16.08.2011

Nauka nie Idzie w Las

Pamiętacie, jak Lech Poznań w zeszłym roku walczył w fazie grupowej ligi europejskiej z Manchesterem City? Dziś można powiedzieć, że obie ekipy się czegoś od siebie nauczyły. Piłkarze poznańskiego Lecha grają szybszą piłkę co przekłada się na niezłe wyniki spotkań w nowym sezonie Ekstraklasy. Zwycięstwo z ŁKS-em Łódź 5:0, remis z Zagłębiem 1:1 i kolejne zwycięstwo 3:0 z Bełchatowem. Wszystkie trzy mecze Kolejorz rozegrał na wyjeździe. A czego nauczył się Manchester City od Lecha?

Skoro piłkarze „The Citizens” uczyli poznaniaków gry w piłkę, to w zamian kibice Kolejorza nauczyli kibiców Manchesteru City kibicować. Każdy z Was, kto oglądał choć jeden mecz Premiership wie, że kibicowanie na tych stadionach polega przede wszystkim na siedzeniu, wstawaniu podczas akcji i ewentualnie wydaniu jęków zawodu, lub szału po strzeleniu gola. Teraz kibice „niebieskich” często wstają, odwracają się plecami do boiska, obejmują się ramionami i podskakują wykrzykując swoje przyśpiewki.

Jak wspomniałem wcześniej, nauczyli się tego od kibiców Lecha Poznań, którzy na ich stadionie pokazali im jak to się robi. Widoczne jest to bardzo dobrze na poniżej załączonym filmie.

Zwróćcie uwagę, że mimo trwającego meczu, kibice gospodarzy przyglądają się kibicom z Poznania i robią im zdjęcia oraz kręcą filmiki.

Na poniższym video widać poczynania kibiców „City” w meczu z Sunderlandem.

Warto dodać, że ten sposób kibicowania nazwany został „the Poznan” i widoczny jest na każdym ligowym meczu oraz widoczne było w finale F.A. Cup na Wembley, w którym to Manchester City zmierzył się ze Stoke City. Ten sposób kibicowania robi wielką furorę w całej Anglii, a stacje telewizyjne od momentu wprowadzenia nowej zabawy na trybunach, pokazują ją regularnie.

Pojawiają się też głosy fanów Celticu Glasgow, którzy twierdzą, że ich kibice już o wiele wcześniej stosowali tego typu doping pokazując video na youtube i udowadniając datami dodania tych plików. Kibice City jednak twierdzą, że nie ważne kto zaczął, tylko kto ich tego nauczył. Dodali też, że będąc na meczu w Poznaniu czuli się jak w piekle.

Nie dziwimy się, że w Poznaniu budynki przemieszczają się podczas dopingu. My zostaliśmy wbici w fotele, a podskoki fanów gospodarzy sprawiły, że i my musieliśmy skakać. W innym wypadku odbilibyśmy sobie tyłki od drgań krzesełek.

Co by nie pisać kto kogo czego nauczył, śmiem twierdzić, że kibice Kolejorza spisali się świetnie. Piłkarze Lecha zwyciężać umieli już przez spotkaniem z „City”, a angielscy kibice na meczach ciekawej Premiership byli nudni i statyczni. Teraz się to zmienia. Czas chyba na kolejne spotkanie polskich kibiców z angielskimi fanami, może teraz nauczą się czegoś od Wiślaków, Legionistów i Ślązaków z Wrocławia? Oby!

15.08.2011

Kupić, wypożyczyć czy obejrzeć w kinie?

Oglądanie filmów zawsze mnie kręciło. Lubię kino grozy, a że w telewizji niekodowanej ze świeczką trzeba szukać emisji, muszę wspierać się w inny sposób. Najczęściej zaopatruję się w filmy z pobliskiej i jedynej wypożyczalni, która podobnie jak telewizja nie szaleje z repertuarem. Od czasu do czasu chodziłem do kina, ale oglądanie filmu wśród tłumu, który często idzie do kina by się pośmiać, lub zaliczyć panienkę, nie tworzy odpowiedniego klimatu. Co prawda jest jeszcze jedno źródło filmów bez ograniczeń i w dodatku bez wydawania pieniędzy – internet. Przyznam jednak szczerze, że nie cierpię filmów w formatach divx, a tym bardziej nie lubię oglądać ich na monitorze komputera.

Jestem fanem horroru już od kilkunastu lat. Od szczeniaka lubiłem podnosić sobie poziom adrenaliny w ten sposób. Widać adrenalina weszła mi w krew i od kilku lat kolekcjonuję filmy z tego gatunku. Na dziś mam ich około 150, więc nie jest to jeszcze jakieś szaleństwo, ale nie powiedziałem jeszcze ostatniego słowa.

W ostatnim czasie kupowanie filmów stało się dla mnie przyjemnością. Jest ona tym większa, im niższa jest ich cena. Dziś ceny niektórych filmów są nieporównywalnie niższe niż jeszcze rok temu. Wiele ciekawych pozycji, a przede wszystkim starych produkcji jest w cenie ledwie przekraczającej 10 zł. Nawet nowe twory takie jak „Halloween” i Halloween 2″ Roba Zombie to koszt odpowiednio 12,99 i 22,99. Niespełna rok temu część pierwsza tej produkcji kosztowała prawie 60 zł, co skutecznie mnie zniechęciło do zakupu. W wypożyczalni mi najbliższej każdy z nich kosztuje 9 zł za dobę. Wyjście do kina na te filmy jest dla mnie zadaniem jeszcze trudniejszym i nie chodzi o cenę biletu (15zł), lecz o brak w ogóle takiej pozycji w repertuarze. W 15-tysięcznym miasteczku 50% filmów w ogóle nie trafia na wielki ekran, a jeśli nie jest bajką na którą przychodzą dzieci z przedszkola i szkoły, nie ma co liczyć na dobry film. Mógłbym jeszcze pojechać do oddalonego o 80 kilometrów Poznania, ale to mija się z celem. W dodatku nie lubię oglądać filmów z napisami.

Przeczuwam, że za czas jakiś wypożyczalnie będą zmuszone do obniżenia cen za wypożyczenie filmu, w innym przypadku wróżę rychły koniec tej profesji. Niektórzy lubią oglądać filmy na tzw., dużym ekranie, czyli kinie. Ja już nie odczuwam satysfakcji z przebywania na sali kinowej z kilku w/w powodów. Dochodzi do tego cena zakupu biletu i kiepski repertuar. Śmiem twierdzić, że w domu na odtwarzaczu DVD, przy dużym ekranie, chipsach i napoju, z pobliską toaletą, domową atmosferą i dziewczyną, można obejrzeć film w idealnych warunkach. W dodatku zamiast kupować dwa bilety za 15 zł, co w sumie daje 30, można zakupić niemal każdy horror na własność na płycie DVD.

Jako konkurencję dla wypożyczalni i kina uważam również usługę VOD. Daje ona możliwość obejrzenia filmu o wybranej porze dnia i nocy bez wychodzenia z domu. W tej chwili jednak chyba zbyt mało ludzi ma do niej dostęp i jest w tej chwili również stosunkowo droga. Podpisanie umowy z platformą cyfrową, zakup odpowiedniego dekodera i opłata za każdy film jest nawet dla wielbicieli kina zbyt kosztownym wyczynem. Jednak wraz z popularyzacją tej formy dystrybucji filmu, będzie ona coraz bardziej powszechna. Czy wyprze kina i wypożyczalnie? Z pewnością!

11.08.2011

Polska – Gruzja 1:0

Polska – 69., miejsce w rankingu FIFA. Gruzja – 57., miejsce w rankingu FIFA. Można więc śmiało powiedzieć, że zagrały przeciwko sobie dwie równe ekipy. Co prawda Gruzja jest wyżej w rankingu, ale za polakami przemawiało własne boisko i „dwunasty zawodnik” – kibice oczywiście. W tej ostatniej kwestii jestem bardzo zdziwiony. Po 22 latach kadra zagrała w Lubinie, a na stadionie który pomieści 16,300 kibiców, widać było wiele pustych krzesełek. Na trybunach było cicho, a wrzawa podnosiła się na chwilę, tylko podczas gdy nasi atakowali. Słychać było również wulgarne słowa kierowane pod adresem PZPN.

W pierwszej połowie gra biało-czerwonych nie wyglądała źle, a sam mecz był ciekawy dla oka. Jak wspomniałem wcześniej, spotkanie równorzędnych zespołów widać było na boisku. Szybkie akcje z jednej jak i drugiej strony. Kilka szybkich wypadów, minimalnie niecelnych strzałów. W obronie nasi nie wyglądali najlepiej. Gdyby nie minimalne spalone, kilkakrotnie Gruzini mieli szansę na zdobycie gola. Jeden nawet padł, ale nie został uznany.

W drugiej połowie gra również była szybka i to z obu stron. Takiej reprezentacji jeszcze nie widziałem, albo przynajmniej długo nie pamiętam takiej postawy. Największy problem to dziurawa obrona. W tym meczu mógł paść każdy wynik. Wygraliśmy, ale równie dobrze mogliśmy zremisować, a nawet przegrać. Na szczęście na bramce stał Wojciech Szczęsny, który w najtrudniejszych momentach bronił wszystko. Gdybyśmy tak zagrali z troszkę lepszą drużyną, moglibyśmy potrzebować dużo czasu na otrząśnięcie się z szoku.

W reprezentacji wystąpił Eugen Polański, który urodził się w Polsce, a dokładniej w Sosnowcu. Gdy miał 3 lata jego rodzice wraz z synem wyprowadzili się do Niemiec. Dziś zadebiutował w naszej reprezentacji. Wielu karciło go za wypowiedź, że czuje się Niemcem. Dziwne by było gdyby czuł się Polakiem, skoro prawie całe życie mieszka za naszą zachodnią granicą. Występ przeciętny, ale jak na pierwszy raz wydawał się nie mieć tremy. Co ważne mówi po polsku naprawdę płynnie. W odróżnieniu od innych „Polaków” w naszej kadrze, ta naturalizacja wydaje się mieć sens. Urodził się w Polsce, mówi po polsku, więc dlaczego miałby nie zagrać w kadrze?

Dziwi mnie tylko, dlaczego Smuda daje powołania takim piłkarzom jak Pawłowski, widzi w kadrze Arboledę, Meliksona i innych obcokrajowców, a nie może zauważyć Małeckiego – polaka z krwi i kości. Szkoda, bo to ma być Polska reprezentacja, a nie „uchodźców” czy poplątanie Izraelczyków, Kolumbijczyków, Francuzów czy Niemców. Jeśli na EURO 2012 wystąpi więcej naturalizowanych zawodników aniżeli naszych, nie będę kibicować takiej kadrze. Mam nadzieję, że kolejnym selekcjonerem reprezentacji nie będzie taki wywrotowiec jak „Franż”, lecz znajdzie się człowiek dający szansę gry tylko Polakom. Może będzie to Jacek Zieliński?

10.08.2011

Bez prawa jazdy i dokumentów

Jeśli politycy się postarają, to od nowego roku będziemy mogli prowadzić pojazd mechaniczny bez posiadania ze sobą prawa jazdy, dowodu rejestracyjnego i ubezpieczenia OC. Zastąpić je ma baza danych, która zawierać będzie wszystkie dane pojazdu oraz zawierać będzie informację, czy kierowca posiada prawo jazdy. Nie jest żadną nowością, że policja już posiada taki system i na podstawie numeru rejestracyjnego wie, czy pojazd jest ubezpieczony, czy posiada przegląd itd. Oczywiście w przypadku kontroli policyjnej będziemy musieli posiadać jakiś dokument tożsamości, a jeśli nie prawo jazdy to dowód osobisty.

W przypadku, gdy samochód jest zarejestrowany na rodziców lub pożyczony od sąsiada, będziemy musieli posiadać do niego dokumenty. Będzie to swojego rodzaju potwierdzeniem, że używamy pojazdu za ich zgodą. Nawet podczas kontroli technicznej pojazdu wpisywany będzie przebieg kilometrów, by wyeliminować efekt cofania licznika przez nieuczciwych sprzedawców. Kupując samochód np., na giełdzie, będziemy mieć możliwość sprawdzenia, ile kilometrów było na liczniku podczas ostatniej kontroli.

Gdy tylko opowiedziałem swojej dziewczynie o tym jakie czekają nas zmiany odpowiedziała – „czy to na pewno w Polsce?”. Choć wydawać by się to mogło niemożliwe, to jest prawdziwe. Problem jest tylko tej natury, kiedy politycy się z tym uporają. Patrząc na kalendarz wyborów śmiem twierdzić, że inne rzeczy będą bardziej priorytetowe od naszej wygody. Zakładam jednak, że te przepisy wejdą w życie i nam je ułatwią.

Często parkując samochód zapominam zabrać dokumentów. Gdyby złodziejowi udało się taki pojazd ukraść, miałby ułatwiony start do jego sprzedaży. W przypadku nowych przepisów dokumenty leżałyby sobie „smacznie” w szufladzie w domu. Nie trzeba by było o nich pamiętać, a pełne kieszenie z „papierami” poszłyby w niepamięć.

8.08.2011

Andrzej Lepper nie żyje

Nie będę odkrywczy jeśli napiszę, że Andrzej Lepper nie żyje. Ze wstępnych ustaleń wiadomo, że popełnił samobójstwo przez powieszenie. Niektórzy jednak snują spisek, bo jak mówią, był on kiedyś wicemarszałkiem sejmu i znał tajemnice państwowe. Prawdopodobnie zastanawianie się nad tym faktem sprawi, że powstanie kolejna komisja śledcza, której celem będzie udowodnienie, że za śmierć Andrzeja winny jest Donald. Tylko po co mu ta tajemnica, skoro premier wie w tej chwili więcej niż ś.p. Lepper?

Gdybyśmy w piątek rano zapytali któregokolwiek z polityków obecnej sceny politycznej o Andrzeja Leppera, z pewnością pojawiłby się uśmiech, drwiny i powróciłyby wspomnienia „bohatera” seksafery. Jednak, gdy ci sami politycy zapytani o przewodniczącego Samoobrony po jego śmierci mówili o nim w samych superlatywach. Jakim był dobrym człowiekiem, politykiem i niemal każdy zachwycał się jego postawą. To właśnie sprawia, że słowa w ustach polityka brzmią tak, jak złodzieja czy oszusta, który mydląc nam oczy czerpie z tego jakieś korzyści.

Jako mieszkaniec wsi znający jej problemy powiem, że Andrzej Lepper był przez długie lata wzorem godnym postawy chłopa. Wysypywanie ziarna z wagonów przyjeżdżających z zagranicy do Polski choć niezgodne z prawem, budziło w rolnikach wielkie uznanie. Ochrona polskiej żywności i polskiego producenta było dla niego priorytetem, ale do czasu. Do czasu gdy został ministrem rolnictwa w rządzie Kaczyńskiego. Od tej pory porzucił swoje idee na rzecz własnej kariery, a zdobycie stanowiska zamydliło mu oczy do tego stopnia, że za jego rządów rolnictwo cierpiało największy kryzys. Spór z Rosją, która jest największym importerem produktów rolnych sprawiło, że nasz rynek przesycił się tymi wyrobami, a ich cena spadła tak nisko, że rolnicy zaprzestali zbierać truskawki czy cebulę.

To wszystko sprawiło, że jego partia drastycznie straciła poparcie wśród rolników i w kolejnych wyborach jego partia nie przekroczyła progu wyborczego. Do tego doszła jeszcze seksafera, która pogrążyła Leppera. Zastanawiam się, jak bardzo mógłbym być gruboskórny, żeby wytrzymać te wszystkie upokorzenia, które on sam znosił. Politycy z niego drwili, ludzie się wyśmiewali, a wujek „Google” wywala obrazki, że nie jeden polak się posikał ze śmiechu.

Popełnił samobójstwo, bo prawdopodobnie nie wytrzymał ciśnienia które w ostatnich latach wzrosło niesłychanie mocno. Do tego spadek poparcia wśród swojej grupy społecznej i problemy zdrowotne najstarszego syna, dołożyło paliwa do ognia. Co by o byłym wicemarszałku nie powiedzieć, był człowiekiem dającym nadzieję najsłabszym, ale po zdobyciu tego o co walczył przez 15 lat, zaprzedał się pieniądzom i posiadanemu stanowisku.

6.08.2011

Ostatnia runda eliminacyjna

Wisła Kraków pewnie pokonała Litex Łowecz w dwumeczu 5:2. Legia Warszawa wyszarpała awans przypadkową bramką na wyjeździe z Gaziantepsporem Kulubu. Śląsk Wrocław męczył się niemiłosiernie z Lokomotivem Sofia, ale ostatecznie awansował po serii rzutów karnych 4:2. Awans trzech klubów do finałowej rundy kwalifikacyjnej, to sukces którego dawno nie było.

Największe oczekiwania wśród polaków są na ligę mistrzów. Wisła Kraków w czwartej – ostatniej już rundzie zagra z cypryjskim APOEL Nikozja. I choć zapanowała euforia z wylosowanego przeciwnika, to jednak nie ma się co zbytnio podniecać. Mimo cypryjskich korzeni, zespół grał już w lidze mistrzów w sezonie 2009/10. W grupie z Chelsea Londyn, FC Porto i Atletico Madryt zdobył trzy punkty po trzech remisach, w tym 2:2 z Chelsea na wyjeździe. W zeszłym roku APOEL Nikozja odpadł w czwartej rundzie z hiszpańskim Getafe. Co by o nich nie pisać i nie mówić, w ostatnim czasie osiągnęli lepsze wyniki niż którykolwiek polski klub.

Legia Warszawa zagra z rosyjskim Spartakiem Moskwa, który w 2010 roku zakończył zmagania ligowe na czwartym miejscu w rosyjskiej ekstraklasie. Szkoleniowcem rywala Legii jest legendarny reprezentant Rosji – Walerij Karpin. Po osiemnastu kolejkach Premier Ligi „Czerwono-Biali” zajmują siódme miejsce w tamtejszej ekstraklasie. Choć osiągnięcia w tym i poprzednim sezonie nie były największe, to jednak Legii nie daję zbytnio szans na awans. Z taką grą jaką zaprezentowali w poprzedniej rundzie eliminacyjnej, nie mają szans z rywalem.

Śląsk Wrocław po męczarniach i ostatecznym awansie zagra w ostatniej rundzie z Rapidem Bukareszt. Tutaj kibice też upatrują szansę na awans. Rapid w poprzednim sezonie zajął 4., miejsce w swojej lidze. Jest to przeciwnik do przejścia, jeśli oczywiście Śląsk zagra na swoim przyzwoitym poziomie.

W tym sezonie w europejskich pucharach mogą wystąpić aż trzy polskie kluby. Najbardziej oczekiwana jest gra Wisły w lidze mistrzów, ale i w pucharze europy z chęcią zobaczylibyśmy nasze luby. Byłoby to niespotykane wydarzenie, gdy trzech naszych reprezentantów zdobywało punkty do rankingu. Gdyby tak się stało i w dodatku ów reprezentanci uzyskali dobre wyniki, wkrótce moglibyśmy wystawić więcej naszych klubów w eliminacjach, lub mogłyby one startować w ostatnich rundach.

30.07.2011

Wylosowaliśmy anglików

Dziś w Rio de Janeiro odbyło się losowanie grup eliminacyjnych mistrzostw świata, które rozegrane zostaną w Brazylii w 2014 roku. Strefa europejska podzielona była na sześć koszyków po 9 zespołów oprócz ostatniego, w którym znalazło się osiem reprezentacji. Nasz kadra znalazła się w czwartym koszyku, a to dlatego, że rozgrywając w tej chwili mecze tylko towarzyskie nie zdobywa wielu punktów. Oczywiście wyniki tych spotkań również przekładają się wynik drużyny Franciszka Smudy. W rankingu zajmujemy 69-te, a wśród drużyn europejskich 36-te miejsce.

Grupy były losowane po kolei od „A” do „I”. Nasi reprezentanci przydzieleni zostali do grupy „H”, w której rywalizować będą z – San Marino, Mołdawią, Ukrainą, Czarnogórą i Anglią. Historia pokazuje, że z San Marino można wygrać wysoko, tak jak w Kielcach gdzie padł wynik 10:0. Można też zagrać słabo, jak wymęczone zwycięstwo na wyjeździe 1:0 w ostatnich minutach meczu. Ciekawie zapowiadają się również spotkania z naszym sąsiadem, a zarazem współorganizatorem Mistrzostw Europy 2012 – Ukrainą. Poziomem jesteśmy raczej do siebie zbliżeni, więc tu może paść niemal każdy rezultat.

Chyba największą sensacją i zarazem porachunkiem będzie spotkanie z wielkimi Anglikami. Pojedynki na Wembley i najprawdopodobniej na nowym stadionie narodowym będą wielkim wydarzeniem nie tylko dla Polaków czy Anglików, ale i całej Europy. Atmosfera na obu obiektach wybuchnie i mam nadzieję, że wreszcie pokonamy ich w którymś z meczów. Chciałbym aby tego dokonali tylko dlatego, że mam już dość słuchania o wyczynach naszej reprezentacji w eliminacjach z 1973 roku, w których to Polacy po zremisowanym meczu z Anglikami 1:1 wyeliminowali ich z gry w MŚ.

Mam nadzieję, że historia napisze nowe wydarzenie, którego tym razem będę naocznym świadkiem i może sam przez najbliższe 40 lat opowiadać będę o nim nie tylko dzieciom, ale i wnukom.

GRUPA A

1. Chorwacja
2. Serbia
3. Belgia
4. Szkocja
5. Macedonia
6. Walia

GRUPA B

1. Włochy
2. Dania
3. Czechy
4. Bułgaria
5. Armenia
6. Malta

GRUPA C

1. Niemcy
2. Szwecja
3. Irlandia
4. Austria
5. Wyspy Owcze
6. Kazachstan

GRUPA D

1. Holandia
2. Turcja
3. Węgry
4. Rumunia
5. Estonia
6. Andora

GRUPA E

1. Norwegia
2. Słowenia
3. Szwajcaria
4. Albania
5. Cypr
6. Islandia

GRUPA F

1. Portugalia
2. Rosja
3. Izrael
4. Irlandia Północna
5. Azerbejdżan
6. Luksemburg

GRUPA G

1. Grecja
2. Słowacja
3. Bośnia i Hercegowina
4. Litwa
5. Łotwa
6. Liechtenstein

GRUPA H

1. Anglia
2. Czarnogóra
3. Ukraina
4. Polska
5. Mołdawia
6. San Marino

GRUPA I

1. Hiszpania
2. Francja
3. Białoruś
4. Gruzja
5. Finlandia

28.07.2011

Ekstraklasa. Komu kibicować?

Nowy sezon polskiej Ekstraklasy zbliża się wielkimi krokami. Już w najbliższy piątek startuje nowy sezon, który rozpocznie zmagania o tytuł mistrza Polski. W poprzednim sezonie mistrzostwo zdobyła Wisła Kraków, wicemistrzostwo ekipa Śląska Wrocław, trzecie miejsce zajęła Legia Warszawa, która również zdobyła Puchar Polski. Dzięki temu, czwarty zespół poprzedniego sezonu, Jagiellonia Białystok zagrała w eliminacjach do Ligi Europejskiej od pierwszej rundy.

Jako mieszkaniec Wielkopolski, powinienem w nadchodzącym sezonie kibicować Lechowi Poznań. Nie jest tak do końca, bo jeśli forma tego zespołu nie będzie odbiegać od tego co prezentowali w poprzednim sezonie, to lepiej niech grają tylko na swoim podwórku i zapewnią sobie utrzymanie. Często podczas meczów Ekstraklasy, a może raczej zawsze tak jest, że kibicuje teoretycznie słabszym. Od teraz jednak postanowiłem, że będę kibicować zespołom z czołówki Ekstraklasy. Dlaczego? A no dlatego, że nie chciałbym aby w kolejnym sezonie takie „firmy” jak Jagiellonia reprezentowała nasz kraj na arenie międzynarodowej, w której kompromitują się, że aż wstyd patrzeć. Nie chcę słyszeć o sukcesie Zagłębia Lubin, które po zdobyciu przykładowego mistrzostwa kraju, sprzeda większość zawodników i zagra w eliminacjach do Ligi Mistrzów, po czym odpadnie w pierwszej rundzie z drużyną z Kazachstanu.

Mam nadzieję, że Wisła Kraków, która już po raz któryś startuje w eliminacjach do Ligi Mistrzów, wreszcie zapewni sobie awans. Jest ku temu jedna przesłanka, która przekonuje o tym, że jest to chyba teraz najbardziej prawdopodobny scenariusz. Po raz pierwszy, drużyna Wisły Kraków przed eliminacjami się wzmocniła piłkarsko. Zakupili kilku dobrych piłkarzy, a ci którzy zdobywali tytuł mistrza Polski, nie opuścili zespołu.

Liczę również na awans Legii Warszawa, która wzmocniła się najbardziej znanymi nazwiskami, a nowy stadion, świetny doping poniosą ekipę Macieja Skorży do upragnionego awansu do Ligi Europejskiej. Na to samo liczę ze strony Śląska Wrocław, który jeśli awansuje do LE, zagra w nich na nowym ponad 40-tysięcznym obiekcie. Dodając fakt, że właściciel Polsatu pan Solorz jest większościowym udziałowcem tego zespołu, istnieje szansa, że wkrótce klub ten będzie regularnie walczyć o mistrzostwo Polski. Skoro będzie mowy stadion, jest dobry właściciel, to dlaczego nie?

Nowy sezon zapowiada się naprawdę interesująco. Nowe stadiony i sponsorzy, więcej transmisji na żywo w dwóch platformach cyfrowych oraz mecze na międzynarodowym kanale Eurosport 2. Daje to szansę na rozsławienie naszej piłki w Europie, jak i większe korzyści finansowe dla klubów. Większa konkurencja prawdopodobnie przyciąganie do Polski zawodników ze znanymi nazwiskami. To przełoży się na większą frekwencję meczową i większą atrakcyjność.

Na koniec mam nadzieję, że spór między kibicami a PZPN czy rządem nie sprawią, że mecze rozgrywane będą w piknikowych nastrojach, bo doping polskich kibiców nadrabia w tej chwili nie najlepsze umiejętności piłkarzy…