choroba

Paraliż senny

12 sierpnia 2018
Kategoria: Media tagi: , , , ,

Obejrzałem przypadkowo w telewizji film „Dead Awake”, którego opis brzmi tak:

Siostra bliźniaczka Kate Bowman nieoczekiwanie umiera podczas snu. Kobieta za wszelką cenę chce poznać prawdziwy powód jej śmierci. Dowiaduje się, że na krótko przed śmiercią ofiary opowiadają o nawiedzającej ich nocą nadprzyrodzonej sile. Ponadto, wszyscy cierpieli na tzw. „paraliż senny”, czyli przerażającą chorobę unieruchamiającą swoje ofiary podczas snu. Kate zgłębiając sprawę naraża się na gniew tajemniczego stworzenia, które zaczyna prześladować ją i jej przyjaciół. Musi zmierzyć się z demoniczną siłą i powstrzymać rozpętany koszmar.

Z przyjemnością obejrzałem film, choć do najlepszych nie należy. Po jego seansie w „Google” wpisałem hasło „senny paraliż”. – Niemal mnie sparaliżowało, gdy dowiedziałem się, że taka choroba (przypadłość) istnieje naprawdę. W szoku byłem, gdy czytałem objawy tej choroby, które zupełnie pokrywały się z opisem w filmie. Na początku myślałem, że chorobę tą wymyślono na potrzeby scenariusza, a tymczasem okazuje się, że przypadłość tą wykorzystano w filmie, dodając jej bardziej horrorowatego smaczku.

Głównym objawem tego stanu jest kompletny lub częściowy bezwład ciała, przemijający paraliż ramion, nóg i górnej części tułowia. Niekiedy pojawia się silne i nieuzasadnione uczucie niepokoju, strach, przerażenie lub poczucie utraty kontroli nad rzeczywistością. Rzadko występują halucynacje wizualne lub dźwiękowe, które przez osobę dotkniętą tą dolegliwością są opisywane jako odwiedziny obcych istot lub złych mocy.

Osoba cierpiąca na paraliż senny często gwałtownie wybudza się ze strachem, ponieważ jest przekonana, że ktoś lub coś uciska jej klatkę piersiową i uniemożliwia złapanie oddechu. Mimo starań osoba taka nie może się poruszyć, otworzyć oczu ani wydać żadnego dźwięku. Na szczęście stan ten w dość krótkim czasie sam ustępuje. Paraliż senny nie jest więc groźny dla zdrowia.

www.poradnikzdrowie.pl/

Kurwa! Opis zaburzeń brzmi jak „Opowieści z krypty”. Aż przeleciały mnie ciarki po całym ciele, a gdy zacząłem czytać komentarze osłupiałem.

Ja zmagalem sie z paralizem przysennym przez kilka lat. Rozpoczelo sie gdy mialem miejwiecej 16 lat i trwalo ok 10 lat, chociaz powtarzalo sie sporadycznie rowniez pozniej. Najczesciej mialem wrazenie ze ktos podchodzi do lozka i stoi obok niego, czasami slyszalem jego oddech,szepty,dziwne dzwieki.Zdarzalo sie ze widzialem rowniez ciemna postac.Kilkakrotnie czulem, ze cos siada mi na klatce piersiowej.W innych przypadkach czulem, ze wyszedlem ze swojego ciala, nawet czasami widzialem wlasne cialo z gory.Bylem przekonany, ze moglbym udac sie w dowolne miejsce, ale balem sie, ze nie wroce do wlasnego ciala. We wszystkich tych przypadkach nie moglem sie ruszyc.Poczatkowo panicznie balem sie, ale z czasem nauczylem sie z nim iwalczyc. Staralem sie miarowo oddychac i po woli (zawsze zaczynalem od malego palca u nogi) ruszac konczynami.Z czasem udalo mi sie opanowac strach.Powyzsze sytuacje zdazaly sie coraz rzadziej, a nawet gdy nastapily juz sie tak nie balem i szybciej ustepowaly.Ktos powyzej napisal, ze celowo oddzielal sie od swojego ciala, ja wiem ze to prawda tez umialbym to zrobic, ale zawsze zabraklo mi odwagi.

I kolejny komentarz.

Od kiedy pamiętam czyli od 30 lat (mam 34 lata). Kilka razy na noc, czasem trwa to nawet 2 godziny. Przy czym działa to jak sinusoida, przez 3-4 lata codziennie, potem 3-4 lata sporadycznie, może raz na tydzień (akurat teraz mam takie okres). To jest taki cykl, całe życie tak mam. Dziwne postacie, głosy mówiące i krzyczące do mnie różne rzeczy, otwierające się żyły na rękach z których krew płynie ciurkiem i rozlewa się po pościeli, włączający się telewizor z przerażającymi obrazkami, ludzkie zwłoki przybite do ścian w pokoju, rysunki na ścianach, czarna mgła pod sufitem, śpiewy nie wiadomo skąd, trzaskanie drzwiami jakby ktoś próbował wejść do pokoju i coś w rodzaju obłoku czarnej mgły pod sufitem. Oczywiście nie możesz się ruszyć, ciężko oddychać i człowiek ma wrażenie, że coś na nim usiadło i go przygniata. To tylko przykłady, jest tego o wiele więcej – zawsze się śmiałem, że mógłbym pisać scenariusze do horrorów bo inspiracji mam cały zapas  W panikę wtedy nie wpadam, z biegiem lat nauczyłem się z tym postępować – mam świadomość, że to nie dzieje się naprawdę i tylko głowa płata mi figle. Gorzej, że do roboty chodzę kompletnie niewyspany.

Przyznacie, że komentarze, jak i opis tej choroby brzmi jak dolegliwość wymyślona na potrzeby prima aprilis. Podobno „paraliż senny” dotyczy wszystkich ludzi, tylko niektórzy nie mogą się z niego wybudzić. „Paraliż senny” sprawia, że nasze ciało np. podczas snu, w którym biegniemy – nie biegnie. Głowa odcina ciało i nasze sny pojawiają się tylko w naszych umysłach.

Film „Dead Awake” nie jest jakimś filmem, który podbijał będzie Hollywood i zbierał statuetki. Jednak sam pomysł na film, stworzony na podstawie prawdziwej dolegliwości, na którą zapewne cierpi spora część społeczeństwa, w dodatku połączona ze straszną postacią i śmiercią zwróci na siebie uwagę. Ci, którzy nie mają tych strasznych objawów zapewne dowiedzą się, że takowe istnieją. – To właśnie dodaje smaczku temu filmowi…

Choroba zwana „polityką”

2 listopada 2017
Kategoria: Polityka tagi: , , , , , ,

Dopiero dziś się dowiedziałem, że kilka dni temu jakiś mężczyzna podpalił się w centrum Warszawy w proteście – no właśnie nie wiadomo do końca w jakim? Jedni mówią, że to przeciwko rządom Prawa i Sprawiedliwości, a po chwili słychać głosy, że w proteście przeciw działaniom polityków. I teraz zastanawiające jest czy chodzi o ogół, czy tylko o tych, którzy rządzą.

Oczywistą sprawą jest, że żeby dokonać takiego czynu – samobójstwa, w miejscu publicznym, chyba z jedną z najbardziej ciężkich śmierci – podpalenie, to akt – niektórzy twierdzą, że odwagi, a inni, że to przyczyna depresji bądź choroby psychicznej. Co by o tym człowieku nie mówić, po którejkolwiek stronie barykady politycznej stoicie, to trzeba to powiedzieć głośno i wyraźnie.

Politycy podzielili nasz naród tak bardzo, że niektórzy z nas targną się na własne życie tylko po to, by udowodnić drugiej stronie, że to oni mają rację. Ci, którzy kochają Platformę Obywatelską z chęcią zabiliby Kaczyńskiego, a ci którzy kochają Prawo i Sprawiedliwość z chęcią zabiliby Tuska. Choroba naszej sceny politycznej jak zombie roznosi się po społeczeństwie, które zatraca sens postrzegania polityków oraz sens życia i targani są przez stronnicze i propagandowe media tylko po to, by zagłosować na odpowiednią partię w wyborach i dać im dostęp do koryta.

Kłócimy się w rodzinach. Zapewne niejeden rozwód spowodowany był podziałami politycznymi i zapewne przy wigilijnym stole wiele rodzin zasiądzie oddzielnie, bo zatraciło się w chorobie zwanej „polityką”. Czy naprawdę warto jest podzielić się z najbliższymi tylko dlatego, że Kaczyński…, albo Tusk… Oni mają Was w głębokiej dupie. Liczycie się dla nich tylko przed wyborami i chwilę po ich wygraniu, gdy podziękują Wam za wybór. Dostaną ogromny budżet do podziału i będą dotykać swoimi złodziejskimi łapami pieniądze, którymi z comiesięcznych pensji musicie się z nimi dzielić. A Wy? A Wy będziecie kłócić się z rodzicami, rodzeństwem, w małżeństwie, z sąsiadami, by udowodnić wyższość ulubionej partii politycznej.

I co teraz? Pójdziecie się podpalać na ulicę w imię Tuska lub Kaczyńskiego? A może zabijecie swoje żony, mężów bo stoją murem po drugiej stronie? Nie zobaczysz się już ze swoim bratem lub siostrą, bo po ostatnim spotkaniu na wspólnym obiedzie omal nie wydrapaliście sobie oczu w imię polityków?

Symbolem czego jest dla Was człowiek, który podpalił się w centrum Warszawy? – Bohaterem? – Idiotą? Dla mnie jest człowiekiem, który został zarażony polityką do tego stopnia, że nie potrafił sobie z tym poradzić. Narastające problemy w życiu prywatnym, do tego problemy polityków, które wziął sobie do serca sprawiły, że zakończył swoje życie w sposób drastyczny, bo chciał, żeby ktoś zauważył ten problem i chciał stać się symbolem. I co? Długo będą go pamiętać, jako szaleńca, który popełnił samobójstwo w akcie politycznym. Co będzie dalej? Kto następny? W jaki sposób? A może „polski Breivik”? Uważajcie, wystrzegajcie się polityki, bo któregoś dnia cienka granica między rozsądkiem a głupotą zostanie przekroczona, a ja zapewne z nieskrywaną przyjemnością napisze tu – „a nie mówiłem!”.

stat4u