W wyborach parlamentarnych głosowałem na kogoś z Kukiz 15. Dziś to ugrupowanie „walczy” w Sejmie, by wprowadzić łatwiejszy dostęp do broni palnej dla Polaków. Podobno dogadali się w tej kwestii z Prawem i Sprawiedliwością i zapewne w najbliższym czasie ten temat zdominuje wszystkie inne. Jedni twierdzą, że to temat zastępczy, jeszcze inni mówią, że Polacy będą czuć się bezpieczniejsi, a ostatni uważają, że przestępcy będą mieć łatwiejszy dostęp do broni. – Jak więc będzie?

Zapewne nikt do końca nie odpowie na to pytanie. Gdy ustawa ułatwiająca dostęp do broni wejdzie w życie, to pewnie dopiero to zweryfikuje co nastanie. Myślę sobie, że jeśli są trzy warianty wymienione przeze mnie wcześniej, a jeden z nich brzmi – przestępcy będą mieli łatwiejszy dostęp do broni, to choćby z tego ewentualnego powodu nie warto wprowadzać ułatwionego dostępu do niej.

Oglądając film „Zabawy z bronią” pamiętam informację, że w USA jednego dnia od „strzału z broni palnej” ginie tylu ludzi ilu w Europie w ciągu roku. – Podkreślając, że w zdecydowanej większości postrzelenia ze skutkiem śmiertelnym w Europie występują na lini policjant – przestępca, gdzie przestępca pada ofiarą.

Osobiście jestem zdecydowanie na „NIE” jeśli chodzi o ustawę ułatwiającą dostęp do broni palnej. Nie wierzę, że „dobrzy ludzie” będą kupować ją na potęgę, a „źli ludzie” nie będą mieli do niej dostępu. Po drugie jak zacznie narastać ilość przestępstw z „udziałem pistoletu”, to zapewne dopiero wtedy „dobrzy ludzie” będą się uzbrajać ze względu na strach. A gdy to już się stanie, to pewnie w związku ze strachem wielu „dobrych ludzi” będzie strzelać na oślep, by tylko ratować się ode złego. – Przychodzi mi na myśl historia niepełnosprawnego sportowca Oscara Pistoriusa, który zastrzelił swoją narzeczoną w „kiblu”, bo myślał, że to przestępca.

Zdziwiony w ogóle jestem, że PiS chcę z Kukiz 15 rozmawiać w sprawie tej ustawy. Nie spodziewałbym się po nich tak zdecydowanych kroków. W końcu rządzą samodzielnie i nie potrzebują koalicjanta, więc po co ten ruch?

Jak wiadomo Prawo i Sprawiedliwość „trzyma z Amerykanami”. Tam dostęp do broni palnej uznawany jest za „wolność”, więc może jakieś ogromne lobby z tego kraju optuje za tym, by wprowadzić tu łatwy dostęp do broni i tym samym zapewnić sobie nowy rynek zbytu rodzimym firmom? Aż dziw, że w partii rządzącej nie podnosi się larum sprzeciwiające się temu zagadnieniu. Macierewicz powinien stać na uszach, Kaczyński powinien przemówić do narodu, że wprowadzanie łatwego dostępu do broni palnej będzie możliwy dopiero po jego trupie. – A tu nic, cisza, mówiąca, że jesteśmy „za”, by tylko zdobyć paru posłów z Kukiz 15 i polizać się po jajach z Amerykanami. Jeśli cena polityki warta jest tysięcy zamordowanych w przyszłości Polaków, to gardzę taką polityką…

Dlaczego ktoś, kto proponuje zmianę prawa, daje argumenty wskazujące na to, że jest niepoczytalny? Rozumiem, że wprowadzenie blokad antyalkoholowych w samochodach jest pomysłem dobrym. Wprowadzenie jednolitego dla całej Unii limitu dopuszczalnej zawartości alkoholu we krwi kierowców – też zrozumiałe. Nie rozumiem zbytnio zakazu posiadania urządzeń wskazujących lokalizowanie fotoradarów… Najbardziej niezrozumiałe jest jednak wprowadzenie ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym do 30 km/h!

Blokada antyalkoholowa ma polegać na tym, że zanim odpalimy pojazd będziemy musieli dmuchnąć w „rurkę” i jeśli jesteśmy pod wpływem alkoholu, nie odpali nam samochód. Z doświadczenia wiem, że ten system byłby skuteczny tylko przez chwilę. Na pewno Polacy znajda szybko na to sposób. Albo powstanie nakładka na ustnik, która przepuści tylko czyste powietrze, albo po prostu będzie się je wdmuchiwać jaką małą pompką. W takim przypadku jeśli nastąpiłaby kontrola kierowcy i okazałoby się, że jest pod wpływem alkoholu, powinno się zastosować szczególne środki. Uważam, że bezwzględny rok więzienia, odebranie prawa jazdy na 10 lat i konfiskata samochodu, byłaby to współmierna i odstraszająca kara.

Co do zakazu posiadania urządzeń wskazujących lokalizację fotoradarów uważam za pomysł głupi z prostego powodu. Z tego co wiem, fotoradary mają służyć nie po to, aby wlepiać kierowcom mandaty, lecz po to, by zwolnili w miejscach newralgicznych. Jeśli więc kierowca zwolni bo ostrzegła go nawigacja, to cel został osiągnięty. Lepiej niech kierowca zwolni przed fotoradarem, niż ma tego nie zrobić i np., potrącić pieszego z dużą prędkością. Z drugiej strony wszelkie fotoradary i tak są oznakowane. Po co więc wprowadzać prawo, które nie dość że ciężko będzie respektować, to pewnie pogorszy bezpieczeństwo na drogach?

Ostatni najbardziej kontrowersyjny zapis mówi o tym, żeby ograniczyć prędkość na osiedlowych drogach do 30 km/h. Często jednak zapis ten myli się z ograniczeniem prędkości na terenie zabudowanym. Jednak skoro nawet dotyczyć ma on tylko dróg osiedlowych, to również nie widzę sensu wprowadzania go. Niemal zawsze, gdzie znajduje się znak „strefa zamieszkania”, to jest to teren, w którym i tak nie możemy rozwinąć większej prędkości. W tych miejscach jest zazwyczaj bardzo ciasno, bądź zamontowane są na drodze tzw., „garby”, uniemożliwiające szybszą jazdę. Jeśli jednak prawo to miałoby dotyczyć wszelkiego terenu zabudowanego, to lepiej by było, gdyby policja przestrzegała bezwzględnego zakazu przekraczania prędkości 50 km/h i byłoby po problemie. Nie jest chyba tajemnicą, że przejeżdżając w terenie zabudowanym z prędkością niemal 70 km/h nie zostaniemy zatrzymani przez policję, ani fotoradar nie zrobi nam zdjęcia. Gdyby było inaczej, chyba 99% kierowców spotkałoby się z mandatem.

Co do samego bezpieczeństwa na drogach, prędkość niewiele zmieni. W moim regionie buduje bądź remontuje się drogi, na których nie da się minąć nie wjeżdżając na pobocze. Uświadamiajmy pieszych, że ulica jest mekką samochodów i nie przechodzi się przez nią tak, jak robi to święta krowa w Indiach. Po jaką cholerę produkuje się samochody z „dużymi” silnikami o wielkiej mocy i rozwijające zawrotne prędkości? Wprowadźmy lepiej pozwolenie na posiadanie takiego pojazdu dla ludzi, którzy przejdą testy psychologiczne i ukończą 30 lat. Uświadamiajmy ich, że za spowodowanie wypadku z nadmierną prędkością karani oni będą z większą surowością.

W Polsce trzeba zająć się budowaniem nowych, szerokich dróg, by kierowcy mogli wyprzedzać inne pojazdy nie kolidując z samochodami na sąsiednim pasie. W ciągu 10 lat przybyło nam 50% samochodów, a drogi choć są remontowane, to nie zwiększa się ich ilości. Uważam, że całą tą sytuacją i nowymi ograniczeniami niepotrzebnie niepokoi się kierowców. Nie wierzę, że którykolwiek z postulatów wejdzie w życie, a jeśli wejdzie to poprawi sytuację bezpieczeństwa.

stat4u