21 sierpnia 2013 | Futbol

W ostatniej rundzie eliminacyjnej do ligi mistrzów, Legia zagrała na wyjeździe z rumuńskim klubem Steaua Bukareszt. W tej fazie eliminacji zagrało 20 zespołów tworzących 10 par. Legia Warszawa według bukmacherów nie była stawiana za faworyta. Na Steauę stawiano kurs 1,60, a na Legię 5,50. Według bukmacherów, tylko Victoria Pilzno i Schalke 04 miały większa szanse na zwycięstwo niż piłkarze z Bukaresztu. Wyglądało to więc niepokojąco, ale zazwyczaj stawki u bukmacherów są zwykłą zmyłką dla graczy, którzy z chęcią postawią na pewniaka i wtopią kupon. Tak było i w tym przypadku.

Na szczęście przewidywania bukmacherów nie potwierdziły się w rzeczywistości. Pewniak nie wygrał, choć po pierwszej połowie nic nie wskazywało na to, że tak się stanie. Wynik dla Legii jest korzystny, biorąc pod uwagę fakt ile sytuacji stworzyli sobie piłkarze z Bukaresztu. W pierwszej połowie legioniści mogli przegrywać nawet 3:0 i nikt nie mógłby mieć pretensji. Na szczęście, teraz pozostał już tylko rewanż w Warszawie, a na nieszczęście za odpalane race i rasistowskie transparenty trybuna na stadionie Legii zwana „żyleta”, będzie zamknięta dla najgłośniejszych fanów stołecznego klubu. Czy bez głośnego dopingu, po słabej pierwszej połowie i lepszej drugiej w Bukareszcie i korzystnym wyniku, Legia wykorzysta to w rewanżu?

Z drugiej strony nie wiem, czy chciałbym widzieć polski klub w lidze mistrzów, który będzie dostawał regularne „baty” z przeciwnikami nie o półkę lepszą, tylko o co najmniej 5 poziomów lepszą. Gra Legii przeciwko rumunom była na tyle słaba i wymęczona, że awans przy wyniku 1:1 jest w rewanżu sprawą otwartą. Gra w lidze europejskiej to chyba na razie najlepsze co mogłoby spotkać Legię. Występowaliby tam ze znanymi europejskimi markami, z którymi można stworzyć dobre widowisko i walkę o korzystny rezultat. Legia musi dojrzeć i powoli budować drużynę, sprowadzać znanych i wartościowych dla klubu piłkarzy i dopiero wtedy walczyć o awans do ligi mistrzów. Robienie czegoś od „dupy strony” nie ma najmniejszego sensu.

Nie kryję jednak, że kibicowałem Legii z wielkim zapałem i wreszcie poczułem adrenalinę, emocje i cisnąłem butelką w podłogę. Brakowało mi tego od czasu, gdy nasi reprezentanci nie walczyli w eliminacjach do mistrzostw Europy w piłce nożnej, które z powodu tego, że odbywały się na naszej ojczystej ziemi, nie braliśmy w nich udziału. Minęło od tego momentu wiele czasu i teraz należy podziękować drużynie z Warszawy, że daje nam wiele emocji i być może awansuje do ligi mistrzów po raz drugi w swoim wykonaniu i po raz trzeci w wykonaniu polskich klubów…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u