25 stycznia 2013 | Blog

Firma Romet wyprodukowała samochód elektryczny o mocy 5,4 KM. Ten niewielki pojazd ma trwa tryby jazdy – ekonomiczny i standardowy. Na tym pierwszym rozwiniemy prędkość maksymalną 43 km/h i możemy na jednym ładowaniu przejechać około 180 kilometrów. Tryb standardowy pozwoli nam rozpędzić się do 62 km/h, a przejedziemy na nim między 90 a 120 kilometrów. Ładowanie akumulatorów odbywa się przy pomocy gniazdka elektrycznego i trwa 8 godzin. Koszt jednego „tankowania” to około 6 złotych.

romet 4e

Sam pojazd ma kosztować aż 32 tysiące złotych. Po ośmiu latach trzeba będzie wymienić akumulatory na nowe, których koszt w tej chwili szacuje się na około 8 tysięcy złotych. To pokazuje dobitnie, że nie jest to rozwiązanie ekonomiczne. Koszt pojazdu jest duży, prędkość i ładowność niewielka i zapewne bezpieczeństwo też. Przejechanie 180 kilometrów za 6 złotych to może niewiele, ale przy prędkości 42 km/h to więcej niż 4 godziny podróży. No i nie byłoby można wjechać nim na autostradę.

Nie rozumiem też do końca twierdzenia, że jest to samochód ekologiczny. Może bezpośrednio samochód nie wydziela spalin, ale czego nie wydali rura wydechowa, to zrobi to komin elektrowni. Jest to zapewne samochód dla singla mieszkającego w mieście, gdzie uliczne korki i ciasnota na drodze są standardem. Jeśli wiec ten pojazd przyjąłby się na polskich drogach, trzeba będzie się łapać za portfele. Gdyby tak na nasz rynek trafiły dziesiątki tysięcy samochodów, to zużycie prądu i podwyżki cen byłyby nie do uniknięcia. Większy popyt, wyższa cena. To reguła wolnego rynku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u