5.06.2009

Zegar klapkowy

Kilka lat temu obejrzałem film „Dzień Świstaka”. Bardzo ciekawa komedia, w której główny bohater (Bill Murray) reporter pogody, musiał jechać ze swoją ekipą do Punxsutawney, by zdać relację z odbywającego się tam dnia świstaka. Z powodu wielkiej śnieżycy, nie udało im się wyjechać tego samego dnia, więc musieli zostać w hotelu na kolejną noc. Następnego ranka okazało się, że znów jest dzień świstaka i akcja ta powtarzała się kilkanaście razy. Tak w skrócie przedstawiłem Wam akcję, żebyście wiedzieli o czym mówię i wcale nie chodzi mi o film…


Każdego poranka naszego bohatera budził tajemniczy radio-budzik, który zamiast wskazówek miał klapki (na zdjęciu obok). Przez długi czas marzyłem o tym, by stać się posiadaczem podobnego sprzętu. Poszukiwałem w „google” takiego zegarka. Nie mogłem nic znaleźć, ponieważ tak naprawdę nie wiedziałem jeszcze, że ten zegarek nazywa się po prostu „klapkowy”. Trafiłem na niego całkiem przypadkowo, wpisując hasło „zegarek dzień świstaka”. Wtedy to właśnie odkryła się przede mną tajemnica nazwy i wszelkich danych tego sprzętu.

Zegarki te zaczęto produkować w latach 70tych ubiegłego wieku. Za przeskakiwanie klapek odpowiedzialne są dwa silniczki, wprawiające w ruch minuty i godziny. Ponieważ zegarki te posiadają silniczki działające na częstotliwości 60 Hz, a w naszych gniazdkach jest 50 Hz. Z tego tytułu zegarek klapkowy podłączony do prądu, będzie się późnił około czterech godzin na dobę! Warto więc przed zakupem upewnić się, czy nie będziemy mieć z tego tytułu problemów z czasem. Jeśli zdecydowalibyście się zakupić owe cacko, polecam wam kupić model na baterie. Mamy wtedy pewność, że wszystko będzie działać bez zarzutu i spóźnień.

Obecnie na rynku znajduje się wiele modeli takiego zegarka. Ich cena waha się między 30 a 700 zł. W polskich sklepach internetowych nie mamy aż tak dużego wyboru jak w serwisach zagranicznych. Nie wiem czy spowodowane jest to małym popytem, czy jego ceną. Ja ten zegarek dostałem w prezencie na gwiazdkę, a zakupiony był w „Plazie” w Poznaniu w sklepie z pierdołami dla młodzieży „Flo”. Jego cena to 49 zł. Do działania wystarczą dwa standardowe „paluszki”.

Początki ze zrozumieniem działania tego zegarka były dla mnie dość trudne. Po ustawieniu godziny i włożeniu baterii, klapki zaczęły poruszać się dopiero po około 4 minutach. Ustawiając godzinę, musiałem dodać cztery minuty i wystartował zgodnie z czasem. Na samym początku patrzyłem w klapki bez opamiętania. Leżałem w łóżku do trzeciej w nocy i odliczałem czas. Wtedy właśnie zauważyłem, że klapki nie przeskakują zawsze równo co 60 sekund. Niektóre minuty przeskakują co 56 sekund, a inne 64 sekundy. Jednak w rezultacie mierząc czas przez godzinę, chodzi co do sekundy. Nie wiem, czy mój model jest wadliwy, czy te zegarki tak działają, ale czasami podczas sprzątania, gdy muszę go przestawić w inne miejsce i za mocni nim ruszę, zawiesza się. Często po takim ruszeniu, gdy klapki dojdą do minuty 49, zawiesi się na 15 minut i ruszy. Wtedy znów muszę walczyć, aby dobrze go ustawić. Nie jest to aż tak uciążliwe, ponieważ zdarza się to bardzo rzadko. Przez ostatnie 3 miesiące nic złego się nie działo, a jego dokładność jest wręcz imponująca.

Muszę wam powiedzieć, że ten gadżet to bardzo fajna sprawa. Każdy, kto do was przyjdzie zwróci na niego uwagę i będzie się nim zachwycał. Jestem z niego bardzo zadowolony, choćby z tego powodu, że jego egzotyka w naszym kraju sprawia, że jest wyjątkowy. Dzięki temu prezentowi, spełniły się moje marzenia o jego posiadaniu.

Aktualizacja 3.11.2010
– Wreszcie powstał sklep internetowy, zajmujący się sprzedażą zegarów klapkowych. Teraz mamy do wyboru zegary, których wcześniej nie można było kupić w naszym kraju. Są one wyjątkowo ładne i nie za drogie.
www.zegary-klapkowe.com

Szukasz zegarka:

– Ade Line Wrocław – importer zegarów klapkowych flo-store.com
– na „allegro” zobacz
– na ebay zobacz

4.06.2009

Eliminacje do ligi europejskiej

Od sezonu 2009/20010 puchar UEFA zostanie zastąpiony Ligą Europejską. Zmiana nie tyczy się tylko nazwy, ale także formułą samych rozgrywek jak i eliminacji. Teraz kluby ze środkowo-wschodniej części Europy będą miały łatwiejszą drogę przez eliminacje do pucharu. Idealnym tego przykładem są polskie zespoły, które nie dość, że trafią w na teoretycznie łatwiejsze zespoły, to jeszcze zagrają od drugiej i trzeciej rundy.

Dzięki temu, że Lech Poznań w sezonie 2008/2009 dotarł aż do 1/16 tych rozgrywek pucharu UEFA, przystąpi do eliminacji Ligi Europejskiej z najwyższym współczynnikiem spośród polskich drużyn – 12.583. Dzięki temu poznaniacy w drodze do fazy grupowej będą musieli przejść zaledwie dwie rundy, a nie tak jak to miało miejsce w sezonie 08/09 aż trzy. W przedostatniej fazie lechici będą zespołem rozstawionym i na pewno nie zmierzą się w niej z takim klubami jak AS Roma, Fenerbahce, Hamburger SV, PSV, Fulham czy Athletic Bilbao. Potencjalnymi rywalami zawodników z Bułgarskiej będą za to drużyny między innymi z Grecji, Serbii, Belgii, Szkocji, Szwecji, Finlandii, Austrii, Norwegii czy nawet z Węgier, Albanii i Macedonii. Gorzej wygląda sytuacja Polonii Warszawa, która zacznie od I rundy i Legii Warszawa, która zacznie od rundy II.

W zreformowanych rozgrywkach ma być wyodrębniony główny sponsor, który będzie nieustannie identyfikowany z Ligą Europejską. Podobnie sytuacja wygląda w prawach transmisyjnych – teraz one będą bardziej czytelne i scentralizowane, jak w Lidze Mistrzów (prawa do pokazywania pierwszego sezonu zdobył Polsat). W końcu, na wzór elitarnych rozgrywek, w LE będzie się grało na wszystkich stadionach tą samą, oficjalną dla danego sezonu piłką.

W eliminacjach wystąpi ponad 170 drużyn, bo po zlikwidowaniu Pucharu Intertoto, do rozgrywek dopuszczono aż po trzy zespoły z krajów tak słabych piłkarsko jak Azerbejdżan, Kazachstan czy Armenia. Tyle zespołów będzie miała też Polska. Dlatego kwalifikacje systemem pucharowym do fazy grupowej będą trwać aż cztery rundy. W czwartej rundzie eliminacji (20 i 27 sierpnia) walka toczyć się będzie już o zakwalifikowanie się do fazy grupowej. Drużyny zostaną podzielone na 12 grup. W każdej zagrają po cztery zespoły. Obowiązywać będzie system mecz i rewanż. Do tej pory w grupie było pięć drużyn, które rywalizowały ze sobą tylko w jednym meczu. Oznacza to sześć spotkań zamiast czterech. Dalej będzie już bez zmian. 32 kluby będą rywalizować w systemie pucharowym.

Warto jeszcze dodać, że mecze UEFA Europa League rozgrywane będą w czwartki bądź w środy i czwartki (w tygodniach bez Ligi Mistrzów). Rozpoczynać się będą o godzinie 19 lub 21.05, w zależności od strefy klimatycznej.

Choć w to szczerze nie wierzę to jednak mam nadzieję, że nie choć jeden klub z polski będzie reprezentował nas w LE. W Polonię Warszawa w ogóle nie wierze. Klub zarządzany przez szaleńca, poziom sportowy i piłkarski to futbolowe dno. Piłkarze potykają się o własne nogi i nie zdziwię się, jak odpadną już w pierwszej rundzie z drużyną z Kazachstanu czy Macedonii. Co do Legii, wygląda to już troszkę lepiej. Zdobycie wicemistrzostwa to duże osiągnięcie, ale mecze rozgrywane przez ten klub to dla mnie bardzo ciężkie widowisko, nudne i usypiające. W Lecha Poznań miałem największą wiarę, lecz w chwili gdy dowiedziałem się, że Smuda nie będzie już szkoleniowcem, a jego miejsce zajmie Zieliński, utopiłem swoje nadzieję. W dodatku ciągłe spekulacje kto zostanie, a kto odejdzie z zespołu stało się już nudne. Wokół piłkarzy Lecha jest wielkie boom, a w rzeczywistości większość z nich nie jest warta nawet 20% tego, czego oczekuje klub. Zdobycie trzeciego miejsca w tak „prestiżowych” rozgrywkach jak Ekstraklasa, naprawdę nie przynosi chwały piłkarzom…

28.05.2009

Pirackie Radio

Odkąd obejrzałem film „Więcej Czadu” z Christianem Slaterem w roli głównej, wpadłem w niegroźną paranoję na punkcie pirackiego radia. Od tego czasu śmiało minęło 15 lat, ale ta paranoja nie znika. Pamiętam jak z kolegami chcieliśmy stworzyć taką rozgłośnię, ale wtedy (lata 97,98) nie mieliśmy dostępu do internetu i zakup takiego sprzętu był praktycznie niemożliwy. Obdzwoniliśmy wszystkie punkty naprawy RTV i staraliśmy się namówić ich pracowników, aby zechcieli skonstruować nam takie cudo. Niestety nie udało się. Kilka lat później, w 2001 roku po mojej przeprowadzce na wieś i po poznaniu kilku ludzi trafiłem na szaleńca z podobną paranoją do mojej. Za pomocą internetu udało nam się zakupić naprawdę dobry nadajnik z anteną.

Buntując się przeciwko komercyjnym radiom, nadawaliśmy muzykę rockową, którą do dziś uwielbiamy. Mieliśmy nawet małą stronę internetową, która miała pomagać nam w promowaniu radia. Nadajnik odpalaliśmy głównie wieczorami, bez konkretnej godziny rozpoczęcia. Po kilku miesiącach jakiś redaktor gazety ogólnopolskiej wysłał do nas e-maila z prośbą o spotkanie i opowiedzeniu mu całej historii naszej misji – po co, dlaczego, za ile. Pamiętam to bardzo dobrze, ponieważ tak oboje napaliliśmy się na to, że będziemy popularni, że o niczym innym nie mówiliśmy. Wtedy po szczegółowym opisie tego, jak miałoby wyglądać nasze spotkanie dowiedzieliśmy się, że ów redaktor chciałby do nas przyjechać i zobaczyć jak na żywo nadajemy i jak to wszystko wygląda. Po wielkiej euforii czas na wielkie boom. Nie zgodziliśmy się na to i cała kariera minęła. Po kilku miesiącach ukazał się artykuł o piratach z Krakowa i Słupska.

Po jakimś roku od pierwszej emisji, nie wiedząc czy ktoś nas słucha, czy ktokolwiek w ogóle o nas wie postanowiliśmy, że nie będziemy więcej wyrzucać swoich żali do eteru. Zastanawialiśmy się jak to jest, że nawet policja się nami nie interesuję – normalnie państwo bezprawia ;). Tak szybko jak zaczęliśmy, tak szybko zakończyliśmy naszą działalność. Problem polegał głownie na tym, że mieszkamy w małej wiosce, a do najbliższego miasteczka dzieliła nas odległość 10 km. Mimo, że słychać nas tam było, słyszalne były szumy i szelesty. Po odłączeniu nadajnika szybko pojawił się on na aukcji allegro. Tak zakończyła się moja przygoda z pirackim radiem.

Od samego początku swojego zainteresowania pirackim radiem przeglądam internet w poszukiwaniu innych stacji radiowych. Widoczny jest w Polsce wielki spadek zainteresowaniem tego typu medium. Przynajmniej strony internetowe, praktycznie wszystkich stacji zniknęły bez śladu. Jedynie w google pojawiają się dwa znane mi już od dawna serwisy – http://www.bzdetka.qs.pl oraz http://www.mmfm.republika.pl.

Mimo, że dziś już jestem starym zgredem, to jednak bardzo żałuję, że sprzedałem swój nadajnik. Nie wiem jak to się stało, że postanowiłem go oddać w obce ręce. Dziś z wielką chęcią wróciłbym do tego. W dzisiejszych czasach promowanie czegokolwiek w tak małym środowisku jest bardzo proste. Wystarczy zainteresować sobą lokalne media, mam tu na myśli internet, a reszta w przekazie z ust do ust trafi wszędzie…

25.05.2009

Japońskie show „Hole in The Wall”

„Hole in the Wall” to program, w którym uczestnicy muszą tak wygiąć ciało, aby w najróżniejszych pozycjach zmieścić się w otworze styropianowej ścianki. W każdej grze biorą udział dwie trzyosobowe drużyny. Ich członkowie muszą przyjmować takie pozycje by zmieścić się w otworze w styropianowej ścianie. Nadjeżdża ona z odległości ok. 15 m zbliżając się do uczestnika, który stoi na krawędz basenu. Zawodnik, któremu nie uda się przeskoczyć przez ścianę, wpada do wodnego zbiornika. Każda udana próba jest punktowana.


Oglądałem ten program z wielkim zaciekawieniem i muszę powiedzieć, że niektóre sytuacje rozbawiają mnie do łez. Sami prowadzący potrafią rozbawić swoimi minami i śmiesznymi tekstami, są to przedstawiciele kabaretowej Formacji Chatelet. Każda z drużyn musi uporać się z przedziwnymi pozycjami, które pojawiają się na ścianie. Jeśli nie uda się przejść przez otwór, zawodnik wpada do wody. Po ścianie nadchodzi czas na powtórkę i wesoły komentarz prowadzących…

Gdy w styczniu pojawiały się informacje, że tego typu program będzie stworzony przez firmę Fremantle dla TV4, to myślałem, że będzie to kolejny niewypał. Program jednak ma oglądalność dwukrotnie większą niż średnia stacji, a ja z wielkim zaciekawieniem oglądam „wygibasy” uczestników. Po ostatnim odcinku omal nie udusiłem się ze śmiechu. Naprawdę świetna zabawa.

Skoro japońskie show dotarło do nas i bawi telewidzów, to fajnie by było gdyby któraś ze stacji komercyjnych chciała wyprodukować program „Takeshi’s Castle”, a najlepiej gdyby wyemitowano oryginalną wersję programu. Jakieś dziesięć lat temu program nadawała niemiecka stacja sportowa DSF. Tutaj zawodnicy musieli przejść kolejno kilka etapów z przeszkodami, by dostać się do finału i w końcu uratować księżniczkę z zamku. Bardzo rzadko udawała się ta próba, ale konkurencje były fantastyczne.

20.05.2009

Splitter – Cyfra+ na kilku odbiornikach

Czemu ma służyć splitter? Wyjaśnię to na przykładzie. Jeśli posiadasz kartę C+ oraz masz w posiadaniu kilka dekoderów cyfrowych rozmieszczonych w różnych pomieszczeniach domu, i chciałbyś aby inni domownicy w tym samym czasie, mogli oglądać niezależnie swoje ulubione kanały z pakietu cyfrowego, to jest to świetne rozwiązanie.

Ostatnio zastanawiałem się, którą platformę cyfrową wybrać, Cyfrę+, Cyfrowy Polsat czy N. Po przeanalizowaniu cen, zdecydowałem, że będzie to Cyfrowy Polsat. Długo jednak nie byłem w stu procentach pewny. Moją decyzję o zakupie tej platformy odmieniło urządzenie o nazwie splitter. Jest to urządzenie, które przenosi sygnał z karty kodowej na kilka odbiorników. Działa ono tylko z kartami Cyfry+ i dlatego zdecydowałem się na tą platformę. Nie będzie już więcej kłótni o to, kto, co i kiedy ma oglądać. Wybór dokonany, teraz czas wybrać odpowiedni splitter.

W tej chwili na rynku znajdują się 3 rodzaje splitterów:
– Card – przewodowe, o zasięgu do 150 m
– Smart Wi – bezprzewodowe, o zasięgu 15-20 m
– RF Link – bezprzewodowe, o zasięgu 50-100 m i 600-2000 m

Zacznijmy jednak od początku. Załóżmy, że posiadamy już zestaw Cyfry+, teraz musimy zdecydować, na jaką odległość ma działać i na ile odbiorników? To pozwoli nam wybrać odpowiedni splitter tak, aby nie przepłacić.

W zestawie cyfry+ znajduje się czasza wraz z konwerterem oraz tuner do odbioru programów. Pamiętać należy również o tym, że pod każdy telewizor należy zakupić kolejny tuner. Oczywiście tuner ten, musi być podłączony do zestawu satelitarnego, ale żeby nie kupować kolejnej czaszy, polecam uzbroić się w odpowiedni “rozdzielacz sygnału” do konwertera, który zakupimy w sklepie rtv, lub zakupić konwerter na kilka wyjść (mogą być 2 – jeśli podłączamy 2 tunery itd). To już zależy od Was, jednak warto podkreślić, że nie trzeba montować kolejnych anten, co w szczególności przeszkadzało by, jeśli mieszkamy w bloku.


SPLITTER PRZEWODOWY


Jeśli decydujemy się na splitter przewodowy, musimy zwrócić uwagę na to, czy mamy możliwość pociągnięcia kabla przez pokoje, korytarze czy choćby drogą okrężną – przez dach. Jeśli jest taka możliwość, to będziemy mieć najmniejszy koszt. Do splittera przewodowego, możemy podłączyć – w zależności od rodzaju, od czterech do ośmiu odbiorników. Zwróćmy jednak uwagę, lub zapytajmy sprzedawcę, na ilu odbiornikach na raz działa stabilnie. Okazuje się bowiem, że urządzenie przy możliwości podłączenia siedmiu tunerów, działa stabilnie tylko z czterema. Jeśli działały by wszystkie siedem tunerów, obraz będzie się zawieszał itd. Zaletą przewodowego urządzenia jest to, że przy specjalnym kablu czterożyłowym, możemy podłączyć tuner oddalony maksymalnie o 150 m, a nawet przy specjalnych dodatkowych zasilaczach, do 1000 m! Pamiętajcie, że opisuję tu ogólnie wszystkie modele przewodowe i niektóre z nich nie mają takich możliwości. Należy również dodać, że standardowo każde urządzenie zawiera w zestawie dwie karty, na dwa tunery, każdą kolejną trzeba dokupić, a ich koszt uzależniony jest od posiadanego tunera. Podsumowując ten model, polecam go tym, którym nie przeszkadza pociągnięcie przewodu i tym, którzy chcą to zrobić najmniejszym kosztem.

SPLITTER BEZPRZEWODOWY SMART WI

Splitter bezprzewodowy o zasięgu od 15-20 m. Tutaj już nie musimy się martwić okablowaniem. Koszt tego urządzenia jest ponad 100% większy niż poprzednio opisanego splittera. Jednak zaleta jest to, że nie musimy się martwić o kabel, który z różnych przyczyn może się zerwać lub przeszkadzać nam w dotarciu do celu. Jeśli mieszkamy w bloku, mamy tutaj możliwość podłączenia się z sąsiadami i płaceniu abonamentu na pół. Te splittery sprzedawane są standardowo z dwiema lub trzema kartami, jednak możemy dokupić karty i podłączyć maksymalnie 7 tunerów.
SPLITTER BEZPRZEWODOWY RF LINK


Jest to najdroższy splitter, który ma największe możliwości. W tej chwili wyróżnia się dwa rodzaje:
– RF Link 100 – o zasięgu 50 m – w terenie gęsto zabudowanym; do 100 m – w terenie słabo zabudowanym. Warto zwrócić uwagę na to, że te opisy wprowadzają w błąd. Wydawać by się mogło, że zasięg nawet do 100m, daje nam możliwość podłączenia się z sąsiadami w innym budynku. Jest jednak inaczej, splitter ten pracuje tylko w zasięgu jednego domu.
– RF Link 600 – o zasięgu minimum 600 m, z możliwością podłączenia go nawet na odległość 2000 m.
Kupując tego typu splitter, musimy liczyć się z dużymi kosztami. Nie chcę tutaj podawać cen tych urządzeń, ponieważ ze zbiegiem czasu będą one tanieć. Same splittery nie są aż tak drogie, jednak kolejna karta do niego to już koszt około 150-250 zł – w zależności od rodzaju karty. Często przypisuje się tym splitterom możliwość podłączenia 10 tunerów na raz, jednak okazuje się, że działa on stabilnie z pięcioma – sześcioma tunerami.

Podsumowując. Pamiętajcie, aby dobrze to zaplanować. Warto wiedzieć, czy podłączacie cyfrę tylko dla siebie czy z sąsiadami? Ile chcecie tunerów podłączyć? Zwróćcie uwagę jakie macie modele tunerów – nie wszystkie współpracują ze splitterami lub kartami. Czy macie możliwość podłączenia kablowego i czy koszty są tego warte. Jest wiele pytań, na które musicie znaleźć odpowiedzi.

Przybliżyłem Wam tu ogólnie, jakie są typy splitterów. Nie sugerujcie się nimi do końca. Przejrzyjcie sobie dokładnie oferty np na Allegro. Jeśli już dowiecie się o co w tym chodzi, zaplanujcie sobie to, co chcecie osiągnąć i skontaktujcie się ze sprzedawcą, aby nie było później niepotrzebnego zdziwienia, że splitter nie działa tak jak w opisie.

PRZEJRZYJ STRONY:
splittery na Allegro
tunery do Cyfry+ na Allegro
spis tunerów dla Cyfry+
oficjalny dystrybutor bezprzewodowego splittera Smart WI

13.05.2009

Euro 2012 bez Krakowa i Chorzowa

W Krakowie i Chorzowie po ogłoszeniu przez Platiniego werdyktu, które z polskich miast będą organizować Euro 2012 doszło do wielkiego płaczu. Oba miasta zostały już definitywnie wyrzucone z kręgu zainteresowania UEFA. Teraz zrzuca się winy na polityków i PZPN. Wielkie szczęście, że żadna z polskich władz osobiście nie wybierała ostatecznie gospodarzy Euro 2012. To dopiero byłaby nagonka i walka, a odwołania od decyzji zakończyłyby się za 20 lat – sądy by nie poradziły sobie z ilością pozwów.

Co ważniejsze, od samego początku mówiło się o czterech miastach głównych i dwóch rezerwowych, a ludzie łudzili się że będzie inaczej. Osobiście dziwię się, że nie ma Krakowa w czwórce finalistów, bo to przecież wizytówka Polski. Pomijając ten fakt, niezadowoleni są również inne osobistości, które krytykują decyzję UEFA i szukają winnych. Na przykład Grzegorz Lato jest niezadowolony, że nie wybrano Chorzowa, bo jak podkreślał – grało mu się tam bardzo dobrze 30 lat temu. Albo niezadowolenie Piechniczka, że Kraków został odrzucony, bo według niego nie powinno pominąć się miasta gdzie Polska piłka stawiało pierwsze kroki. Panowie, jeden i drugi, mamy to gdzieś że wam się to nie podoba. Gdyby nie wybrano Poznania czy Gdańska, to wtedy zrozumiałbym rozpacz, ponieważ w tych miastach już mieli podpisane kontrakty na organizację EURO. Trzeba było wcześniej walczyć o swoje miasta i złożyć kandydatury. W Krakowie śmiano się z możliwości zorganizowania takiej imprezy, a gdy stało się to faktem, było już za późno.

Zaraz po ogłoszeniu przez Platiniego werdyktu zdziwiony byłem, że tak szybko i zdecydowanie wybrano cztery polskie miasta. Po stronie ukraińskiej jest już dużo gorzej, bo na obecną chwilę typowany jest tylko Kijów. Szkoda, że UEFA nie wybrała pięciu polskich miast, ale z drugiej strony byłoby to nie fair w stosunku do Ukrainy, dzięki której mamy w ogóle możliwość ekscytowania się i szczycenia tak wielką imprezą.

Jakby tego nie nazwać, jestem zadowolony z wyboru władz piłkarskich. Nowe stadiony w Gdańsku, Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu będą naprawdę piękne. Ten w Krakowie czy Chorzowie nie są już tak ciekawymi projektami, ale na pocieszenie można powiedzieć, że też powstaną.

10.05.2009

Uważajcie na płatne typy

Chciałbym Was przestrzec przed wielką kasą. Każdy z nas, gdy zda sobie sprawę, że na bukmacherce może się dorobić, sięga po różne systemy i pomoce. Kiedyś skusiłem się na płatne typy www.wygrane1x2.pl. Wynik z tego taki, że wydałem 100 zł za miesięczne podpowiedzi, a skuteczność była prawie zerowa. Na 50 kuponów jakie w tym czasie otrzymałem, tylko 4 były dobrze wytypowane. Wszystkie z nich miały bardzo niskie kursy – od 1,10 do 1,40. Przez miesiąc straciłem 100 zł za ich typy, plus to co utopiłem w kuponach.

Ich system polega na podaniu trzech do pięciu typów o bardzo niskim kursie, który w rezultacie daje kurs między 2 a 3 zł. Proszę również zwrócić uwagę na daty wygranych kuponów, które podawane są na ich stronie. Zazwyczaj są to zwycięskie kupony i dla większej wiarygodności kilka nietrafionych. W kwietniu trafili 4 zakłady, które świetnie prezentują się na stronie, a w między czasie było 40 kuponów, którymi można było podetrzeć dupę.

W tym serwisie zakupiłem typy osobiście i powiem szczerze, że nie było warto. Słyszałem również o innych, na pierwszy rzut oka wiarygodnych serwisach zajmujących się typowaniem. Komentarze są zazwyczaj negatywne i nie godne polecenia. Dlatego przestrzegam, na zakładach można zarobić i stracić, Ci którzy zajmują się płatnymi typami doskonale o tym wiedzą, dlatego zarabiają w pewny sposób. Gdyby tak skutecznie przewidywali i mieli taką skuteczność jak o tym piszą, nigdy w życiu nie podzieliliby się tak cennymi typami…

6.05.2009

TVP Sport Jest Już dostępny na Cyfrze+

Ostatnio wiele medialnych doniesień dotyczyło dołączenia do platformy Cyfry+ kanału sportowego z pod szyldu TVP. Od ponad roku takie informacje „biegały” po internecie, a strona TVP zaprzeczała tym doniesieniom. Jednak było coś na rzeczy. Dziś 6tego maja 2009 roku stało się to faktem. Kanał dostępny jest dla abonentów pakietów: Komfortowego+, Prestiżowego+ i Prestiżowego HD+.

TVP Sport to przede wszystkim transmisje ze światowych i krajowych wydarzeń sportowych. Kluczowymi dyscyplinami kanału są: piłka nożna, lekkoatletyka, żużel, koszykówka, hokej na lodzie, piłka ręczna, pływanie oraz pełna gama sportów zimowych. Na antenie TVP Sport obecne są również sporty motorowe, tenis ziemny, sporty walki, golf i zawody hippiczne.

Bardzo mnie cieszy fakt obecności TVP Sport na platformie Cyfry+. Jedyna moja uwaga to cena, jaką trzeba zapłacić za pakiet, w którym znajduje się ta stacja. Minimalny koszt, czyli pakiet Komfortowy+, to wydatek 60 zł miesięcznie. Jak na kanał publiczny to wysoka cena. Mimo tego, z pewnością wielu abonentów skorzysta z możliwości odbioru nowego kanału sportowego, tak jak ja.