1 lipca 2009 | Polityka

Ostatnio przez Polskę przeszły gwałtowne burze, a rzeki występując z koryt zalewały miasta, miasteczka i wsie. Wiele gospodarstw domowych znalazło się pod wodą, zabierając często cały dorobek życia. Z pewnością to musi być osobisty dramat i ogromny koszmar ludzi, którzy znaleźli się w takiej sytuacji. Pan premier Donald Tusk postanowił pojechać w miejsce naturalnych katastrof, by pocieszyć przygnębioną społeczność i zobaczyć na własne oczy, jakie szkody przyniosła fala powodziowa. Jedni uważają, że to przygotowanie do kolejnej kampanii – tym razem prezydenckiej.

Nie widzę nic złego w tym, że stara się pomóc ludziom i jedzie w miejsca powodzi. Jednak nie rozumiem, dlaczego rozdaje pieniądze na lewo i prawo, które należą do nas wszystkich. Może rzeczywiście urządził sobie kampanię prezydencką za nasze pieniądze? Jeśli ktoś nie miał ubezpieczonych budynków, a w dodatku wybudowane są one w strefach zalewiskowych, to nie rozumiem dlaczego ma dostać kilka tysięcy złotych. „Doniu” jeśli tak bardzo lubi się rządzić, niech to robi za swoje partyjne pieniądze, tak jak to zrobić pan Kaczyński.

Zastanawiam się również, gdzie jest pan prezydent? Zawsze pędził tuż za Donaldem do miejsca katastrof, by nie być od niego gorszym. Tym razem w ogóle go nie widać i pewnie z tego tytułu spadną mu słupki poparcia, w przeciwieństwie do premiera, który bez względu na to co zrobi, zawsze poparcie idzie mu do góry. Nawet jeden z jego ministrów (nie pamiętam który) pytany przez dziennikarzy o to, co Platforma robi, że ma takie poparcie, odpowiedział: „nic, absolutnie nic”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u