10 kwietnia 2011 | Media

Ci, którzy znali stację Polonia 1 za czasów jej świetności wiedzą, jak bardzo się ona teraz stoczyła. Reklamy pod szyldem Top Shop (telesklep) emitowane są 12 godzin dziennie w dni powszednie i trochę mniej w weekendy. W kwietniowe piątki stacja postawiła na filmy z gatunku horroru, które emitowane będą o godzinie 22:00.

O wiele rzeczy można by podejrzewać Polonię 1 – o zwiększenie ilości reklam, nowe pasmo telenowel… Ale od razu, że tematyczne piątki i to z gatunku horroru…

2 kwietnia 2011 | Blog

W ostatnim czasie w sejmie wybuchła burza uczuć polityków wszystkich frakcji, na temat narkotyków. Pojawiła się bowiem ustawa, która da możliwość posiadania niewielkiej ilości marihuany na użytek własny, za co prokurator może odstąpić od procesu, ale nie musi. W tym przypadku musi stwierdzić, czy posiadacz miał „działkę” na własny użytek, czy na handel.

Z jednej strony ustawa wstrzyma proces pakowania do więzienia ludzi uzależnionych od narkotyku. Gdyby tak każdego posiadacza butelki alkoholu zamykano w wiezieniu, nie wyszłoby z tego nic dobrego. To handlarz nielegalnie przetworzonym alkoholem powinien siedzieć za grzechy. Podobnie jest w przypadku narkotyków i nie ważne do jakiej grupy się je zalicza – miękkie, średnie czy twarde.

W polityce bywa jednak tak, że legalność zależna jest od zysków. Alkohol zmienia świadomość i jest legalny. Papierosy niszczą zdrowie i również są legalne. Pamiętajmy, że za obie w/w używki płacimy akcyzę sięgającą 90% jej wartości. Niektórzy twierdzą, że gdyby nie palacze i wielbiciele alkoholu, Polski nie byłoby stać na emerytury dla Polaków. Obawiam się, że proces legalnego posiadania nielegalnego narkotyku jest pierwszym krokiem do całkowitego zalegalizowania tego procesu. To oczywiście dałoby wielkie zyski i po części zniszczyło nielegalnie zarabiających na handlu narkotykami. Z jednej strony po co pakować pieniądze mafii, jak można te same pieniądze wpłacić do budżetu państwa?

Dziś jednak wygląda to wszystko tak, że produkować marihuany nie wolno, sprzedawać nie wolno, ale można ją posiadać. To jest jakiś absurd. Teraz wystarczy jeszcze poczekać na czasy, w których nie wolno będzie produkować broni, handlować nią, ale będzie wolno ją posiadać i z niej zabijać. Dokładając do tego całe masy ćpunów będziemy mieć w Polsce drugą Amerykę. Oczywiście to daleka wizja, ale tą drogą chyba do tego dążymy.

Na koniec swojej nieco przesadzonej wypowiedzi chciałbym wziąć pod uwagę opinię lekarzy. Niektórzy twierdzą, że marihuanę można używać do celów leczniczych. Dobra, a czym jest amfetamina? Dla większości narkotykiem, a w medycynie pomaga ciężko chorym uśmierzyć ból. Moja nieuleczalnie chora mama dostawała morfinę na receptę i jakoś nie trzeba było wprowadzać legalności dla wymienionego specyfiku.

Powiedzmy sobie szczerze, w rządzie z pewnością pojawiła się grupa lobbująca za tym, by wprowadzić legalne posiadanie marihuany. Skoro będzie można legalnie posiadać ten specyfik, to z pewnością przybędzie też większa grupa fanów używki, a sprzedaż będzie kwitnąć. Choć nie mam jeszcze dzieci i nie wiadomo czy ten stan się zmieni, to jednak obawiam się jednego. Dziecko, które pokazać będzie mogło narkotyk rodzicom, policjantom i nic nie będzie można z tym zrobić, bo ma go na własny użytek. Wciągać się więc będzie w rządową ustawę, a później pójdzie w cięższe narkotyki. I okaże się, że z tych dobrych stron jakie miało przynieść wprowadzenie legalnego posiadania niewielkiej ilości marihuany, wprowadzimy do obrotu i świadomości Polaków zezwolenie na kolejną truciznę.

22 marca 2011 | Media

W ostatnim czasie doczepiłem się do Canal+ jak rzep psiego ogona. Dziś po raz kolejny zamierzam kontynuować temat. bo w jednej kwestii w telewizji Canal+ dzieje się gorzej, a w drugiej od lat nie zmienia na lepsze.

Pierwszy problem, który moim zdaniem jest mniej istotny, to nowy logotyp tej stacji. Teraz zamiast napisu +film, czy +sport pojawił się jeszcze przedrostek Canal+. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że logo canal+sport zajmuje niemal połowę ekranu i łączy się już prawie z położonym po drugiej stronie wynikiem meczu. Nie wygląda to ładnie i po ponad trzech tygodniach od wprowadzenia tego stanu rzeczy, nie mogę się do niego przyzwyczaić. Oczywiście „plusem” dla tego logo jest tylko i wyłącznie to, że jest bardzo przeźroczyste. Gdy mamy na ekranie jasny obraz logo nie widać, a przy ciemnym jest tylko cień napisu.

Wraz z początkiem miesiąca loga kanałów sportowych i filmowych z rodziny CANAL+ będą pojawiały się na antenie w pełnej wersji. Rozszerzenie nazwy służy lepszej identyfikacji wizualnej marki premium, jaką jest CANAL+. Dla wzmocnienia przekazu obok transparentnych logotypów utrzymany zostanie dodatkowy znak graficzny: PREMIERA lub NA ŻYWO, który będzie informował o charakterze nadawanego programu.

źródło: canalplus.pl

Drugi problem, który denerwuje mnie już od lat to telegazeta, a dokładniej dział z programem. Tu problem również kłania się jeśli chodzi o stację Canal+Sport. Wyobraźcie sobie, że nadchodzi sobota, czyli będzie kilka ciekawych meczów piłkarskich, rugby czy choćby koszykówka. Włączamy telegazetę na program kanału o tematyce sportowej i co? I mamy program w postaci. 13:45 Liga angielska, 15:55 liga polska, 18:00 liga francuska. Nie dość, że nie możemy dowiedzieć się kto z kim gra, to jeszcze nie wiadomo, czy mecz jest na żywo czy z odtworzenia.

Ostatnia już trzecia kwestia, to nowa wersja strony internetowej. Graficznie wydaje się lepsza od poprzedniej, przynajmniej na stronie głównej wszystko jest bardziej poukładane. W środku strony już wygląda to nieco gorzej. Na przykład w dziale „news” wiadomości podzielone są tematycznie, a co dziwne, nie ma w nich więcej niż trzy ostatnie wpisy. Wiadomość z 1 marca o nowym logotypie stacji już nie ma.

Wcześniej wciskając w menu na górze strony „film” lub „sport” przenosiło nas do informacji o programach nadawanych w tych stacjach. Teraz rozsuwa się menu, w którym musimy wybrać interesujący nas dział. W przypadku sportu np. podzielone są na poszczególne ligi piłkarskie, ofertę programową itd. Dużym problemem może być również lista linków w stopce strony. Po kliknięciu na niektóre linki przenosi nas do stron nieistniejących.

Stacje z pod szyldu Canal+ są według nie jednymi z najlepszych kanałów na naszym rynku. Jednak telegazeta od zawsze, a ostatnio strona internetowa nawalają. Mimo wyjaśnienia powodów zmian logotypów, wydają się one być odpychające.

P.S.
Aha. Jeśli komuś nie podoba się nowa wersja strony, może oglądać ja w starej wersji pod adresem http://2010.canalplus.pl

19 marca 2011 | Polityka

O kryzysie słyszałem już na każdym kroku, a dla mnie była to tylko bajka nieudolnego rządu dla załatania dziury budżetowej. Dziś jednak widzę, że prawdziwy kryzys, który wywróci mój portfel do góry nogami dopiero przyjdzie, a ten prawdziwy, który dotknie rząd jest – według mnie tuż tuż.

Moje prognozy, choć nie mam nic wspólnego ze światem biznesu, wydają się być całkiem sensowne. Wchodząc do sklepu i kupując produkty pierwszej potrzeby zauważam, że nie mam już z czego wyciągać pieniędzy. Płatki Frutina 350 g kosztują 9,99, cukier sięga 6 złotych, a kilogram szynki od 18 – 35 zł. Warto wspomnieć, że szynka która teraz kosztuje 18 złotych, wcześniej kosztowała 9 zł i nie dało się jej jeść, bo więcej w niej było słoniny niż dobrego mięsa. Ceny skupu żywego mięsa od rolnika są na poziomie z – uwaga!!! – 1999 roku. Cukrownie masowo likwidowane są w naszym kraju, a cukier importuje się z Niemiec czy Francji. Gdy przychodzi kryzys na rynku cukru, owe państwa zaopatrują swój rynek, a my – a my nie mamy cukrowni.

Ceny paliw idą w górę, bo… Bo w Libii się biją. Bo w Japonii było tsunami. Bo ważny człowiek w parlamencie ogłosił, że w Japonii istnieje możliwość wybuchu reaktora elektrowni atomowej. Więc jest powód żeby nas dobić. W przypadku paliw warto dodać, że baryłka ropy kosztuje 110 dolarów, a cena na stacji CPN to koszt 5 zł za litr. Gdy rekordowa cena za baryłkę kilka lat temu wynosiła 140 $, cena ropy na stacji wynosiła nieco ponad 4 zł. Mimo, że ceny surowca są dziś mniejsze niż w czasach wielkiego kryzysu, to cena gotowego produktu jest o 1/4 wyższa niż wcześniej. Oczywiście w między czasie cena surowca w przypadku ropy jak i mięsa poleciała na łeb na szyję, a gotowe produkty nie taniały.

Wielu biznesmenów twierdzi, że podwyżka VAT-u oraz inflacja windują ceny do góry bez zahamowań. A ja mówię, że nie dość, że podatek wzrósł o 1%, to mięso drożeje o 100%, podobnie z pieczywem i kto wie ile zapłacę w niedalekiej przyszłości za ropę. Nikt nie liczy się z tym, że zwykły śmiertelnik ponosi koszty manipulacji cenowych i rosnącej inflacji. Średnia krajowa pensja wzrasta z 3,400 zł do 3,800 zł, a ja nie znam człowieka, który dotknąłby średniej pensji krajowej przed kilku lat.

I tak o to w ten sposób dojedziemy do momentu, w którym „zwykły zjadacz chleba” nie będzie w stanie się wyżywić. Nie kupi jedzenia, nie zapłaci na czas za czynsz, w między czasie zrezygnuje z samochodu i zamiast nakręcać gospodarkę, zakręci sobie pętlę na szyi. A co będzie miał z tego rząd? Prawdziwy kryzys za który zapłaci zwykły Kowalski tzn., Ty i ja.

Szkoda, że za nieudolne rządzenie nikt nie ponosi odpowiedzialności. Politycy zarabiający duże pieniądze, mający wtyki i układy, prowadzący firmy zarabiają miliony i fundują sobie ułatwiające uchwały. Jeśli 460 osłów nie potrafi dopiąć budżetu państwa w taki sposób, aby każdy polak czuł się bezpiecznie, to powinien iść za to do pierdla, a nie tracić tylko posadkę. W moim gospodarstwie domowym jeśli przyjdzie kryzys, nikt mi za to nie zapłaci i nie poklepie po plecach…

4 marca 2011 | Blog

Podobno mężczyznę poznaje się po tym jak kończy, a nie jak zaczyna. W przypadku Adama Małysza wygląda to wszystko tak jak powinno. W mistrzostwach świata w skokach narciarskich zdobył brązowy medal, a i w pucharze świata ma szansę stanąć na podium. Ale to nie koniec. Czterokrotnie zdobył tytuł Mistrza Świata, czterokrotnie Puchar Świata, trzykrotnie wicemistrzostwo olimpijskie, triumfator 39 zawodów Pucharu Świata, triumfator Turnieju Czterech Skoczni oraz wielu innych indywidualnych osiągnięć. Jako jedyny zdobył kryształową kulę trzy razy pod rząd.

Jest to zdecydowanie zasłużony polak, który zdobywając najlepsze wyniki sławił nie tylko siebie, ale i całą Polskę. Szkoda, że chce zrezygnować ze skoków, bo już dziś wiem że ta dyscyplina wiele straci, przede wszystkim kibiców. Jest nadzieja, że Kamil Stoch stanie się jego następca i przedłuży sławę skoków narciarskich w Polsce – oby tak było. Małysz jest również idolem wielu czynnych dziś młodych skoczków, którzy rywalizują z nim w Pucharze Świata. To niesamowite, kończąc swoją karierę nie można znaleźć na niego ani jednego argumentu, który przemawiałby na jego niekorzyść. Wspaniały sportowiec, wspaniały człowiek.

Dziś spekuluje się, czy zostanie on trenerem, czy zajmie się czymś innym. Powiedzmy to sobie szczerze, cokolwiek teraz będzie robił – prowadził restaurację, stację paliw, budkę z oscypkami, a nawet stał ze śliwowicą nad Morskim Okiem, to i tak odniesie sukces finansowy ;). W tym wszystkim obawiam się tylko jednego – powrotu. Obawiam się, że po zakończeniu kariery powróci do skoków, bo bez tego nie będzie mógł żyć. Podobnie zrobił znany wszystkim Ahonen, który po rocznej przerwie wrócił do skoków i ledwie łapie się w pierwszej trzydziestce. Choć był to swojego czasu bardzo dobry skoczek, dziś ujmuje sobie sławę słabymi występami. Mam nadzieję, ze Małysz nie popełni tego samego błędu, bo jego czar pryśnie jak bańka mydlana…

24 lutego 2011 | Futbol

Tuż przed rewanżowym meczem między SC Braga a Lechem dowiedzieliśmy się, że przeciwnikiem w kolejnej rundzie tej pary zostanie FC Liverpool. Komentatorzy twierdzili, że piłkarze Kolejorza jeśli dowiedzą się z kim przyjdzie im grać w kolejnej rundzie ligi europejskiej, z pewnością dadzą z siebie wszystko. Z przebiegu spotkania widać jednak było, że ich gra nie daje im szans na dalszy podbój Europy…

Buńczuczne zapowiedzi trenera, piłkarzy, kibiców i dziennikarzy Bragi, że ich klub na dobrej murawie pokaże Lechowi jak gra się w piłkę, okazały się prawdziwe. Dzisiejszy mecz w wykonaniu polskiej ekipy zapisałbym raczej do tych, które nie powinny mieć miejsca. W pierwszej połowie piłkarze z Portugalii grali z naszymi w dziada, a bramki zdobywali na zamówienie i zasłużenie – choć drugi gol wydaje się padł ze spalonego.

Rozumiem, że „nasi” mogli przegrać w tej fazie z drużyną, która jest w pełni sezonu i jest to dla mnie usprawiedliwienie. Zawsze w czasie gdy mamy eliminacje do pucharów lub początek rundy wiosennej mecze Ekstraklasy są bardzo słabe. Tak samo właśnie dziś Lech zaprezentował się w Portugalii. Przyznam, że czułem się zażenowany podaniami, przyjęciem piłki, a szczerze mówiąc trzeba by tu wymienić wszystkie atuty, które należą do piłkarzy. Nie zaskoczyliśmy Bragi w żadnym aspekcie gry.

Druga połowa, a szczególnie po czerwonej kartce dla Kikuta nieco się ożywiła. Widać, ze chłopaki w tym momencie postawili wszystko na jedną kartę – albo się uda, albo nie. Tu dopiero zaczęła się prawdziwa walka. Walka, która w ten sposób powinna zacząć się od początku, by pokazać przeciwnikowi, że będziemy walczyć. Niestety dla polskiego futbolu, nic z tych akcji nie wyszło. Jednak patrząc na przebieg tego meczu widać, że piłkarsko odstajemy od Bragi i nie zasłużylibyśmy na awans.

Na koniec jeszcze tylko dodam podsłuchany w telewizji komentarz, w którym to dziennikarz (nie wiem kto) powiedział, że gdyby Bakero był tak dobrym trenerem jak był piłkarzem, z pewnością nie prowadziłby dziś Lecha Poznań. Nie wziąłem sobie początkowo słów komentatora zbyt entuzjastycznie, ale po tym jak dziś ustawił zespół w pierwszej połowie, przyłączam się do tych słów. Stilic na ataku! Dobry piłkarz, ale tylko wtedy, gdy dostaje podania i dalej konstruuje akcje. Bośniak powinien nauczyć się najpierw biegać, bo wygląda to naprawdę komicznie.

Dziś polski zespół został doszczętnie rozbity. To była piłkarska katastrofa, która zakończyła się i tak niskim wymiarem kary. Z jednej strony to dobrze, że przegrali 2:0 w złym stylu, nie żal mi przynajmniej odpadnięcia. Szkoda jednak emocji, które moglibyśmy przeżyć w meczach z Liverpoolem. Teraz z pewnością kibice Lecha nie będą się już martwić, że przyjdzie im grać na trzech frontach. Przeczuwam, że niedługo skupią się tylko i wyłącznie na Ekstraklasie – oby nie.

23 lutego 2011 | Blog

Dzisiejszy dzień nie różniłby się niczym od pozostałych, gdyby nie portal aukcyjny Allegro. Przywitała mnie dziś wiadomość, która pewnie nie była niczym lepszym od pistoletu przyłożonym do skroni. Wraz ze swoją dziewczyną i jej ojcem postanowiliśmy część produktów z tradycyjnego sklepu sprzedać za pośrednictwem Allegro. Od początku wszystko wyglądało tak jak powinno. Za wystawienie aukcji pobierana była opłata w wysokości 2 zł + ewentualne opcje. Zazwyczaj były to groszowe sprawy – za większą ilość zdjęć lub złotówka w przypadku wystawienia przedmiotu na 14 dni. Po dwóch tygodniach i sześciu aukcjach saldo wynosiło -14 zł.

Choć nic nie udało nam się wtedy sprzedać, postanowiliśmy dalej próbować. Wystawiałem więc automatycznie kolejne aukcje tych samych przedmiotów korzystając z opcji wystaw podobną. Klikałem więc dalej nie czytając szczegółów, bo jak do tej pory opis aukcji się nie zmieniał, tak samo jak zdjęcia czy cena. Dziś t.j. 23 lutego 2011 roku logując się do portalu postanowiłem sprawdzić saldo. Liczyłem wtedy na kwotę lekko ponad -20 zł. I tu szok!!! Saldo na ten dzień wynosiło dokładnie -187,90 zł!!!

Zdziwienie moje było tak duże, że omal nie spadłem z krzesła. Wiedziałem, że coś jest nie tak. Sprawdziłem historię opłat za wystawione przeze mnie przedmioty i okazało się, że stawka za wystawienie przedmiotu w tym dziale wzrosła z 2 zł do 25 zł. Co dziwne, nikt o tym nie informował, że zanosi się na podwyżkę. Przynajmniej ja o tym nie wiedziałem. Co prawda nie zrzucam winy do końca na „Allegro”, ponieważ przy wystawianiu aukcji pojawia się cena za ponowne wystawienie przedmiotu. Niestety wcześniej wszystko było w porządku, więc akceptowałem to nieświadomie – ale to teraz nie ma znaczenia.

Gdyby nawet jakaś podwyżka miała miejsce, nie przeszłoby mi przez myśl że byłaby ona w wysokości ponad 1.000% wyższa. Niestety choć mogłem temu zapobiec, czuję się dziś oszukany. Najgorsze w tym przypadku jest to, że jedynym moim wyjściem z całej tej sytuacji jest pożalenie się na blogu. Pracownicy Allegro nie muszą po każdej zmianie przesyłać cennika, a ja nie powinienem popadać w rutynę i zamiast akceptować, czytać szczegóły ponownie wystawionej aukcji.

Jest też inna sprawa. Jak powiedzieć swojej dziewczynie o tym fakcie i jak przekazać to jej ojcu. Przecież to ja namówiłem ich na ten sposób sprzedaży produktów, a wyszedłem na zwykłego frajera, która zamiast jaj w gaciach, ma debet w portfelu. W tej sytuacji należy przełknąć gorzką pigułkę prawdy i zapłacić. Tym samym będzie to ostatnia transakcja, którą wykonałem za pośrednictwem Allegro. Zdecydowałem już, że likwiduję konto i choć troszkę ciężko będzie się od tego odzwyczaić, to ta sytuacja będzie mi przypominać, że było warto.

Po całej tej sytuacji znalazłem ciekawy artykuł na temat podwyżek, albo raczej obniżek stawek, który zamieszczony został na portalu WirtualneMedia.pl i zatytułowany „Allegro obniża opłaty dla sprzedających”. Oto cytat:

Dziewiątego lutego portal aukcyjny Allegro.pl wprowadzi niższe stawki za promocje i opcje dodatkowe. Nowy cennik uwzględni również specyfikę sprzedaży w poszczególnych kategoriach.

Czytając dalej

Niższe będą również opłaty za cenę minimalną i wystawienie przedmiotu na 14 dni. Znacznie mniej będzie trzeba zapłacić za promocję aukcji na stronach kategorii i na stronie głównej Allegro, natomiast opcja „Kup teraz!” będzie bezpłatna w całym portalu.

Co to znaczy, że opcja „Kup Teraz” będzie bezpłatna?

Niższe opłaty zaczną obowiązywać na Allegro 9 lutego. Wtedy też zostaną ujawnione wszystkie nowe stawki. Planowane zmiany nie obejmą Sklepów Allegro.

Całość artykułu przeczytacie TUTAJ.

Artykuł zamieszczony na WirtualneMedia.pl wydaje się być artykułem sponsorowanym. Same pozytywne skutki zmian w cenniku dla użytkowników dały mi się mocno we znaki.

17 lutego 2011 | Futbol

Dziś rozegrano mecz 1/16 ligi europejskiej, w którym gospodarz Lech Poznań podejmował portugalską Bragę. Po dziewięćdziesięciu minutach śmiem twierdzić, że mecz nie mógł być ładny. Zawsze początek sezonu lub rundy jest słaby w wykonaniu polskich klubów piłkarskich. Jest to reguła, która i w tym przypadku została potwierdzona. Jest oczywiście o wiele więcej powodów słabego widowiska.

Kluczowym według mnie okazał się raport i kara UEFA na klubie z Bułgarskiej, za utrzymanie bezpieczeństwa na stadionie. Wąskie przejścia, stojący kibice na schodach i przejściach według tej organizacji jest nie do przyjęcia. Nie mnie to oceniać, ale jeśli rzeczywiście tak jest, a wiadomo było o tym już po meczu z Juventusem Turyn, to uważam karę UEFA tydzień przed spotkaniem pucharowym z Bragą za jakiś nonsens. Czy nie powinno się takiej informacji przekazać klubowi tydzień po meczu z „Juve”, by ten mógł poprawić te aspekty? Okazuje się, że nie.

Oprócz kary finansowej w wysokości 20 tysięcy euro, klub dostał rownież limit sprzedaży wejściówek na mecz. Pierwotnie kara nałożona przez UEFA zakładała zapełnienie w połowie stadionu przy Bułgarskiej. Jednak po odwołaniu się od tej decyzji i pomocy Zbigniewa Bońka (przyjaciela Platiniego), UEFA zwiększyła limit wejściówek i mecz z Bragą mogło obejrzeć 29.133 kibiców. To jednak sprawiło, że 12 tysięcy krzesełek na meczu było pustych, a to z kolei popsuło oprawę meczową. Kibice nie byli już tak głośni jak w poprzednich meczach, a odbijające się echo nie wciskało już w fotel.

Kolejną wielką bolączką tego meczu były warunki pogodowe. Kolejny mecz w pucharach, podczas którego padający śnieg zmienił kolor murawy. To z kolei przełożyło się na widoczność piłki, przynajmniej w moim odbiorniku niewiele widziałem. Stan murawy to kolejny problem nie tylko w tym meczu, ale to już stały mankament w Poznaniu. Kartoflisko na Bułgarskiej to nic nowego, ale z pewnością ujmuje wiele z widowiska.

Transmisja telewizyjna w TV4, to jedna z największych porażek tego wszystkiego. Jakość obrazu i dźwięku mimo że był on cyfrowy i ta niesamowicie olbrzymia panorama to koszmar koszmarów jeśli chodzi o transmituje sportowe. Podczas meczów Lecha w ekstraklasie transmitowanych na Canal+ ten problem nie występuje.

Ostatni już problem jaki zdołałem uchwycić, to postawa sędziego. Był raczej bezstronny, nie faworyzował nikogo, ale to co gwizdał z dwóch stron było zadziwiające. Wystarczyło podskoczyć, wyłożyć się i faul. Kartki pakował nie za faule, a za dyskusje czy inne nie uchwycone przez kamerę rzeczy.

Ogólnie rzecz ujmując, mecz był słaby, bo inny nie miał prawa być. Przy niemal wszystkich niekorzystnych warunkach nawet najlepsze zespoły nie rozegrałyby pięknego meczu. W drugiej połowie walka była ładniejsza w wykonaniu Lecha Poznań, a po strzale gola przejęli inicjatywę. Jakby tego nie nazwać, piłkarze Kolejorza wygrali kolejny mecz w w rozgrywkach ligi europejskiej i zbierają punkty w rankingu, by w przyszłości w eliminacjach europejskich być zespołem rozstawionym. Może też i uszczknie też coś do rankingu całej ekstraklasy i eliminacje nie będą zaczynać się od pierwszej rundy.

Teraz przyjdzie czas na rewanż w Portugalii i nie jestem huraoptymistą jeśli chodzi o wynik dwumeczu. Śmiem twierdzić, że o awansie może zadecydować dogrywka bądź rzuty karne. Jak będzie dowiemy się za kilka dni.

stat4u