5 lipca 2011 | Media

Po kilku latach walki o polskojęzyczną wersję stacji informacyjnej Euronews, wreszcie słowo stało się ciałem. Od pierwszego lipca, czyli od dnia w którym Polska przejęła prezydencję w Unii Europejskiej, możemy oglądać wybrane pozycje tej stacji po polsku. W tej chwili są to główne wydania wiadomości nadawane co 30 minut. Pogoda, biznes, kultura nie są jeszcze tłumaczone, przynajmniej ja nie słyszałem.

Euronews nadaje od 1993 roku. Stacja zajmuje się aktualnościami finansowymi, wiadomościami sportowymi, sztuką, kulturą, nauką, pogodą, polityką europejską, recenzjami prasowymi z największych europejskich gazet, ukazuje też dane rynkowe.

Co ważne, program nie koduje dźwięku, więc posiadacze cyfrowych tunerów satelitarnych, nie posiadający abonamentu na jakąkolwiek platformę, mogą odbierać ją bez problemu. Jak podaje oficjalna strona serwisu Euronews, w Polsce stacja dostępna jest w:
– Cyfra +
– Cyfrowy Polsat
– Orange
– Aster City
– Multimedia Polska
– Toya
– UPC
– Vectra

1 lipca 2011 | Blog

System sprzedaży linków „LinkLift” kończy swoja działalności w Polsce. Taka wiadomość dotarła do mnie na skrzynkę e-mail, ponieważ korzystam z ich usług. Od 1 lipca 2011 roku system nie sprzedaje już nowych linków, lecz kontynuuje sprzedaż tych, które już są wykupione. Powodem zawieszenia działalności jest nierentowność przedsięwzięcia.

Po przeprowadzeniu dokładnej analizy kosztów i korzyści, postanowiliśmy ograniczyć naszą działalność w Polsce z dniem 30.06.2011. Oznacza to, że po 30.06.2011 przestaniemy rezerwować linki na polskich stronach. Istniejące kampanie oraz odpowiednie linki będą utrzymywane i monitorowane, jak do tej pory.

Nie dziwię się, że w Polsce przedsięwzięcie jest nierentowne. Mała ilość zarejestrowanych stron, a większość z nich już niedziałających. Sam zastanawiałem się dlaczego oni tu jeszcze istnieją? Przyznać jednak muszę, że po ponad 1,5 roku korzystania z ich usług, byłem bardzo zadowolony. Zamówione linki za pośrednictwem serwisu LinkLift dało mi możliwość darmowego prowadzenia swoich stron internetowych oraz opłacenia serwera i starczyło jeszcze na lody. Przejrzysty panel, dość szybka wypłata środków i świetny kontakt z administratorem serwisu. Będzie mi ich brakować nie tylko jako serwisu przynoszącego korzyści materialne, ale także jako dobrze prowadzonego i świetnie zorganizowanego systemu.

Ponadto, po 12 miesiącach planujemy powtórnie przyjżeć się rynkowi i podjąć decyzję co do ewentualnego wznowienia.

Śmiem twierdzić, że „upadek” LinkLift na naszym rynku nie jest do końca prawdą. Kilka miesięcy temu dostałem od nich propozycję zmiany sprzedaży zwykłych linków, na sprzedaż linków w treści wpisów. Miała to być przede wszystkim lepiej opłacalna profesja dla wydawcy strony jak i samego systemu. Nie zgodziłem się na to rozwiązanie, ponieważ nie potrzebuję większych pieniędzy z tego typu działalności. Wystarczy, że pokryję koszty związane z prowadzeniem bloga i koniec.

Po wiadomości, że LinkLift kończy swoją działalności w Polsce, postanowiłem poszukać czegoś nowego. Trafiłem na system sprzedaży linków Linkolo.pl, który oferuje wszystko to, co oferował mi LinkLift (LL) kilka miesięcy temu. W dodatku serwis też wydaje się być dobrze zorganizowany, również jak w przypadku „LL” jest możliwość instalowania pluginu na różne systemy CMS.

Nie jestem pewien w stu procentach, że działalność Linkolo zastąpiła LinkLift, ale śmiem twierdzić, że to właśnie ten serwis w ciągu najbliższych 12 miesięcy zweryfikuje, który z nich pozostanie na naszym rynku.

29 czerwca 2011 | Blog

We Włoszech w styczniu tego roku doszło do dziwnego wydarzenia. Na jednym z cmentarzy została odkopana i skradziona trumna z zawartością. Okazało się, że skradziono ciało znanego włoskiego prezentera telewizyjnego Mike’a Bongiorno, który zmarł we wrześniu 2009 roku w wieku 85 lat. Policja podejrzewa, że ciało mogło zostać skradzione dla okupu.

Wydawać by się mogło, że po śmierci już nic ciekawego wydarzyć się nie może. Ja podejrzewam, że komuś znudziło się kolekcjonowanie filmów i postanowił zbierać kości znanych osobistości. A może po prostu facet zamienił się w zombie i wyszedł. Niektórzy twierdzą, że okup za nieboszczyka to nowa dobrze dochodowa profesja, która powinna niedługo wraz z modą zachodnią przyjść do Polski. Porwanego nie trzeba kneblować, nic nie powie policji, a i gdyby proces negocjacji się przedłużył, to nie trzeba go karmić i opiekować się w sposób szczególny.

22 czerwca 2011 | WordPress

Dodaliście nowy wpis na blogu i chcielibyście, aby przy wpisie pojawił się obrazek „nowość” sygnalizujący użytkownikom, że wpis jest nowy. Chcecie, aby obrazek „new” przy wpisie widoczny był przez 24 godziny lub kilka dni od momentu jego dodania. Rozwiązania szukałem długo i w sumie znalazłem skrypt, który zmodyfikowałem dla potrzeb WordPressa.

news

Między znaczniki <head> </head> wstaw:


<script type="text/javascript">
// <![CDATA[
function nowosc(dzien, miesiac, rok, godzina, minuta, napis, obrazek)
{
var obrazek_domyslny = '<?php bloginfo('template_url'); ?>/images/new.png';
var napis_domyslny = 'new'; // tekst alternatywny
if (typeof obrazek == 'undefined') obrazek = obrazek_domyslny;
if (typeof napis == 'undefined') napis = napis_domyslny;
if (typeof godzina == 'undefined') godzina = 0;
if (typeof minuta == 'undefined') minuta = 0;
if (new Date(rok, miesiac-1,dzien, godzina, minuta) > new Date()) document.write(obrazek ? '<img src="' + obrazek + '" alt="' + napis + '"' + (napis != '' ? ' title="' + napis + '"' : '') + ' />': napis);
}
// ]]>
</script>

UWAGA!
W miejscu var obrazek_domyslny = '<?php bloginfo('template_url'); ?>/images/new.png'; wstaw link do pliku graficznego. W powyższym przypadku odsyła do folderu z szablonem, a następnie do folderu „images” i pliku new.png.

Możecie też dodać własną klasę stylu do obrazka w tym miejscu:
<img class="nazwa_stylu" src="' + obrazek + '" alt="' + napis + '"' + (napis != '' ? ' title="' + napis + '"' : '') + ' />.

W miejscu, w którym ma pojawić się obrazek sygnalizujący nowość wstaw kod:


<script>
// <![CDATA[
nowosc( <?php echo date_i18n( 'j,n,Y, G,i', get_the_time( 'U' ) + 1 * 86400 ); ?>);
// ]]>
</script>

UWAGA!
Zwróć uwagę na wartość 86400. To oznacza ile sekund ma być sygnalizowana nowość. W tym przypadku to jedna doba. Możecie ją zwiększyć bądź zmniejszyć według własnych potrzeb.

18 czerwca 2011 | Futbol

Choć sezon piłkarski za nami i czekamy już na następny, to nie obędzie się bez dziwnych i niezrozumiałych decyzji, które nawet mogą zakończyć się skandalem. Mam tu na myśli Poznań, który raczej w przekonaniu polaków jest wzorem dla naśladowania jeśli chodzi o organizację. W tym przypadku jest zupełnie odwrotnie i nie wiedzieć dlaczego ktoś podejmuje takie decyzje.

Ponieważ stadion narodowy w Warszawie nie został oddany w terminie, nie odbędzie się na nim impreza Red Bull X-Fighters. Z tego to powodu przeniesiono ją właśnie na stadion miejski w Poznaniu, na którym rozgrywają swoje mecze Lech i Warta. Przenosiny imprezy spowoduje, że trzeba będzie w miejscu płyty boiska usypać tony piachu, a po zakończeniu ułożyć od nowa murawę. Warto podkreślić, że stadion będzie wyłączony z użytku do 4 września. Nie odbędzie się więc pięć pierwszych kolejek Ekstraklasy i tyle samo I ligi. Podobno brano też pod uwagę mecz reprezentacji Polski na początku września, ale i ta szansa już poszła w niepamięć.

Dziwna sprawa, że klub piłkarski dostał pismo w tej sprawie, gdy już wszystko było załatwione. Nie było żadnych rozmów na ten temat, a skoro klub nie jest właścicielem obiektu, może się tylko z tą decyzją pogodzić. Widać, że czysto piłkarski stadion w Poznaniu jeszcze zanim rozpocznie się EURO, będzie okryty złą sławą. Podejrzenie o korupcję i mataczenie pieniędzmi przeznaczonych na budowę, murawa która z wielu powodów nie może się zakorzenić i gnije. Teraz jeszcze okazuje się, że stadion piłkarski w czasie gdy zostaną rozpoczęte najważniejsze rozgrywki, nie będzie zdolny do użytku przez piłkarzy. To ostatnie wydaje się aż nieprawdopodobne!

Jeśli uda się z PZPN załatwić sprawę pozytywnie, to istnieje szansa, że oba kluby zagrają pierwsze mecze tylko na wyjeździe. Jeśli to nie przejdzie, to pewnie Lech domowe spotkania zagra we Wronkach, a Warta w Grodzisku Wielkopolskim. Pamiętam niedawną debatę na forum sportowym, że Lecha prawdopodobnie nie będzie stać na opłacenie dzierżawy za stadion i lepiej by było, gdyby zamiast dzierżawić, inwestowali pieniądze w nowy stadion na swoje potrzeby. Choć wtedy nie zgadzałem się z tą decyzją, dziś widzę w tym pomyśle sens. Gdyby taki istniał, nie byłoby dziś spekulacji ani drwin z tego tytułu.

Na koniec należy pogratulować decydentom kimkolwiek są. W takim przypadku Lech Poznań powinien się zastanowić nad sensem dalszego dzierżawienia stadionu, albo przynajmniej postawić władzom miasta sprawę jasno – albo my, albo oni. Patrząc na to z dłuższej perspektywy, miasto Poznań wyszłoby na tym gorzej, gdyby Lech postawił na swoim.

10 czerwca 2011 | Blog

Mimo niekorzystnego wyniku w dodatku na własnym terenie wydawać by się mogło, że nasi piłkarze byli zadowoleni. Po końcowym gwizdku ściskali się, jakby spokojnie wygrali z Francuzami. Ja uważam, że mimo porażki mecz nie był najgorszy, ale daleko mu było do tego, by móc w takim stylu rywalizować na EURO 2012. Mecz był dość widowiskowy, a zwycięstwo nad Francuzami to dla naszej reprezentacji wciąż za wiele, tak samo jak dla rządu spełnienie obietnic w związku z mistrzostwami Europy. Jedni jak i drudzy zapędzili się w swoich zapewnieniach, a teraz weryfikuje ich życie.

Co by złego nie napisać o piłkarzach, to widać i słychać było lekką poprawę na trybunach. Choć zawsze oglądanie meczów przy udziale polskiej publiczności było dla mnie świętem, to jednak w ostatnim czasie wyglądało to już nieco inaczej. Kibice od czasu do czasu śpiewali, krzyczeli, wstawali z krzesełek, a przed końcem meczu mimo niekorzystnego wyniku zaśpiewali hymn polski. Widać już lekkie zmiany, ale czy to nie tylko dlatego, że zagraliśmy z Francuzami?

Sam mecz nie był udany z punktu widzenia kibica polskiej reprezentacji. Podania były niecelne, kontrataki nieudane, a w czasie gdy musieliśmy bronić bramki piłkarze stali tak, jakby mieli smołę pod butami. Trójkolorowi wbijali się w nasze pole karne niczym nóż w roztopione masło. Dwa, trzy podania i już zagrażali Szczęsnemu, który w tym meczu spisał się świetnie i pewnie gdyby nie on wynik mógłby być dziś uważany za kompromitujący. Chwaląc nieco naszych zawodników powiem, że widać było większe zaangażowanie z ich strony. Co prawda gola nie strzelili, ale trudno to zrobić grając z takim przeciwnikiem i oddając strzały niemal tylko z po za pola karnego.

Wynik mnie w tym meczu nie interesował tak bardzo, jak właśnie postawa naszych piłkarzy. Nie wiem do końca czy to efekt dopingu na trybunach, czy czystych umiejętności. Warto dodać, że na EURO 2012 spotkamy prawdopodobnie trzy wyżej notowane zespoły od naszego i będziemy musieli z nimi rozegrać mecze w ciągu kilku dni. Czy chłopaki sprostają temu wyzwaniu nie wiem, ale kondycyjnie wygląda to w tej chwili słabo. Pod koniec meczu chwiali się na nogach. Piłkarz francuski, który wykonał wślizg zdążył wstać i odebrać naszemu piłkę. W dodatku okiwał go i wyprzedził.

Finalnie wygląda to tak, że przegraliśmy mecz na własnym stadionie z rezerwami reprezentacji Francji. Tak przynajmniej donosi prasa. Zastanawiam się, czy czasami Ci piłkarze a przynajmniej większość z nich nie będzie wkrótce decydować o sile tej kadry. Po zmianie trenera widać, że przewietrzył on skład i wywalił doświadczonych piłkarzy i postawił na nową generację, która spisuje się lepiej niż poprzednicy. Z tym trenerem i tym składem przeczuwam, że Francja podczas Euro w Polsce i na Ukrainie może dojść do finału, a czy tam uda im się pokonać Polaków to już nie wiem 😉

27 maja 2011 | Blog

Fikcyjna postać Frankensteina powstała pewnego niezwykle nudnego wieczora w 1816 r. w Villa Diodati nad Jeziorem Genewskim, w domu Lorda Byrona. Grono znanych osobistości świata literackiego tamtych czasów spotkało się w tę burzliwą noc, aby przy kominku, przy akompaniamencie wyjącego znad jeziora wichru i bębniącego o szyby deszczu, czytać opowieści o duchach. Tego dnia Byron gościł u siebie poetę Percy Bysshe Shelleya, jego przyszłą żonę Mary Godwin, jej przyrodnią siostrę Claire Clairmont i swojego osobistego lekarza i towarzysza podróży dr. Johna Polidori.

Zła pogoda sprawiła, że Lord Byron był wyraźnie poirytowany, lektura nudziła go, zaproponował więc turniej: kto napisze najlepsze opowiadanie makabreskę. Po pewnym czasie grupa przyjaciół, rozważając możliwość poznania tajemnicy życia, spierała się, czy elektryczność mogłaby „wzbudzić iskrę życia i ze zbioru martwych członków uczynić żywą istotę”.

Goście udali się na spoczynek jak zwykle, późno po północy. Mary czuła, że dzieje się z nią coś dziwnego. Zapadła w płytki, niespokojny sen, po którym, niezupełnie przebudzona, miała przerażającą wizję: „Ujrzałam bladego mistrza sztuki tajemnej klęczącego przy potworze, którego zbudował z fragmentów. Ten rozciągnięty na ziemi obrzydliwy mężczyzna-potwór nagle od impulsu jakiejś ogromnej maszyny dał znak życia i zaczął poruszać się w niesamowity sposób.” Przerażona zbudziła się i zapisała tę historię. Dwa lata później Mary Shelley wydała książkę „Frankenstein”, która wytrzymała próbę czasu.

24 maja 2011 | Futbol

Rozgorzała na amen debata na temat nieudacznictwa całej Polski z powodu zmiany miejsca rozgrywania meczu Polska – Francja. Mecz miał otwierać nową arenę na EURO 2012 w Gdańsku zwaną PGE Arena Gdańsk. Nic z tego nie wyszło, ponieważ stadion nie został ukończony, a rozgrywanie tam spotkania mogło grozić niebezpieczeństwem dla piłkarzy i kibiców. Teraz szuka się winnych. A to wykonawca nawalił, a to PZPN podjął złą decyzję o wyborze miasta gospodarza itd. Prawda zawsze leży gdzieś po środku…

Winy doszukiwać się możemy po stronie PZPN, ale czy rzeczywiście są głównymi winnymi? Termin tego meczu ustalony był już prawie rok temu. Tak przynajmniej zapewniała spółka PL2012, która „kazała” Polskiemu Związkowi Piłkarskiemu szukać atrakcyjnego rywala na otwarcie stadionu. PZPN postarał się o Francję, ale wykonawca nie zdążył wykonać wszystkich prac, więc zapewnienie PL2012 okazały nie niewypałem.

Czy winny w takim razie jest wykonawca stadionu i PL2012? Z jednej strony część winy ponosi, ale PZPN nie powinien brać pod uwagę stadionu, który był zbudowany w połowie. Mamy na ta chwilę przynajmniej dwa stadiony w Polsce, które mogą zastąpić niedokończoną Arenę w Gdańsku. Choćby Poznań i Warszawa. Pytanie się tylko nasuwa, czy w tych miastach mogą być rozgrywane mecze, skoro wojewodowie obu województw wydali negatywną opinię o stadionach i nakazali je zamknąć?

Śmiało można powiedzieć, że absurd goni absurd, a obserwatorzy lubią obwiniać. Uważam, że lepiej pogadać troszkę o reprezentacji niż o otoczce meczowej. Stadion nie został ukończony na tyle, żeby rozgrywać na nim mecz wagi międzynarodowej. Sam stadion to jeszcze nic. Nie ma w ogóle parkingów, dróg dojazdu i rozgrywanie tam meczu byłoby dopiero ogromną kompromitacją. Pozwólmy pracownikom dokończyć stadion tak, aby był w stu procentach gotowy do przyjęcia gości i dopiero cieszmy się rozgrywanymi meczami. Powiem szczerze, że przez rozgrywanie meczy na budowanych stadionach tak jak na przykład w Krakowie, Poznaniu i Warszawie odebrało meczom widowiskowość, a oficjalne otwarcie nie było już z taką pompą jak powinno.

Jestem pewien, że gdy temat stadionu ucichnie, a na pierwszy plan wejdą wydarzenia czysto sportowe też będzie źle. Po pierwsze, jeśli Francuzi zagrają w rezerwowym składzie będzie się mówić, że wygraliśmy z tą drużyną, bo graliśmy u siebie i to jeszcze z drużyną „B”. Jeśli z nimi przegramy, to będzie już totalny kataklizm i oprócz wyniku dorzucimy jeszcze nieudolność PZPN. Nawet w wywiadzie dla telewizji założyciel strony i akcji „Koniec PZPN” z uśmiechem mówił o tym co się stało. Wydaje mi się, że cieszy się z nieudanego finału. Jestem przekonany, że gdyby był prawdziwym kibicem po prostu by powiedział – trudno, stało się.

Nie rozumiem kibiców ani pseudokibiców, którzy są przeciwko PZPN. Nie wiem o co im chodzi. Czy o to, żeby zmieniły się władze, czy o to by je zlikwidować. Tego drugiego zrobić nie można, ale pytanie kto ma w takim razie zasiadać na fotelu prezesa oraz w jego otoczeniu? Banda chuliganów, czy ludzie cieszący się z „małej porażki” organizatorów meczu w Gdańsku?

stat4u