Polski lektor

1 września 2015
Kategoria: Media

Już bardzo dawno temu czytałem w internecie o „bezczeszczeniu filmu polskim lektorem”. – Rozumiem, że wielu Polakom nie podoba się to, w jaki sposób prowadzone jest tłumaczenie i to, że często „filtruje” się słowa. Motherfucker, co w języku polskim tłumaczy jest jako „skurwysyn” tłumaczone jest w filmie jako „gnój”, „kretyn” czy „popapraniec”. Słowo „fuck you” tłumaczy się „spadaj”, „wypad” czy „odejdź”…

Przez długi czas uważałem, że nie ma w tym nic złego. Z jednej strony wulgaryzmy nie docierają do polskiego odbiorcy, aż wreszcie zrozumiałem to, o czym wielu wiedziało i pisało już dawno temu. – To bezczeszczenie artyzmu zawartego w filmie. Dlaczego? A no dlatego, że reżyser czyli artysta napisał scenariusz nie po to, by słowo „kurwa” tłumaczyć w nim na „kurde”, albo „pojebany chuju” na „poryty gnoju”.

To trochę tak, jakby wielkie dzieła malarstwa zostały pokazane inaczej, niż wyglądają w rzeczywistości. Weźmy na przykład obraz „Dama z gronostajem” Leonarda da Vici.

dama z lasiczka

W oryginale wygląda tak jak po lewej, a obraz po prawej został przerobiony przez grafików. Choć wszyscy wiemy o co chodzi, to jednak interpretacja współczesnego grafika różni się od oryginału. W internecie wszelkie reguły są dozwolone, więc pokazanie obrazu z wizją nieznanego artysty nie jest niczym złym. Jednak pokazanie przerobionego obrazu w mediach i nadanie mu autorstwa Leonarda da Vinci jest już wyraźnym naruszeniem, podobnie jak zmiana w tekście filmu.

Jestem zdania, że jeśli lektorzy, a raczej tłumaczący tekst nie potrafią zawrzeć w polskim tłumaczeniu oryginalności dzieła filmowego, to niech lepiej nadają polskie filmy, w których przekleństwa są na porządku dziennym. Wtedy nie trzeba będzie bezcześcić dzieła za pomocą słów. Ba jestem nawet zdania, że jeśli film nie zostanie przetłumaczony zgodnie z oryginałem, nie powinien być emitowany.

Pewnie część z Was wie, że za emisję filmu czy muzyki właściciele stacji płacą tantiemy za prawa autorskie wyrażone słowem […] muzyczne i słowno-muzyczne, […] audiowizualne (w tym wizualne i audialne). Znaczy to mnie więcej tyle, że za obraz i scenariusz płaci się oddzielne tantiemy. A komu płacić za prawa autorskie do tekstu, który nie istnieje?

komentarze 2

  1. Przekręcanie tekstu w polskim tłumaczeniu to jeszcze nic.

    Są seriale, które od lat można spotkać w naszej TV i które niekiedy są cenzorowane. Np w serialu na młodzieży „Czarodziejki” z okolic 2000 roku, były usuwane sceny, gdzie tytułowe czarodziejki rzucały czary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

stat4u