2 sierpnia 2017 | Futbol

Legia Warszawa wygrała mecz u siebie 1:0, ale przegrała dwumecz z kazachskim klubem FC Astana 2:3. Miałem nieprzyjemność oglądać ten mecz i naprawdę wyglądało to tragicznie. Piłkarze Legii wymienili w tym meczu ze 400 podań, z czego 350 między własnymi obrońcami. Nie wiem ile było celnych strzałów, bo statystyka w lidze mistrzów, a szczególnie w eliminacjach mocno kuleje. Odnotowałem jeden celny, ten po którym Legia objęła prowadzenie 1:0. – No dobra, nie widziałem pierwszych dwudziestu minut, ale zapewne niewiele straciłem…

Oglądanie tych eliminacji dało także wiele do myślenie. Jeśli Legia nie awansuje do ligi mistrzów, to kto jeszcze w naszej lidze może pretendować do walki o piłkarskie salony Europy? Wydaje mi się, że jest Legia i potem już nikt. Po tym co widziałem dziś jestem pewien, że kolejny awans do ligi mistrzów drużyny z polski może mieć miejsce za kolejne dwie dekady.

Podobno w kolejnych eliminacjach już nie będzie tak łatwo wylosować słabszego przeciwnika. W tej chwili drużyna z polski, aby grać w eliminacjach musi zdobyć mistrzostwo Polski i mierzy się w nich z innym mistrzem. Wiadomo, że mistrzowie najlepszych lig w Europie mają awans zapewniony, więc aby grać z mistrzem innego kraju musi się jechać na stepy do Kazachstanu, Armenii, czy innych udziwnionych krajów.

W tym roku Legia Warszawa może jeszcze w czwartej rundzie powalczyć o awans do ligi europejskiej. Myśle, że najbardziej zadowoleni z takiego obrotu sprawy są działacze UEFA, którzy zapewne bali się, że Legia znów może jeździć po Europie ze swoimi kibicami i wszczynać burdy. Ewentualny awans do ligi europejskiej nie będzie dla działaczy piłkarskich strachem, bo przyznajmy, że jest to „puchar pasztetowej”, więc nawet jej dobre imię jest niewiele warte.

To przykre, że mistrz Polski przegrywa eliminacje z mistrzem Kazachstanu. Wiem, że w piłce to jest właśnie piękne, że wydarzyć się może wszystko. Niestety widać jak na dłoni, że nasze piłka nie odstaje już tylko od Europy, ale także od Azji i jej stepów. Profesjonalizm w naszej piłce polega jedynie na tym, że mamy nowe, nowoczesne i piękne stadiony…

1 sierpnia 2017 | Blog

Zasięg telefonii komórkowej w mojej miejscowości jest tak słaby, że nawet wyjście na dwór niewiele zmienia (pisałem o tym tutaj). Jestem obstawiony nadajnikami z czterech stron, ale do każdego dzieli mnie odległość około 10 km. Odbieranie połączenia? – Niemożliwe. Po kilku godzinach dowiadywałem się, że ktoś do mnie dzwonił. Odebranie sms-a? – No co wy, przy dobrym “wietrze” dochodził po kilku godzinach.

Wpadłem niemal w depresję. Miałem do wyboru zakład psychiatryczny, silne leki przeciwdepresyjne, mogłem także wpaść w alkoholizm albo spróbować i zakupić wzmacniacz sygnału GSM. – Wybrałem to ostatnie.

Mimo poprawnie zainstalowanej anteny, odpowiedniemu podłączeniu sprzętu oraz maksymalnego sygnału na “routerze”, zasięg zmienił się tylko o tyle, że sms-y dochodzą i wychodzą od razu. Jeśli chodzi o połączenia telefoniczne, to poprawiło się to, że jak ktoś do mnie dzwoni, to za każdym razem jestem dostępny. Niestety rozmowa już nie wygląda tak różowo. Jednym razem słychać dobrze, a za chwilę w ogóle.

Kompletnie nie rozumiem jak działa wzmacniacz sygnału GSM. Gdy jest włączony, to poziom sygnału na telefonie czasem jestna max, ale gdy rozmawiam przez telefon zasięg na nim skacze z “5 kresek” na “1 kreskę”. Innym razem przy włączonym wzmacniaczu zdarza mi się, że na telefonie znika wszystko. Nie ma nawet nazwy sieci z jakiej korzystam. – Wyłączam wzmacniacz i pyk! – Sygnał się odnajduje. Niekiedy ma to związek z otwarciem lub zamknięciem okna. Jak otworzę okno i mam włączony wzmacniacz sygnału, zasięg znika i pojawia się, gdy zamykam okno. Ale dzieje się tak w trzech na dziesięć przypadków…

Pokusiłem się i zakupiłem pre-paid-y wszystkich sieci komórkowych. Wielkie nadzieje wiązałem z T-mobile, bo przez dwa dni dzwoniąc lub odbierając połączenia słyszałem i byłem słyszany. – Uwierzycie?! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakie to piękne uczucie…? Przez chwilę zapomniałem, że odbierając połączenie można siedzieć w jednym miejscu. Okazało się, że na T-mobile mam zasięg nawet wtedy, gdy wzmacniacz sygnału GSM jest wyłączony. Ba! – Zasięg jest lepszy gdy wzmacniacz sygnału jest wyłączony.

Po dwóch tygodniach użytkowania. Po zakupieniu kart innych sieci komórkowych muszę przyznać, że nie potrafię ocenić jakości tego wzmacniacza. Nie można skumać jak to działa, że gdy wzmacniacz jest włączony sygnał jest, a raz nie ma.

Pewnie nie ja sam znajduję się w głebokiej dupie, jeśli chodzi o zasięg. Nie chciałbym Was do tego sprzętu zniechęcić, bo nadzieja jest dla człowieka bardzo ważnym elementem życia. Zanim zdecydujecie się na zakup wzmacniacza GSM, spróbujcie najpierw kupić karty sim innych operatorów i przetestujcie ich działanie. Może okazać się, że problem sam się rozwiąże. Jeśli jakaś inna sieć będzie u Was dostępna, to w bardzo prosty sposób możecie przenieść swój numer do niej nie ponosząc żadnych kosztów.

Jeśli inne sieci nie będą działać, to przed zakupem wzmacniacza sygnału GSM skonsultujcie się z jakimś człowiekiem, który pomoże Wam dobrać odpowiedni sprzęt do warunków panujących na waszym terenie. A jeśli zakupiony wzmacniacz na niewiele się zda, to pamiętajcie, że macie prawo oddać go w ciągu 14 dni bez podawania przyczyny. Oczywiście przy zakupie, czy to w sklepie stacjonarnym, czy w internecie upewnijcie się, że sprzedawca daje Wam taką możliwość. – Ja z niej skorzystałem i oddałem.

25 lipca 2017 | Polityka

Przez całe swoje życie byłem i jestem ateistą. Nie jest to powód do dumy, ale napisałem o tym, bo ma to znaczenie w kontekście tego, o czym chcę tutaj napisać.

Politycy o poglądach lewicowych wmawiają nam, że Tadeusz Rydzyk to […]. Partia Kaczyńskiego nie chce rozdziału państwa od kościoła, ale także popiera kościół i w dodatku go dotuje… Ogólnie rzecz biorąc, partie lewicowe postrzegają naszą religie chrześcijańską jako złą, niedobrą, a ich przedstawicieli czyli księży za pedofili i zboczeńców.

Gdy mówimy o ludziach wyznających islam – no to partie lewicowe z pełnym szacunkiem, z nieskrywaną przyjemnością mówią, że nie można mówić o nich “terroryści”. – Mimo, że to tylko ich przedstawiciele w tej chwili terroryzują Europę.

Z chęcią importowaliby uciekinierów z krajów trzeciego świata do siebie. Daliby im mieszkania, miskę z jedzeniem, pracę, kota oraz psa. Nie rozumieją, że wcześniej czy później taki “islamista” z chęcią wysadziłby ich w powietrze chociażby za ich poglądy…

Wyobrażacie sobie paradę homoseksualistów w pobliżu meczetu? A może oddzielenie państwa od religii? – Hehe. Byłby niezły ubaw patrząc, jak kandydatka na przedstawiciela SLD w Sejmie – Anna Grodzka walczy o poparcie w dzielnicach islamskich…

Na końcu partie lewicowe zdałyby sobie sprawę z tego co odjebali i modliliby się do Boga, w którego nomem omen nie wierzą, by wrócił Kaczyński wraz z Tadeuszem i jego wiernymi barankami Bożymi i by to oni nadal byli ich największymi wrogami. – Ale wtedy będzie już za późno…

19 lipca 2017 | Blog

Od kliku lat zastanawiałem się, jak zminimalizować koszty ogrzania ciepłej wody w sezonie letnim? Nie chce mi się palić w piecu każdego dnia, by móc się wykąpać. Nie jest to co prawda kosztowne, ale to poczucie odbycia codziennej ceremonii czyszczenia i podpalania w piecu, a później wyłączenia go i zakręcenia kurków, doprowadza mnie do szaleństwa i do poszukiwania innych rozwiązań.

Na początku zastanawiałem się nad zainstalowaniem tzw. Junkersa. Wystarczy odkręcić kurek z wodą, poczekać chwilę i już. Sam Junkers to koszt około 1000 złotych, do tego jeszcze gaz, instalacja, wentylacja i koszty związane z coroczną wizytą konserwatora. Wcale to nie takie tanie rozwiązanie.

Zastanawiałem się także nad zainstalowaniem kolektorów słonecznych na dachu. Ostatnio na topie są rzeczy, które nazywa się ekologicznymi. Koszt takiego rozwiązania, podłączenia, wymiana bojlera na większy sięga piętnastu tysięcy złotych. Co prawda można się ubiegać o dofinansowanie z tego tytułu. Trzeba też zdać sobie sprawę z tego, że kolektory nie są wieczne i trzeba będzie je kiedyś wymienić, a także wykonywać coroczne przeglądy…

Kolejną alternatywą dla mnie było zamontowanie ogniw fotowoltaicznych na dachu i dostarczanie do domu prądu. To rozwiązanie wydaje się być interesujące tym bardziej, że można też zamontować bojler podgrzewany przez piec centralnego ogrzewania jak i na prąd. Doprowadzić więc prąd „z dachu” do kontaktu w kotłowni i problem z głowy. Okazuje się jednak, że koszt instalacji takiego urządzenia jest trochę droższy od kolektorów słonecznych i wyniósłby około 20-25 tysięcy złotych.

Jest też inne rozwiązanie. Pompy ciepła wody użytkowej firmy Gorenje. Bojler wraz z urządzeniem, które pobiera ciepło z powietrza, nagrzewa wodę, a zimne powietrze które oddaje może posłużyć np. do klimatyzowania pomieszczenia w domu. Wydaje się to fajnym rozwiązaniem, ale koszt takiego ogrzewacza sięga 9 tysięcy złotych, nie licząc jego montażu.

Najlepszym sposobem na podgrzanie wody w domu wydaje się zakup bojlera z grzałką elektryczną i włączeniem go na dwie godziny dziennie do prądu. Koszt jest stosunkowo niewielki, bo wystarczy płacić za prąd na bieżąco i po problemie. Oczywiście koszt bojlera około tysiąca złotych.

Nie byłbym sobą, gdybym nie skorzystał  najprostszej metody ogrzewania wody do kąpieli. Kiedyś nie chciało mi się palić w piecu, więc z braku laku zagrzałem na kuchence gazowej cały czajnik wody. Wszedłem do wanny, nalałem do plastikowego pojemnika 3/4 zimnej wody, dolałem gorącej i się nią polałem. Następnie umyłem się gąbką i płynem, a na koniec trzy pojemniki wody użyłem do opłukania…

Gdybyście tylko wiedzieli ile frajdy daje tego typu kąpiel, to sami byście nie uwierzyli. Gdy idę się kąpać wykorzystując tą ostatnią metodę, robię to z wielką przyjemnością. To chyba trochę taki zew natury. Jak mawiają „ciągnie wilka do lasu”, więc może gdzieś głęboko w głowie zakorzenione są te nasze dzikie techniki, które zostały schowane głęboko w naszych zwojach mózgowych przez nowoczesność i cuda techniki.

Na koniec polecam Wam spróbować tej metody. Bez względu na to czy mieszkasz w domu, w bloku, czy masz dostęp do ciepłej wody, czy nie masz. Sam spróbuj i przekonaj się, jakie to wspaniałe uczucie. Ja porównuję to uczucie do radości jaką czerpie chodząc po lesie….

15 lipca 2017 | Blog

Jeśli na widok nowej wersji telefonu Nokia model 3310 robisz przysłowiową “kupę”, to znaczy, że tak samo jak ja jesteś człowiekiem starej daty. A skoro masz tak samo jak ja, to informuję Cię, że Nokia wydała w czerwcu odnowioną wersję kultowego modelu z roku 2000. Choć miałem wiele telefonów to chyba 3310 jest jedynym modelem wartym zapamiętania.

W tym samym dniu, w którym dowiedziałem się o nowej wersji Nokii 3310 postanowiłem ją zakupić. Pierwsze wrażenie było dla mnie tragedią. Po dwóch minutach szukałem formularza „odstąp od umowy” i zacząłem go wypełniać. Postanowiłem jednak się wstrzymać z oddaniem go, bo jak wiecie mam na to 14 dni…

Telefon opiera się na możliwości wykonywaniu połączeń oraz sms-owaniu. Jest to prosty model z pamięcią wewnętrzną 16 MB. Zdjęcia robi tragicznej jakości. Komu go można polecić? Tylko i wyłącznie osobom, które posiadały kiedyś starą wersję telefonu Nokia 3310. Śmiało można powiedzieć, że jest on dla ludzi po 30-tce, którzy nie lubują się w Facebooku czy Twitterze. Jest on dla ludzi, którzy do pełni szczęścia potrzebują mieć możliwość wykonywać połączenia i wysyłać sms-y.

Kupiłem go z sentymentu, bo napaliłem się na niego niemiłosiernie, ale po wyjęciu go z kartonika zszedłem na ziemie. Oczywiście nie oddałem go i używam go na co dzień, ale myślę, że niewielu jest takich twardzieli jak ja. Po dłuższym przemyśleniu sprawy wydaje mi się, że byłby to dobry prezent dla babci lub dziadka, ewentualnie rodziców.

11 lipca 2017 | Blog

Niektórzy uważają, że gdyby porównać telefonie komórkową sprzed dwudziestu lat z tą obecną, to tak jakby porównać pierwszy samochód parowy, z najnowszym modelem luksusowego auta. Wydaje mi się jednak, że takie określenie to wielkie pomówienie, by nie powiedzieć plotka.

Mieszkam na wsi, na totalnym odludziu. Na początku lat dwutysięcznych gdy ktoś do mnie dzwonił, to zawsze miałem zasięg. Sms-y wychodziły i dochodziły na czas, połączenia odbierałem i mogłem rozmawiać. Teraz, niemal 20 lat później aby wykonać połączenie telefoniczne musi wydarzyć się cud! Otrzymanie sms-a lub jego wysłanie to mordęga. Gdy płacę rachunek przelewem internetowym, muszę najpierw zanieść telefon na dwór, wrócić do domu – kliknąć “zapłać” i z powrotem iść po telefon, by odczytać kod no i oczywiście wrócić ponownie do pokoju przed komputer.

Gdybyście tylko wiedzieli ile trzeba mieć w sobie siły psychicznej, by mieszkać tu gdzie mieszkam i posiadać telefon komórkowy, to zrozumielibyście, że nazwanie mnie bohaterem narodowym to zbyt skromne określenie. Nazwanie mnie męczennikiem jest może zbyt bolesne, ale wyobraźcie sobie codzienność bez możliwości wykonania normalnego połączenia, albo odebrania i wysłuchania kogoś po drugiej stronie. Gdyby coś takiego choćby przez jeden dzień przytrafiło się ludziom z miast, trafialiby hurtem do zakładów psychiatrycznych, choć nie wykluczam, że ja wkrótce nie zawitam na jakiś oddział…

Wpis ten dedykuje sieci komórkowej ORANGE, która ma kompletnie w dupie, czy ich klient jest zadowolony czy nie. Co prawda nie piszą tego wprost, bo ich polityczna poprawność im na to nie pozwala, ale odczytując ich komunikat dosłownie brzmi tak: Drogi użytkowniku. Mamy w dupie czy zasięg masz czy nie. Gdyby było was 100 tysięcy, to coś byśmy załatwili, bo inaczej “naród” by się zesrał, była wielka afera, a imię naszej firmy zostałoby przedstawione w złym świetle. – Jednak jesteś sam, ty brudny, wiejski chuju, więc jak się zesrasz, to i tak do nas nie doleci twój smród.

Z wyrazami szacunku ORANGE

5 lipca 2017 | Blog

Nie ma to tamto. Za każdy razem, gdy kończy mi się umowa z nc+, wysyłam do nich wymówienie. To normalny zabieg, bo po skończonej umowie wyskakują mi ceny z kosmosu.

Po ostatnim wymówieniu umowy otrzymałem od nc+ informację na e-mail:

Przykro nam, że podjęli Państwo decyzję o rezygnacji z Umowy o Abonament.

Informujemy, że zgodnie z postanowieniami Regulaminu, Umowa zostanie rozwiązana w dniu 31/07/2017.

Zazwyczaj, po każdym wymówieniu umowy dzwonili do mnie tak natrętnie, że aż chciało się wymiotować. Tak bardzo przekonywali mnie do jej przedłużenia, że niemal byli w stanie obniżyć mi abonament do poziomu “śmieciowego”. – A gdybym i na to się nie zgodził, to dokładali do pakietu Mercedesa lub przejazd z Tadeuszem Rydzykiem jego nowym Maybachem po prywatnej autostradzie z Torunia do Warszawy.

Chciałem ich tylko postraszyć rozwodem, no wiecie, tak jak w małżeństwie, gdy trudno jest załatwić jakąś sprawę polubownie. – A oni ani drgnęli. Nie zatrzęsła im się nawet powieka na myśl, że chcę ich zostawić. – Ba! Odnosi się nawet wrażenie, że ich miłość do mnie osłabła, a chemia jaka między nami była przeszła na innego klienta, chcącego lub mogącego płacić więcej za mniej. Kurwa! – Jak w życiu, w którym kobieta zostawia cię, bo masz mniej kasy niż Twój konkurent, albo mniejszego fiuta niż jej kochanek…

No cóż, trzeba się pogodzić z tym faktem i albo przerzucić się na naziemną, albo spróbować z drugą platformą, tylko że teraz to już bez ślubu kościelnego. – W sumie, to po rozwodzie Tadeusz nie pozwoliłby na kolejny kontrakt…

30 czerwca 2017 | Polityka

Józef Piłsudski powiedział kiedyś:

Naród dobry, tylko ludzie kurwy!

Oznacza to mniej więcej tyle, że jak potrzeba mam Polakom zmobilizować się w jakiejś słusznej sprawie, to – jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. W czasach wolności, my Polacy potrafimy się jednak podzielić choćby ze względów politycznych. Święta wojna między PiS-em i PO pokazuje dobitnie, na jakie rzeczy jesteśmy uczuleni jako społeczeństwo.

Prawo i Sprawiedliwość mimo chęci bycia partią pomagającą ludziom i wspierającą ich nie ma szansy przebicia, bo stawiają nam Polakom warunki. – Nie lubimy gdy ktoś zakazuje nam handlu w niedzielę, gdy ktoś wmawia nam, że powinniśmy brać paragony, by budżet pobierał “należne” mu pieniądze i nie chcemy, by prezes partii mówił nam o sumieniu, zakazywał aborcji i „zmuszał do chodzenia do kościoła”.

Platforma Obywatelska działa inaczej. Nie mówią nam o zakazie handlu, nie mówią o uczciwości społecznej, nie namawiają nas, byśmy chodzili do kościoła i nie decydują za nas, czy chcemy dokonać aborcji czy nie.

Podsumowując. – Obie partie mają jakieś ideały i dążenia. Mimo, że wydawać by się mogło, że PiS chce dobrze, to jednak nie jest wstanie udusić naszego narodowego temperamentu i utemperować nas tak, byśmy chodzili jak nam zagrają. – Burzliwa historia naszego narodu sprawiła, że automatycznie się buntujemy. PO nie wchodzi w nasze życie z butami i nie poucza nas co jest dobre, a co złe. – I tym samym usypia naszą czujność, bo nie ma buntu na pokładzie, a tymczasem kręcą po kryjomu lody sprzedając nasze dobra narodowe, robiąc z państwowego prywatne (czyt. swoje).

Morał z tej bajki jest taki, jak filozofia mojego psa. – Jak na podwórku jest zbyt cicho to znaczy, że coś kombinuje…

stat4u