Samobójcy żyją krócej

Nie wiem do końca dlaczego, ale domniemam, że każdy człowiek na Ziemi myślał o samobójstwie. Niektórzy popełnili samobójstwo i już ich nie ma. Inni próbowali je popełnić, ale się nie udało. Jeszcze inni biorą taką opcję pod uwagę. Znajdą się też tacy, którzy pomyśleli o niej w jakiejś trudnej chwili. Ogólnie rzecz biorąc myślimy o samobójstwie w jakiejś tam ostateczności i zawsze myśląc o tej ostateczności mocno się nad sobą użalamy.

Tymczasem, gdy dochodzi do samobójstwa, czy to dotyczy kogoś z naszej rodziny, znajomych, czy kogoś z sąsiadów zawsze, ale to zawsze mówi się o samobójcy z pogardą. Z jakąś taką nieskrywaną przyjemnością mówimy źle o tym co zrobił. I choć taki człowiek miał wiele zalet, zazwyczaj gdy popełni samobójstwo, przestajemy je dostrzegać i widzimy w nim tylko kogoś, kto bezmyślnie się zabił . To dziwne, że choć mieliśmy myśli samobójcze, to jednak gdy zrobi coś takiego ktoś z naszego otoczenia, kompletnie tego nie rozumiemy.

Przypomina mi się, jak moja babcia mawiała: „Ileż to trzeba mieć odwagi, by się powiesić?” Mój ojciec gadał: „Jakim trzeba być głupkiem, żeby to zrobić?” A moja mama mawiała: „Jakież ten człowiek musiał mieć ogromne problemy, skoro nie potrafił sobie poradzić w inny sposób?” Trzy osoby, trzy spojrzenia na świat, ale tylko jedna z nich wiedziała, że samobójstwo to nie jest kwestia odwagi czy kwestia bycia głupkiem….

stat4u