Seopilot.pl, czyli rozczarowanie

Kilka tygodni temu dostałem wiadomość z newslettera od firmy Dropped.pl. Zawierała wiadomość, że na rynku pojawił się nowy system sprzedaży reklam Seopilot.pl, który oferuje stały miesięczny dochód. Wydawało się, że to ciekawe rozwiązanie, ale początkowo nie skorzystałem z oferty. Po jakimś czasie jednak inni blogerzy, którzy skorzystali z usług Seopilot.pl byli wręcz zachłyśnięci wyceną swoich blogów. Kwoty padały w setkach złotych, a autopromocja zaczęła solidnie działać. Niektórzy chwalili się skanami wpłat na konto utwierdzając mnie w przekonaniu, że to solidna firma.

Postanowiłem, że ja też spróbuję dodać swojego bloga i jeśli wszystko pójdzie po myśli, zarobię kilka groszy. Serwis został zaakceptowany i wyceniony na kwotę 505 złotych miesięcznie. Wow! Ale dużo – pomyślałem. Kto chce dać taką kwotę za marnego bloga? Szczęście i euforia doprowadziły mnie niemal do szaleństwa, ale z życiowego doświadczenia wiem, że jeśli coś brzmi pięknie, to rzeczywiście tak jest – tylko brzmi.

Po dwóch tygodniach seopilot.pl przesłał mi wiadomość:

(…)Twoja Stawka wynosił (błąd w wiadomości) 505 PLN. Po przeprowadzeniu ponownej indeksacji, prognozowana miesięczna Stawka wynosi 320 PLN. (…)

Nie, żebym był jakoś wielce załamany, bo oferowana kwota i tak jest wysoka. Jednak weryfikacja kwoty w ciągu dwóch tygodni od dodania serwisu sprawia, że czuję się nieco rozczarowany. Na początku „wielkie” pieniądze miały zaszumieć w głowach blogerów, którzy pochlebnie wypowiadając się o systemie, po prostu ją reklamowali. Spadek wartości mojego bloga według seopilot o 37% to już prawdziwy kryzys. Tylko tak naprawdę nie jestem przekonany, kto lub co upada. – Mój blog, czy seopilot, który początkowo za wysoko wycenił wartość bloga?

Warto też podkreślić, że seopilot reklamuje także strony o tematyce erotycznej, a my jako wydawcy mamy niewiele do gadania. W końcu płacą, więc wymagają. Podobno obniżki stawek podyktowane są coraz większą popularnością systemu, do którego zgłaszają się wydawcy, a nie reklamodawcy. Może coś w tym jest, a może to tylko głupie tłumaczenie. Tak czy siak firma działająca na Cyprze, z koszmarnie brzydką stroną i brakiem jakiegokolwiek logo nie przyciąga do siebie. Jednak blogerzy stanęli na wysokości zadania i z przekonaniem namówili mnie do zapisania się do systemu. Gratuluję – blogerom….

Opublikowany 2012-04-12

stat4u