16 października 2011 | Blog

Wczoraj w setkach miast na całym świecie ludzie wyszli na ulice protestować przeciwko „dzikiemu kapitalizmowi”, który sprawia, że coraz więcej ludzi żyje w nędzy. Bankierzy, którzy zapoczątkowali kryzys i dostali pieniądze od rządu (czyt., publicznych) na ratowanie sytuacji, dali sobie podwyżki. Żyją teraz w luksusie, a na zwykłych ludzi nakłada się kolejne podatki lub wymyślone zabezpieczenia, by w razie kolejnego kryzysu ratować nimi chciwych bankierów.

Paradoksalnie wielkie korporacje przenoszą swoje firmy na wschód, bo tam jest podobno taniej. Ludzie ze wschodu uciekają na zachód, bo tam podobno można godnie zarobić. Paradoks polega na tym, że firmy uciekające z zachodu zwalniają pracowników, a do tych krajów przybywa jeszcze więcej imigrantów. Nie dość że pracują za stawkę niewolniczą, to jeszcze zabierają miejsca pracy tubylcom. W Polsce za 30 funtów dziennie można żyć w luksusie, w Wielkiej Brytanii już nie.

Tyle się mówi o niewolniczej pracy w Chinach. Ludzie pracują 7 dni w tygodniu po 18 godzin. Śpią na podłogach, są wychudzeni i zmęczeni. Przysługuje im kilka dni wolnego w roku, by mogli spotkać się z rodzinami. Przywożą „kilka” dolarów do domu i zostawiają, by utrzymać rodzinę. Winna temu nie jest tylko gospodarka chińska, lecz coraz to większa oszczędność ludzi zachodu, którzy zmuszeni są kupić tani chiński bubel, kosztem produktu dobrej jakości. Nakręcamy tym samym chińczyków, a nie swój rynek. To troszkę tak, jakbyśmy kradli pieniądze swoim rodzicom i oddawali innym, by im żyło się lepiej, a sami nie mieli czego jeść.

W dodatku banki, giełdy i rynki wymyślają sztucznie rozbuchane kryzysy. Firmy upadają, ludzie nie mają pracy, a pieniądze lądują w rajach podatkowych. Gdy ogłaszano światowy kryzys na świecie, Polska była „zieloną wyspą”. Nazwa ta prawdopodobnie wzięła się od nazwy Irlandii, którą Donald tak bardzo chciał mieć w Polsce. Mimo zielonej wyspy, podniesiono nam podatki, nakłada się wyższe składki, straszy się że płacimy na emerytury, których nie będzie, a wszystko to podyktowane jest kryzysem.

Podobno nie ma lepszego systemu niż demokracja. Zdaje mi się, że demokracja jest na Ziemi już zbyt długo i chciwcy nauczyli się z niej korzystać tak, by wszyscy zapłacili na jednego, a nie jeden za wszystkich. Zdaje się, że jeśli dzisiejszy świat biznesu nie posypie się jak World Trade Center, to niestabilną sytuację będziemy mieć jeszcze długo. Współzależne od siebie gospodarczo kraje to chyba nie najlepsze rozwiązanie. Widać, że hasło panujące w demokracji „róbta co chceta” nie tylko przynosi problemy w przypadku jednostki, ale i w przypadku jedności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u