Płatna autostrada A4
23 czerwca 2009
Tagi:

Wraz ze swoją dziewczyną, miałem ostatnio okazję wybrać się do Zakopanego na kilkudniowe wakacje. Wyjeżdżając w nocy mieliśmy całą drogę praktycznie dla siebie. Jechało się przyjemnie i szybko. W 6 godzin przejechaliśmy odcinek 540 kilometrów. Znając realia naszych dróg, to moim zdaniem naprawdę dobry wynik. Na najgorszym odcinku drogi, a mowa o autostradzie, jechało nam się najwolniej i najmniej komfortowo. Zapłata za ten remontowany odcinek 60kilometrowej trasy zapłaciliśmy 13 zł.

Jadąc na wakacje w nocy, przy małym natężeniu ruchu, jakoś nie szczególnie się tym przejąłem. Po dotarciu do wynajętego pokoju, tego samego dnia w programie „Uwaga”, emitowanym w TVN, obejrzeliśmy reportaż o autostradzie A4. Jeden z prawników, odmówił opłaty za przejazd zakorkowaną i ciągle remontowaną drogą. Jego zdaniem nie powinno płacić się za usługę, której nie ma. Chodzi o autostradę, którą nie można jechać 130 km/h. Troszkę się poirytowałem i jak to zwykle bywa, skomentowałem całą sytuację pod nosem.

Przyszedł czas powrotu. Jechaliśmy tą samą drogą co pierwotnie. Mimo tego, że był piątek w godzinach szczytu, w miarę szybko udało nam się przebyć trasę do Krakowa. Dopiero tutaj, przy wjeździe na autostradę, poruszaliśmy się ślimaczym tempem. Prawie 30 minut trwał dojazd do punktu poboru opłat. To niesamowite, że staliśmy w korku pół godziny i to na autostradzie. Po przedostaniu się na trasę szybko musieliśmy zwalniać i wlec się 40 km/h po remontowanych odcinkach drogi. Na szczęście dla nas, że nie jechaliśmy w drugą stronę. Klin stworzony przez samochody sięgał kilku kilometrów. Gdy zbliżaliśmy się do końca naszego odcinka, tzn do Katowic musieliśmy zapłacić po raz drugi 6,50 zł.

Cieszę się, że nasze drogi są remontowane. Dzięki temu w przyszłości poprawi się standard naszej jazdy. Tak przynajmniej powinno brzmieć to w praktyce. Co z tego, że po załataniu dziurawej jezdni, remontowany będzie kolejny odcinek i po jego naprawieniu maszyny wracają w poprzednie miejsce. Niech budują, niech remontują, nie mam nic do tego, ale dlaczego mam płacić za „pięciogwiazdkową” drogę, która przez remonty zaniża standard do „jednogwiazdkowej”? Podobno dlatego, że autostrada w trakcie remontu nadal jest autostradą, tak samo jak samochód w trakcie remontu nadal jest samochodem. Takie były tłumaczenia zarządcy drogi A4, który chyba nie do końca przemyślał swoją wypowiedź. Podczas budowy powinno się znieść opłatę, a co za tym idzie – zwiększyć ruchy z budową by jak najszybciej wrócić do pobierania daniny.

Moje marzenie, że będę mógł przejechać z jednego końca Polski w drugi, nie zmieniając biegu pozostaną tylko marzeniem. Byłem pewien, że płacąc tak wysokie podatki zawarte w jednym litrze paliwa, dostanę w zamian „bezpłatne” drogi. Dlaczego zawsze, gdy mam jakieś marzenia związane ze swoim ukochanym krajem, muszę się rozczarować?…

« Następny wpis
W sobotę 27 czerwca od godziny 19:00, na ulicach Warszawy pojawią się zombie. To nie jest żart, ale bardzo fajna akcja fanów tego gatunku
Poprzedni wpis »
W czasie gdy powstawała w Polsce trzecia platforma cyfrowa jej właściciel chciał wzbogacić pakiety o kanały niedostępne w innych platformach.
Komentarze:
    Asia

    Moim zdaniem jest to kpina żeby płacić za taki przejazd! rozumiem remonty remontami ale jeśli na AUTOSTRADZIE stoi się pół godziny w korku to chyba coś nie tak jest tutaj -i jeszcze pobieranie opłaty! skandal!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.