15 sierpnia 2013 | Blog

Za każdym razem, gdy widziałem kobietę za “sterami” samochodu, puszczałem nogę z gazu i marudziłem pod nosem, że teraz będzie zamulać ruch. Od zdania przeze mnie egzaminu na prawo jazdy (rok 2000) minęło już sporo czasu, które odmieniły moją wizję kobiety za kierownicą. Wcześniej nieporadna, wystraszona z czołem “przyklejonym” do przedniej szyby, hamująca gwałtownie lub puszczająca kierownicę i piszcząca w trudnych sytuacjach.

Po kilkunastu latach wszystkie moje wizje kobiety “za kółkiem” zmieniły się niewyobrażalnie, ale nadal krzyczę, gdy widzę “babę” za kierownica. Teraz kobiety są bardziej niezależne, robią karierę, jeżdżą wielkimi bądź szybkimi samochodami i są za kierownicą wyjątkowo sprawne. Manewry na rondzie czy parkingu nie sprawiają im już takich problemów jak dawniej, ale…

No właśnie. Jest pewne ale, które z niewiadomych mi do końca przyczyn sprawiły, że kobiety wpadły ze skrajności w skrajność. Kiedyś skupiona i zestresowana za kierownica kobieta, a dziś jadąca szybkim samochodem, bez pasów, z telefonem w jednej ręce, z papierosem w drugiej i cisnąca samochód tak, jakby znęcała się nad swoim facetem. Co się takiego stało z paniami, że zachowują się za kierownicą jak rozbestwione zwierzęta?

Wydaje się, że kobiety w dzisiejszych czasach stały się bardziej niezależne. Facet alkoholik czy leń siedzący przed telewizorem nie jest już kobietom potrzebny do funkcjonowania. Zwyczajnie kobiety wzięły byka za rogi i potrafią dziś nie tylko same wychować dzieci, ale także prowadzić firmy, dbać o dom i potrafią też jeździć samochodem. Odnoszę wrażenie, że największymi zawalidrogami są starsi panowie w kapeluszach i kaszkietach, a nie kobiety jak zwykło się mówić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u