5 lipca 2017 | Blog

Nie ma to tamto. Za każdy razem, gdy kończy mi się umowa z nc+, wysyłam do nich wymówienie. To normalny zabieg, bo po skończonej umowie wyskakują mi ceny z kosmosu.

Po ostatnim wymówieniu umowy otrzymałem od nc+ informację na e-mail:

Przykro nam, że podjęli Państwo decyzję o rezygnacji z Umowy o Abonament.

Informujemy, że zgodnie z postanowieniami Regulaminu, Umowa zostanie rozwiązana w dniu 31/07/2017.

Zazwyczaj, po każdym wymówieniu umowy dzwonili do mnie tak natrętnie, że aż chciało się wymiotować. Tak bardzo przekonywali mnie do jej przedłużenia, że niemal byli w stanie obniżyć mi abonament do poziomu “śmieciowego”. – A gdybym i na to się nie zgodził, to dokładali do pakietu Mercedesa lub przejazd z Tadeuszem Rydzykiem jego nowym Maybachem po prywatnej autostradzie z Torunia do Warszawy.

Chciałem ich tylko postraszyć rozwodem, no wiecie, tak jak w małżeństwie, gdy trudno jest załatwić jakąś sprawę polubownie. – A oni ani drgnęli. Nie zatrzęsła im się nawet powieka na myśl, że chcę ich zostawić. – Ba! Odnosi się nawet wrażenie, że ich miłość do mnie osłabła, a chemia jaka między nami była przeszła na innego klienta, chcącego lub mogącego płacić więcej za mniej. Kurwa! – Jak w życiu, w którym kobieta zostawia cię, bo masz mniej kasy niż Twój konkurent, albo mniejszego fiuta niż jej kochanek…

No cóż, trzeba się pogodzić z tym faktem i albo przerzucić się na naziemną, albo spróbować z drugą platformą, tylko że teraz to już bez ślubu kościelnego. – W sumie, to po rozwodzie Tadeusz nie pozwoliłby na kolejny kontrakt…

27 lutego 2017 | Media

Pamiętam, jak kilka lat temu mówiło się, że ściągalność abonamentu radiowo-telewizyjnego jest niska, bo w praktyce jest nielegalna. Nie można płacić abonamentu za cokolwiek, jeśli nie podpiszesz umowy. I tak płacąc za internet, telewizję satelitarną, kablówkę, prąd, czy biorąc kredyt lub raty podpisujesz umowę. A kto z Was podpisał umowę z TVP? – No właśnie. Nikt.

Do tej pory pobieranie abonamentu zależne było od tego, czy zarejestrowałeś telewizor bądź radio na poczcie czy nie. – A że niewielu Polaków zrobiło to z własnej woli, to okazało się, że niewielu płaci abonament. W moim domu telewizor zarejestrowany był na moją śp. mamę, a ja nie zarejestrowałem go na siebie. I nie tylko nie płacę za niego, ale także nie jestem dłużnikiem.

Jak to mówią “w próżni nic nie ginie”. Prawo i Sprawiedliwość wpadło na przełomowy pomysł, byśmy my „biedni obywatele” nie musieli iść na pocztę rejestrować odbiornika radiowego bądź telewizyjnego, bo zrobią to za nas. Zarejestrują automatycznie każdy “adres” i każdy będzie musiał płacić. A jeśli nie masz telewizora lub radia, możesz iść na pocztę i go wyrejestrować. I tak sprawa rejestracji odbiornika rozwiązała się za pomocą jednego podpisu.

Problem jednak w tym, że nie wiadomo jak się za to wszystko zabrać tzn., skąd wziąć wszystkie adresy obywateli. Dlatego ktoś wpadł na pomysł, aby płatne platformy satelitarne i kablówki przekazały bazę danych swoich klientów Poczcie Polskiej. Wyszli z założenia, że jeśli ktoś płaci za pakiety kanałów telewizyjnych, to w praktyce ma także telewizor…

Co prawda możesz wyrejestrować telewizor, bo nie wiadomo czy ktokolwiek będzie miał prawo skontrolować to, czy go masz czy nie. Faktem natomiast jest, że niewielu pójdzie wyrejestrować telewizor, a co za tym idzie, TVP będzie miała największą liczbę abonentów, najwięcej pieniędzy i ewentualnie dłużników.

Tak czy siak już wkrótce, już niedługo zapewne przychodzić będą pisma z Poczty Polskiej, o opłacaniu abonamentu, bo sam prezes TVP pan Kurski wieszczy rychły upadek mediów publicznych, jeśli nie poprawi się ściągalność abonamentu. Warto podkreślić, że mówi się w kuluarach o amnestii dla tych, którzy dotychczas nie płacili, ale sam system ma zostać uszczelniony, a za niepłacenie staniecie na dywaniku w urzędzie skarbowym, a nie przy kasjerce na poczcie.

I w sumie nie miałbym nic przeciwko abonamentowi, gdyby nie był tak wysoki. Obecnie wynosi 22,70 za miesiąc. Podobno ta stawka ma spaść do 15 złotych. W mojej ocenie 10 złotych miesięcznie to byłaby kwota jak najbardziej adekwatna, ale pod warunkiem, że zmieni się jej przeznaczenie, a misyjność nie będzie oznaczać więcej polityki. Ale to jest temat na oddzielny wpis…

23 stycznia 2017 | Blog

Jak pewnie większość z Was, tak i ja oglądając reklamy nie przywiązuję do nich wielkiej uwagi. Jeśli jednak słuchasz czegoś przez kilka tygodni dzień w dzień po kilka razy, to jednak trafi ona gdzieś do głowy. Jedna z reklam mówi, że można wziąć Fiata w abonamencie!

Wpisy sponsorowane na stronach oprócz przedstawienia oferty zadają pytanie. – Skoro można zakupić telefon w abonamencie, to dlaczego nie kupić samochodu? I przyznaję się bez bicia, że oferta wydaje się być ciekawa. Co prawda na razie Fiat daje dostęp jedynie do modelu Fiat 500 za 765 złotych miesięcznie przy umowie na 11 i 23 miesiące, Fiat 500L za 1125 złotych miesięcznie przy umowie na 11 miesięcy i 960 złotych miesięcznie przy umowie na 23 miesiące oraz Fiat 500X za 1750 złotych miesięcznie przy umowie na 11 miesięcy i 1450 złotych miesięcznie przy umowie na 23 miesiące. Przy zawarciu umowy na 11 miesięcy, możesz przejechać nim maksymalnie 12 tysięcy kilometrów, a przy umowie na 23 miesiące 25 tysięcy kilometrów.

Zapytałem więc poprzez formularz na stronie, ile płaci się za przekroczenie limitu kilometrów? Odpowiedź brzmiała tak:

Szczegółowe informacje na temat limitu kilometrów uzyska Pan bezpośrednio u wybranego dealera. Proszę o wskazanie miasta, z którego przedstawiciel dealera może się z Panem skontaktować.

Odpowiedź ta równoznaczna jest z tym, że cena za każdy przekroczony kilometr zależna jest od poszczególnego dealera. I tak w Warszawie możesz zapłacić o wiele więcej niż np., w Koninie.

Warto także dodać, że ceny w abonamencie dotyczą najtańszych modeli, więc jeśli wybierzesz model droższy z bajerami, abonament będzie wyższy.

Fiat 500, 500L oraz 500X w abonamencie za podaną cenę na stronie występuje w wersji podstawowej, tak więc są to najtańsze wersje. Za każdą opcję dodatkową będzie trzeba dopłacić.

Zdziwiła mnie nieco odpowiedź na pytanie. – Gdybym chciał po roku odkupić samochód na własność, to o ile spadnie jego wartość względem nowego?

Koszt odkupu najprawdopodobniej równać się będzie cenie auta – suma zapłaconych rat abonamentowych z uwzględnieniem amortyzacji.

Nie do końca rozumiem odpowiedz. Brzmi ona jakbym po roku chcąc odkupić samochód musiał zapłacić kwotę jak za nowego, a z drugiej strony jakby odliczona została jakaś tam kwota amortyzacji…

Co bardzo ważne, w cenie zawarta jest polisa OC, AC i NNW, przegląd oraz wymiana opon na letnie lub zimowe. Jednym słowem, za 765 złotych możesz mieć samochód na 11 miesięcy, a po zakończeniu umowy oddajesz pojazd, odkupujesz go, lub bierzesz nowy w następnym abonamencie. Myślę, że ta oferta jest ciekawa dla tych, którzy chcą zakupić dany model. Bierzesz samochód w abonamencie, a jak po roku nie będzie usterek, to przynajmniej nie kupujesz kota w worku.

Szkoda, że na tą chwilę są dostępne tylko modele Fiata 500, ale ten ruch wydaje się być logiczny. W naszym kraju ten model Fiata kiepsko się sprzedaje, bo samochód jest mały, a cena w porównaniu do innych, większych samochodów jest zbyt wysoka. Jest więc szansa, że w abonamencie wejdzie szerzej na nasz rynek. Podobno w przyszłości mają się pojawić inne modele Fiata, jeśli ten rodzaj sprzedaży okaże się być dobrym pomysłem.

Gdyby tak policzyć koszty abonamentu, to wcale nie są one takie wysokie. Gdyby z mojej miejscowości jechać autobusem do najbliższego miasta (10 km), to koszt takiego biletu PKS wynosi około 7 złotych w jedną stronę, więc 14 w obie. Teraz pomnożyć to razy 25 dni w miesiącu co daje 350 złotych i pamiętaj, że do przystanku musisz dojść i z przystanku również. I nie ma klimatyzacji i wygody, a i musisz zawsze iść na przystanek na daną godzinę…

stat4u