13 czerwca 2015 | Futbol

Wygraliśmy kolejny mecz eliminacyjny Euro 2016. Polska pokonała Gruzję aż 4:0 i nikt, kto meczu nie oglądał nie uwierzy, że grało nam się bardzo ciężko.

Mecz rozpoczął się bardzo mocno w wykonaniu Polaków. Nie wiem czy to zauważyliście, ale zawsze gry gramy u siebie, w dodatku w roli faworyta pierwszy kwadrans, ewentualnie 20 minut gramy dobrze. Można powiedzieć, że po 20-tu minutach mieliśmy 6 celnych strzałów na bramkę i to bardzo trudnych do obrony przez gruzińskiego bramkarza. Ba, nawet jeden ze strzałów Lewandowskiego z linii bramkowej wybił obrońca. I jak to już bywa, powietrze zaczęło z naszych ulatywać.

Przerwa w przypadku tego meczu wpłynęła na nas negatywnie. Pierwszy kwadrans Gruzini cisnęli nami niesamowicie. I tu zadziałało słynne powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje się mszczą. Na szczęście na naszą korzyść bramkę w 63., minucie strzelił Milik. Ponownie do roboty wzięli się Gruzini i zaczęli cisnąć. W 82., minucie od utraty gola ratuje nas poprzeczka. Widać było, że nasi oddychali rękawami, ale…

Ostatnie minuty to był wielki show i popis Lewandowskiego. W 89., minucie strzela on gola na 2:0, minutę później na 3:0, a w 93., minucie ustala wynik na 4:0. I tak o to mecz, w którym graliśmy przeciętnie, bez wielkiego szału, czasami nerwowo, zakończył się wynikiem, o jakim jeszcze w 88., minucie nikt by się nie spodziewał.

To dziwne, że Gruzini po takiej grze, zdobyli w tej grupie tylko 3 punkty z outsiderem takim jak Gibraltar. Dziś śmiało mogli nam odebrać dwa punkty. Myślę, że z przebiegu gry wynik nie jest sprawiedliwy, bo Gruzini zagrali dobry mecz, ale kto teraz o tym myśli…?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u