13.01.2011

Czy chcielibyście, aby w komentarzach zamiast zwykłego pustego okienka pojawiał się Wasz avatar? Jeśli zdecydujecie się na to, to dodam jeszcze dobrą wiadomość. Korzystając z tego rozwiązania, nie będziecie musieli wgrywać za każdym razem obrazka, a pojawiać się on będzie automatycznie na większości blogów, które stosują możliwość wyświetlania avatarów. Do dzieła

KROK 1: Wejdź na stronę pl.gravatar.com/site/signup/ i zarejestruj się, podając swój adres e-mail. Pamiętaj, aby podczas rejestracji podać e-mail, którego używasz i który będziesz musiał/a później wpisywać w formularzu do komentarzy. To właśnie po wpisaniu adresu e-mail, automatycznie przypisywany będzie avatar przy komentarzu bądź na forum.

KROK 2: Odbierz wiadomość e-mail i aktywuj konto klikając na link aktywacyjny.

KROK 3: Dokończ proces rejestracji podając swoją nazwę użytkownika oraz hasło.

KROK 4: Po poprawnie dokończonej rejestracji, należy kliknąć link „Kliknij tutaj i dodaj jakiś obrazek!”.

KROK 5: Pojawi się możliwość dodania avatara z:
* Dysk twardy mojego komputera
* Obrazek umieszczony w Internecie
* Kamera internetowa podłączona do komputera
* Uprzednio wysłany obrazek

KROK 6: Po skorzystaniu np., z opcji „dysk twardy z mojego komputera”, wybierasz obrazek

KROK 7: Wgrany przez siebie avatar możesz przyciąć, lub zostawić go takim jaki jest. Po podjęciu decyzji klikasz przycisk „Przytnij i zakończ”.

KROK 8: Teraz musisz wybrać klasyfikację swojego avatara. Tutaj masz do wyboru cztery opcje:
– Gravatary skasyfikowane jako G są odpowiednie do wyświetlenia na wszystkich stronach wszystkim typom publiczności.
– Rated PG Gravatary skasyfikowane jako PG mogą przedstawiać niestosowne gesty, prowokacyjnie ubrane osoby, mniej obraźliwe wyzwiska lub łagodną przemoc.
– Rated R Gravatary skasyfikowane jako R mogą przedstawiać profanację, ostrą przemoc, nagość lub użycie narkotyków.
– Rated X Gravatary skasyfikowane jako X mogą przedstawiać ostre treści pornograficzne lub bardzo brutalną przemoc.

KROK 9: Po wybraniu w/w opcji proces dodawania avatara jest już zakończony. Teraz możesz dodawać komentarze podając zarejestrowany w serwisie e-mail i Twój avatar pojawiać się będzie automatycznie. Oczywiście masz możliwość zalogowania się ponownie w serwisie i zmiany avatara na nowy, lepszy czy ciekawszy.

9.01.2011

Ze względu na ułatwienie przelewów, kilka lat temu założyłem konto bankowe. Jako, że mieszkam w małej miejscowości wybrałem bank, który ma rzekomo wielkie tradycje i słynie ze swojej solidności oraz rodzinnej atmosfery. Rzeczywiście, przez kilka lat widziałem tych samych ludzi, którzy podchodzili do klienta z uśmiechem i sympatią. Jednak po kilku latach bank pokazał swoje różki, o których o dziwo wcześniej nie wiedziałem, a wykryła je moja dziewczyna.

W lokalnej gazecie jeden z niezadowolonych klientów Banku Spółdzielczego opisał sytuację, która go spotkała. Żalił się mieszkańcom miasteczka, że za przelewy na swoje konto płaci prowizję od 4 do nawet 40 zł! Dziewczyna przekazała mi ta informację, którą wypuściłem drugim uchem. We wrześniu musiałem jednak iść do banku, by pobrać wydruk wpłat i wypłat za określony okres czasu. Okazało się, że za każdy przelew potrącano mi 4 zł. To dziwne, bo nie kojarzę żebym wcześniej widział na rachunkach opłaty tego typu. Co dziwniejsze, bank za przelewy na moje konto zarabiał lepiej niż za jego utrzymanie, bowiem za kartę płaciłem 3 zł i prowadzenie konta drugie tyle. W sumie miesięczne opłaty wynosiły 6 zł. Dodatkowo bank dorabiał na boku około 20-30 zł.

Wpatrując się w wydruk operacji wykonanych na moim koncie zauważyłem, że co druga operacja oznaczona była znakiem minusa „-” w kwocie 4 zł. Nie wyobrażam sobie sprzedawców na Allegro, którzy posiadając konto w tym banku i sprzedając towar za przykładowo 10 zł, musieli oddawać prowizję w wysokości 4 zł! Szczyt bezczelności i czara goryczy przelała się, gdy założyłem konto Paypal. Aby zweryfikować swoje dane i móc przelewać pieniądze bez limitu, musiałem podać swój numer konta bankowego, na które przelane zostały dwie symboliczne kwoty, a ja jako właściciel przy weryfikacji musiałem podać jakie to były sumy. Pierwsza kwota opiewała na 1 grosz, a druga na 18 groszy. Wyobraźcie sobie, że za te dwa przelewy na moje konto, zapłaciłem prowizję w wysokości 8 zł! Klikając na obrazek poniżej, zobaczycie dowód na to, że takie coś miało miejsce.

Od jakiegoś czasu można zauważyć w telewizji reklamy Banku Spółdzielczego, które emitowane są za nieuczciwie pobierane od klientów pieniądze! To dziwne, że za przelew na czyjeś konto płaci się prowizję w wysokości 2,50 zł, a za przelanie pieniędzy na swoje konto bankowe, nie dość że zapłacimy, to jeszcze pobrana zostanie prowizja w wysokości 4 zł. Praktyka godna pożałowania i potępienia.

Jeśli więc jesteście posiadaczami konta bankowego w tej właśnie placówce, to pobierzcie sobie wydruk wpłat i wypłat, które dostaniecie – o dziwo za darmo w okienku. Zwróćcie uwagę na to, czy bank pobiera prowizję z konta w momencie gdy pieniądze zostały przelane na Wasze konto. Oszacujcie sobie ile tracicie miesięcznie pieniędzy z tego tytułu i zdecydujcie, czy warto prowadzić tam rachunek. Warto dodać, że od wyższych wpłat pobierane są większe prowizje. Jeśli nie masz konta, a w niedalekiej przyszłości planujesz założyć swój rachunek, nie rób tego w Banku Spółdzielczym!

13.12.2010
Media | tagi:

Każdy z Was powinien wiedzieć, że codziennie o godzinie 19:30 na TVP 1 nadawane są wiadomości. Wcześniej jednak, za czasów „komuny”, główny program informacyjny nosił nazwę „Dziennik Telewizyjny”. Kiedyś jeden z satyryków – Jacek Fedorowicz robił sobie „jaja” z tego programu i z tą samą czołówką zaczynał swój prześmiewczy program dezinformacyjny, a raczej satyryczny. Dziś, po ponad 20 latach od zmiany nazwy głównego programu informacyjnego, możemy je oglądać każdego dnia na dzień dobry i dobranoc w TVP Historia. Codziennie o godzinie 8:00 oraz przed północą możemy obejrzeć główne wydanie „Dziennika Telewizyjnego” z lat 80-tych.

Same wiadomości są dość nudne, ale patrząc na tamte realia, a przede wszystkim na politykę propagandową, wszystko w Polsce było wręcz idealne. Od czasu do czasu pokazano polaków, którzy w godzinach pracy pili alkohol, lub zataczając się wsiadali za kierownicę i jechali. Ale zwykły obywatel był wtedy wrogiem systemu komunistycznego, więc jego można było pokazać w złym świetle. Co ważne, TVP Historia odtwarza programy z tego samego dnia, którego jest nadawana – jeśli „D.T.” emitowany jest 15 grudnia, to pochodzi z tego samego dnia. Ostatnio pokazywany był „odcinek” z roku 1984.

Zaraz po głównym wydaniu dziennika, możemy obejrzeć sport i pogodę. Fajnie popatrzeć, jak gole strzelają nasi piłkarze w ligach europejskich. Fajnie też popatrzeć jaka pogoda była ćwierć wieku temu. Fajnie zobaczyć, że między informacjami, sportem i pogodą nie ma reklam. Jeśli macie kanał TVP Historia, polecam Wam przenieść się w tamte czasy tym bardziej, że pewnie tak samo jak ja, niewiele pamiętacie z tamtego okresu…

TVP Historia dostępna jest FTA z satelity Astra
– częstotliwość 10 862 MHz
– polaryzacja pozioma H
– SR – symbol rate 22 Msymb/s
– FEC 7/8

10.12.2010
Blog | tagi:

Powoli zbliża się do nas kalendarzowa zima i to ostateczny czas na zakup odpowiedniego paliwa grzewczego do naszego pieca. Wielu już zapewne zaopatrzyło się w potrzebne do ogrzania domu produkty. Teraz główkujemy jaka będzie ta zima – ostra czy nie. Czy starczy nam opału, czy będziemy musieli znów szarpnąć się za portfele. Odpowiedź na to pytanie znajdziemy zapewne w okolicach lutego.

W czasach , gdy olej opałowy był za „półdarmo”, ludzie masowo zmieniali piece. Doprowadziło to do tego, że popyt był większy od podaży i nałożono na olej akcyzę, by odpowiednio zahamować tendencję wzrostową. Okazało się bowiem, że ogrzewanie domu olejem opałowym stało się mało opłacalne i znów nadszedł czas na zmianę pieca. Mniej więcej w tym czasie mówiono dużo o ekologicznych źródłach energii i próbowano palić w piecach sprasowaną słomą i wierzbą energetyczną. Rzeczywiście na początku było dość tanio w stosunki do ceny węgla. Dziś jednak różnica cenowa to zaledwie 100 zł na tonie.

Gdy wszystkie te metody i sposoby oszczędzenia okazały się płonne, powraca się do tradycyjnego modelu pieca na węgiel pod każdą postacią. W końcu jego cena okazała się najbardziej korzystna. Teraz jednak popyt na węgiel jest tak duży, że w moim okolicznym punkcie sprzedaży węglą nie było ani kilograma. Nie dość, że czekać musiałem za węglem, to jeszcze nie mogłem wybrać sobie tego który chciałem. Kupiłem więc drobniejszy, który szybciej się spala i zapłaciłem za niego wyższą cenę, niż za „swój” zapłaciłbym jeszcze miesiąc temu.

W telewizji ogłoszono, że w kopalniach nie ma węgla, a ceny nagle wzrosły zanim jeszcze węgiel dotarł na miejsce skupu. Przerażają mnie anomalie jakie mają miejsce w polskim biznesie. Kopalnia sprzedaje tonę węgla za około 200 zł, holding sprzedaje go za lekko ponad 300 zł, a w skupie możemy się w niego zaopatrzyć za „jedyne” 800 zł. I okazuje się cała prawda, że nie stać nas na zakup większej ilości opału, bo nie tylko ciepłem człowiek żyje. Pośrednicy „rozbijają” się luksusowymi samochodami, a my ciułamy na to, by w naszym domu lato było przez cały rok.

I tak oto dotarliśmy do miejsca, gdzie zaczynamy się martwić o ekologię. Wkrótce płacić będziemy niezłe sumki, by pokryć koszty związane z emisją CO2. W miastach podobno sprawdzane są kotłownie domowe przez inspektorów, którzy sprawdzają, czy czasami nie wypala się śmieci w piecach. I nagle dowiedzieliśmy się gorzkiej prawdy, że 90% polaków spala „plastik” we własnym piecu, zamiast wyrzucać je do pojemnika na śmieci. Wow, chciałoby się powiedzieć, ale to nic nowego. Kogo dziwi ten fakt, skoro wywóz odpadów za pojemnik 120 litrowy to koszt około 10 zł? Gdybym miał wszystkie te odpady wrzucać do „zielonego kosza”, musiałbym posiadać pojemnik co najmniej 1000 litrowy i płacić około 100 zł miesięcznie. Gdyby jednak wszyscy byli tak wspaniali i zakupili większe pojemniki, ceny wywozu nagle by wzrosły, a powodem tego byłaby za pewne potrzeba stworzenia większej ilości wysypisk. I tak oto kręcimy się wokół pętli zaciskanej na własnym portfelu…

26.11.2010

Od ładnych paru lat posiadam kartę startową zakupioną w Orange, ale jeszcze za czasów słynnej Idei. Wybrałem sobie dość łatwy numer, który każdy znajomy zna od zawsze i na pamięć. W dodatku cała moja familia ma startery w tej sieci, więc łatwiej, a przede wszystkim taniej nas kosztują połączenia. Co prawda zdradzam swoją pierwszą sieć z innymi, a to z Heyah, a to Simplus, by móc rozmawiać ze swoją dziewczyną bez limitu. Każda sieć konkurencyjna do Orange wpadła na pomysł jednego darmowego numeru już przynajmniej kilka lat wstecz. Niektóre oferty zostały wycofane, niektóre do dziś są aktywne, a Orange?

W Orange ktoś stwierdził, że czas uruchomić podobną usługę – niech użytkownicy się cieszą. Od teraz obok słynnego „Pop-a” i „Nowego GO”, mamy również taryfę „One”. Nie będę Wam szczegółowo opisywać oferty, dostępna jest ona na oficjalnej stronie, ale przedstawię Wam chwyt jaki stosuje Orange, by przyciągnąć nowych użytkowników.

Po wybraniu zakładki „Orange One” i kliknięciu na link „promocje” natrafiamy na wiele, wydawać by się mogło ciekawych ofert. Jedną z nich jest pakiet „wybrane numery”. Po kliknięciu i zapoznaniu się z główną stroną promocji możemy przeczytać:

W Orange One możesz rozmawiać z 3 wybranymi osobami w Orange tak długo i tak często, jak tylko chcesz. Włącz usługę Wybrane numery i rozmawiaj przez 30 dni bez ograniczeń z 3 wybranymi numerami w Orange.

Wow! Świetna oferta, coś dla mnie – pomyślałem. Jednak życie doświadcza człowieka po to, by mógł się czegoś nauczyć i uniknąć kolejnych wpadek. Postanowiłem przeczytać regulamin, który zapisany jest w pliku PDF. A to jego fragment:

„Wybrane Numery” to usługa dostępna dla Abonentów taryfy Orange One oraz Abonentów oferty Zetafon z planem taryfowym Orange One (zwanych dalej „Abonentami”). W ramach Usługi Abonent otrzymuje możliwość wykonywania bezpłatnych połączeń do 1200 minut z 3 wybranymi numerami w Orange.

Widać „ktoś” w Orange nie widzi różnicy między – …bez ograniczeń z 3 wybranymi numerami; a – …do 1200 minut z 3 wybranymi numerami… . Już kiedyś miałem podobną wpadkę, którą opisałem tutaj. Znów czuje się rozczarowany matactwem i krętactwem przez zarządzających siecią. Dziwne, że na stronie z opisem promocji nie napisano, że darmowe połączenia do wszystkich w Orange, w końcu regulamin mówiłby jasno co innego i trzeba by się dostosować.

To kolejna wpadka z ofertą, którą byłem zainteresowany. Teraz już wiem, że z numerem Orange przeniosę się do innej sieci, która nie zrobi mnie w przysłowiowego balona.. i mam nadzieję wszyscy będą zadowoleni… i nie oszukani…

18.11.2010

W komunikacie medialnym można dziś przeczytać o sensacyjnym rozwiązaniu grupy Allegro odnośnie zakupów. Od 23 listopada użytkownicy nie posiadający konta będą mogli kupować przedmioty bez rejestracji, ale tylko typu „kup teraz”.

Użytkownik bez konta na Allegro, który kupi przedmiot w aukcji typu „Kup teraz”, będzie musiał zapłacić za niego, korzystając z mechanizmu Płacę z Allegro. Dopóki tego nie zrobi, towar cały czas będzie widoczny i dostępny dla innych internautów. Jeśli w tym samym czasie zakupu dokona użytkownik niezarejestrowany i zarejestrowany na Allegro, pierwszeństwo będzie miał ten drugi. Internauci bez konta w serwisie nie będą mogli kupować w aukcjach, do zakończenia których została godzina lub mniej. Oferty dostępne dla tych użytkowników będą oznaczone symbolem BR.

Czytając dalszą część komunikatu dowiadujemy się, że:

– Z naszych obserwacji wynika, iż istnieje spora grupa internautów, którzy nie kupują u nas, gdyż barierę stanowi dla nich mechanizm rejestracji konta – uzasadnia Patryk Tryzubiak, dyrektor ds. komunikacji korporacyjnej Grupy Allegro. – Postanowiliśmy rozwiązać ten problem i jednocześnie zachęcić ich do korzystania z naszych usług – dodaje.

Zgodzę się z przedstawicielem Allegro w stu procentach. Nie musiałem daleko szukać, aby znaleźć typowy przykład w swoim środowisku. Mój kolega, który często „chodzi” po internecie, wydzwania do mnie bym zakupił mu jakiś przedmiot na Allegro. Gdy tłumaczę mu, żeby założył sobie konto odpowiada mniej więcej w tym stylu – dobra nie kupuj. A przecież przy rejestracji wystarczy tylko podać swoje dane, poczekać na list z kodem weryfikacyjnym i po bólu. Widać niektórzy nie dorośli do tego, by założyć tam konto i nie skumają jak to działa nawet wtedy, gdy kupić będą mogli bez rejestracji.

Doskonale wiadomo, że Allegro liczy na większe zyski z prowizji za wystawione przedmioty niż na to, by dołączyli do nich nowi użytkownicy – choć jedno z drugim się łączy. Nie wyobrażam sobie nowych niezarejestrowanych użytkowników, którzy nie potrafią bądź boją się założyć konto i będą musieli zapłacić za przedmiot. Wypełnienie danych potrzebnych do przelewu będzie pewnie problemem, nie mówiąc już o tym by wypełnić blankiet i wejść na pocztę. Wiem to doskonale na przykładzie mojego kolegi jak i koleżanki mojej dziewczyny.

Widać, że kampania reklamowa grupy Allegro nie przyniosła pożądanych efektów mimo tego, że spoty reklamowe były (są?) „zajebiste”. Szuka się więc innego rozwiązania, które niekoniecznie przyniesie nowych użytkowników, bo po co się teraz rejestrować, skoro kupować będzie można bez konta – prawda? Osobiście uważam, że ten pomysł choć pewnie będzie dochodowy, to na dłuższą metę nieopłacalny. Wiadomo, że wielu internautów stoi dziś przed wyborem – założyć konto czy nie. Teraz już nie będzie trzeba się nad tym zastanawiać… i rejestrować….

15.11.2010
Blog | tagi:

Od dziś t.j. 15 listopada 2010 roku wkracza w życie nowy przepis, który zakazuje palenia w miejscach publicznych. Nareszcie wchodząc do restauracji uwolnimy się od smrodu, czy choćby widoku popielniczki. Restauratorzy jeśli będą chcieć przyjmować palaczy, zmuszeni będą do udostępnienia oddzielnej sali wraz ze spełnionymi restrykcyjnymi. Już mówi się, że stworzenie pomieszczenia dla palących jest nieopłacalne, a za dwa lata i takie pomieszczenia będą musiały zniknąć. Warto jednak pamiętać, że zakaz palenia nie dotyczy tylko restauracji, lecz wszystkich miejsc publicznych.

Wiadomość o zakazie palenia w miejscach publicznych bardzo mnie ucieszyła, ponieważ nie palę i przeszkadza mi przebywanie wśród palaczy. Pamiętam, gdy „krzyczałem” na moją mamę żeby nie paliła bo śmierdzi, odpowiadała – „jak ciebie nie było to nie śmierdziało”. Oczywiście powiedziane to było z uśmiechem na twarzy, ale ja odchodziłem,z kwitkiem. Teraz palacze muszą zrozumieć, że gdyby ich nie było, nie byłoby też smrodu. Skoro zakazuje się picia alkoholu w miejscach publicznych, to palenie powinno być jak najbardziej zakazane. Pijący alkohol szkodzi samemu sobie, a palacz całemu otoczeniu.

Wprowadzenie takiego zakazu ma jeszcze wiele innych zalet. Młodzież, która uczy się palić i robi to przede wszystkim wśród znajomych w lokalach, teraz będzie – mam nadzieję skutecznie tłumiona. Co prawda do końca roku nie będzie się karać mandatami, ale to tylko kilka tygodni. Liczę również na to, że skoro z miejsc publicznych znikną papierosy, staną się one obciachem. Młodzi ludzie nie tylko zastanowią się czy jest sens kryć się z „fajką” po krzakach, ale zastanowią się nad zdrowiem i zasobami portfela.

Nareszcie społeczne zezwolenie na palenie w miejscach publicznych już powoli będzie zanikać, przynajmniej ten ruch jest pierwszym jego krokiem. Mam dość siedzenia w przedziale wagonu, w którym czuć smród, mam dość plaż na których leży „milion kiepów” i lokali, w których popiół wala się po stołach. Trzeba przyznać ustawodawcy, że wykonał kawał dobrej roboty!

9.11.2010

Odkąd wyniki trenera Beenhakkera przestały przynosić pożądane przez kibiców i PZPN rezultaty, głośno mówiło się o zatrudnieniu nowego selekcjonera. Najpierw wybrano Majewskiego, ale po dwóch meczach i dwóch porażkach oraz głośnego sprzeciwu kibiców, postanowiono ogłosić “przetarg” na nowego wodza kadry narodowej. Tym razem to kibice wybrali Franciszka Smudę, który i mnie wydawał się być idealnym kandydatem na to stanowisko. Wcześniej przecież odnosił sukcesy wprowadzając Widzew do Ligi Mistrzów i jak do tej pory nikomu nie udało się powtórzyć tego wyczynu. Co ważne widać było, że zaraz po zatrudnieniu przez jakikolwiek klub w Polsce popularnego “Franza”, klub stawał na nogi i walczył o zwycięstwo bez względu na rangę przeciwnika. To właśnie w tym upatrywałem szansę, jeśli chodzi o naszych “orłów”.

Dziś jednak już nie uważam, że jest on dobrym trenerem. Nie dlatego, że wyniki nie są satysfakcjonujące. Choć w rankingu statystyków piłkarskich jesteśmy obecnie na najgorszym miejscu w historii, to jednak nie mam tego za złe trenerowi. Rozumiem, że teraz nie czas na statystyki, lecz odpowiednie dobranie piłkarzy pod turniej Euro 2012, który jak każdy wie, rozegrany zostanie na boiskach Polski i Ukrainy. Mam mu za złe, że po objęciu jak to się mówi, trzeciego stanowiska w kraju, zaraz po prezydencie i premierze, nie potrafi z godnością być tym, kim jest – trenerem reprezentacji Polski w piłce nożnej. Zachowuje się jak gwiazda wokół której wszyscy muszą skakać i czekają co zrobi.

Jestem zdziwiony i zniesmaczony stosunkiem trenera Smudy wobec Sławka Peszki. To niewiarygodne, że nie chce wziąć go do kadry budowanej na Euro mówiąc, że na prawą pomoc stanowiska są już obstawione. Na mecz towarzyski z Wybrzeżem Kości Słoniowej zabrał następujących pomocników: Murawski, Błaszczykowski, Matuszczyk, Obraniak, Majewski, Mierzejewski i Gol. Uważam, że tylko Błaszczykowski jest w stanie konkurować z popularnym “Peszkinem”. Sławek ma wiele atutów, jest szybki, sprytny, szybko przemieszcza się z piłka i co chyba najważniejsze, potrafi znaleźć się w trudnej sytuacji pod bramką przeciwnika. Udowadnia to stale w ekstraklasie jak i lidze europy.

Odnoszę wrażenie, że Peszko w tym roku nie opuścił drużyny Lecha Poznań tylko dlatego, że chciał być widocznym dla trenera reprezentacji. Ten jednak szuka gwiazd za granicą i stara się “naturalizować” obcokrajowców z polskimi korzeniami, zamiast zwrócić uwagę na dobrych polskich piłkarzy. Uważam to za wielką szkodę, bo w polskiej lidze chce wdrożyć się zapis, który wprowadzi limit na ilość obcokrajowców w drużynach, a nie robi się tego w reprezentacji. Nie chce w kadrze Obraniaka, Koscielnego, Klose, Podolskiego, Trochowskiego czy Cionka bez względu na ich wkład w drużynę narodową. Chcę widzieć piłkarzy, którzy wzruszają się, śpiewają i są dumni z tego, że przed pierwszym gwizdkiem sędziego słyszą hymn narodowy…