„Ta dzisiejsza młodzież”

Gdy byłem dzieckiem, starsze panie sąsiadki z bloku mawiały„ta dzisiejsza młodzież”. - Od razu wiadomo było, że mają jakieś pretensje do nas młodych. Już wtedy wiedziałem, że przyjdzie kiedyś taki dzień, w którym i ja powiem magiczne „ta dzisiejsza młodzież”. I nadeszła właśnie ta chwila…

Od miesiąca mieszkamy w nowym miejscu. Obok nas mieszkają sąsiedzi i ich dzieci. Nie wiem jak to jest, ale żadne z tych dzieci, mając świadomość, że mieszkamy obok nich, nie raczy powiedzieć magicznego „dzień dobry”. - Albo udają, że nas nie widzą, albo po prostu patrzą i idą dalej.

W sumie mam to w głębokiej dupie. Czyjeś „dzień dobry” nie jest mi potrzebne do szczęścia, ale to wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że żaden dzieciak nawet się nie krępuje taką sytuacją. Gdyby tego było mało, to ta sytuacja w ogóle nie rusza ich rodziców. - Ani jeden rodzic nie zwraca dziecku uwagi…

W moich czasach wydawało się to niewyobrażalne, żebym nie powiedział sąsiadowi „dzień dobry”. Nikt mi nie musiał o tym przypominać, a dziś odnosi się wrażenie, że rodzice obrażeni są na to, że to ja się nie kłaniam ich pociechom…

No cóż. Nastał ten magiczny dzień, w którym pożaliłem się na dzisiejszą młodzież. To niewątpliwie oznaka nadchodzącej starości.

Opublikowany 2019-05-15

stat4u