19 lipca 2013 | Futbol

Przyznam szczerze, że mimo niskiego poziomu naszej rodzimej piłkarskiej ligi, to jednak kibicuję tym nieudacznikom od lat, by awansowali do ligi mistrzów i ligi europejskiej. Legia Warszawa jako mistrz Polski zagrała pierwszy mecz w eliminacjach ligi mistrzów z walijskim The New Saints. Lech Poznań wyjechał na mecz do Finlandii, a dokładniej Honka Espoo. Śląsk Wrocław zagrał u siebie z Czarnogórskim Rudarem. Debiutantem w eliminacjach do pucharów jest Piast Gliwice, który zmierzył się a azerskim Karabach Agdam.

Jak to już bywa z mentalnością Polaków, niemal wszyscy zapewniamy, że tym razem to już awansować do grupowych rozgrywek pucharów europejskich musimy. Wydziwiamy, jakich to dostajemy przeciwników i licytujemy się, czy w dwumeczu polski klub wygra 5, czy 10 do zera. Realnie ujmując, wyniki pierwszych meczów naszych drużyn były dobre, nie wliczając porażki Piasta Gliwice w Azerbejdżanie 2:1. Śląsk Wrocław wygrał 4:0, Lech i Legia po 3:1 i to na wyjeździe. Awans tych drużyn do następnej rundy wydaje się być więc przesądzony.

W następnej rundzie Legia zmierzy się z ze zwycięzcą meczu Sligo Rovers – Molde. Jeśli wygra, zapewniony będzie mieć start w lidze europejskiej, jeśli nie awansuje w ostatniej rundzie. Lech Poznań trafi na zwycięzcę meczu Żalgiris – Pjunik. Piast Gliwice z Anorthosis lub Gefle, a najgorsze losowanie padło na Śląsk Wrocław, który zagra z belgijskim Club Brugge. Awans Śląska wydaje się więc iluzoryczny, Piasta Gliwice jeśli w ogóle przejdzie do następnej rundy, przeczuwam lanie z cypryjskim Anorthosis.

A na koniec jeszcze żart, trochę z polskiej ligi, trochę z kibiców. Lechia Gdańsk zagra w sobotę z FC Barceloną na stadionie PGE Arena w Gdańsku. Co jest w tym śmiesznego i absurdalnego? W poniedziałek gdańszczanie na tym samym stadionie zagrają mecz pierwszej kolejki Ekstraklasy. Absurdalne jest to, że ceny biletów na mecz z popularną „Barcą” kosztują od 90 do 1000 złotych i – z tego co zasłyszałem w informacjach sportowych, niewiele już ich zostało. Na mecze Lechii na 40tysięczny stadion przychodzi 8 tysięcy widzów, na Barcelonę 40 tysięcy. To czyste szaleństwo.

    Skończą się kwalifikacje i znowu będziemy się pocieszać myślami, że moze za rok się uda.

    A co do Barcelony to wiemy co wyszło, a raczej, że nie wyszło…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

stat4u