżu w Poznaniu. Tego typu spekulacje nie rodzą niczego dobrego.

Czy te zmiany naprawdę uatrakcyjnią naszą piłkarską Ekstraklasę. Tutaj głosy są podzielone. Uważam, że taki podział miałby sens tylko i wyłącznie wtedy, gdyby zmniejszono liczbę drużyn w najlepszej lidze do dwunastu. W lidze byłaby większa rywalizacja i nie byłoby już drużyn kurczowo walczących tylko o utrzymanie i jakiś tam ligowy byt. Każda drużyna zagrałaby w sezonie zasadniczym 22 spotkania. Podział tabeli na dwie grupy po 6 zespołów. Wtedy każda z drużyn zagrałaby dodatkowo mecz i rewanż w grupie, co dałoby kolejne 10 meczów. Nie byłoby głosów, że Legia, Lech czy Wisła grała mecz u siebie i dlatego jest lepsza od rywala.

32 mecze w sezonie to moim zdaniem maksimum, jakie można rozegrać w tej strefie klimatycznej. W przypadku 37 meczów nasze boiska przypominać będą kartofliska gdzieś na peryferiach. Wydłużanie sezonu nudnej ligi polskiej nie ma sensu. Mówi się też, że w sezonie 2014/15 odbędą się już rewanże po podziale na grupy. Mielibyśmy więc sezon piłkarski z 44 meczami! Dokładając do tego Puchar Polski i ewentualną grę w europejskich pucharach, drużyna rozegra blisko 60 meczów w sezonie.

Czy wytrzymają to murawy? Czy fajnie będzie rozgrywać mecze co 3 dni i zajeżdżać piłkarzy? Czy kibice będą przychodzić liczniej? Czy uatrakcyjni to naszą ligę? Wiele pytań na które nie ma decydującej odpowiedzi. Skłaniam się jednak do stwierdzenia, że nie byłbym tego taki pewny, że będzie lepiej…

Rewolucja w Ekstraklasie?

17 listopada 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , ,

Boniek nowym prezesem PZPN, to nie tajemnica. Jednak proponowane zmiany w piłkarskiej Ekstraklasie, jakie są zapowiadane wydają się nie być do końca atrakcyjne. Co gorsze ponad 10 lat temu wprowadzone w życie, ale ze względu na nudną formułę i wydłużenie sezonu, zmiany szybko poszły w zapomnienie. Tym razem projekt wraca i dosłownie nikt nie wypowiada się o nim z entuzjazmem…

W sezonie 2013/14, podobnie jak w tej chwili w Ekstraklasie miałoby być 16 drużyn. Każda z każdą zagra mecz i rewanż, czyli 30 kolejek. Następnie tabela zostałaby podzielona na dwie grupy – „mistrzowską” i „spadkową”. Pierwsza to drużyny, które po 30 meczach będą na miejscach 1-8, a druga z miejsc 9-16. W przypadku finałowych rozgrywek odbyłaby się tylko jedna runda bez rewanżów, czyli dodatkowe 7 kolejek. W następnym sezonie rozgrywki wyglądałyby tak samo, ale w sezonie 2015/16 w finałowej rozgrywce po podziale na dwie grupy, miałyby odbyć się już dodatkowo rewanżowe spotkania. Mówiąc wprost, w rundzie zasadniczej każda z drużyn rozegrałaby 44 mecze, ewentualne spotkania w Pucharze Polski i ligach europejskich.

To nie koniec. Choć w Europie odchodzi się od formuły rozgrywania meczów systemem wiosna-jesień, to chce się ją wprowadzić u nas. Wyobrażam sobie jak wyglądaliby piłkarze w samo południe w lipcu, gdy temperatura powietrza osiągnęłaby 35 stopni Celsjusza w cieniu. Wyobrażam też sobie kibiców, którzy w wakacje zapewne wybiorą plażę, niż mecz słabej Ekstraklasy. Na koniec myślę o piłkarzach, którzy będą mieć wakacje – uwaga – zimą! Mecze wiosna-jesień rozgrywane są tylko w Skandynawii i na Białorusi. Ostatnio zrezygnowała z tego systemu nawet Rosja.

Gdyby nasza liga była na poziomie ligi angielskiej. Gdyby kibice na te mecze przychodzili tłumnie, a na stadionie brakowałoby krzesełek, zrozumiałbym chęć wprowadzenia jakiś zmian. Czy jednak nie lepiej wprowadzić po prostu 18 drużyn do Ekstraklasy i nie zmieniać formuły rozgrywania meczów? Przecież nasza liga jest tak nudna, że od dwóch lat nie mogę obejrzeć więcej niż połowy meczu! W przypadku 44 meczów w Ekstraklasie, nasi piłkarze nie wytrzymają fizycznie i będą grac jeszcze słabiej. System wiosna-jesień zapewne nie przyciągnie do naszej ligi piłkarzy z zachodu, którzy nie dość, że będą w słabej lidze, będą mieć gorsze pieniądze, to jeszcze nie będą mieć wakacji. Nie ma więc ani jednego argumentu „za”, by wprowadzać tego typu zmiany.

Polska – Reszta Europy 6:20

11 sierpnia 2012
Kategoria: Futbol tagi: , , , ,

Czy wiecie co przedstawia tytułowy wynik? To bilans bramek wszystkich czterech polskich zespołów piłkarskich w meczach trzeciej rundy eliminacyjnej do ligi mistrzów i ligi europejskiej. Polskie drużyny w dwumeczach, czyli ośmiu spotkaniach strzeliły 6 goli, z czego aż 4 Legia Warszawa. Straciliśmy w tych meczach aż 20 goli, a graliśmy z europejskimi średniakami, jeśli nie powiedzieć, że ze słabymi drużynami. Wyniki pokazują jednak, że siłą drużyn z Europy nie jest tak do końca ich wielka siła, lecz kompromitująco słaby poziom polskich ekip.

W takim przypadku jak zwykle poszukujemy winnych. Zadziwiające jest to, że po zdobyciu np., mistrzostwa Polski, czy innego miejsca premiującego drużynę do walki w eliminacjach do europejskich rozgrywek, drużyna zaczyna sprzedawać swoich najlepszych piłkarzy, a w ich miejsce bierze tzw., „zapchaj dziurę”. Piłkarzy takich, którzy nie mają doświadczenia, kupionych za kilka groszy, by tylko byli na boisku. W taki sposób europejskie rozgrywki nadal będą tylko marzeniem.

W tym sezonie drużyny z Polski sprowadzają „emerytowanych” zawodników z Europy, których nie chcą już nigdzie indziej. Może to dobry początek, o czym świadczy Ljuboja z Legii Warszawa, dzięki któremu ten zespół nie dość, że gra dobrze, to jeszcze wprowadza dużą konkurencję między piłkarzami. Jednak w większość przypadków, są to sportowe niewypały, jak w przypadku 50% piłkarzy z Wisły Kraków w zeszłym sezonie.

Legia Warszawa w ostatniej rundzie eliminacji ligi europejskiej spotka się z drużyną z Norwegii Robenborgiem Trondheim. Wcześniej Norwegowie pokonali w dwumeczu FC Servette ze Szwajcarii 1:1 na wyjeździe i 0:0 u siebie. Śląsk Wrocław po porażce w trzeciej rundzie eliminacji ligi mistrzów z drużyną Helsingborg, dostał się do 4., rundy eliminacyjnej ligi europejskiej. Zagra w nim z Hannover 96, który w poprzedniej rundzie wygrał w dwumeczu z St. Patricks z Irlandii 2:0 u siebie i 3:0 na wyjeździe.

Sprawa awansu w przypadku Legii Warszawa wydaje się 50/50, w przypadku Śląska wygląda to już nieco gorzej. Pierwsze mecze odbędą się 23 sierpnia – oba w Polsce, a rewanże 30 sierpnia.

stat4u