22 maja 2010 | Polityka

Powódź, to w tej chwili najważniejszy temat mediów. Kampania wyborcza jak i katastrofa samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem zostały schowane na drugi plan. Miliony polaków na bieżąco mają informacje o stanie wód w rzekach, a akcje ratownicze pokazywane na żywo robią wielką furorę. Dziesiątki tysięcy domów zalanych na wysokość pierwszego piętra, a nawet po dach to dla ich mieszkańców wielka tragedia, a dla niektórych strata dorobku całego życia. Nie jestem zdziwiony rozpaczą ich tragedii i bardzo im współczuję.

Rząd już zadeklarował, że żaden poszkodowany przez powódź polak, nie zostanie bez pomocy. To naprawdę zapewnienie godne stanowiska rządu i dające zapewne nieco otuchy tym, którzy zostali poszkodowani. Skoro można było wypłacić rodzinom ofiar katastrofy samolotu pod Smoleńskiem dziesiątki tysięcy złotych odszkodowania, to dlaczego rząd miałby zachować się inaczej w tej sytuacji? Nie wiem. Nie rozumiem również tego, dlaczego ludzie mieszkający na terenach zagrożonych powodzią nie chcą się ubezpieczać. Nie mówię o wszystkich, ale na zdjęciach widać, że grono mieszkańców to nie jest zwykłe „biedziszewo”, lecz zamożni ludzie. To oczywiste, że ubezpieczenia nie są tanie, ale wynika to z tego, że nie wszyscy to robią. Zwróćmy uwagę na ubezpieczenie OC samochodu. Każdy ma obowiązek je opłacać i po kilku latach gdy obejmą nas zniżki płacimy kilkaset złotych. Z ubezpieczeniem AC jest już nieco inaczej, bo nie płacą za nie wszyscy, więc chętni muszą się „zrzucić” na swoje ewentualne straty.

Ja na przykład nie mieszkam przy rzece czy górach, ale co roku systematycznie opłacam ubezpieczenie swoich budynków. Warto też dodać, że nie jestem bogaty, a moje zarobki mają się nijak do średniej krajowej. Opłaty rzędu 700 złotych rocznie, to dla mojego budżetu dość duży wydatek, ale systematycznie opłacam ubezpieczenie i nie podlega to jakiejkolwiek dyskusji. Nie rozumiem więc ludzi, którzy mieszkają na terenach zagrożonych powodzią, których w dodatku co kilka lat spotyka ten sam los.

Uważam więc, że ubezpieczenia budynków powinny być obowiązkowe. Z pewnością ich stawka zmalałaby o połowę i stałyby się bardziej dostępne. Przecież budżet naszego kraju i tak zostanie poważnie nadszarpnięty po powodzi. Przywrócenie publicznej infrastruktury do stanu sprzed wielkiej wody będzie rząd (nas) wiele kosztować. Dlaczego jeszcze budżet ma na tym ucierpieć? Pewnie przez tą tragedię wiele inwestycji nie zostanie rozpoczętych lub wstrzymanych. Pieniądze z budżetówki to są pieniądze nas wszystkich. Przecież rządzący nie wyciągają ich ze swojej kieszeni na rzecz powodzian…

    Ludzie w Polsce żałują na ubezpieczenie, a później jest płacz. Tak samo jest z OC samochodowym, którym ja się zajmuję. Ludzie uważają, że 300 zł to dużo za ubezpieczenie, ale jak przychodzi im się płacić odszkodowanie z własnej kieszeni to zmieniają zdanie, bo takie odszkodowanie to często kilkaset tysięcy złotych.

    Odpowiedz

    Gosc

    @Ubezpieczenie OC, czlowieku niektorzy maja problem z zarabianiem na chleb, a z samochodu korzystaja bo musza czyms dojezdzac do pracy. Tez nie wierze, ze placac 300 zl ktos otrzyma kilka tysiecy zlotych na oszkodowanie. Nie trzeba szukac daleko dlaczego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u