14 października 2013 | Blog

Najbardziej dziwi mnie to, że boimy się wszystkiego co może nas w życiu spotkać, oprócz tego co nas spotka na pewno – mam na myśli śmierć. Jest ona nieodłącznym elementem każdego istnienia, a jednak nie zastanawiamy się czy umrzemy po ciężkiej chorobie, wypadku czy może śmiercią naturalną. Choć może nas to spotkać w każdej chwili, nie myślimy o tym i mówiąc wprost mamy to gdzieś. Zastanawiamy się czasami, czy po śmierci będziemy istnieć w jakiejś innej formie. Ciężko skumać, dlaczego żyjąc 80 lat, ucząc się kilkanaście, pracując kilkadziesiąt, wychowując dzieci, wnuki i kombinując przez całe nasze istnieje jak godnie żyć, nagle umrzemy i wszystko przepadnie. Czy wszystkie doświadczenia, rozczarowania, przyjemności, radości przepadną wraz z naszą śmiercią? To wydaje się niemożliwe!

Nikt nie odkrył innego świata i nikt z naszych znajomych czy naszych najbliższych którzy już odeszli, nigdy nas nie informowali, czy jest jakieś miejsce w którym bytują. Czy istnieje niebo, piekło, a może czyściec? Jedyne czego jestem pewien to tego, że tylko w Stanach Zjednoczonych Ameryki możliwe jest wykrycie ducha, których istnienie potwierdzone jest przez pseudo badaczy, którzy z dyktafonem, kamerami i noktowizorami w co drugim domu odnajdują duchy. Nie wnikam w to, czy są one faktem czy fikcją, ale przecież można zrobić o tym program i zbić na tym duże pieniądze. Jedni nagrywają duchy, inni filmy porno, a następni straszą nas przed piekłem. Ważne, że każdy z nich jest pewien, że robi to co potrafi najlepiej…

Dziś na świecie żyje ponad 6 miliardów ludzi. Za sto lat będzie ich pewnie trochę więcej, ale tylko niewielka część procenta z żyjących obecnie homo sapiens będzie mogło pochwalić się tym, że w 2013 roku byli już na świecie. Czy nasze istnienie ma jakiś sens jeśli nie ma innego świata, do którego przeniesiemy się po śmierci? Wszystko wskazuje na to, że śmierć jest ostatnią drogą. Trafimy na cmentarz, a tam rozkładać się będziemy w ziemi aż wreszcie znikniemy. Z prochu powstałeś, w proch się obrócisz – gdzieś kiedyś usłyszałem.

Zastanawiając się nad śmiercią doszedłem do wniosku, że to chyba najlepsze co może nas spotkać. Ja na przykład zawsze na końcu jem cukierka, którego lubię najbardziej. Zawsze najgorszą robotę biorę na początek, by później mieć lżejszą. Orgazm też zazwyczaj występuje na końcu, choć w tym przypadku bywa różnie. Jaką czuje się ulgę, gdy spuści się już wodę w kiblu. Jak przyjemnie jest na koniec dnia położyć się do łóżka, albo jak fajnie było usłyszeć na koniec szkoły ostatni dzwonek. Wszystko co jest na końcu, wydaje się być lepsze.

Jeśli śmierć nie jest najlepszym co może nas spotkać, to jest na pewno najsprawiedliwszym rozwiązaniem. Nie ważne czy jesteś osobą publiczną, wynalazcą, bogatym przedsiębiorcą, albo woźnym w szkole lub bezdomnym. Każdy z nas zakończy swoje istnienie w taki sam sposób. I może to dobrze, że po śmierci nie możemy nikomu opowiedzieć jak tam jest, bo gdyby było zajebiście, to każdy by się tam pchał, a gdyby było strasznie, to każdy bałby się śmieci. Nie znając odpowiedzi na pytanie jak tam jest, czekamy na śmierć nie zastanawiając się nad tym kiedy tam trafimy. Najważniejsze, że jesteśmy tego pewni – w odróżnieniu choćby od wygranej w totka….

I choć pytań o śmierć jest wiele i choć zastanawiamy się czy ma sens, to trzeba odpowiedzieć to sobie szczerze. To najlepsze co mogło spotkać człowieka i wszystkie inne żyjące stworzenia. Wyobrażacie sobie egzystencję w nieskończoność z ludźmi którzy urodzili się przed milionami laty? Wyobrażacie sobie życie wśród dinozaurów, niezliczoną ilością psów, kotów i innych mniej lub bardziej przyjemnych zwierząt? Gdyby żyjących istnień nie dało się zabić, to już dawno przestalibyśmy istnieć, bo nasza planeta zwyczajnie rozpadłaby się na części przez naszą niezgodę, wojny, konflikty, religie i inne duperele. Nasze miasta zaczynałyby się w punkcie a i w tym samym punkcie by się kończyły. Korki na ulicach nie miałyby końca, a tłok w komunikacji miejskiej byłby nie do zaakceptowania. Mieszkalibyśmy w 100 piętrowych wieżowcach jeden obok drugiego w kawalerkach, by znalazło się miejsce dla wszystkich. Dzięki temu zrozumiałem, że nasz świat jest idealny pod każdym względem i gdybyśmy chcieli w nim cokolwiek zmienić, wprowadzilibyśmy chaos, który doprowadziłby ziemię do samozagłady. Musimy to zrozumieć, że nasze życie zaczyna się w miejscu, w którym kończy się inne i działa też odwrotnie – nasze życie kończy się po to, by zaczęło się nowe. To ma sens!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u