Polyamory

Propozycje świata rozkoszy rozkwitają wraz z rozwojem demokracji. Co chwilę słyszę nową nazwę różnego rodzaju związków, których to zwolennicy szukają akceptacji wśród społeczeństwa, a później chcą regulacji prawnych pozwalających im na to. Ostatnio coraz głośniej mówi się o „polyamorach”, czyli związku z kilkoma partnerami.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której moja dziewczyna powiedziałaby mi „kocham ciebie i jeszcze jednego kolesia”. Połączmy się razem, mieszkajmy razem, śpijmy razem, rozkoszujmy się razem i miejmy wspólne dzieci. Staram się być w życiu tolerancyjny i zrozumiałbym, jeśli grupa ludzi się na to zgadza i żyje w ten sposób. Nie rozumiem jednak, dlaczego takie związki miałyby być zalegalizowane i co ważniejsze nie rozumiem, dlaczego trzeba o tym mówić publicznie i chodzić z tym po ulicach.

Nie interesuje mnie czy jesteś homo-, hetero-, czy bi- seksualny/a. To jest Twoja sprawa i powinna zostać między Tobą a Twoim partnerem, a nie sąsiadami czy mediami. Ja nie muszę wychodzić na ulice na półnago, z włosami postawionymi do pionu, wibratorem w ręku, piercingiem w każdym możliwym miejscu i całować swoją partnerkę śliniąc ją od brody, aż po czoło. Jestem szczęśliwy w związku w którym jestem i nie potrzebuję do tego publicznej akceptacji.

Komentarze:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *