3 sierpnia 2016 | Blog

Byłem na pogrzebie. Żadna sensacja. Jednak latem o godzinie 13, gdzie temperatura w cieniu przekracza 33 stopnie Celsjusza, wilgotność jest na poziomie 80%, wiatru brak, a Ty stoisz w czarnym garniturze, to już przegięcie pały. Wchodzisz na stypę, a tam gorączka taka, że wszyscy goście zamiast jeść rosół wycierają pot w serwetki. Dlatego wpadłem na pomysł, że tego typu ceremonie powinny odbywać się na innych zasadach. – Prostych i przejrzystych. Wsadzasz trupa do worka, wyrzucasz za płot i zadzwonisz po śmieciarkę. – Ta przyjeżdża, zabiera zwłoki, pali gdzieś w spalarni, a Ty dostajesz kolejny worek jakby co.

Oczywiście ta metoda może wydać się głupia, wręcz idiotyczna, a szczególnie wtedy, gdy zmarła osoba jest Ci bliska. Ale gdyby opisana powyżej przeze mnie metoda była stosowana od dawna i była na porządku dziennym, to wyobrażenie sobie tej obecnie panującej, czyli załatwianie mnóstwa urzędowych spraw, wybór firmy pogrzebowej, zakup trumny, odprawienie mszy, ceremonia „zakopania” zwłok i wreszcie stypa wydawałaby się nam jeszcze bardziej idiotyczne. A gdyby Wam ktoś powiedział, że taka ceremonia ze wszystkimi obrzędami kosztowałaby Was 10 tysięcy złotych, to już napewno popukali byście się w głowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u