2 listopada 2011 | Blog

W ten wyjątkowo długi weekend, który trwał od soboty do wtorku włącznie, zatrzymano 2128 kierujących pod wpływem alkoholu, spowodowano 464 wypadki i naliczono 51 ofiar śmiertelnych. Ktoś powie, że to dużo. A ja uważam, że jest to wyjątkowo niewiele jak na polskie warunki drogowe oraz ilość kierowców, którzy w tym czasie masowo odwiedzali cmentarze. Tak dla przykładu podam tylko, że każdego innego dnia zeszłego tygodnia na naszych drogach zginęła porównywalna ilość ludzi, złapano mniej więcej tyle samo pijanych kierowców, a statystyki śmiertelne nie odróżniają się niczym od statystycznego dnia długiego weekendu.

Widać więc, że akcja znicz przyniosła należyty skutek. Tylko gdzie Ci policjanci byli? Przez cały ten weekend zjeździłem „kilka” kilometrów i nie spotkałem ani jednego radiowozu. Jak to się więc stało, że przy tak natężonym ruchu mieliśmy tak niewiele wypadków? Akcja znicz, czyli medialna nagonka wystraszyła zapewne ludzi przed szybką jazdą i w ten sposób chronili sie przed ewentualnym patrolem policji. Z drugiej zaś strony ciagłe apele o bezpieczną jazdę przynoszą skutek, bo na drogach eweidentnie widać, że kierowcy dali sobie luz z szybką jazdą i wciskaniem się na trzeciego.

Śmiem również twierdzić, że zdecydowana większość kierowców nie potrzebuje apeli, akcji znicz, ani innych uświadamiających ich akcji bezpiecznej jazdy, by zachować nalezyte warunki bezpieczeństwa. Wystarczy tylko rozumieć, że nie wieziemy w swoim samochodzie gnoju, który można rozsypać po drodzę, lecz naszą najbliższą rodzinę. Dotarcie do celu 20 minut później, to i tak lepsze, niż dotarcie na cmentarz o dwadzieścia lat za wcześnie.

Reszta kierowców, która złapana jest pod wpływem alkoholu, wpada między innymi dlatego, że doprowadza do niegroźnych stłuczek. Wtedy to poddani badaniu zostają zatrzymani. Zdecydowana większość jeździ pijana, bo ostatnią kontrolę lub patrol policji widzieli kilka lat temu. Teraz woli się inwestować w fotoradary, przy których stoją policjanci lub strażnicy miejscy. To dziwne, bo w taki sposób trzeźwości zbadać się nie da i nie przeprowadzi się kontroli stanu technicznego pojazdu.

Co by nie mówić o statystykach długiego weekendu, to trzeba sobie powiedzieć i przyznać szczerze, że wypadków, ofiar i pijanych mieliśmy niewiele więcej od statystycznego dnia. Skutek więc jest taki, że nie dłuższe weekendy są straszne, tylko straszna jest prawda o polskich kierowcach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u