6 września 2013 | Futbol

Mecz eliminacyjny do mistrzostw świata w piłce nożnej pomiędzy Polską a Czarnogóra zakończył się tak, jak typowało większość Polaków – remisem. Przy zwycięstwach największych rywali czyli Anglii i Ukrainy wydaje się, że awans jest nieosiągalny. Prawdopodobnie w następnym meczu z San Marino wygramy, ale co do zwycięstw nad Anglią i Ukrainą w dodatku na wyjeździe nie jestem już przekonany. Może cud się zdarzy i przytachamy remisy, ale na więcej nas nie stać – jeszcze nie.

Brak awansu można usprawiedliwiać na wiele sposobów. Mecze w Brazylii zaczynać się będą wieczorem polskiego czasu i kończyć wczesnym rankiem. W dodatku na mistrzostwach zazwyczaj gramy słabo, więc możemy sobie odpuścić ten turniej. Martwiący jest fakt, że gra naszych piłkarzy od trzech lat wygląda słabo, a to w połączeniu z meczami bez stawki podczas gdy inni rywalizowali w eliminacjach do EURO 2012 sprawiło, że nie ma już takiego parcia na piłkę nożną, przynajmniej tą reprezentacyjną. Niemal wszyscy na wieść o meczu kadrowiczów machają ręką i nie lecą na zabój do chaty by obejrzeć mecz. Widać to tendencja krajowa, bo na stadionie narodowych w meczu z Czarnogórą było wiele wolnych miejsc.

Mecz jaki rozegraliśmy był piłkarsko dobry w pierwszej i pierwszym kwadransie drugiej połowy. Ostatnie pół godziny to nieporadne parcie pod bramkę bez jakiegokolwiek polotu. Śmiało można powiedzieć, że Czarnogórcy gdyby wykorzystywali „setki”, to moglibyśmy ten mecz przegrać 1:4 i nie mielibyśmy prawa stękać. Szkoda nieuznanego dla nas gola w doliczonym czasie gry i nie podyktowanego ewidentnego karnego również dla naszych piłkarzy. Remis jest dobrym wynikiem dla Czarnogórców i wyjątkowo niekorzystnym dla Polski. Jest jeszcze coś, co daje jakąś nadzieję na lepsze jutro. Gra była ewidentnie lepsza i można było ten mecz obejrzeć bez odrywania wzroku od telewizora. To cieszy, bo od trzech lat nie oglądałem meczu reprezentacji Polski, który byłby godny uwagi.

Teraz przyjdzie nam grać z San Marino dla statystyki oraz z Anglią na Wembley i Ukrainą na stadionie narodowym w Kijowie. Zapowiadają się więc ciekawe widowiska i interesujący rywale. Niestety emocje będą tylko na boisku i papierze. Gra z Anglią zawsze elektryzuje bez względu na stawkę, a mecz z naszym sąsiadem ze wschodu będzie nie mniej ciekawym wydarzeniem. O nic już nie gramy, więc porażka będzie mniej boleć, ale przyjemnie by było zobaczyć płaczących po meczu Anglików, którym odbieramy 3 punkty i bezpośredni awans do mistrzostw świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u